Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Głupi, nastoletni bunt zmienił moje życie. Żałuję!

Polecane posty

Gość gość

Mam 30 lat, jestem żoną i matką, w tej sferze życia odnajduję się i jestem szczęśliwa, ale jest coś co mnie męczy... Urodziłam się w rodzinnie lekarzy, dziadek lekarz, babcia farmaceutka, ojciec prof. chirurg naczyniowy, mama laryngolog. Od urodzenia byłam wychowywana na przyszłego lekarza. W szkole byłam prymuską. jak miałam ok 17 lat zaczęłam się buntować, ot tak po prostu, na przekór rodzicom. Maturę zdałam na 5, dostałam się na medycynę, ale po jakiejś tam kłótni z ojcem postanowiłam, na nią nie pójdę. Wymyśliłam sobie etnologię. Ojciec błagał, żebm chociaż poszła na farmację, albo stomatologię, ale ja jak osioł się upierałam. Jaka ja byłam z siebie dumna, pierwsze dwa lata mi się podobało, że w sumie luz, imprezy, nie ma dużo zakuwania, ale potem zaczęłam żałować. Duma nie pozwalała mi się przyznać do błędu. Studia skończyłam, jak można się domyślić z pracą było kiepsko. Po jakimś czasie dostałam się do pracy w biurze, zrobiłam kurs kadrowo-płacowy i siedze w tym do dziś. Codziennie jednak żałuję, wiem, że byłabym dobrym lekarzem. Czytam dużo o medycynie, interesuję się tym, oglądam programy itd....jest już jednak za późno. Tak tylko chciałam się wygadać, bo jakoś dziś szczególnie mi smutno i dużo na ten temat rozmyślam :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nigdy nie jest za późno na spełnienie marzeń. Spróbuj, lepiej spróbować i ewentualnie odpuścić, niż żałować że się nie spróbowało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie ma szans, mam małe dziecko, musiałabym rzucić pracę, bo nie ma czegoś takiego jak zaoczna medycyna. To ciężkie sześcioletnie studia. Kto się zajmie domem i na niego zarobi? Owszem, mąż ma dobrą pracę, ale nie na tyle, żeby wszytsko wziąć na swoj***arki. Pogodziłam się z tym, ale żal pozostał. Ostatnio poryczałam się jak dziecko i powiedziałam ojcu, że żałuję, że mnie wtedy przez kolano nie przełożył i nie zlał, żebym zmądrzała ;( trudno, pocieszam się tym, że może gdybym wtedy poszła na tą medycynę dziś nie miałabym mojego kochanego dziecka i męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może to głupie ale ja z kolei żałuję że nie poszłam do jakiejś ...odzieżówki. Nic mnie w życiu nigdy nie interesowało, nie wiedziałam do jakiej szkoły iść, poszłam na administrację ale dopiero po latach zrozumiałam że to nie dla mnie. Natomiast od wielu lat prześladują mnie różne pomysły na różne fasony ubrań. To wymyśla mi się samo, setki, setki pomysłów, czasami potrafi sie nawet przyśnić coś, czasami przyplątuje się kilkanaście pomysłów jednego dnia i czasami już mnie to złości, bo ja to chcę zmaterializować a nie wiem jak, nie umiem. I nie mam czasu na uczenie się szycia, czy nadawania kolorystyki, bo opieka nad dzieckiem i domem pożera moją energię i czas, zresztą nie mam nawet kasy na nic, muszę szukać teraz pracy jakiejkolwiek. Zresztą nie miałabym nawet gdzie trzymać maszyny ani materiałów bo mieszkam w ciasnej klicie. Żałuję też że jestem już taka stara. Mam 35 lat. Nawet się już nie ucieszę ze spódniczki mini bo taki ciuch to powoli już nie dla mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To moze zostan ratownikiem medycznym albo pielegnairką lub połozną? Tez bedziesz pracowac w sluzbie zdrowia, wiadomo ze za gorsze pieniadze no i nie ma tego prestiżu, ale mozesz pomagac ludziom. No i mozna sie uczyc zaocznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Za późno??? To będne myślenie! Będziesz pracować do 67 roku życia, jakie za późno???? Nie jest za późno, problem jest tylko taki, czy możesz sobie pozwolić na rezygnację z pracy zawodowej, bo to są dzienne studia. Czy mąż sam Was utrzyma, czy może Twoi rodzicw wesprą. Walcz, nie gnuśniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I do drugiej Pani, która żałuje. 35 lat i stara? A co ma powiedzieć 70 latka? Nie cieszą mini? A cóż to jest jakaś tam mini, naucz się cieszyć elegancją. Zresztą, jeszcze możesz nosić krótkie spódniczki jeśli jesteś zgrabna. Ja mam 36 lat, maleńskie dzieci i właśnie postanowiłam wszystko zmienićI i iść za marzeniami, chociaż teraz trudniej. Mam nieciekawą pracę biurową, a ciągnie mnie do malarstwa i pisania. Będę to robić po nocach i zobaczymy co z tego wyniknie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic nie dzieje się bez przyczyny, chociaż może jeszcze nie wiecie o co chodzi w Waszej drodze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tasmanska
DLATEGO UWAZAM, ZE RODZICE MAJA PRAWO mieć pierwszorzędne zdanie i glos decydujący na jakie studia dziecko MUSI isc i w tym temacie twój wpis podziela mój pogląd, ze to rodzic ( zwłaszcza wykształcony) studia wybiera , często lepiej się to konczy niż pstro zbuntowanego niby pelnolata ,który fige wie o zyciu i rynku pracy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mamy tu pokazane w praktyce powiedzenie "na złość babci odmrożę sobie uszy" :D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O ile to nie prowo to bardzo pedagogiczny temat ..swoją droga fascynujace co chcą ludzie osiagnąć takimi dziwolągami jak etnologia ...Z tym że autorka o ile istnieje naprawdę to dostanie majatek bo zamożnych rodzicach inie zginie .Tragedia zas gdyby podobne bzdury zrobił ktoś z biednej rodziny mający szansę na medyka. To wtedy faktycznie przełozyć przez kolano i 50 pasów na gołą du/pę ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przeczytałam posta autorki i od razu mi przyszło do głowy : PROWO bo kafeteria chyba się już kończy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego nie miałabyś męża i dziecka? Koleżanka jest detmatologiem, ma 34 lata, męża i 3 dzieci ( w tym skrajne bliźniaki, które wymagały mega wzmożonej opieki). Siostra i szwagier mieli 2 dzieci na studiach medycznych... Mieszkali w akademiku dla małżeństw...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
*dermatologiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka, to przykre, że myślicie że to prowo. No ale niech kazdy uważa jak chce. Co do męża i dziecka, nie miałam na myśli, że nie będę miała wcale rodziny, tylko nie tą konkretnie, bo męża poznałam przez koleżankę z pierwszej pracy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Sama napisałaś, że gdybyś poszła na medycynę nie poznałabyś obecnego męża i nie miałabyś z nim wspaniałego dziecka. U mnie było podobnie. Co prawda nie zmieniłem kierunku studiów (BTW też w służbie zdrowia), ale miasto. Miałam plan studiować w Warszawie i nawet już się tam dostałam, ale ostatecznie wyjechałam do Wrocławia. Mąż zaplanował Kraków, ale również zmienił na Wrocław. Poznaliśmy się w klubie. Mnie przyjaciółka siła wyciągnęła na miasto, bo słabo się czułam i nie chciałam. Jego również koledzy przetargach na siłę, bo on miał inne plany. Widocznie Tobie również było tak pisane, jak się stało. Nie cofniesz czasu, więc ciesz się tym, co masz, czyli swoją rodziną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×