Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gościówa1234

Czy takie teksty w małżeństwie są normalne czy przesadzam?

Polecane posty

Gość gość
Nienormalne to najdelikatniejsze chyba z możliwych określeń. To jest skandaliczne. To jest znęcanie sie psychiczne nad rodziną. Powinnaś się rozwieść a dzieci uchronić przed nim i swoją godność ludzką zachować. Z jaką częstotliwością się to pojawia ? Bo jeśli raz na kilka miesięcy to można to przemielić w kłotni a potem w poważnej rozmowie wyciszać, choć i tak boli jak cholera, ale jeśli takie coś zdarza się często to przepraszam bardzo, ale tego nie idzie znieść psychicznie. Ratuj dzieci i siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ty wyżej weź już s********j. Już cie na trzecim temacie widze. Jesteś gorszy niż reklamy banków. Spamer j****y

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to było do tego od katolików oczywiście

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witam autorko. Mój miewał i miewa czasami podobne odchyły, chociaż w stosunku do dziecka zdarzyło się raz w życiu jak było niemowlęciem brzydkie słowo za które urządziłam awanturę ale dziecko tego nie pamięta, potem już nigdy się to nie zdarzyło (mąż teraz mocno zakochany w dziecku..). Wobec siebie mamy jednak sytuacje chore, też miewa okresy normalności które przeplatają się z tym że żremy sie na potęgę. Przykładowa sytuacja, przez tydzień proszę by zrobił przelew na konto bo musze zapłacić rachunek za prąd, on mnie spławia, po tygodniu pytam znowu "zrobiłeś przelew ?" -"Nie. S********j". Nie robił przelewu nie dlatego że skąpił czy kręcił tylko bo mu się nie chciało po prostu wykonać tej czynności logowania, wbijania kodu.. itd. Nie da sie z nim spokojnie jechać samochodem, co chwila wyklina na innych uczestników drogi, rozumiem że ludzie nagminnie łamią przepisy ale nie słyszę jakoś tylu przekleństw gdy ojciec czy brat prowadzą. W ogóle to o wszystko sie piekli, nawet jak mu upadnie szampon pod prysznicem to musi zakląć, rano zawsze wstaje w złym humorze, nawet jak ma wolne i wtedy to najlepiej w ogóle schodzić z drogi, jest cholerykiem, też czasami w kłotni grozi że coś mojego wyrzuci przez okno, straszył że w razie rozstania to mi dziecko gdzieś wywiezie i nie bede wiedzieć gdzie. Pamiętam pierwszym co mnie zszokowało po slubie było to że kiedy wróciliśmy z zakupów to zmęczona położyłam sie na chwile na łóżku, on wtedy zobaczył że zakupy nie są wypakowane, zaczął je wypakowywać i powiedział że jak tak będę robić to mnie wywali z domu na zbity pysk. To było 2 tygodnie po ślubie. Znaliśmy sie wcześniej 6 lat i nie miał takich tekstów wczesniej. W ogóle wszystko go wpieprza, oprócz tego ma odruch obwiniania mnie o wszystko i to mnie krzywdzi, szczytem było obwinianie mnie o to że w momencie wyjścia gdzieś naszła nagle wichura z deszczem, twierdził że to moja wina że zwlekałam z wyjściem, a tymczasem nie pamiętał że rano umawialiśmy się że o danej godzinie wyjdziemy, on podał tą godzinę i ja do tej godziny którą on podał się dostosowałam, on sie wyłgał z tego że nie było czegoś takiego. Jak dziecko jest chore to najpierw mi mówi że nie powinnam tak często czyścić mu nosa odkurzaczem bo to niebezpieczne, że powinno dziecko w chustke smarkać. Po dwóch dniach od częstego smarkania zaczęły się dziecku robić ranki na nosku. Mówię mu że wrócę do odkurzacza jednak. Potem dziecku wydzielina poszła w ucho to zasugerował że to moja wina bo za rzadko dziecku nos oczyszczałam. Powiedziałam że mam dośc wywoływania we mnie poczucia winy. Powiedział że on wcale nie wywołuje we mnie poczucia winy. No głupie. Głupie manipulacje. Ale ja też nie jestem pokorna. Potrafię się wydzierać na niego jak p******a. Raz przez to popchnął mnie o ścianę i przystawił mi pięsci do twarzy. To była pierwsza w moim życiu taka sytuacja po 13 latach znajomości, ale ja nie byłam święta kilka miesięcy wcześniej w przypływie szału o coś (długo nie wracał do domu z dzieckiem) poszarpałam mu koszulę którą miał na sobie. On był w szoku i był wielką ofiarą przemocy przez tydzień. Do mnie natomiast miał żal że nie wybaczyłam mu tego jego popchnięcia mnie o ścianę w jeden dzień :) a dodam jeszcze że byłam wtedy 2 miesiące po ciężkiej operacji kręgosłupa. Jak 3 dzień się nie odzywałam to rzucił focha że czemu jestem taka dziwna. Ogólnie to cały czas rozważam opcję by się rozwieść :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście ja na poczatku po ślubie byłam taka świeżynka jeśli chodzi o jego osobe na co dzień. Byłam mniej konfliktowa. Jak wyskakiwał z czymś brzydkim to tylko otwierałam oczy szeroko ze zdziwienia a potem się dołowałam, ewentualnie utyskiwałam. Z czasem zaczęłam się awanturować. A teraz jak on coś chlapnie lub sie wykaże jakimś olewactwem, np. wyciągnie wędline z lodówki i nie schowa to sama wyskakuję z gębą i wyzywam go od najgorszych. Mamy sąsiadów nowych. I jeden gośc już widzę że nie mówi mi dzień dobry. pewnie sie nasłuchał mojego darcia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przykładowa sytuacja naszych codziennych kłótni na idiotyczne tematy. Przykładowo stwierdził że będzie w nocy robił gulasz (jest typem nocnego marka), wyciąga mięso z zamrażarki na blat i idzie wieczorem na kosza z kolegami, wraca po 2 godzinach zmachany i zapomina o temacie. Nadchodzi noc, mówię mu że to mięso się już rozmroziło i czy będzie robił ten gulasz, bo do rana to mięso już chyba nie wytrzyma tym bardziej że on śpi do południa i nie idzie go dobudzić. A on mi mówi: "A nie wiem". Normalnie szlag mnie trafia z nim

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak to zazwyczaj bywa że jeden cham wart drugiego, jeden furiat drugiego itp. Autorka też pewnie swoje dokłada do pieca...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościówa1234
Do- gość dziś U mnie było podobnie. Każda jazda samochodem to przekleństwa i wyzwiska. Większość napotkanych ludzi (nieważne, w pracy, czy prywatnie) to debile nie warci jego uwagi. On wszystko wie najlepiej. Póki byliśmy w pracy, w ciągu tygodnia było w miarę spokojnie. Ale każdy weekend... To jego fochy, nerwowe zachowania, wrzaski. Po prostu miałam wrażenie, że mu przeszkadzamy - ja i dziecko. Że nie ma weekendu tylko dla siebie. Na leżenie w łóżku, oglądanie TV bo wciąż się ktoś kręci, to ja z odkurzaczem, to córka chce się pobawić, to pomarudzi bo coś jej nie wychodzi, to pies mu pod nogi wchodzi. Większość tych tekstów to właśnie weekendy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czytając to cieszę się, że jestem starą panną :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do osoby wyzej (gość 13:12) ile masz lat ? i czemu jesteś sama ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
u mnie tez wesoło nie jest, moj tez straszny nerwus, nigdy nie liczył sie z moim zdaniem, mamy 2 dziec*****ec lat temu zaczal pracowac w nowej pracy i przyjezdza do domu raz na tydzien lub dwa, dobrze mi bez niego jak go nie ma, zero kłótnie mam poukładany dzien, gdy przyjezdza to mnie strasznie wkurza ale ja nie okazuje mu tego, zawsze mowie mu choć nieprawda ze teskniłam, no osazem tesknie ale jak przyjezdza to tez sie klócimy, wszystko mu przeszkazdza , balagani, niby wzyscy nas maja za udane małzenstwo ale tak nie jest, jak sie chce komus pozalic to nikt mi nie wiezy, tez sie odzywa po chamsku, wyzywa, przy nim sie czuje głupia nie potrzebna wyzywa mnie przy dzieciach i do dzieci, baz mojej wiedzy przywiozł 2 psy, mieszkamy w domu, kaze mi codzennie im gotowac zarcie dla psow, kasze, ja kupuje karme i jest awantura, psy sa nam niepotrzebne jego w domu nie ma nawet jak jest to nawet miski wody im nie naleje a mnie sie czepia, mam go dosc , ale co robic, wydaje i sie ze go bardzo kocham jestem wstanie duzo zrobic by ratowac ten zwiazek, ale jak przyjezdza , zaczyna sie drzec, kłócic, zadziec , wtracac sie do dzieci to mam wszystkiego dosc, modle sie by jechał, wygadałam sie , wszyscy mysla ze on taki dobry , kochany, umie grac przy wszystkich kochanego meza, lubi sie popisywac chwalic, -tak zze jak przeczytałam post autorki miałam ochote napisac ze takie teksty w małzenstwie sa normalne, bo u mnie to juz norma, przywykłam do tego,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdybys mieszkala w UK to juz odebrano by wam dziecko, tobie tez, za to ze pozwalasz dziecku byc swiadkiem waszych klotni i wyzywan... powinnas faceta zglosic na policje i spakowac... to zwykly cham i sadysta...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
.. trzeba wziac pod uwage ze kij ma dwa konce i frustracje powstaja nie rzadko z winy partnera

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
13:12 to się ciesz bo małżeństwo to wcale nie jest taka fajna rzecz :O aczkolwiek są tu takie co twierdzą że są szczęśliwe, ale cóż loteria fantowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
02:13 kochana.. jakby tak było to co drugiej rodzinie zabierano by dziecko albo większości..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nienormalne, u mnie właśnie się na taką "miłosną" relacje zanosiło, też mnie niby straszył jak nie miałam ochoty na seks, albo mówił coś tak rozkazujacym nieprzyjemnym tonem jak do nieposłusznego psa, że aż uszom nie wierzylam, plus do tego alkohol, stwierdziłam że nie mogę dłużej tak żyć, odeszłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak mowilam mu że nie poodba mi się jego zachowanie, to też zawsze było "faktycznie przesadzilem, ale to ty mnie doprowadziłas do złości" albo że w ogóle moje reakcje na jego ataki są nieadekwatne, że to ja jestem nienormalna, że płaczę kiedy on krzyczy itp. A to były tak śmieszne rzeczy, że aż szkoda pisać... Że np odlozylam trochę wysmarkaną chusteczkę na pościel koło siebie, albo nie wytarlam do sucha podłogi, albo zostały smugi po płynie na szafkach, albo że wzielam rondelek do ryżu który on chciał do mięsa, albo że stoję koło kuchenki jak on gotuje, to go wszystko potrafiło doprowadzić do max napięcia. Stwierdziłam że powinien iść do psychiatry, to dopiero mi się dostało xD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×