Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Problem o pieniądze przed ślubem

Polecane posty

Gość gość

Jesteśmy parą od 8 lat, za dwa miesiące urodzi nam się dziecko, natomiast za 7 m-cy pobieramy się. Jestem osobą bezrobotną, ponieważ dotychczas studiowałam dziennie i żyłam ze stypendium socjalnego, prac dorywczych i pomocy rodziców. Gdy zaszłam w ciąże, musiałam zrezygnować ze studiów i prac dorywczych, ponieważ ciąża jest zagrożona i prawie cały czas muszę tylko leżeć. Ciąża nie była planowana, jednak oboje cieszymy się z niej. Gdy tylko trochę odchowam synka, chce iść do pracy i pomóc partnerowi, ponieważ chcemy w przyszłości wybudować dom. Problem pojawił się wczoraj, a właściwie jakiś czas temu. Chodzi o pieniądze. Mój R. uważa że powinniśmy mieć jedno wspólne konto i na nie wpłacać wszystkie pieniądze. On prowadzi własną działalność i całkiem nieźle zarabia. Mówi mi, że na bieżąco będzie mi dawał na wszystkie potrzeby z dochodów bieżących i nie będę musiała mieć swojego konta bo to jest zbędne. Dodam że pieniądze na jego koncie to rzecz święta. Jeżeli ma w portfelu to ok, wydaje i już. Natomiast pieniędzy z konta nigdy nie wypłaca, jedynie wpłaca kolejne. Bieżące pieniądze wydaje również na materiał na wykonane usługi. Byłoby wszystko pięknie, ale problem jest w tym, że on jest bardzo oszczędny, aż za. Teraz dostał takie duże zlecenie, że dwa miesiące był bez kasy, pożyczał od rodziców byle tylko nie wypłacać z konta. Gdy prosiłam o cokolwiek mówił, że nie ma bo facet dopiero mu zapłaci na początku lutego. Więc pomagali mi cały czas rodzice. A jak już coś „wyskrobał” najpierw musiał wiedzieć na co i po co mi to…Nie mamy jeszcze dla dziecka nic bo ciągle, mówi że nie ma kasy a z konta nie wypłaci. Wczoraj postawiłam sprawę jasno, że zostawię moje aktualne konto i będzie mi dawał co miesiąc powiedzmy 60% swoich dochodów na utrzymanie i życie nas i dziecka, a resztę będzie odkładał na swoje konto oszczędnościowe. Jego reakcja mnie zaskoczyła, wkurzył się i powiedział, że albo mamy wspólne albo każdy ma swoje pieniądze, jeżeli chce mieć swoje konto to mam je mieć ale od niego kasy nie wołać, skoro chce być taka samodzielna. Bardzo przeraziłam się bo co to w ogóle za myślenie. Moim zdaniem takie drugie konto uchroni nas m.in. przed takim zastojami pieniędzy jakie on ma teraz. Bo co ja zrobię jak urodzi się dziecko, a on będzie miał znów zastój gotówki i nie będzie miał mi, z czego dać. Przecież jedzenie, dziecko i inne potrzeby kosztują. Bardzo się pokłóciliśmy. Nigdy nie było o pieniądze problemów, bo ja miałam swoje a on swoje pieniądze i jakoś tak dzieliliśmy się wydatkami. Tylko wtedy wydatki były inne, teraz zaczyna się życie.. nie wiem co mam począć jak z nim rozmawiać bo nic do niego nie przemawia. Pierwszy raz pojawiła mi się w głowie myśl, o odwołaniu ślubu..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Taki_jeden_964
Widzę że kolejny ślub nie z miłości tylko z konieczności. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To tak jak u mnie. To co na koncie to święte :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego z konieczności ? Bardzo kocham mojego partnera, nasz związek przez te 8 lat był bardzo udany. Może to był błąd, że wcześniej nie rozmawialiśmy o pieniądzach, ale nigdy nie było z tym problemu. Raz ja płaciłam raz on i było dobrze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo ci współczuję palanta. Nie wytrzymasz z tą patologią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak najszybciej w miarę mozliwosci powinnas wrócic na studia, skonczyc je i sc do pracy, musisz byc niezalezna finansowo, cóz teraz nic nie wskorasz ten typ tak ma, nie gotuj mu nie pierz , tylko rób to na swoje potrzebyi powiedz że na to nie masz pieniedzy, niech widzi ze pieniadze rozchodza sie szybko,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Już Ci współczuję. Za 2 miesiące poród, a wy jeszcze NIC nie macie dla dziecka? Finanse to bardzo ważna kwestia, którą trzeba omówić PRZED ślubem, szkoda że nie zrobiliście tego wcześniej. Facet chyba nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje życie. Wcale mnei nie zdziwi jak usłyszysz po porodzie, że jesteście z dzieckiem 'pasożytami', już nie raz czytałam tutaj takie 'perełki'.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale problem jest w tym, że on jest bardzo oszczędny, aż za x Dlatego on coś ma, a ty nie! Facet ma firmę więc musi mieć rezerwę na koncie choćby nie wiem co się działo, bo to czyni firmę bardziej wiarygodną i w razie problemów jest z czego płacić. Poprowadź firmę, a przekonasz się jak to jest i choćby przymierało się głodem, to tej kasy ruszyć nie można, bo w ten sposób nie jedna firma popadła w długi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Póki co nie mam wglądu do jego konta, jego mama ma... po ślubie mówił że zaraz zmieni ten fakt i ja zostanę współwłaścicielem. Teraz jest jego mama, ponieważ on jak twierdzi nie ma czasu żeby biegać po bankach i ona zawsze wpłaca mu kasę. Teściową mam naprawdę fajną i wiem że rzeczywiście ma pieniądze na tym koncie ok 40 tys. Wiem że nie oszukałaby mnie, bo już naprawdę w różnych sytuacjach pokazała mi że mogę na nią liczyć i ufam jej. Siostra poradziła mi, żebym z nią pogadała o naszym problemie, żeby mu przemówiła ale ja jestem przeciwna temu. Mam skarżyć na mojego faceta :( dla mnie to dziecinada. Na wyprawkę powiedział że mi da teraz kiedy dostanie pieniądze, jednak jak stwierdził potem skoro "ja chcę mieć własne pieniądze to mam nie prosić potem o jego" . Jedyny przypuszczalny mój dochód o ile dojdzie do skutku to będzie to niby 1000 zł/m-c - nowe becikowe. Wiem że to wystarczy mi i dziecku. Ale zastanawia mnie fakt co potem ? po roku pieniądze się skończą i co nie da mi ? jak mu to powiedziałam to powiedział że sama tego chce, więc mam nie mieć pretensji... poczułam się jakbym rozmawiała z obcym człowiekiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kurwa.... 60% p****alo Cię. 6% to tak ale 60%.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No właśnie idąc jego tokiem myślenia, decydując się na dwa konta ja mam utrzymywać siebie i dziecko a on ma swoje pieniądze. Na dziecko mówi że będzie dawał jeżeli mi nie wystarczy... Tydzień temu wróciłam znów ze szpitala bo małemu spieszy się na świat i byłam na zahamowaniu porodu a teraz zamiast leżeć i odpoczywać spokojnie ja martwię się :( ryczeć mi się chce, ale powstrzymuje się bo wiem że to groźne w moim stanie. Dla mnie zawsze było jasne. Po ślubie mamy wspólne pieniądze, ale mamy dwa konta do których obydwoje mamy dostęp. Ja zajmuję się domem i ogólnie rachunkami i żyjemy wszyscy z pieniędzy z "mojego" naszego konta, natomiast na jego koncie oszczędzamy na nasz dom. A mój R. uważa że dwa konta oznaczają moje i twoje pieniądze, nie ma wtedy nasze... brak mi już argumentów, bo twierdzi że ja nic nie rozumiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no super, tyle lat razem, a wy dopiero teraz o kasie? i już dziecko, bez ślubu, ( ten tez kosztuje).Jak na mnie wyglądasz z boku na żerująca na nim- tak to widać z boku. Dałas sobie zrobić dziecko , nie majac porządnej pracy, będąc utrzymywana przez rodziców, no super myślenie. pewnie facet boi sieże będziecie oboje ( ty i wasze dziecko) żyli WYŁĄCZNIE z jego pieniędzy. I sorry, jestem kobieta, ale to co robisz, to po prostu totalna głupota. nie myślałas jak robisz, to rób, jak uważasz.... Ok, dziecko zrobiliście wspólnie- i oboje musicie je współfinansować... ale... no wiesz, na jego miejscu zrobiłabym tak samo. ale, na twoim miejscu wymagałabym od niego pokrycia 50 procent utrzymania dziecka i kosztów twojej opieki ginekolog.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ciąza zagrozona nie wymaga rezygnacji całkowicie ze studiów. są urlopy dziekanskie !!!. Mi się wydaje, że facet widzi,że ty idziesz po linii najmniejszego oporu- jestem w ciązy , to trzeba się ze mna jak ze smierdzącym jajem obchodzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Skąd się biorą takie baby. Dla mnoe zawsze było oczywiste że po ślubie mamy oddzielne pieniądze. Jak moja owczas narzeczona wspomniała o wspólnych pieniądzach to J wysmialem. I nie chodzi mi o to ze nie chce lozyc na rodzinę ale nie które kobiety nie potrafią zarządzać pieniędzmi i tyle. Do dzisiaj moja żona nie jeat wstanie powiedzieć na co ile wydała. Ja znam wszystkie swoje wydatki. I tak na koniec jestesmy bardzo szczesliwym malzenstwem mimo iz mamy oddzielne pieniadze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciąża nie była planowana, ale nie była skutkiem nie zabezpieczania się, brałam tabletki. W lipcu nabawiłam się zapalenia ucha i brałam antybiotyki i prawdopodobnie one osłabiły działanie tabl. anty. Slub byl planowany od dwóch lat. W czerwcu skończyłam licencjat i miałam na początek zapewnioną pracę u znajomego w firmie, w weekendy miałam studiować. Zawsze chciałam być niezależna. A jednak życie się skomplikowało i wyszło wszystko nie tak . W życiu nie usunęłabym ciąży bo mimo iż jej nie planowałam bardzo chcę tego dziecka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
decydując się na dwa konta ja mam utrzymywać siebie i dziecko a on ma swoje pieniądze. Na dziecko mówi że będzie dawał jeżeli mi nie wystarczy x Czegoś tu nie rozumiem, narzekasz na "skąpstwo" faceta teraz, a jesteś z nim 8 lat i jakoś wcześniej ci to nie przeszkadzało! A może ty z tych które oczekują że nic nie będą robić, bo przecież to faceta obowiązkiem jest łożenie na dom, dziecko i utrzymywanie żonki? 8 lat jesteście razem, a ty nawet nie masz złotówki własnych oszczędności, ciekawe dlaczego? I nie wykręcaj się studiami, bo ja też studiowałem i to dziennie, a potrafiłem zarobić na wynajem mieszkania i utrzymanie się, nikt mi nie pomagał. A tak na marginesie, to jeśli na poważnie chcecie brnąć w małżeństwo, to przydałaby się rozdzielność majątkowa gdy jedno z was prowadzi działalność, to pozwoli uniknąć poważnych długów w razie niepowodzenia firmy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15:34: teraz jak jest w ciazy to juz sie jej nalezy jego kasa, jeszcze sie za niego wyszla, ale juz 60% jest jej... A jak on jej wylicza PO CO I NA Co? watpie zeby jak powie ze na dziecko i jedzenie to zeby nie dal...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a facet widac ma leb na karku, nie rozpija kasy tylko bierze coraz wieksze zlecenia i dobrze kombinuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja utrzymanie jr żonę i daje jej tyle ile potrzebuje ale chce wiedzieć na co. Oczywiście nie muszę wiedzieć dokładnie ale typu na jedzenie na rachunki czy na babskie sprawy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ten facet to patologia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie odnoszę wrażenia, żeby autorka żerowała na kimkolwiek. Dopóki nie była w ciąży utrzymywała się sama. Obecnie jej chłopak żeruje na niej. Wie, że jest zależna i to mi się bardzo u niego nie podoba. Dziecko stworzyli razem, ale on chce przerzucić na nią wszystkie obowiązki. A to jest sytuacja bez wyjścia, bo dziecko to nie rzecz, więc kobieta nie może się wkurzyć i po porodzie zostawić dziecko i iść do pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sama sobie jesteś winna bo przegiełaś tymi 60%, owszem nie popieram jego postawy, ale zmiłuj się babo , nie po to on haruje by tak sobie dac ci tyle kasy,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tttak... oczywiście, ciąza nieplanowana, ale brałas tabletki , i cieszysz się z dzieckA JASNE... a studia 1 etap masz za sobą... czyli masz studia- no chyba ,że nie obroniłaś licencjatu.. decydując się na dwa konta ja mam utrzymywać siebie i dziecko a on ma swoje pieniądze. Na dziecko mówi że będzie dawał jeżeli mi nie wystarczy- hehe, dowcipniś.. jak się zgodzisz, to już leżysz. na dziecko on ma ci dawać 50 procent kosztów jego utrzymania- a więc i na leki,jak zachoruje, na wizyty lekarskie - jak potrzeba, na pieluszki .- a nie - jak ci nie starczy:D:D z drugiej strony- dupa wołowa jestes, o kasie gada sie przed zamieszkaniem, przed seksem, a dziecko robi sie po slubie. Swiadomie. Teraz on słusznie myśłi,że chcesz go wycyckać-0 bo przez 8 lat nie poruszałaś tematu kasy-no to myslałże tak jest ok, a że mu z tym wygodnie, po co miał zmieniac? sama go przyzwyczaiłaś do tego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jasne , on bedzie mial swoje i twoje pieniadze a ty bedziesz go prosic o kazdy grosik , poczekaj jeszcze z tym slubem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
niestety ale on cie nie kocha, kocha tylko siebie i pieniadze. kochajacy mezczyzna nie pozwolilby, by kobieta oczekujaca jego dziecka martwila sie o sprawy finansowe i w 7 mc nie miala wyprawki dla dziecka (!!)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Heniuś
Jak umiesz żyć tylko za czyjeś pieniądze, to czego się spodziewasz? Do końca życia będziesz kurą domową, kocmołuchem i popychadłem, będziesz żebrać na podpaski od mężulka - coś za coś. A teraz odwróćmy role: jestem biednym studentem, który żyje z mamusinej wypłaty i stypy z dziekanatu a i to tylko dzięki temu nie pod mostem, że znalazł dziołchę z własną działalnością. I teraz strzelam fochy i pretensje do mej dziołchy, że ja mieć niski życia standard :) Oczywiście wcale a wcale żądne "równouprawnienia" hipokrytki i pseudo-feministki by mnie nie hejtowały :) Takie hejty by tu leciały, że nie zdążyliby dotlenić serwerów :) Zatem prosta konkluzja: albo chcesz mieć tradycyjny związek, zatem facet ciebie utrzymuje i decyduje o wszystkim a ty morda w kubeł, albo myślisz o partnerstwie, więc prawem kaduka kombinujesz skądś hajs i negocjujesz warunki partnerstwa. Jest też opcja trzecia: facet ciebie utrzymuje, ale ty masz coś do powiedzenia w tym związku - czyli on jest dającym się dymać frajerem, więc zapewne jego firma szybko padnie. W życiowej bajce słoń nie zagra na fujarce :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mieszkacie z rodzicami czy macie własne mieszkanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakbym była w tej sytuacji , odwolalabym ślub i dzieciaka do okna życia . Oczywiście o tym poinformpwalabym go po fakcie a ponieważ pewnie nie ma srwierdzonego ojcostwa niech se szuka wiatru w polu . Moja postawa byłaby z czystej złośliwości nie ukrywam . Zresztą facet buc i nie chciałabym takiego życia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×