Gość hamlet098 Napisano Luty 27, 2016 Witam serdecznie wszystkich od razu przejdę do sedna sprawy. Jestem z kobietą ( narzeczoną ) od 8 lat wszystko pięknie jak w bajce początkowe lata bajeczne jak to najczęściej bywa. Rok temu postanowiłem się oświadczyć zaznaczając że mieszkaliśmy razem oświadczyny przyjęte , wstępne rozmowy ,plany na ślub to tak w skrócie. Od pewnego czasu moja przyszła żona zachowuje się dziwnie, zauważyłem to gdy przy poranku zaczęła bez powodu ryczeć nie chciałem być męczący i czekałem na rozwój spraw. Szczerze mówiąc mniej ciepła od niej czułem wszystko było w mniejszym stopniu przyzwyczaiłem się do tego a tak nie powinno być po prostu stałem się dla niej kolegą. Nadeszła chwila na rozmowę usłyszałem , że nie jest pewna ślubu, że się pogubiliśmy , że wina nie leży we mnie bo jestem dobrym człowiekiem nigdy jej nie zdradziłem nigdy nie dałem powodu do tego by mogła coś takiego poczuć. Za salę już zapłaciliśmy pod koniec kwietnia ślub. Mówiła ostatnio że od naszej rozmowy nie poczuła zmian u niej że musi sobie to poukładać, mówiła też że nie wyobraża sobie żeby ze mną nie być że to może już przyzwyczajenie , w tym wszystkim nie było by problemem to że ją mocno kocham jako dziewczynę , narzeczoną i matkę naszych przyszłych dzieci. Co ja mam zrobić , co ja mam myśleć na ten temat jestem w typowej kropce. Czekam na wasze opinie może ktoś miał podobny przypadek bo moje myślenie uległo w gruzach myśląc że im dłuższy staż tym większa pewność na budowanie "wspólnego zamku"?????? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach