Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nie radzę sobie.

Polecane posty

Gość gość

Mam 15 lat i nie myślcie, że jestem typową zbuntowaną nastolatką. Może bym była gdybym czuła, że może mi to pomóc. We własnym domu czuję się bardzo źle. Nie czuje miłości ze strony mojej mamy. Mam wrażenie, że po prostu pozwala mi mieszkać w jej domu i kupi jedzenie bo musi. Nigdy nie usłyszałam z jej ust słów "Kocham cię", a przynajmniej sobie nie przypominam. Mam ojca (jeśli mogę go tak nazwać), który jest alkoholikiem nazywając rzecz po imieniu. Kocha mnie najbardziej na świecie, niestety tylko gdy przyjdzie z baru - do którego chodzi codziennie. Czuje również, iż jest to najbardziej znienawidzona przeze mnie osoba w całym moim życiu. Mam też brata (17), z którym dzielę pokój. (Dwa łóżka i szafa, nikogo nawet nie obchodzi brak biurka do nauki.) Wszyscy oczekują ode mnie tylko wypełniania ich poleceń. Staram się im sprostać ale nie mam na to psychicznej siły. Tylko przynieś, zanieś, pozamiataj. Nieważne czy jestem chora czy zmęczona. Dla mojego brata jestem nabrzydsza, najgrubsza najgłupsza (nie jest to prawda) i nie zapomina przypomnieć mi o tym każdego dnia. Ojciec, mimo że naprawdę się staram nie przyczyniać się do powstawania awantur w domu, zawsze znajdzie powód żeby wyłączyć korki czy internet gdy próbuje się uczyć. Dla niego nie potrafię nawet ziemniaków obrać. Mama ponarzeka, pokrzyczy czasem, a tak to się do mnie nie odzywa. Zawsze gdy się uśmiecha to do kogoś albo śmieje ze mnie (razem z bratem) gdy wspomne o planach na przyszłość. (Chcew wyjechać za granicę, jak najdalej stąd aby nie musieć na nich już patrzeć). Ostatnio dużo płaczę, tłumacząc się sama przed sobą hormonami. Nie daje rady. Przyłapuję się na myślach samobójczych, ale tylko co by było gdyby. Nie zrobiłabym tego bo wiem jak wiele warte jest życie. Nie mam sił na dokuczanie i bicie ze strony brata, rozdwojenie osobowości ojca. Poza domem, jak można się było spodziewać, śmieję się najgłośniej i jestem naszczesliwsza (bo nie ma wokół mnie mojej rodziny). Brat mnie bije, czasem mam siniaki, mama kiedyś gdy byłam niegrzeczna, ojciec nigdy. Każde z nich jednak niszczy mnie psychicznie. Myślałam nad zostaniem w przyszłości psychologiem, chciałabym pomagać ludziom z problemami, z którymi sami sobie nie mogą poradzić. Jednak co jeśli nie mogę pomóc samej sobie? Może ktoś z was doradzi mi coś mądrego. Tak abym miała siły przeżyć tu jeszcze około trzech lat, po których mam ogromną nadzieję nareszcie uciec. Rozmowy z nimi absolutnie nic nie dają. To taki typ do którego już nic nie dociera. Pomoc pedagoga czy psychologa też myślę nie jest tego warta. Byłoby źle gdyby się dowiedzieli że chodzę opowiadać o nich obcym ludziom. Poza tym co on mógłby takiego zrobić? *przepraszam za błędy bądź powtorzenia. Nie mogłam opowiedzieć o wszystkim ale myślę że ogólny zarys problemu jest wystarczający.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zadzwoń na niebieską linię (dla ofiar przemocy) a oni na pewno coś Ci poradzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszedłem tu z zamiarem napisania czegoś głupiego. Mimo, że leżę, to ścięło mnie z nóg. Po tym jak opisujesz, to widzę, że jesteś bardzo inteligentną dziewczyną i bardzo silną psychicznie. Ja mimo różnicy wieku dość sporej, do pięt Ci nie dorastam. Współczuję Ci, choć nie o to Ci raczej chodzi. Nasyp bratu waty szklanej w gacie, niech ma zajęcie. Ale masz przechlapane dziewczyno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×