Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

co zrobić

Polecane posty

Gość gość

Wiem, że przesadziłam z ilością tekstu, ale mam dramat! Moi rodzice są po medycynie: tata lekarz, mama farmaceutka. Sami chcieliby, żebym poszła na medycynę: lekarski, lek-dent lub farmację. Za miesiąc mam maturę. Zdaję na rozszerzeniu biologię i chemię. Rodzice mi narzucali tą medycynę już w gimnazjum i wtedy jeszcze mi to pasowało. Jednak teraz odkryłam swoje inne powołanie. Marzą mi się studia na kierunku kosmetologia (najlepiej w stolice, ale nie mam pojęcia ile pkt trzeba mieć, żeby się dostać). Uwielbiam czytać i oglądać różnego typu zabiegi upiększające, jak zrobiłam sobie makijaż na studniówkę to -bardzo nieskromnie powiem- ale miałam lepszy niż niejeden zrobiony przez "profesjonalne" panie (na prawdę! Tak przynajmniej twierdzą co po niektórzy znajomi), ale nie chcę się tu chwalić, bo trzeba zobaczyć, aby uwierzyć. No ale podczas studiów chciałabym jeszcze sobie dorobić. Drugą moją pasją są języki i podróże, więc chciałabym zostać stewardessą. Niektóre linie przyjmują na okres letni, bo mają większe zapotrzebowanie na personel. Oba te kierunki marzą mi się nie od wczoraj, ale od czasów gimnazjum, jednak były tłumione przez rodziców. Mówili: "Stewardessa i kosmetyczka to personel średni. Zostań lekarzem, a potem zrób sobie kosmetologię i podpiszesz się tylko pod salonem i nie będziesz musiała robić zabiegów a i tak kasę dostaniesz. Jeśli masz zostać stewardessą to zostań pilotem". No dobrze, tylko że ja właśnie chce wykonywać te zabiegi! A pilotaż był przez 3 lata gimnazjum moim największym marzeniem, jednak musiałabym rozszerzyć matmę, z której jestem bardzo przeciętna. Już nawet zasugerowałam, że można w aeroklubach robić kurs na licencję pilota, ale jest niesamowicie drogi bo 200 tys. i to jest zamiast studiowania na politechnice, to oni na to "I my niby mielibyśmy wydać tyle na jakiś kurs?!",ja im mówię, że ma się pracę pewniaka po tym a oni "Myślisz, że każdego przyjmują po takim kursie? Że wystarczy zapłacić i już się ma pracę? Przecież tak to każdy by mógł a nie dostaje potem pracy"- oni chyba myślą, że każdy chce zapłacić 200 tys. i już. Natomiast sami powiedzieli, że za medyczne studia studia są gotowi zapłacić podobną sumę, jeśli mi zabraknie pkt. Tyle że ja nie chce tych studiów! Wiem, że to marzenie wielu osób, ale ja źle się czuję w gabinecie lekarskim, nie znoszę tego zapachu, nie chcę tego. Powiedziałam im to ostatnio a oni na to: "Kasia też myślała, że rodzice jej mówią i zrobiła po swojemu". Kasia to taka moja kuzynka, która kilka lat wcześniej (w 2008 roku) zdawała maturę i też nie chciała iść na to co jej rodzice mówili (mechatronikę chyba) to poszła na zaoczną bankowość albo ekonomię (które przerwała w międzyczasie) i teraz nie ma pracy. Ale mnie aż skręca, gdy myślę o tych 2 kierunkach, jakbym chciała za rok rekrutować na stewardessę, są potrzebne opłaty za szkolenie, przy których rodzice będą musieli mi pomóc, bo to jest dość drogie a jako student to tak średnio z kasą- wiadomo. Pomóżcie! Proszę o radę! Wiem, że niby sama wybiorę, co chcę, ale nie chcę mieć przez nich robionych wyrzutów. Jak do nich dotrzeć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli twoi rodzice są bardzo zasadniczy, to będzie ciężko. Chcą abyś zawód odziedziczyła po nich, a to bardzo irytujące. Moja koleżanka, której rodzice są prawnikami pod presją poszła na prawo. Ja sama chciałam iść na prawo, ale nie udało się w zeszłym roku. Może za rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No ale nie wiem co robić. Moim marzeniem są podróże i interesuje mnie kosmetologia. Ja wiem, że chcą dla mnie dobrze, ale jak się nie dostanę to co mam zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×