Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość BlackToxicSide

Jak odejść gdy kocha się desperacko się kogoś kocha.

Polecane posty

Gość BlackToxicSide

Spróbuję najkrócej jak się da opisać całą sytuację. Może nie jesteśmy razem kilkanaście lat jednak nasz związek potoczył się niezwykle szybko i niezwykle intensywnie. Mieszkamy razem, byliśmy zaręczeni ( już nie jesteśmy o tym zaraz), byłam z nim w ciąży. Ten związek był czymś o czym przez większość życia mogłam jedynie marzyć . Wielkie plany, wielkie obietnice, w końcu ktoś kto potrafił za mnie umrzeć ( biorąc pod uwagę fakt, że w świetle prawa jestem sirotą pomimo że moi rodzice żyją, relacje z nimi są koszmarne, a dzieciństwa wolałabym nie pamiętać ). Nagłe zaczęło się wszytko walić. Z mojej winy. Wyszło na jaw jedno moje kłamstwo z czym on nie mógł się pogodzić. Przez kłótnie odkryłam ile razy on mnie okłamał. Jednak w tym żalu nie bylo nienawiści a smutek i rozpacz, że mogliśmy się stracić.Mimo wszytko zaręczyliśmy się, potem zaszłam w ciąże. Z różnych przyczyn musiałam ją usunąć( nie to nie była tylko moja egoistyczna decyzja, on miał w tym swój udział nawet większy- nie nie była podyktowana egoistyczna potrzeba wygody ). Obiecał, że bedzie mnie wspierać, ale to był początek końca. Zerwaliśmy zaręczyny- bo stwierdził że teraz by mi się nie oświadczył. Wieczne kłótnie i pretensje, coraz wieksza niepewnośc co do jego uczuć, kłótnia za kłótnia no i sie dowiedziałam- nie wie czy mnie kocha, chciałby odejsc ale nie umie, jego uczucia się wypaliły, będzie ze mną do czasu aż całkowicie nie przestanie mnie kochać, ma dość tego, więcej w nim niechęci do mnie niż miłości. Codzienność wygląda całkowicie normalnie przytulamy się wygłupiamy , umiemy wieść normalne na pozór szczęśliwie życie, dogadujemy się zazwyczaj jak w pełnym miłosci związku, ale każda poważniejsza rozmowa kończy się jego wypowiedzią- moje uczucia znikają, w większości umarły, że tyle razy próbowaliśmy naprawić tą relacje, że trzeba to skończyć. Zresztą czuje że jest inaczej, gdy płaczę tylko się na mnie wkurza, gdy mówię o jakimś moim problemie odpowiada, że nie wie, nie da się z nim porozmawiać o niczym poważniejszy. Cały problem w tym, że nie mam nikogo innego, nie mam gdzie iść, Kocham go tak bardzo , że wybaczam dosłownie wszystko.Nie umiem pożegać się ze wszytkimi marzeniami które się z nim wiązały ale wiem, że powinnam odejść zanim on to zrobi gdy wypali sie całkowicie- to zaboli jeszcze bardziej. Tyle , że wciąż mam nadzieje. Czy odejść? Jak odejść? Jak dać radę to zrobić ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BlackToxicSide
Przepraszam za błąd w tytule tematu. Nie wiem jak to się stało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BlackToxicSide
Cięzo opisać kilka lat związku starając się to skrócić na tyle by ktokolwiek przeczytał. Próbowałam zawrzeć zarys tego co się działo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×