Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość migrena123

Hejtowanie w pracy za to, że pracuję i jestem w ciąży

Polecane posty

Gość migrena123

Nie wiem co mam robić... Jestem w 9tc. w pierwszej ciąży i nie wyobrażałam sobie, by iść od razu na l4 po potwierdzeniu od ginekologa. Dobrze się czułam, jedynie były zawroty głowy i wilczy głód średnio co 2-3 godziny. Po powrocie z urlopu (wtedy się dowiedziałam o ciąży i dałam zaświadczenie pracodawcy) chciałam pracować jak najdłużej. Jestem sprzedawcą- konsultantem w sklepie z chemią kosmetyczną i praca nie należy do najlżejszych. Oczywiście zostałam zwolniona z przyjmowania dostaw po 20-30kg, ale musiałam siedzieć na kasie bite 8h. Tylko pierwszego dnia pracodawca pilnował czasu na kasie i czasu bycia "na nogach", później to 8h chodzenia maratonów bez końca, albo 8h patrzenia się w monitor kasowy i przydzielanie 15 minut przerwy... Ok znosiłam to. Jak to w ciąży często dopada mnie głód, więc wpadam na 2-3 minuty coś szybko przegryźć, by nie zemdleć, trochę częściej wpadam do łazienki. To tyle, jeżeli chodzi o różnice z "przed" i "po". Dzisiaj spotkała mnie taka fala hejtu, że aż mnie zatkało. Poza kiero to każda dziewczyna z załogi była strasznie chamska i złośliwa, na moje wzdechnięcie po jakiejś ciężkiej klientce usłyszałam " i po co tak wzdychasz, jak ci zle to na zwolnieniu bylo siedziec, a nie teraz narzekac" i tak cały czas w tych klimatach... Już wcześniej zauważałam, że kręcą nosem, że mam czelność być w ciąży, no ale to przerosło mnie. Doszło do tego, że z nerwów to wymiotuje co jakiś czas, w pracy to na swój obiad zwróciłam, nie daję rady, mimo że chcę pracować, a właściwie to chciałam... Nie mam już siły się denerwować i narażać dziecka żyjąc w takiej patologicznej sytuacji... Dodam, że 2 przede mną zaszła inna dziewczyna z zespołu i nad nią nie było takich szykan, a to mi się dostaje jadem z każdej strony... Najgorsze jest to, że pracuję w firmie praktycznie 3 lata na umowie na nieokreślonym, zawsze mówiono mi, że jestem jedna z bardziej pracowitych i zaangażowanych osób i dalej to samo robiłam będąc w ciąży. Ale jakieś 2 bezdzietne ropuchy zaczęły rozsiewać głupoty na mój temat i wprost mnie atakując, że ja to sobie wymyślam te symptomy ciążowe (chociaż się nie uskarżam nikomu), wmawiam sobie, że mam zachcianki na różne potrawy (wg nich to tylko w zaawansowanej ciąży to istnieje, bo wszystkie niby ich koleżanki tak miały), że żadnego brzucha nie mam a niby sram, że niby co to za wydarzenie (do momentu, aż tego nie powiedziały to nawet nie wspominałam o tym). Dopiero jak zobaczyły, że coś mi już wystaje to nagle cisza, argumenty się chwilowo skończyły... Mam 27 lat, jestem drobnej budowy, przed ciążą miałam 53 kg przy 167cm wzrostu, jak wcześniej wspominałam pracuję prawie 3 lata, w tym prawie rok na umowie na czas nieokreślony. Więc argumenty, że łapię pracodawcę na dziecko i doję forsę jest dla mnie absurdalny. Pracodawca to międzynarodowa korporacja, z jednej sieci b. dobrze znana wszystkim. Rodzina mi radzi bym schowała ambicje do kieszeni i poszła już na ciągłe l4, bo w pracy będą coraz gorzej mnie traktować, a niekończący się stres może być zagrożeniem dla ciąży. Nie chcę, by mnie tak odbierano jako kolejna święta krowa, ale już sama nie wiem. Nawet nie wiem czy lekarz mi to uzna, bo na poprzedniej wizycie kontrolnej to nawet się nie zająknął z pytaniem jaki wykonuję zawód w pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja na Twoim miejscu już bym dawno wypoczywała na L4, no ale jak chcesz z siebie robić męczennicę, to Twoja brocha...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No właśnie idz na zwolnienie ja też pracowałam w ciąży do samego końca ale u mnie w pracy byłam sama mogłam wziąć laptop i rozłożyć się w fotelu byle tylko sprawy były załatwione na czas ,ale jakbym miala codziennie wstawać i iść do pracy ze świadomością ze znów mi jakieś larwy spierdziela dzień to bym srała na to tylko na zwolnienie poszła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
autorko nie usprawiedliwiam postaw kolezanek bo są karygodne ale moze zastanów sie tez nad sposobem swojego mowienia, moze mowisz to w sposób wywyzszajacy sie, albo własnie bierno agresywny- ojjej jak mi ciezko-a wszyscy wiedza ze ty masz jakies wyjscie w postaci wlasnie l4-reszta jak jest jej ciezko go nie ma fajnie ze chcesz pracowac ale nie zawsze jest to dobre rozwiazanie dla wszystich-skoro sama sie meczysz i innych meczysz to czemu to ma sluzyc? ja pracowałam do 6 miesiaca ciazy ale mialam inna atmosfere w pracy no i ja tez nie narzekałam, nawet jak bylo mi ciezko-ogólnie malo rozmawialam z pozostalymi pracownikami-po prostu robilam swoje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość migrena123
No wlasnie o to chodzi, ze o ciazy to w ogole nie rozmawiam w pracy, chyba ze ktos sie zapyta. Nie lubie epatowac haslem ciaza i czy sie wywyzszam, raczej bym powiedziala, ze jeszcze bardziej staram sie na siebie nie zwracac uwagi, bo widzialam wczesniej jaki stosunek miala zaloga do dziewczyny, ktora zaszla rok temu. Nie bylo rozowo, ale nie bylo az tak zle jak u mnie. Zastanawiam sie czy to jest kumulacja jakiejs ich frustracji, jedna jest w polowie macierzynskiego, druga zaciazyla 2 tygodnie przede mna, no i ja. Nie umawialysmy sie na ciaze, tak los nam wybral ten czas. A najlepsze, ze najwieksze krzykaczki to sa mezatki bez dzieci sporo po 30-tce,reszta zespolu jest mlodsza, przed 30-tka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie rozumiem, po co chcesz dalej pracowac. Nie szkoda Ci zdrowia Twojego i dziecka? Chcesz sie tak narazac na stres, w imie czego? Zeby cos udowodnic? Co? Komu? Zmykaj na zwolnienie i olewka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tacy są właśnie Polacy jakbyś nie zrobiła i tak jesteś świnia, egoistka, cwaniaczka, pasożyt i złodziejka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, powiem tak: chciałaś dobrze, chciałaś pracować, ale widać, że jest Ci to utrudniane, więc olej sprawę i idź na zwolnienie. Nie Twoja wina, że koleżanki zachowują się dziwacznie, a stres w ciąży na pewno Ci nie służy. Jedyne co Ci mogę podpowiedzieć to tyle, żebyś w pracy nie mówiła, że idziesz ze względu na stresy, ale wymyśl poważniejsze dolegliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość migrena123
Dzieki za slowa otuchy. Nie no, oczywiscie, ze nie mam zamiaru mowic o ich podejsciu w zwiazku ze zwolnieniem, zreszta z tych nerwow to sypiam po 3-4 godziny i wymiotuje zolcia, ciagle glodna jestem i czuje sie jak kupa g*wna. Pracodawca okreslil sie, ze nie ma dla mnie zastepczego stanowiska, lub mozliwosci pracy zgodnie z kodeksem pracy w przypadku ciazy. Slyszalam wczoraj, ze kogos na moje miejsce szykuja. Wlasnie to jest najgorsze, ze chce dobrze, chce pracowac, ale zwyczajnie nie jestem w stanie przy takich nerwach i atmosferze... Na 11.00 mam lekarza to mam nadzieje, ze da mi to zwolnienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pewnie, powodzenia u lekarza. Szkoda zdrowie Twojego i maluszka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciąża to nie choroba, Twoja sprawa czy pracujesz czy nie. Jak się dobrze czujesz i chcesz pracować to pracuje, jak będzie źle to idź na L4. Nikt nie powinien się wp*****lać w Twoje decyzje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wyglada na to ze pracujesz w rossmannie. skoro nawet w takiej sieci nie ma dla ciebie miejsca zgodnego z przepisami na czas ciazy, to jak bym bez zastanowienia poszla na l4. sama w ciazy pracowalam do 7 miesiaca ale bylam w biurze, moglam jesc i chodzic do wc kiedy chcialam (a musialam czesto), moglam sobie robic krotkie przerwy na rozprostowanie kosci kiedy chcialam i nikt mi nie robil problemow. i nawet z takimi fantastycznymi warunkami, po 7 miesiacu mialam zagrozenie wszesnego porodu, szpital i potem lezenie plackiem w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co za ludzie w tym kraju, zawisc i s*******nstwo. Nie dadza drugiemu zyc, wspolpracownikowi czy sasiadowi nawet bratu. Mozesz albo olewac te panny, albo isc na zwolnienie. Jak uwazasz. Ja tez jestem w ciazy i tez pracuje ale na razie nie powiedzialam w pracy bo ciaza po dwoch poronieniach i nie wiem czy donosze. Jest ciezko bo tez obsluguje klientow i czasem nie mam kiedy zjesc i isc siku. Do tego doszly mdlosci. Mam beznadziejne wspopracownice zawistne i wredne i az sie boje co bedzie gdy powiem ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiecie co, ludzie to są szuje, które zawsze będą gadać. Jakbyś poszła na L4 toby dopiero Cię obsobaczyły na kafe, wiem, bo sama kiedyś napisałam, że jestem na L4 od 3 miesiąca ciąży. Pracowałam z małymi dzieciakami, była zima, ciągle jakaś świnka była w miejscu pracy albo inne diabelstwo. Praca cały czas na nogach, w hałasie, dodatkowo towarzystwo w pracy to była masakra jakaś. Po macierzyńskim nigdy więcej nie wrócę do tego ani podobnego jemu, miejsca. Na kafe zostałam zwyzywana od najgorszych, złodziejek, suk, małp, mam wrażenie że na tym forum siedzą same odpady społeczne z niewielkimi wyj ątkami. Dlatego zaglądam tu jak najrzadziej i najlepiej dla Ciebie byś też tutaj nie szukała normalnych opinii bo nie znajdziesz ich za wiele. Ludzie tu tak gnoją, że głowa mała. Kiedyś zgnojono mnie tak strasznie że szok (za to, że mój mąż więcej ode mnie zarabia - ich zdaniem jestem pasożytem bo mam mniej kasy niż mąż a zależało mi na dziecku) Kasa wyprała mózg wszystkim i nie tylko kasa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I w pracy też mnie źle traktowały jak się dowiedziały o ciąży. Przykości doznawałam ze strony samotnych singielek, zaraz ktoś krzyknie że to stereotyp ale ja to mówię na faktach. Tak było. Jakoś koleżanka dużo starsza, mężatka z dzieckiem przyjęła to normalnie, najwięcej bólu d**py miały te, które właśnie nie miały ustabilizowanego życia prywatnego. Jedną bez przerwy rzucał chłopak, druga w ogóle nikogo nie miała a też marzyła o dziecku. I to one mnie gnoiły, urządzały mycie tyłka za plecami myśląc że nie słyszę. Właśnie ten typ, samotna trzydziestka. Przypadek? Nie sądzę. Patrząc na to wszystko bez skrupułów wzięłam L4 bo i tak ciągle wymiotowałam, a one niech się duszą w swoim jadzie. Po macierzyńskim w życiu tam nie wrócę. Mam inne plany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szkoda tylko że takie gnojące współpracownice, które dziwią się bożemu światu że są same i nikt ich nie chce, nie widzą, że to co wysyłają w świat odbija się na ich twarzach. Jak ktoś jest zgorzkniały i wredny, to na takiego wygląda na twarzy też. Jaki facet będzie chciał taką sfochowaną zazdrośnicę, która życzy koleżance jak najgorzej, bo ta śmie mieć coś o czym ona marzy. Mówcie co chcecie, miłość z wzajemnością do normalnego, ułożonego faceta to dziś luksus. Jak one będą miały taką aurę brudną wokół siebie to nie dziwne że nikt norfmalny nie zechce ich. Sorry za odbieg od tematu, ale jak sobie to przypomnę, to nóż się w kieszeni otwiera. Przez pierwsze miesiące zamiast się cieszyć ze swojego stanu to przeżywałam w domu jak to koleżanki w pracy mnie omijają szerokim łukiem i obgadują prawie że na moich oczach. Nie chciało mi się rano wstawać do takiej pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Polska pod tym względem jest okropna. Zresztą - nie tylko pod tym. Moja koleżanka w pracy była nienawidzona już od pierwszego dnia, mimo że to bardzo miła, skromna, fajna osoba. Powód? Więcej dostała kasy już na starcie (lepsze stanowisko bo lepsze kwalifikacje). Największy problem miały te, które w tej firmie pracowały już x lat, ale kwalifikacje miały słabsze. Nie potrafiły zrozumieć tego, że ktoś kto przyszedł, świeżak, może mieć więcej od nich bo po prostu ma lepsze referencje i dostanie lepszy stołek. Jak one ją gnoiły!! To się w ogóle w głowie nie mieści. Szefostwo niby reagowało ale to takie rekacje na niby, potem i tak było tak samo. Generalnie to miejsce to było siedlisko fałszu, przychodziła szefowa to jej jechały z wazeliną, a jak szła do siebie to tak ją obgadywały aż wióry leciały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość migrena123
No ja dokladnie to samo przezywam, nawet zlosliwie patrzyly jak pojde do wc, a i tak sie jakos powstrzymywalam i poszlam tylko 4x na cala zmiane, normalnie to bym byla chyba z 10x na cale 8h. A juz nie daj Boze, zebym poszla cos przegryzc... Lepiej im powiedz i daj zaswiadczenie, bo wtedy chociaz ciezarow nie bedziesz tachac, no i jak widzisz idac za moim przykladem checi do pracy to za malo, by pracowac w ciazy, nawet jak sie dobrze czujesz. Z jedna z zalogi mam jawnie ostro na pienku, doslownie sie do siebie nie odzywamy, to nieraz widze jak przechodzi kolo mnie to az ja telepie z wscieklosci i trzaska mi drzwiami w szatni jakbym jej psa rozjechala i splunela na pozegnanie. To tutaj sie nie dziwie, ze reaguje na mnie alergicznie, ale zanim dalam zaswiadczenie to z wiekszoscia dobrze mi sie zylo, a teraz to strach tam isc. Bylam u lekarki, wprost powiedzialam, ze mam wymioty z nerwow, pracodawca nie zapewnia mi warunkow pracy i mam bole plecow, nerwowe tiki w powiece, bezsennosc, migreny. Do wizyty u ginekologa mi wypisala, czyli do 24ego. Jak zadzwonilam do kiero do pracy to oczywiscie niby cukrowanie, ze najwazniejsze zebym dobrze sie czula bla bla bla, ale i tak wiem ze tam to juz wrze jak w ulu, ze jakim prawem jestem na l4... Poki co bede starala sie nadgonic te braki w jedzeniu i wylaczyc sie od tego g*wna. Ktos wyzej dobrze powiedzial, ze w tym kraju to i tak Ciebie zgnoja i zaszczuja, niewazne jaka decyzje podejmiesz. Jak nie bylam w ciazy to mnie od roku wszystkie gadaly zebym zaciazyla, bo na mnie juz czas itp, jak do tego doszlo to hejt nie z tej ziemi:| Hipokryzja taka, ze az niedobrze od tego sie robi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja poszłam na l4 odrazu po pierwszej wizycie u ginekologa.U mnie jest to samo,chciałaś to pracuj... odpoczniesz i nie będziesz sie denerwować :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z twojego postu wnioskuję, że pracujesz w rossmannie. Dziwię Ci się, że nie chcesz iść od razu na l4. Sama sobie szkodzisz i to na kilku płaszczyznach: 1) to jest bardzo ciężka praca, na pewno dostajesz tylko na zmianę k1 i perfumerie, bo żadna osoba prowadząca zmianę nie da ciężarnej dokładania towaru, przynajmniej u mnie tak to wyglądało ze wszystkimi ciężarnymi, sama bym też nie wzięła na siebie odpowiedzialności i nie kazała ciężarnej pchać wózków czy kuwet, pomyśl o tym, ------ tego wynika, że jesteś ciężarem a nie pomocą na zmianie ;( 2) odpadasz z dostaw i nocek, nic dziwnego, że dziewczyny kręcą na Ciebie nosem, bo tym samym blokujesz miejsce dla kogoś dodatkowego, a one muszą między sobą rozłożyć Twoje najcięższe prace, 3) pewnie będąc już w ciąży i pracując ale z taryfą ulgową, dostajesz tylko tyle godzin ile masz na umowie czyli 1/2 lub 3/4 i żadnych nadgodzin-------- to się przekłada na pensję, i znowu tym samym zaniża Ci się średnia do świadczenia chorobowego i macierzyńskiego gdy już na nie przejdziesz, 4) jako że jesteś ciężarna możesz się w każdej chwili źle poczuć, albo nie przyjść rano do pracy i dla załogi to znowu problem, trzeba zmieniać grafiki i kogoś ściągać, Nie chcę Cie przerazić, ale u mnie na sklepie był przypadek poronienia, nikt nie powiedział, że to mogła być wina pracy, ale mimo, że koleżanka tylko siedziała na kasie, to i tak klienci dawali jej popalić, nawet była historia z płaczem. Pomyśl o sobie, o zdrowiu dziecka, nie ma potrzeby spalać się w pracy, tym bardziej, że to bardzo niewdzięczna robota, nikt nie doceni Twojego poświęcenia. Rossmann zatrudnia głównie kobiety więc świeżo upieczone matki maja fajne warunki i raczej gwarancję powrotu do pracy po macierzyńskim. Dostaniesz paczuszkę dla noworodka, może też kasę z ubezpieczenia z pracy. Życzę Ci, abyś czas ciąży przeżyła z pełnej harmonii z otoczeniem, z miłym uczuciem spełnienia, a później szczęśliwego rozwiązania. To zbyt ważny i piękny czas w życiu kobiety aby stresować się w gruncie rzeczy kiepską pracą:) pozdrawiam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko po pierwsze to idź na L4, bo jakby nie było pracujesz przy chemii. Nie ma szans żebyś się tego nie nawdychała przez 8 godzin, a to może zaszkodzić dziecku. Przecież co chwilę ktoś coś otwiera, psika itp. Co do współpracownic, to one są wściekłe, że kolejna w ciąży chodzi. One widzą to tak: - w ciąży jest, to teraz my musimy zap/ier/dalać przy wykładaniu towaru same, bo przecież jej dźwigać nie wolno. - lepiej jakby poszła na L4, bo teraz jak ją widzę, to mnie drażni, że muszę robić więcej od niej. - niech idzie na L4, to szefostwo zatrudni zastępstwo - fajnie, będzie zastępstwo, ale znowu kogoś uczyć od podstaw i się z nim użerać... - no pięknie, znowu którejś się udało, a mnie 37letniej anonimowej staraczce nie wychodzi. Powiem ci też, że nie wszystkie będą cię obgadywać ze złości. Znajdą się takie co bardziej się troszczą, niż wściekają. Wiesz teksty w stylu, no jak ci ciężko to idź na zwolnienie, nie zawsze są podszyte wredotą, nawet jak brzmią w ten sposób: głupia, głodna co godzinę, siku się non stop chce, kręci się w głowie, a ona tu kretynka zapi/er/dala zamiast o siebie zadbać w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ups 13:45 odpisałyśmy na temat sprzed miesiąca he he. Autorka pewnie dawno już na l4 siedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×