Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Jestem chorym, chuderlawym laczkiem z łapkami jak zapałki

Polecane posty

Gość gość

Naprawdę, męczy mnie już bycie mną. Nie wiem, czy mnie pamiętacie, pisałem tutaj kiedyś, że jestem chudy jak patyk. Ostatnio naparzałem dzielnie na siłkę przez ponad 4 miesiące i trzymałem dietę, brałem suplementy, witaminy itd. bez ŻADNYCH wymówek (nie było bata żebym nie poszedł albo nie zjadł). Przytyłem 5 kg. Później pojechałem do znajomego do Poznania, po czym oczywiście zachorowałem (choruję kilka razy w roku z byle powodu). Lekarz dał mi antybiotyk i zabronił ćwiczyć przez ten czas (i tak nie dałbym rady). Choroba trzymała mnie jeszcze 2 tygodnie po skończeniu antybiotyku, czyli przez prawie miesiąc. Przez ten czas schudłem 3 kg, czyli tyle, co przytyłem przez 3 miesiące męczarni na siłowni i przy „misce”. Oczywiście uznałem, że nie mogę się poddawać. Wróciłem na siłkę – miesiąc- bum, znów- choroba. Tym razem uznałem, że nie będę brał antybiotyku bo to gówno i trucizna (Ile ja już tego zżarłem przez całe życie i co mi to dało? Nic, tylko zdrowie się sypie). Wyleczyłem się sam nawet szybciej, ale znów schudłem. Spadłem do 57/56 kg (23 lata, 177cm !!). Niektórzy serdeczni „znajomi” mówią, że wyglądam jak anorektyk. Gdyby chodziło tylko o wagę to miałbym to w dupie. Niestety – choruję kilka razy w roku z byle powodów i leczę się dłużej niż inni, z zatok prawdopodobnie spływa mi po gardle ciągle jakiś bakteryjny glut i antybiotyki gówno dają, chudnę w zastraszającym tempie jak tylko przestanę chodzić na siłownię (tyję szybko jak na patyka, ale chudnę jeszcze szybciej), mam problemy z jedzeniem – prawie nic mi nie smakuje, często muszę popijać żeby cokolwiek skończyć i prawie każdy posiłek to dla mnie męczarnia (oczywiście nie zawsze tak jest, ale zbyt często). Do tego od 2 lat mój żołądek wydaje okropnie pojebane dźwięki, po każdym posiłku, nawet najmniejszym (pół bułeczki z szynką jak dla 5 latka) jestem wzdęty jakbym zjadł 4 wielkie pizze z sosem i popił 3 litrami coli, bekam jak najęty, mój żołądek wydaje z siebie skrzeki i burczenia jak stara ropucha albo dziki pies i NIC nie da się z tym zrobić (nie, nie mogę po prostu beknąć, tak jak nie można po prostu raz a dobrze wysmarkać nosa jak ma się uciążliwy katar). Byłem już u lekarza rodzinnego, dał mi leki które nic nie zmieniły. Byłem też kiedyś u gastrologa – 2000 zł i badania „na dwa baty”- kamera w dupę i w japę. Nic nie wykryły poza lekko podrażnionym żołądkiem. Teraz poszedłem do gastrologa – 150 zł za wizytę, 180 zł za leki (a też mi się nie przelewa) – zobaczymy. Jak na razie nie widzę różnicy. Na zatoki leczyłem się całe liceum – ciągle dawali mi antybiotyki, tysiące złotych, tylko chudłem, bladłem a choroba ciągle wracała (cysta w zatokach). W końcu pojechałem do Wrocławia do ojców bonifratrów, przepisali mi zioła które pomogły (!) na kilka lat, ale teraz to gówno znowu wraca. Do tego praktycznie cały rok kaszlę jak gruźlik w stanie agonalnym i jestem blady jak ściana. Mam też poziom żelaza we krwi na dolnej granicy, mimo że jem wołowinę, kaszę, buraki, witaminy itd. Na dokładkę – wolno zasypiam i często jestem zmęczony po obudzeniu się. Chodzę po lekarzach, mówią że nic mi nie jest, albo z drugiej strony – że jestem w okropnym stanie mam dostosować jedzenie do grupy krwi i tym podobne bzdury (oczywiście gówno to daje, poza tym musiałbym ciągle jeść jagnięcinę i mięso pieprzonego bażanta bo wszystko inne to niby trucizna?). Co zacznę chodzić na siłownię i zdrowo się odżywiać to pogarsza mi się z żołądkiem albo łapię jakąś infekcję dróg oddechowych (ile witamin,suplementów, warzyw itd. bym nie jadł). Nie, nie mam anoreksji, tasiemca, HIV i kiły ani astmy i gruźlicy – żeby była jasność. Już nie mam siły. Jestem mały, chudy, słaby, blady, nie mam kości tylko ości, ciągle choruję, jeszcze ostatnio coraz częściej latam do kibla i mam problemy z gazami oraz z biegunką. Może mam nerwicę? Coraz częściej myślę o psychiatrze, bo już, kurwa, nie mam siły na to wszystko. Skoro w wieku 23 (prawie 24) lat mam takie jazdy, to co będzie za 20-30 lat? I taki mały bonus na koniec: urodziłem się z wadą (mama miała krwotoki w ciąży) przez którą mózg nie ogarnia do końca wzroku i na jedno oko od urodzenia jestem w 70% (albo więcej) niewidomy – nie jestem w stanie niczego przeczytać. Mam też zapadniętą klatę i częste stany depresyjne oraz coraz większe problemy z koncentracją. Nie mam zielonego pojęcia jakim cudem nie jestem prawiczkiem i miałem w miarę sporo fajnych dziewczyn oraz znajomych, może nadrabiam osobowością. Niemniej jednak – przejebane po całości i sto kilo gruzu. Tak, serio. To wszystko było na serio. Chciałbym, żeby to był żart i prowokacja. Moi rodzice oboje wyglądali jak uchodźcy z Oświęcimia, moja mama miała jakieś nerwicowe ataki wymiotów każdego ranka przed szkołą a mój ojciec ważył na 3 roku studiów 53 kg, to też się zajebiście dobrali, żeby sobie dziecko zrobić. Jestem jakiś, kurwa, niedorobiony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×