Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy to związek?

Polecane posty

Gość gość

Przedstawię moja sytuacje w skrócie. Oboje jesteśmy po rozwodzie : ja 30 lat, on 43. Mieszkamy 100 km od siebie. Ja mam kilkuletnie dziecko, on już dorosłe. Spotykamy się 4 miesiące , są to spotkania w weekendy oraz mamy za sobą pierwsze wspólne wakacje . Oboje znamy nasze rodziny, on zabrał mnie do swoich rodziców , rodzeństwa . Znamy naszych przyjaciół. Codziennie mamy kontakt telefoniczny , powiedział ze mnie kocha. Teraz przejdę do sedna. ... on boi się określenia mnie swoją kobieta, nie chce nazywać tego co jest między nami . Druga sprawa, dla niego przyszłość tego związku to spotkania w weekendy plus wspólnie spędzane święta i wakacje. Dużym problemem jest moja trudna sytuacja mieszkaniowa , w sensie że nie mogę się wyprowadzić z mojego mieszkania pod groźba jego utraty , musiałabym być naprawdę pewna tego związku żeby podjąć taki krok a on wcale mi takiej pewności nie daje. Mam w moim mieście prace , a dziecko przedszkole kolo domu. Znajomość trwa jak pisałam 4 miesiące. Ja jestem rok po rozwodzie a on kilkanaście lat. Mówi , że od czasu rozwodu nie związał się bo każda z poznanych kobiet chciała czegoś więcej : ponownego ślubu czy mieszkania razem a on nie jest na to gotowy . We mnie imponuje mu to , że nic na nim nie wymuszam. Co robić : trwać w tym związku i liczyć ze coś się zmieni czy odejść ? Dodam , że świetnie się ze sobą dogadujemy pod każdym względem .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wg mnie to nie zwiazek, bo zwiazek zaklada odpowiedzialnosc za swojego partnera i wspolne plany zyciowe. Moze kiedys z tej relacji bedzie zwiazek, ale nie wiadomo kiedy (za kilka, kilkanascie lat) i czy w ogole. Poki co jest z Toba, bo jest fajnie i wygodnie i daje Ci do zrozumienia, ze niczego wiecej nie chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Uważam, że TO NIE ZWIĄZEK. Ten facet chce mieć po prostu stałą kobietę na "te sprawy" i tyle. Jeśli szukasz kogoś na stałe aby założyć z nim trwały związek a może nawet wyjść ponownie za mąż- to nie jest na pewno ten! Faceci po 40-tce ( a jeszcze rozwodnicy ) to już "cwaniaki"! Szukaj kogoś blizej swojego wieku, choć cięzko Ci będzie ( piszę to bez złośliwości )- zwłaszcza gdy trafisz na kawalera, bo jesteś rozwódką z dzieckiem, a to już niestety JEST PROBLEM. Wiążąc się z rozwodnikiem ( rozwódką)- bierze się sobie "na kark" jego przeszłość: kontakty z "byłym" ( "byłą" ), bo są przecież wspólne dzieci i wizyty jego ( jej) dzieciaków w weekendy i święta- nie mówiąc o wspólnych wakacjach i alimentach. Jeśli ( jego) dzieci są dorosłe to jeszcze gorzej, bo stale będą "szarpac kasę" od tatusia i ciągle pod tym względem będą w potrzebie. Osobiście to zerwałabym kontakt z tym facetem CHYBA, że chcesz być do końca życia tylko jego oficjalną kochanką ( pisałaś, że poznaliście swoje rodziny ). Niestety do tego się yo sprowadzi i więcej nie oczekuj!Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 miesiące to zbyt krotko aby razem planować wspólną przyszłość. W pewnym sensie jest to związek ale na odległość i może ta odległość tak szybko się nie zmniejszyć lub wcale. To jak rozwinie się ten związek nikt tego nie wie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba nie TO
Autorko jestem w identycznej sytuacji co ty. Spotykam się z kimś ok 4 miesiące ale intuicja mi podpowiada że coś jest nie tak. Są spotkania regularne, spędzamy ze sobą weekendy i najczęściej jeden dzień w tygodniu ale ja nie czuję że jemu zależy na pogłębianiu naszej relacji. Ciągle miedzy nami czuć jakiś taki dystans, ciągle czuje się że się badamy. A przecież po 4 miesiącach powinniśmy czuć się szczęśliwi i zakochani. Ktoś tu mówi że 4 miesiące to krótko. Nie prawda, byłam wcześniej w związkach i wiem że po takim czasie można czuć się w związku pewną tego że facet myśli o nas poważnie. Ja tego niestety nie czuję:-( Strasznie mi na nim zależy ale czuję podskórnie że coś jest nie tak. Nie rozwija się ten związek, a przecież na początku związki rozwijają się bardzo dynamicznie. Tutaj widać tą ostrożność, ten dystans co wpływa na naszą relację coraz gorzej bo ja przez to zaczynam robić krok w tył. Nie ma miedzy nami rozmów dotyczących nas, ciągle gadamy o pierdołach. On specjalnie też się o mnie nie stara, gdy się widzimy to idziemy na jakiś spacer i tyle. Do tej pory nie zabrał mnie na jakąs romantyczną kolację czy do kina. Nie dzownimy do siebie w ciągu dnia, choc na chwilę żeby się usłyszeć. Strasznie mi smutno bo zaangażowałam się a okazuje się że on chyba szukał jakiegoś chwilowego pocieszenia:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba nie TO
I też nie padły jeszcze słowa w stylu " Jesteś moją kobietą", ja także nie wiem czy mogę mówić do niego że jest mój. Porównując do wcześniejszych związków to facet dąrzył do tego aby udowodnić że mu zależy, rozpoczynał sam rozmowy dotyczące naszej znajmości, upewniał się czy czuję to samo. Tu tego nie ma, są fajne spotkania, seks i zero jakiejś chęci wytworzenia więzi po spotkaniach. W poprzednich związkach nie miałam takich wątpliwości jak obecnie, teraz po spotkaniu z nim najczęściej jestem jakaś taka przybita i zmartwiona a to przecież początek więc nie powinno tak być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdy facet traktuje nas poważnie to wtedy nie ma pytań w stylu : "Czy to związek?" Jeżeli intuicja coś nam podpowiada, nie daje nam to spokoju to tak jest. Jak spotyka się faceta który traktuje nas poważnie to nawet przez moment tak nie pomyślisz bo on stara się to udawadniać i czujesz to że mu zależy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdy facet traktuje nas poważnie to wtedy nie ma pytań w stylu : "Czy to związek?" Jeżeli intuicja coś nam podpowiada, nie daje nam to spokoju to tak jest. Jak spotyka się faceta który traktuje nas poważnie to nawet przez moment tak nie pomyślisz bo on stara się to udawadniać i czujesz to że mu zależy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do osoby z nickiem, ,to chyba nie TO" . Właśnie u nas tez ten związek się nie rozwija. Owszem jak juz pisałam poznałam jego rodzinę, znajomych , zaprosił mnie na wesele do rodziny ale nie zostałam przedstawiona jako Jego kobieta tylko po imieniu. On mówi, że dla niego nazwanie kobiety ,,Jego Kobietą "to ogromne zobowiązanie i odpowiedzialność . U nas są codzienne telefony albo piszemy ze sobą. Wcześniej codziennie nie dzwonił ale od około miesiąca to robi. Jednak nie rokuje to dobrze, bo po pierwsze moja sytuacja z mieszkaniem którego nie mogę opuścić a po drugie jego niezangazowanie. Ja postanowiłam się troszkę zdysytansowac : nie pisać do niego pierwsza, odmówić spotkania w jakiś weekend, itp. Może ty zrób to samo , może oni są juz na tyle pewni naszych uczuć i tego ze z nimi będziemy , że nie czują potrzeby żeby się o nas starać . Chociaż u mnie to on częściej zabiega o kontakt ze mną gdy się nie widzimy ale za to na spotkaniu daje mu odczuć jaki to on jest wspaniały , cudowny itp. Być może to jest mój błąd .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I oczywiście nie daje mi spokoju jedna sprawa. Czy rzeczywiście 4 miesiące to nie za krótki okres czasu na rozmowy o przyszłości i wspólne planowanie życia. U nas była jedna taka rozmowa : że ze względu na moja sytuacje z mieszkaniem będziemy spotykać się tylko w weekendy , święta i wakacje . Z drugiej strony nie wiem czy nie tracę czasu na tą relacje z nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko w Twoim związku wszystko jest, on dba o Ciebie, przedstawia rodzinie, znajomym, dzwoni codziennie. Brakuje Ci tylko tych słów "moja kobieta ":) A czy musisz te słowa usłyszeć, nie czujesz, że jesteś dla niego kimś ważnym? Cztery miesiące to za krótko aby oświadczyć się i razem zamieszkać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale na seks nie jest za wczesnie prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kasztany kasztany
Ja spotykam się z kimś również 4 mce i także wszystko rozwija się powoli... ale jednak rozwija. Na razie nie przesądzamy, że się kochamy i chcemy ze sobą być na zawsze; to czas poznawania się. Spotykamy się 2 x w tygodniu (mieszkamy blisko siebie). Tyle tylko, że w naszej relacji są dwa ostrożne, nie śpieszące się typy. A! I dużo rozmawiamy o istotnych rzeczach, mamy też wspólne plany... na razie krótkoterminowe. Nie dzwonimy do siebie nigdy, ale to też nie jest problemem... po prostu tego nie lubimy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moze on potrzebuje czasu dajcie sobie czas....nie nalegaj na niego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba nie TO
Mi wiecie co nie daje spokoju? Ze intuicja ciągle podpowiada mi że coś jest nie tak, że jemu nie zależy. Po spotkaniu z nim często jestem zdołowana a tak nie powinno być, a jestem zdołowana bo widzę że coś tu miedzy nami nie gra. Macie oczywiście rację ze 4 miesiące to krótko aby zacząć cos planować, ale mi nie o to tu chodzi. Chodzi mi o to że mój facet nie daje mi poczucia takiego spokoju, nie daje mi poczuć się pewnie, nie stara się o mnie na tyle abym czuła że mu na mnie zależy. Chodzi o to że po 4 miesiącach to ten związek musi jakoś ewoluować, więź powinna być coraz mocnijesza a u nas to wszytsko od początku stoi w miejscu. Ostatnio byliśmy razem u jego rodziców, poznałam ich całą rodzinę. Ale to i tak nie sprawiło że poczułam się pewniej, bo wyczuwam miedzy nami jakiś dystans.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
" Jesteś moją kobietą" x sorry ale tak mowia kryminalisci.. widzialas te pl prostytutki, jedna miala tatuaz przez cala noge - "wlasnosc pana i wladcy Andrzeja X" uwazaj bo chyba kiepska jestes z takimi sprawami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gwoli wyjasnienia
A ja uwazam, ze facetowi jest tak wygodnie i nie zamierza tego zmienic. Ma swoje wolnosci bo przeciez nie mieszkacie razem a z drugiej strony ma kobiete na zawolanie. Niczego wiecej mu nie potrzeba. Masz dwie opcje albo bedziesz dalej prowadzila taki "zwiazek" na odleglosc albo powiesz mu wyraznie, ze twoje oczekiwania i plany dlugodystansowo nie pokrywaja sie z niego stad jedyne rozsadne wyjscie jest jak sie rozstaniecie. Trzeciej mozliwosci nie widze. Tym bardzie jak sam mowi, ze jak dotad bylo tak z kazda kobieta po jego rozwodzie. Dlaczego wiec mialoby byc z toba inaczej. Jemu po prostu wiecej nie potrzeba, w odroznienu od ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
taka porazka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×