Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość catkiss

czy nadal jest miłość?

Polecane posty

Gość catkiss

Hej chciałabym by ktoś mógł mi odpowiedzieć jednoznacznie ponieważ nie wiem jak mam dalej żyć. Z moim narzeczonym jestem 6 lat w przyszłym roku bierzemy ślub ale od kiedy przeprowadziliśmy sie od moich rodziców i mieszkamy w naszym nowym domu sami okazało się ze noe umiemy spędzać ze sobą tyle czasu co kiedyś. Zaznacze że awantura zawsze jest o pieniadze lub o rodziców ponieważ jego rodzice dalej chca ingerować w jej życie ciągle dzwonią do niego nawet jak się kochamy to potrafi odebrać telefon.. A kiedy mówię mu że taka relacja jest chora to zaczyna sie kłótnia że jak zawsze mam coś do jej rodziców. Przyszła teściowa ma okropny charakter chce mieć zawsze racje a jak ktoś powie jej nie to ma lipę.. Traktują go jak dziecko moim zdaniem a mi to przeszkadza i mówiłam mu to lecz to jak grochem o ścianę. Ostatnio zdarza się że mnie wyzywa itd.. Czasami to olewam ale nie kiedy juz nie wytrzymuje i zaczynamy sie kłócić i bić.. A życie intymne to już. W ogóle masakra on twierdzi ze co drugi dzień może się kochać bo codziennie mu się nie chce ale przykładowo powiem ze np. Jest poniedziałek był seks we wtorek nie bo nie chce a w środę będzie sie tlumaczyl ze jest padnięty.. A kiedy zaczynam coś do niego to każe mi przestać bo on nie chce kiedy znów robię podchody to krzyczy i kłócić sie chce.. Ale jak jemu sie już bardzo chce to nie da za wygrana.. Czasem myślę ze on ma kogoś.. Nie okazuje mi już szacunku i na pierwszym miejscu sawia swoja rodzinę.. Bo jak twierdzi ja nią nie jestem.. Bardzo go kocham czasami myślę że zrobiłam ogromny blad ze sie wyprowadziłam. Zaznacze że ja mam 22 a on 25 lat.. Prosze o jakieś rady w tej sprawie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przecież Twój ukochany nie potrafi żyć bez swoich rodziców. Czego oczekujesz? Ze TY go zmienisz? Nie zmienisz, nie utiesz pępowiny. Sam fakt w jaki Cię traktuje powinno Ci uświadomić że ten chłoptaś nie jest gotowy na żadne, ale to żadne dorosłe życie. Nie dorósł do tego. Partner ma Ci dodawać skrzydeł, wierzyć w Ciebie, być obiektywny, stać za Tobą murem. 6 lat to kawał czasu ale być może fakt że razem zamieszkaliście, daje Ci wiele do przemyślenia. Twoje życie. Chcesz to się męcz. Ja jestem inna. Nigdy w życiu nie godziłabym się na takie traktowanie. Jaką przyszłość można planować z takim chłopczykiem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość catkiss
Tak tylko ze wcześniej mieszkaliśmy razem 3lata i nie byl taki.. Taki sie zrobil jak zamieszkaliśmy na swoim. Ja go bardzo kocham ale nie wiem juz sama czy poczekać i dać szanse czy nie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kłócicie się i bijecie? To patologia! Uwazasz to za normalne? Miłości u Was już dawno nie ma, zostało przyzwyczajenie. Ludzie, którzy się kochają, mogą się kłócić, ale się nie biją. Nie kochasz go, ani on Ciebie. Oboje tchórzliwie ukrywacie sami przed sobą i wzajemnie do siebie, że Wasz związek się wypalił. Skąd taki wniosek? Wspólne przebywanie ze sobą Was irytuje, coraz mniej macie sobie do powiedzenia- to Twoje słowa. A do tego kłótnie i rękoczyny. Acha, jeszcze seksuprawiany wedlug " grafiku", z obowiązku. Ślub to bylby koszmarny błąd na całe życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×