Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gośćxyz

Czy ten związek dalej ma sens?

Polecane posty

Gość gośćxyz

6 lat znajomości ponad 2,5 roku po ślubie i czuje że się co raz to bardziej oddalamy od siebie :( Ciągle praca, brak czasu, awantury, sprzeczki, nie dogadywanie się, zmęczenie i tak w kółko. Sex ostatnio był może z 3 tygodnie temu bo nikomu się nie chce a jak jednej stronie się chce to druga jest zmęczona :( . Ja mam pracę jaką mam czyli pod telefonem. Są dni że jestem cały czas w trasie i są że siedzę w domu chodź tych jest bardzo mało i to świątek piątek i niedziela... Rozumie gonitwa za pieniądzem też mamy swoje plany lecz przez te plany, marzenia stajemy się co raz to bardziej oddalać od siebie, dochodzą do tego awantury o byle co o szczegóły pierdoły - jedno drugiego przestało rozumieć... Padła nawet propozycja rozwodu. Nie chciałbym żeby moja żona też przeze mnie czuła się osaczona i nieszczęśliwa. Najgorsze są te awantury np. opinia na temat ubioru kończy się awanturą. Dodatkowo dochodzą problemy rodzinne zarówno z jednej jak i drugiej strony. Dzisiaj z tych nerwów i stresu wymiotowałem dalej niż widziałem bo przez ostatnie trzy dni żyję o kawie i papierosie... Dodatkowo ciągle psuje mi się auto i jeżdżę tu i tam szukając części denerwując się przy tym strasznie... Sama żona mi napisała smsa (akurat ten tydzień jest z mamą i załatwiają sprawy rodzinne) że żyjemy bardziej jak współlokatorzy niż małżeństwo. W skrócie nie dogadujemy się a wszystko idzie bardzo stromo pod górę. Nie wiem czy jest sens wszystko to ciągnąć dalej i psuć życie komuś innemu :( i nie wiem bo jestem już totalnie zdołowany czy lepiej się nie rozwieść żeby chociaż jedna strona była szczęśliwa :( Przykre i strasznie boli jest to co piszę ale może tak by było lepiej... Dużo myśli się nasuwa a ja sam wiem że nic nie wiem. Pomóżcie:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
szczerze to odechciewa mi się żyć dalej... my nawet spokojnie porozmawiać nie potrafimy :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
PRACA NIE MOŻE BYĆ WAŻNIEJSZA OD RODZINY.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ojejku,nastepne prowo .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
Żadne prowo tylko sama prawda. Praca? Co dzisiaj bez niej zrobisz? Nic... tym bardziej zusy, podatki mało nie kosztują plus wszystko na głowie. Niestety mój zawód wiąże się z pracą w weekendy i święta... Jestem załamany i na skraju wyczerpania nerwowego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
:( załamie się już zenitu. Znowu awantura o nic. Ehh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
Żona gdzieś zaginęła... :( nie mam pojęcia gdzie jest... mimo że nie było jej ze mną tylko jak wspomniałem z mamą. Była najpierw awantura przez telefon o nic, potem ze swoim bratem i później ze swoją mamą :( Wyszła z domu dwie godziny temu i cały czas jej szukaliśmy ale nie wiemy gdzie jest... Telefonu też nie odbiera... Mama załamana, ja też, o szwagrze nawet nie wspomnę bo niby przez niego wszystko mimo że mama chciała załagodzić sprawę no ale wyszło jak wyszło :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czyżbyś tworzył sobie alibi????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
Nie wiem czy tworze ale awantura wynikła o coś czego nie powiedziałem... I stałem się tym złym nie dobrym... Potem dołożył szwagier i się zaczęła wojna... Teściowa stanęła w mojej i szwagra obronie a moja małżonka dostała dzikiej furii - i szczerze do założenia tego tematu myślałem że to moja wina jest te ciągłe awantury, sprzeczki itp... A po dzisiejszej akcji... Zostawiam to bez komentarza bo szkoda słów... Najlepsze że w 90% tych awantur które miały miejsce teściowa i szwagier stali za moją stroną i najlepsze że dzisiaj sama teściowa mi powiedziała że to nie jest moja wina tylko ona ma coś z głową bo to jest nie wiarygodne co wyrabiała dzisiaj nie ze mną ale z nimi... Ona ma tylko racje i koniec kropka nikt inny nie... Teściowa jak zapłakana zadzwoniła (co jej się rzadko zdarza) to myślałem że kogoś zabili... I mimo że miałem ten tydzień na przemyślenia chyba się w nich myliłem i to znacznie, bo wychodzi na to że wina nie leży całkowicie po mojej stronie lecz wręcz przeciwnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po co się tak meczysz ? Przecież zdajesz sobie sprawę ,ze lepiej miedzy wami nie będzie. Odejdz bo szkoda Twojego życia.Mam swoje lata i wiem co mówie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
Ja wiem że nie ma ideałów. Sam nim nie jestem i wiem o tym lecz kurcze robić o taką pierdołę taką awanturę żeby na wszystkich się obrażać, wyzywać od najgorszych i wychodzić z domu nie wiadomo gdzie na tyle czasu? No cholera jasna psychika padła? Nigdy, naprawdę nigdy nie słyszałem żeby teściowa płakała tak jak dzisiaj... A przyjechała tylko na niecały tydzień pozałatwiać sprawy rodzinne... Muszę to wszystko przemyśleć jeszcze raz. Rozmowa z moją żoną będzie pewnie nie możliwa jak zawsze bo znowu zacznie się rzucanie wyzwisk i trzaskanie drzwiami... Nie wiem kocham ją ale czy to ma sens? Może jakaś terapia? Przez tyle lat odkąd się znamy zmieniła się o 180 stopni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zaproponuj wakacje wspolne. Jesli po tyg nie bedzie lepiej to rozwód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćxyz
Były dwa tygodnie temu... Nawet tam musieliśmy się pokłócić o mały szczegół tzn. o godzinę wyjazdu w pewne miejsce i też się skończyło na wyjściu z pokoju i poszukiwaniu mimo że umawialiśmy się na 10tą. Małżonce chyba coś się poprzestawiało i kłótnia była o 9.30 o 10.25 się pogodziliśmy... Co prawda przeprosiła ale w pamięci już zostało...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chcę Cię buntować przeciwko żonie,ale wydaje mi się ,że jesteś dla niej zbyt dobry i czuje się zbyt pewnie w tym związku.Myślę że dobrze by jej zrobił jakiś lekki wstrząs.Parę niepowrotów na noc do domu ,olewanie jej humorów,brak jakiejkolwiek czułości i zainteresowania nią plus wieksza dbałośc o siebie powinno wystarczyc na początek .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak chcesz wiedzieć co zrobic, jakie jest najlepsze rozwiazanie, napisz do mojej rózki Sofii, jest świetna. Jej adres to tarocistkasofii@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×