Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Problem z nietolerancyjną rodziną

Polecane posty

Gość gość

Witam, mój problem ciągnie się już od dłuższego czasu i niestety nie potrafię sama go rozwiązać. Czuję, że sytuacja mnie przerasta. Jestem w związku z chłopakiem od 2,5 roku. Przetrwaliśmy już niejedną sytuację, bardzo się kochamy i jesteśmy dla siebie oparciem w ciężkich chwilach. Mój chłopak nie jest Polakiem, pochodzi z Afganistanu. Na początku wiedziałam niewiele o jego kulturze i religii. Nie traktowałam tej znajomości poważnie, więc tego typu rzeczy były mi obojętne. Z czasem pojawiło się uczucie i mój chłopak zaczął mi przybliżać swoją kulturę i religię. Dodam, że choć jest muzułmaninem, to nie ortodoksyjnym - pije alkohol, nie modli się 5 razy dziennie, moja religia i narodowość jest mu obojętna (słowem nie zamierza mnie namawiać na przejście na islam), nie zgadza się z wieloma praktykami, które są praktykowane w niektórych krajach, szanuje kobiety, potępia terroryzm i inne dziwactwa. Temat był przegadany wiele razy i naprawdę nie obawiam się z jego strony nagłej zmiany w zachowaniu. Przez to, że na początku po jego przyjeździe do Polski nie miał tu nikogo i niczego, ja byłam osobą która się interesowała i w razie czego opiekowała, znamy się jak łyse konie. Teraz, kiedy tylko może, pomaga mi i opiekuje się mną, Moi znajomi zaakceptowali go i wiele z nich mówi mi, że stanowimy świetną parę. Oboje mówimy biegle po angielsku, chłopak uczy się też mówić po polsku, dlatego nie mamy problemów z komunikacją. Ma wyższe wykształcenie, pracę, ostatnio nawet udało mu się odłożyć na samochód. W naszym życiu jest jeden tylko problem - moi rodzice. Na początku znajomości w nieopatrzny sposób powiedziałam im, z kim się spotykam. Skończyło się to wielką awanturą. Moi rodzice nie tolerują obcokrajowców, szczególnie muzułmanów. Nigdy nie poznali mojego chłopaka, a jednak są do niego paskudnie wrogo nastawieni. Oskarżali go o najgorsze rzeczy, jakie tylko można wymyślić. Twierdzili, że po prostu mnie omamił, a że miałam wtedy 17 lat, to że szybko mi przejdzie. Zapewniłam ich, że z nim zerwę. Stwierdzili że woleliby, żebym była lesbijką, niż zadawała sięz "takim kimś". Nie wiedzą, jaką osobą jest mój chłopak - inteligentną, opiekuńczą, zabawną. Padło nawet takie stwierdzenie, że nie mogę sobie znaleźć nikogo innego porządnego, bo jestem za gruba (być może mam tu i ówdzie za dużo, natomiast na pewno nie na tyle żeby szukać takiego pocieszenia). Moja mama w każdym takim starciu przytaczała mi przykład swojej koleżanki z pracy, której taki właśnie potulny mąż z dnia na dzień się zmienił. Kiedy słyszała, że rozmawiamy przez Skype'a, wpadała z awanturą, po czym odłączała mi internet. Mój tata ogółem jest rasistą, więc domyślacie się jakimi epitetami go określił. Taki stan rzeczy był w 2014 roku, kiedy ostatni raz szczerze o tym rozmawialiśmy (no prawie, bo nie przyznawałam się jak naprawdę go kocham). Dziś mam 20 lat. Prawda jest taka, że cały czas byłam i jestem z nim w związku po dziś dzień. Za każdym razem kiedy pytali mnie o niego (ostatnio prawie rok temu), twierdziłam, że już nie jesteśmy razem, bo on jest w Niemczech (gdzie faktycznie mieszkał przez kilka miesięcy, ale już od dawna jest tutaj). Każde moje wyjście do niego, to kolejne kłamstwo. Raz nawet pojechałam odwiedzić go w Niemczech, mówiąc że jadę nad morze (co zresztą odkryli). Niestety powoli zaczynam nie wyrabiać z tymi kłamstwami. Oczywiście, spotykam się z tymi wszystkimi ludźmi, o którym mówię rodzicom, jednak najczęściej po prostu idę razem z chłopakiem, lub ewentualnie występuje "mały poślizg czasowy". Czyli mówię że spotykam się o 19, kiedy widzę się z kimś o 16:30, dlatego w domu jestem późno, a tak naprawdę byłam z kimś od 16:30 do 19 i potem z chłopakiem do wieczora. Jak się pewnie domyślacie, nie można tak długo wyrobić. No cóż, ja w ten sposób żyję już 3 rok. Jest mi tak okropnie przykro, że muszę okłamywać swoją rodzinę, bo poza tym mamy świetne relacje i naprawdę dobry kontakt. Oni chyba też czują że coś jest nie tak. Ostatnio wyszło na jaw moje kolejne kłamstwo. Czuję się podle, ale wiem że powiedzenie prawdy na jaw wywoła prawdziwe piekło. Raz, że chodzi o "tego chłopaka", dwa, i co chyba gorsze, że przez tyle czasu ich okłamywałam. To bardzo boli. Jednak wiem, że to z nim chcę spędzać swoje życie i wiązać się w przyszłości. Póki co mieszkam z rodzicami, studiuję dziennie i moje studia niestety nie pozwalają mi na pracę i wynajęcie pokoju czy mieszkania. Nie wiem, jak długo jeszcze pociągnę, dlatego myślę o wyjawieniu całej prawdy. Szukam osób, które miały podobny problem z bardzo nietolerancyjnymi rodzicami, a jednak jakoś udało im się rozwiązać problem. Może ktoś mi pomoże...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co prawda takiego problemu z rodzicami nie mam, ale uważam, że nie powinnaś ich okłamywać. Zrób to jakoś w delikatny sposób.. Rozumiem, że rodzice dają Ci dach nad głową i to jednak rodzice, ale wyjaśnij im, że Twoje szczęście jest dla Ciebie ważne, a przy nim jesteś szczęśliwa. :) Spróbuj z nimi usiąść przy obiedzie, zrobić coś miłego i spokojnie powiedzieć to co trzeba.. nie zaczynaj, że ich okłamywałaś, a przypomnij o nim i powiedz, że Ci na nim zależy. Staraj się chociaż ich nastawić na 'tolerowanie' Twojego mężczyzny. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×