Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Jaweniwena

Historia moich zaburzeń odżywiania. Straciłam miesiączkę i ją odzyskałam.

Polecane posty

Witam. Założyłam ten post po to, aby opisać moją historię zaburzeń odżywiania i utraty miesiączki. Kiedy ją straciłam, szukałam ratunku, nadziei, że ktoś stracił i odzyskał i niestety, nie znalazłam takich historii. Zazwyczaj kobiety pisały, że mają nieregularny/ nie mogą zajść w ciążę/ muszą brać hormony, co bardzo mnie dołowało. Dlatego piszę, aby dodać wam otuchy, nadziei. Tak podpowiada mi sumienie. Punkt psychiczny Miałam wtedy 14 lat. Chłopak ze mną zerwał i powiedział, że jestem gruba. Bardzo go kochałam i przeszłam na dietę dla niego (nigdy tak nie róbcie! nie popełniajcie tego błędu!). A tak naprawdę nie byłam gruba, rzecz jasna (175 cm, 60 kg). Ćwiczyłam 6 razy w tygodniu po 45 minut, chodziłam do szkoły 2 km w jedną stronę, ćwiczyłam na w-f. I jadłam- mało. 4 posiłki dziennie. Chodziłam głodna, żułam gumę, żeby jakoś to zaspokoić. Krótko mówiąc: życie od posiłku do posiłku. Schudłam, jednocześnie tyjąc w mięśnie, przez co moja waga spadła tylko 3 kg, ale zmianę zauważyli wszyscy. Mówili, że jestem za chuda, że wystają mi kości. To sprawiło, że odizolowałam się od świata. Nie chciałam już dłużej słuchać tych komentarzy i chciałam zmienić swój wygląd, ale wciąż miałam w głowie kalkulator i strach, że jak przestanę liczyć kalorie, to stracę kontrolę i stanę się grubasem. I wiecie co sprawiło, że się przełamałam? Nie ja to zrobiłam. To pan Bóg. Zaczęłam Nowennę Pompejańską, prosząc matkę (uwaga!) o kontakt z byłym chłopakiem. Było to 1,5 roku od rozpoczęcia odchudzania. I stał się cud. Po kilku dniach coś w mojej głowie się zmieniło. Zaczęłam jeść (z dnia na dzień) tyle ile potrzebowałam. Tak jak dawniej. Moja mama była baaardzo zdziwiona. Zresztą ja też. I szczęśliwa. Zrozumiałam, że głód i jednoczesne zakrywanie chudości ubraniami to jakieś dziwactwo. Bo to była obsesja. Siedziałam w klatce. I ja chciałam z niej wyjść, ale nie mogłam znaleźć wyjścia. Dała mi go Maryja. Dziękuję. Chłopaka nie odzyskałam. I Bogu dzięki za to. Zaczęłam kolejną Nowennę w której prosiłam o powrót do zdrowia. Z psychicznego punktu widzenia totalnie zerwałam wówczas z ćwiczeniami. Punkt fizyczny Pół roku przed rozpoczęciem diety dostałam pierwszej miesiączki. Pojawiały się nieregularnie, raz co 40 raz co 60 dni. Kiedy zaczęłam się głodzić całkowicie zanikł mi okres. Od 1 dnia diety przez calutkie 1,5 roku nie miałam miesiączki. Początkowo mówiłam sobie, że to normalne, jestem w wieku dojrzewanie etc. Ale jak nie było jej już rok to stwierdziłam, że to normalne nie jest. I wtedy zaczęło się googlowanie: zanik miesiączki przez odchudzanie, anoreksja a miesiączka, triada atletek itd. Dziewczyny skarżyły się, że okres nie wrócił po powrocie do normalnej diety, że muszą brać hormony, że nie mogą zajść w ciążę. Tak naprawdę spotkałam tylko 1-2 wypowiedzi, które jasno mówiły: straciłam i odzyskałam. Dlatego piszę: żeby pomóc tym, którzy szukają nadziei, a wszędzie dostają kopa. A więc kiedy zaczęłam normalnie jeść, już miesiąc później dostałam miesiączkę. Ale tak porządnie jeść. Nie coś w stylu zwiększę kaloryczność diety o 300 kcal. Kalorie poszły w odstawkę. Zdrowie najważniejsze (lepiej późno niż wcale). Nie mogłam w to uwierzyć. Uwierzcie: to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu od tamtego czasu. Ważyłam wtedy 64 kg. Kiedy sielanka minęła nadszedł kolejny miesiąc. Mija 25 dni. Okresu nie ma. Wtedy klękałam i błagałam Matkę, żeby Bóg nie zabierał mojej kobiecości. Odmówiłam nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy - błagałam, płakałam, jednocześnie rozpoczęłam Nowennę Pompejańską w intencji przytycia i odzyskania zdrowia. W ostatnim 9 dniu nowenny do MBNP zobaczyłam niewielką niteczkę krwi na papierze. Był to 34 dzień cyklu Łzy znowu cisnęły mi się do oczu. Jednak był to "epizod". Miesiączka pojawiła się (tak pojawiała się jednak!) w 50 dniu cyklu. Tą niteczkę uważam dzisiaj za znak z nieb kropelkę nadziei, żebym się nie załamywała, że wszystko ma swój czas. Całkowicie powierzyłam się Maryi. Kolejny cykl liczył dokłanie 27 dni. W połowie cyklu znowu odmówiłam MBNP, bo bałam się, że jednak nie dostanę okresu. Nie wierzyłam w to, co się dzieje. To był mój pierwszy "książkowy cykl" w życiu. Czwartą miesiączkę dostałam kolejne 27 dni później. Ważyłam 69 kg, ale (uwierzcie!) ja nadal chciałam przytyć. Wiedziałam, że jeszcze nie jestem sobą. Jeszcze jestem koścista. To był cud. To tyle. To taka otucha dla tych co chcą wydostać się z klatki, ale nie wiedzą jak. Znaczy wiedzą (niby) ale nie potrafią. Nawet jeżeli nie wierzycie w Boga. Rzućcie to. Jeżeli miesiączka znika, to nie jest objaw waszej witalności i zdrowego stylu życia (bo ja tak siebie usprawiedliwiałam: jestem silna i fit!). I musicie zrobić to radykalnie. Wyrzućcie ten kalkulator do kosza. Da się! I lepiej nie ćwiczcie. Bo się tylko dobijacie. To jakby kopanie leżącego. Nie mówię: opychajcie się pączkami i leżcie na kanapie. Po prostu przystopujcie. Jeśli chcecie. Zanik miesiączki (tylko i wyłacznie przez restrykcyjną dietę) to oznaka przejścia organizmu na tryb energooszczędny. Hormony przepisane przez lekarza przywrócą miesiączkę tylko na czas brania owych leków. Zdrowy organizm będzie sam wiedział, kiedy wystarczy mu energii na wszystkie procesy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×