Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak przeżyć święta po stracie bliskiej osoby

Polecane posty

Gość gość

W tym roku zmarł moj ukochany tatuś:( jak przeżyć święta? Uśmiechać sie i dać radość dzieciom?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jak inaczej. Życie trwa nadal. Zawsze po czyjejś śmierci są jakieś Święta. Po śmierci mojego Taty i po śmierci mojej Mamy. Da się przeżyć tylko nie wolno się nakręcać jak to smutno i źle. Żałoba trwa długo, ważne jest żeby się w niej nie pogrążąć. Wierz mi, mamie będzie nieporównywalnie ciężej. Przytulam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja Cię nie pocieszę. Mój Tata zmarł ponad 2 lata temu. I od tego czasu nienawidzę świat. Ale robię je dla dzieci. Jednak tylko ja wiem, ile to mnie kosztuje. Ile lat miał Twój Tata?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To zależy jak zmarł tata. Jeśli wszyscy wiedzieliście że umrze, to łatwiej się z tym pogodzić niż gdyby to był wypadek. Moja mama gdy umierała na raka mówiła, żebyśmy żyli normalnie, nie chodzili w żałobie. Jej nic po tym a dwuletnia córka i tak by tego nie zrozumiała. W wigilię jej miejsce przy stole było wolne, nikt nie płakał, było radośnie bo wiedzieliśmy że właśnie tego by chciała. Wieczorem oglądaliśmy z zdjęcia z dzieciństwa a gdy dzieci poszły spać pojechaliśmy na jej grób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Młody był 59, tez na raka- tak bardzo chciał żyć :( tak nas kochał a wnuki to ubóstwial

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja siostra zmarla nagle - miala 38 lat.... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdy byla pierwsza Wigilia po Jej smieri, to nie dalam rady i przy stole plakalam jak bobr ... :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Trzeba z tym zyc, nie ma inego wyjscia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Stawiwszy poste nakrycie na stole, modlisz się za zmarłych przed kolacją wigilijną i cieszysz się z e świąt z żyjącymi. Wiem co mówię. Oboje moi rodzice już nie żyją. Byłam młodziutka jak straciłam ukochaną mamę i niedawno tatę. Mąż nie ma ojca i mamy maleńkie dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiem ze bedzie ciezko:( szkoda mi ze juz go nie przytule... wszystkim bedzie ciezko, ale mamie pewnie najgorzej ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nie takie proste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja przy Wigilii plakalam i czulam, ze Siostra jest przy nas :-( Pozniej juz nigdy nie mialam takiego uczucia, ae oczywiscie tesknota jest caly czas...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A moj Tato niedlugo po pogrzebie swojej corki mial zawal... Dla rodzicow to straszna trauma, gdy umiera dziecko i musza je pochowac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
:( a macie jakieś sygnały od zmarłych ze sa i nam pomagają?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
u nas była taka sytuacja, podczas czytania urywka z Biblii każdy płakał, prezenty dostały tylko dzieci(kilkoro na tyle dużych, że byli świadomi sytuacji). Kolacja i wspolne siedzenie przy stole, wspominanie. nie było łatwo ale nie było też nieprzyjemnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moja mama, totalnie niewierzaca osoba, dostala sygnal. Gdy zmarl jej tata, a moj dziadek spadla podowa wiszaca nad drzwiami sypialni dziadkow, ta podowa wisiala tam jakies 40lat, wtedy moja mama zrozumiala, co dziadek chcial jej przekazac. Moja babcia byla artystka (jak i mama zreszta) gdy dzieci (moja mama i jej brat) wracali ze szkoly to dziadek mimo ciezkiej praxy na etat pral, gotowal obiad i zajmowal sie domem-babcia wracala z pracy, haftowala, grala na skrzypcach itd, marzycielka:) gdy podkowa spadla, mama zrozumiala, ze w jej rodzinie to ona bedzie zajmowala sie domem, zalatwiala sprawy itd. mimo pracy na etat. i faktycznie, moj ojciec jest p*****la cofnieta o 100 lar, ani zadzwonic nie potrafi, ani spraw zalatwic, o gotowaniu nie wspomne:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dla mnie święta nigdy nie miały jakiejś specjalnej wartości, więc po śmierci ojca ( a wypadały miesiąc po) pojechałyśmy do jego rodziny na wigilię, do naszej i każda do siebie do domu. Po prostu zjadłyśmy i tyle. Ale moja mama nigdy nie wróciła do normy. Jej życie się skończyło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Haze, u nas to samo, ale nie tylko zycie polowki sie skonczylo, zycie kazdego dziecka (doroslego juz) sie skonczylo w jakis sposob, to nie jest tan sam dom, co kiedys. Moglabym sie zalogowac, ale wpadl mi post z goscia, wiec nie bede mieszac... wielu czepia sie mnie, ze mimo gadania o slubie, nadal go nie mam, troche juz minelo, ale nie da sie tak, to nie byloby to. czas pokaze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moj tata zmarl nagle przed swietami 3 lata temu, dostal zawalu, mial zaledwie 55 lat...ja do dzisiaj sie nie moge pozbierac, wystarczylo ze przeczytalam tytul tego tematu i juz mi do oczu naplynely lzy :( swieta byly beznadziejne, nikt nic nie jadl wlasciwie, mama probowala nas wszystkich (mam 2 braci i siostre) jakos pocieszyc, sprawic ze poczujemy klimat swiat itd., ale w pewnym momencie sama sie rozkleila....mam nadzieje ze w tym roku bedzie lepiej, zaprosilam z mezem wszystkich do nas, nieduze mamy mieszkanie ale jakos sie pomiescimy. Jak wszyscy znowu pojedziemy do rodzinnego domu to znowu bedzie tak jakbysmy sie na stypie spotkali...a moze u nas uda sie odzyskac klimat swiat. W tym roku jest o tyle lepiej ze i ja i siostra urodzilysmy dzieci, szkoda ze tato ich nie poznal :( no ale moze dzieki temu swieta beda weselsze jak beda maluchy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gość dziś - ja tęsknię za ojcem, ale nauczyłam się żyć bez niego. W domu nie byłam już kilka lat, mieszkam za granicą, nie wracam do Polski, bo nie mam po co. Ale za każdym razem jak mijam Mustanga GT na drodze, albo Camaro, to aż boli. Małe rzeczy, zapach jego perfum gdzieś na ulicy, czyjś śmiech, taki podobny do jego. Ale żyję dalej i zostawiłam to za sobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nauczyć się zyc bez tej jednostki da sie, ale to mija sporo czasu, mimo smierci kazdy jednak zyje dalej, wstaje do pracy, wypelnia obowiazki, ale to nie jest to samo co przed. kazda trasa pokonywana autem zahacza o cmentarz, swieta, mimo, ze sama nie obchodze zbyt specjalnie, to jednak klimat swiat daje do myslenia. Nie bhylam z ta osoba zwiazana krwia, ale kazda mysl o niej powoduje szkliste oczy. tego sie nie przeskoczy. kazdy drobiazg od tej osoby, przepis.. ktory mam od niej, jej sposoby na wiele rzeczy z dnia codziennego, gora lez

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
post 16;24 do Haze...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja ostatni raz na cmentarzy byłam w dzień pogrzebu, sprzedałam wszystko, co mogłam i zaczęłam od nowa, żeby zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
my jestesmy wrecz codziennie, mimo, ze dla mnie to glupota ten fejm na 1 istopada, a w ciagu roku ciemno, to jest to jedyna osoba, dla ktorej jezsdze czesto, nie musialabym codziennie, ale moja polowka co rusz jedzie. ja pale lampki w domu. dla kazdego osobna swieczka przy jego zdjeciu. nie chce zapominac, chce by wspomnienie bylo swiezsze kazdego dnia. najcudowniejsza kobieta na swiecie opuscila jego padol, gdzie bog, ja sie pytam... kobieta, ktora zya pelna piersia i teraz zaczalby sie jej drugi etap zycia, ten spokojny, raczacy sie radoscia wnukow, dzieci, ktore swoj swiat organizuja i planuja kolejne pokolenie, bujany fotel, las, maz, ktory kocha ja do dzis... nie rzoumiem tego..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość SlowianskaLala
Moj ojciec zmarl nagle przed swietami. W drugi dzien swiat byl pogrzeb. Mialam 15lat. Bylo smutno. Strasznie. Najbardziej mi bylo szkoda mojego 10 letniego brata i mamy ktora zostala sama z 3dzieci. Co bylo zrobic. Trzeba zyc dalej. Teraz po 15 latach w swieta urodze synka. Termin mam prawie dokladnie na date smierci taty. I jakos tak jeszcze bardziej mi zle.Chcialam uciec od smutku ale chyba bede musiala sie z nim zmierzyc :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja rok temu we wrześniu straciłam mamę a w listopadzie tatę. Oboje ciężko chorowali. Rok temu praktycznie świąt nie było... Mało co pamiętam tamten okres. Wolę o tym zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
" dla mnie to glupota ten fejm na 1 istopada" Tu nie chodzi o fejm bo w ciągu roku groby ludzie też chodzą na groby tak jak i ty tylko o to że wg wiary katolickiej w ten dzień można wyprosić większe łaski dla zmarłych dusz niż w przeciągu całego roku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najgorzej jak umieraja dzieci, to jest dopiero masakra...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mój tato zmarł w wigilię, po kolacji. Nic nie wskazywało na to, czuł się tego dnia super. Nikt nie spodziewał się takiego zakończenia dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×