Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Sheep 123

Pomoc w małżeństwie

Polecane posty

Gość Sheep 123

Witam. Potrzebuję pomocy, porady... Jesteśmy z mężem po ślubie 3 lata ale w związku już 9. Mamy dwójkę dzieci, córkę 8 lat, i synka 3 mce.. Przeszliśmy przez te kilka lat kilka kryzysów, ciągle tak naprawdę się docieralismy. Na poczatku żylismy praktycznie oddzielnie... Mieszkaliśmy razem ale żylismy ciągle obok.. Mąż zaczął wyjeżdżać za granicę... Zaczęliśmy za sobą tęsknić i zrozumieliśmy że nie może to tak wyglądać.. Staraliśmy się ale po kilku tygodniach od jego przyjazdu znowu było źle, urzadzalam mu awantury o byle co tak naprawdę... Ale zaraz był kolejny wyjazd, znowu za sobą zatesknilismy i tak w kółko... W koncu postanowiliśmy zakończyć te wyjazdy. Mieszkamy u moich rodziców, którzy go szczerze nie znoszą, zresztą cała moja rodzina go nie trawi... Słyszałam jak rodzice się kłócą o niego, że nie ma prawa tutaj być itp, i kiedy on wracał do domu wyladowywalam na nim ciągle swoje nerwy które nagromadzily się we mnie przez cały dzień... Oczywiście nie codziennie, poprostu co jakiś czas to wracalo... Miałam dość wszystkiego, rodziców.. Męża.. Ale niestety każda rozmowa na temat wyprowadzki kończyła się kłótnia, ja ciągle miałam pretensje o to że wydaje kasę bez sensu, obrazalam się na niego, wiecie ciche dni itp... przez te negatywne emocje, oddalalam się od niego, nie potrafiłam sama z siebie go przytulić, powiedzieć coś miłego... Po wielu kłótniach kazalam mu się pakować i wynosić, nigdy tego nie zrobił, zawsze jakoś się dogadaliśmy. Było dobrze, zapragnelismy drugiego dziecka, zaszłam w ciążę, w 4 mcu stracilam prace, dobijalo mnie siedzenie w domu sama, z rodzicami obok.. Znowu zaczęłam wszystkie swoje frustracje wyladowywac na nim... I tak zarlismy się jak psy czasami... Niedługo po urodzeniu synka mąż zaczął pracę dodatkowa w kebabie jako kierowca, przez co nie było go całymi dniami w domu, zaczął wracać coraz później, zaczęłam podejrzewać że mnie zdradza, miałam go dość, kazalam się wynieść, znowu jednak został.. Znalazłam jego rozmowy z koleżanką z tego kebaba, okazało się że z nią spędzał ciągle wieczory, ale wprost w tych ich wiadomościach było napisane że ze sobą nie spali.. Mimo wszystko poczułam się zdradzona i kazalam się wynieść, tym razem się spakowal, porozmawialismy, płakał próbował mnie przytulić ale się nie dałam. Wyniósł się miesiąc temu, przez pierwszy tygodzien przyjeżdżał prawie codziennie do dzieciaków. do mnie... Trochę rozmawialiśmy o tym wszystkim, zaprosił do kina, widziałam że się stara, ale ja miałam w głowie ciągle te ich rozmowy i żal że po pracy jeździł do niej zamiast wrócić do domu, i nie chciałam na niego nawet patrzeć. Nagle odpuścił, przestał przyjeżdżać, na początku było mi to obojętne, nie to nie, szkoda tylko dzieciaków... Ale usłyszałam parę gorzkich prawd na swój temat, że naprawdę traktowalam go źle, wyplakal się swojej mamie ze zawiódł że nie chciał tego ale po prostu nie chciał wracać do mnie i słuchać ciągłych awantur, że poprostu chciał żeby ktoś go wysłuchał.. Ze spieprzylismy oboje i cały czas to podkreśla. Mi teraz jest z tym źle, zrozumiałam że ciągle miałam pretensje, i wylewalam na nim swoje żale. Teraz mówi, że nie wie czego chce ale już nic do mnie nie czuje, i nie chce wracać, a ja przetrawilam sobie wszystko i wiem, że poprostu muszę nad sobą popracować, nie potrafiłam pokazać pozytywnych emocji tylko ciągle te negatywne. Mam problem z okazywaniem uczuć, i wiem że chce to naprawić, że warto, bo opisalam Wam tylko te negatywne strony naszego zwiazku, ale większość było jednak tych dobrych lat ;) chce to naprawić, tylko teraz nie wiem jak... Skoro mówi że nie kocha to zastanawiam się czy jest wogole jakąkolwiek szansa... Wiem, że z nią się nie spotyka, wieczorami siedzi w domu, w kebabie też nie pracuje..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tam miłości między wami nie widzę i to chyba od dawna. Moim zdaniem nie rozstaliście się tylko dlatego że większość czasu i tak byliście osobno. Nie umiecie razem żyć i tyle. Czas się rozstać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×