Gość gość Napisano Grudzień 3, 2016 Jesteśmy z mężem długo ze sobą pierwsze 2 lata jak tj w świeżych związkach wszystko pięknie dużo rozmów wspólne plany(różnica wieku 9 lat)od początku byliśmy o siebie zazdrosni chodź zazdrość pokazał mi mój obecny już mąż...zaczęły się spiecia drobne z których zawsze wychodzilismy cało z rozmową...pierwsza sytuacja po alkoholu...mąż zaczął mnie szarrpać na łóżku w ostatniej chwili się opamiętal nagrałam go na drugi pokazałam mu nagranie zdębial gdy usłyszał zaczął przepraszać płakać zaczekać się że już nie będzie później wszystko się jakoś uspokoiło w między czasie się kłótnie mniejsze i większe epizody z kolejnymi lekkimi szrpaniami już delikatniej i nie po alkoholu...ślub po jakimś czasie dziecko...po pół roku od urodzenia bum wszystko się skończyło wspólne spacery wychodzenie zostałam ja i dziecko mąż spał w drugim pokoju bo wstawać do pracy...kończyło się uczucie i czułość a coraz częściej wchodziła agresja miał pretensje bo było nie posprzątane bo nie zdążyłam ugotować bo wystarczyła chwila ja w między czasie byłam sama z dzieckiem..każda matka raczej zrozumie co znaczy etat dziecko po roku założyłam firmę zaczęłam kolejny etap ważny w życiu godzinami dom i pracę ze sobą w między czasie zaczęły się wyzwiska szmato k***o w*********j cały czas podkreślał że wszystko mam dzięki niemu bo z domu tak naprawdę wyszłam z niczym bo wszystko miałam u niego...byłam coraz bardziej zmęczona bo nadal byłam sama...zauważyłam że zagląda na profil jakieś dziewczyny za fb później usunięte kilka wiadomości twierdzi że nic w nich nie było bo dotyczyły pracy przyjęłam i odpuściłam sytuacja z smsami znów się powtórzyła skasowane 2 lub 3 zacisnelam zeby puściłam gdzieś daleko ale wtedy postanowiłam że kiedyś odczuje co znaczy gdy czujesz niepewność oddaliśmy się od siebie w między czasie wyszła sytuacja gdy on poczuł niepewność zobaczył ci znaczy gdy to ja usowam własności które wymieniłam ze znajomym...wtedy wpadł w furie rzucał wszystkim zrobił awanturę na pół miasta wrócil zaczął przepraszać bo zrozumiał skąd moje zachowanie obiecał że się zmieni znów obiecał to samo od początku związku wiedziałam że ma ciężki charakter ale cały czas wierzyłam i kochałam że mi nie zrobi krzywdy...obiecał poprawę powiedziałam że spróbuję lecz tylko dlatego żeby upewnić się czy napewno już nic do niego nie czuje powiedziałam po czasie powiedziałam że go nie kocham przez chwilę się uspokoiło przyszła kolejna impreza wraz z koleżanką pilismy choć ja tylko kilka kieliszkow on dużo za dużo...i zaczęło się znów trzaskanie drzwiami głośne budzenie dziecka swoim usniesinym tonem...wyprowadziła go z pokoju aby nie obudził dziecka będziej wyszliśmy do kuchni i tam wszystko się zaczęło złapał mnie za ręce obijal mną i ścianę uderzyłam głową uratowało mnie to że dziecko zeslizgnelo się z łóżka...nie wiem jak było by dalej...wtedy usłyszałam znów że jestem szmata i wtedy właśnie posatmaowilam zdecydowanie że odejdę...dziś nadal mieszkamy razem on teoretycznie się poprawił choć ma przeblyski agresji w oczach...chodzi do psychologa jednak ja mam barierę czy możliwe jest ze się zmienił? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach