Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Adam122

Dokuczanie

Polecane posty

Witam, chcę się z wami podzielić czymś o czym nie mówiłem nikomu z bliskich mi osób. To o czym wam opowiem strasznie ciąży na mojej psychice i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zacznę od początku. Mieszkam na wsi i pod koniec 6 klasy nasza wychowawczyni nam powiedziała że gdy pójdziemy do gimnazjum zostaniemy rozdzieleni (nigdy wcześniej klasa z naszej wsi nie była dzielona-zawsze cała szła do 1 klasy gimnazjum w gminie) powodem było zachowanie-pod tym względem nasza klasa była najgorsza w szkole. Jednak bardzo lubiłem moją klasę, miałem super wychowawczynię i wgl wszystko były ok. W klasie miałem grupę kolegów ja i 2 innych- zawsze razem na przerwie- graliśmy w tenisa stołowego byliśmy najlepsi w klasie. W nogę też nie grałem źle, byłem jednym z lepszych w klasie. Mieliśmy chłopaka z którego każdy się śmiał- w sumie takich ludzi zawsze było mi szkoda i ja się z takich nigdy nie śmiałem ale on był wredny,chciał żeby mu dokuczano i wyzywano. Tych co go wyzywali lubił bardzo chciał się wkupić w ich łaski a tych co go nie bili nie lubił. Sam go nie lubiłem, biliśmy się bardzo często.(tak wiem ze to niewiarygodne ale tak było). W 6 klasie wykryto u mnie wadę serca, nie mogłem ćwiczyć- bardzo nad tym ubolewałem. W wakacje okazało się ze pójdę do klasy z chłopakami z którymi raczej się nie kolegowałem- czasem graliśmy w piłkę wieczorami.(Pani nam powiedziała ze my- czyli ja i moi 2 koledzy na pewno zostaną rozdzieleni bo razem się źle zachowujemy). Nie chciałem odchodzić ze szkoły strasznie ją lubiłem, nauczycieli też, nie byli wymagający ja się uczyłem na samych 4 i 5. Początek roku się zbliżał a ja strasznie bałem się gimnazjum, dobrym myśleniem podtrzymywałem się na duchu ale wiedziałem że sam siebie oszukuję. Przecież będę w nowej klasie ! 35 osób i tylko 5 które znam. W wakacje złamałem rękę i nos znowu powód-wada serca. Nie mogłem ćwiczyć na wf. Klasa była nawet spk ale każdy miał swoją grupę z którą się trzymał. My też się trzymaliśmy razem ale nie byliśmy kolegami jakoś od zawsze wiec raczej siedzieliśmy razem. W październiku pojechałem do szpitala ze wzgl na moją wadę. Spędziłem tam miesiąc a gdy wróciłem do szkoły nie było dobrze- reszta klasy była do nas wrogo nastawiona- kumple z mojej szkoły pili i palili chyba dlatego a oni myśleli ze ja jestem taki sam. Na wf wróciłem jednak wiedziałem ze będę tragicznie grał w nogę- nie grałem na poważnie 1.5 roku. Chłopaki na początku pytali czm robie takie głupie błędy potem zaczeli się na mnie drzeć, wyzywać. Nawet z mojej dawnej szkoły chłopaki nie lubili mnie bo nie piłem i nie paliłem. Doszło do tego ze byłem samotny,nieśmiały. 1 klasa jakoś zleciała w 2 było jednak tragicznie było jeszcze gorzej bo gdy nawet wracałem busem z kolegami z dawnej szkoły mnie wyzywali. Okazało się że mój kolega ten co razem graliśmy też nie ma lekko, jeszcze gorzej ode mnie go wyzywali, I najgorsze jest to ze nie przez nowych a przez kolegów z podstawówki do których nic nie miałem to zaczęli u 2 kolegi też. W 3 klasie ten gościu co w podstawówce go wyzywali- w gimnazjum zresztą też cały czas mnie popychał i biliśmy się) Nie wiem co mu odbiło. Chciałem iść z tym do Dyrki bo z każdym rokiem było coraz gorzej ale na forach mówili i psycholog szkolny też żebym to zignorował i teraz żałuję. W klasie Gim byłem nieśmiały i wrażliwy zawsze byłem, nowi nauczyciele strasznie wredni. W podstawówce z kolei zawsze się zgłaszałem na lekcjach, niczego się nie bałem. W gimnazjum zmieniłem się , miałem złe oceny. Ale dogadywałem się poza klasą z każdym miałem kolegów w każdej klasie poza moją (w równoległych kasach) a nawet w młodszych, Zawsze wiem co powiedzieć komuś, odpyskować itp. Ale chłopaków z mojej klasy się bałem szczególnie jednego- był we wszystkim najlepszy w klasie. Ignorowanie na nic się nie zdało, wyzywanie ich jeszcze gorzej. Teraz chodzę do szkoły średniej połowa klasy to moja dawna klasa z gimby. I teraz są spoko ja sam mam kolegów nowych ale nadal nie potrafię się otrząsnąć po tym co było w gimnazjum. Nie mogę przez to spać, jest mi smutno jak sobie o tym przypomnę. Nie wiem co robić…czuję bezsilność… poradźcie jak o tym zapomnieć jak sobie z tym poradzić. Jeszcze gdy sobie pomyślę ze teraz usuwają gimnazja i gdybym sam się załapał do tej reformy nic by mnie przykrego nie spotkało to aż mi chce się płakać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuje. Może znajdz jakiegoś dobrego psychologa. Pomyśl,że to już przeszłość i że to tamci ludzie byli słabi,mieli kompleksy,bo tak zachowują się tylko ludzie z kompleksami. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×