Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość PrzerazonaGosciowa

Niezaradna?

Polecane posty

Gość PrzerazonaGosciowa

Pomóżcie, bo nie wiem, co zrobić z życiem. W skrócie: pochodzę z bardzo niezaradnej rodziny. Rodzice mieszkają cały czas w domu dziadków, tata pracował jako magazynier w sklepie (teraz już jest na emeryturze), mama dorywczo w tym samym sklepie jako sprzedawczyni. Nie mieli i nie mają żadnych specjalnych zainteresowań, głównie TV, ewentualnie jakieś imieninki, grille itd., takie PRLowskie klimaty (choć sympatyczne). W domu nigdy nie było luksusów, choć na życie nie brakowało. Ale rodzice zniechęcali i zniechęcają mnie do wszystkiego. Studia, ale po co ci studia, męża lepiej poszukaj. Książki, po co czytać, to nudne. Podróże, zgwałcą i zabiją. Praca byle jaka bezpieczna, najlepiej coś złapać i nie zmieniać. Mój problem: jestem strasznie nieogarnięta w życiu i wszystkiego się boję. Studia skończyłam i mam całkiem przyzwoitą pracę, ale ogromnym kosztem psychicznym. Pracę raz zmieniałam i myślałam, że umrę ze strachu że sobie nie poradzę. Wynajem mieszkania - nie spałam z 2 tygodnie, bo na pewno właściciel okaże się nieuczciwy. Mam prawko i samochód mały używany: stres po kupnie, bo na pewno kradziony albo klepany i coś się stanie. Lubię podróżować (rodzice: po co ci to?), ale tylko z biurem, bo w przeciwnym razie chyba umarłabym ze strachu, chociaż znajomym zazdroszczę "samodzielnych podróży" i sama bym tak chciała, ale nie mogę się przemóc. Jak z tym walczyć, bo ciężko mi się żyje z takim podejściem. Byłam już nawet na terapii i coachingu, ale nie pomogły :( Wszystko jest super, dopóki nie trzeba czegoś wcielić w życie, bo wtedy umieram ze strachu. Ostatnio koleżanka z pracy próbuje mnie namówić na wspólne chodzenie na fitness. Niby przydałoby się, ale po co mi to, poza tym na pewno mnie tam wyśmieją i tak dalej... Pewnie mnie namówi, ale czemu musi tak być, ze zawsze się wszystkiego boję i kombinuję, jakby tu nie zrobić. Ktoś miał podobnie? Jak z tym walczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
k***a jak bede od 5 na nogach do 17 to nie wiem naprawde nie wiem jak bym miala znalezc sile na fitnes. poza tym ona ma do pracy na 10!!! to se moze chodzic wieczorem na fitnes. ja musze byc o 21 w lozku. no i 200 zl na obuwie sportowe, 200 na sportowy stanik, karnet, trzeba by z 600 zl wylozyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi sie wydaje, Autorko, że Ty i tak duzo zrobiłaś, żeby się "odbić" od standardów Twoich rodziców. Miej do siebie cierpliwość i nie bądź wobec siebie tak strasznie krytyczna. Może pewne rzeczy przychodzą Tobie wolniej niż komus innemu, ale nie jesteśmy z jednej matrycy. Pozdrawiam. Popracuj nad dobrocia dla siebie samej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czasy się zmieniają. Nasi rodzice a nasze pokolenie to dwa bieguny. Sama borykam się z tym problemem , ale u mnie jest o wiele gorzej z innych przyczyn. Nie ograniczaj się sama i rób to co ty chcesz. To jest twoje życie a nie twoich rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale u mnie jest o wiele gorzej z innych przyczyn. Nie ograniczaj się sama i rób to co ty chcesz. To jest twoje życie a nie twoich rodziców. x z jakich, rozwin prosze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PrzerazonaGosciowa
Oczywiście wpis o staniku i butach to nie mój. Niby widzę, że "odbiłam się od standardu" przynajmniej trochę, ale nie jestem już pierwszej młodości, chciałabym mieć rodzinę, a tego też się boję. Jestem w związku z tak zwanym "porządnym facetem", wiem, że chce mi się oświadczyć i to mnie też przeraża (chociaż jest nam razem dobrze, nie mieszkamy ze sobą). Ostatnio inna koleżanka ze swoim mężem pojechała na wycieczkę do Tajlandii. Sami organizowali, zdjęcia super. Też bym chciała, ale nigdy się nie odważę... A tak bym chciała, ale odwaga się ulatnia przy próbie rezerwowania lotu czy hotelu. Poza tym wynajmowanie na miejscu np. skutera czy lokalnej taksówki - nie wyobrażam sobie, a jakby się coś stało? A dla nich to takie zwyczajne, no zarezerwowaliśmy loty, hotele, poczytaliśmy w necie i polecieliśmy... Nie wiem, po prostu nie wiem jak można tak straszliwie wielu rzeczy pragnąć i tak się wszystkiego bać. Oglądam czasem zdjęcia szafiarek i modelek na tle tych pięknych krajobrazów i sobie myślę, jakie one mają fajne życie. Może i ja bym mogła mieć jakiś procent tego, ale tak się potwornie wsyzstkiego boję :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pisząc o innych powodach miałam na myśli swój stan zdrowia od urodzenia. Nie jest on 100 %. Jestem niepełnosprawna. Byłam mała miałam wypadek i ledwo go przeżyłam. Rodzice byli kiedyś dość dobrze sytuowani i też było ok do czasu , aż wszystko padło. Były fajne rzeczy, wycieczki za granice kiedy miałam naście lat itd. ALe kiedy wszystko padło moi rodzice zrobili sie prostymi ludzmi teraz już przed emeryturą. Ksiązki po co czytać. Wyjechać za granice to fajnie, ale najlepiej jak za dawnych czasów do 4 gwiazdowych hoteli. :S. Mój ojciec mimo, że pracowity człowiek to strasznie prosty , a teraz jeszcze jak spadł w hierarchii społecznej to to wszystko się nasiliło. Jednak co gorsza przez te wszystkie powody jestem 2 dzieckiem z wczesniaczej ciązy i matka wychowała mnie na straszną kalekę i pierdołę życiową. Jest nadopiekuńcza a ja mam 30 lat. Kompletnie się pogubiłam z życiem. Nie mogę znależć pracy, faceta nie mam i masę problemów na głowie. Ja z kolei jestem odważna, ale wiele rzeczy mnie ogranicza. Tez mam wiele leków i nie wiem co mam z nimi zrobić. Czasami zakopała bym się pod ziemię. Co do ciebie to może szukaj sobie jakis wyjazdów zorganizowanych przez biura podróży w jakiejś grupie. Nie będziesz się czuła taka osamotniona i jest to bezpieczniejsza opcja, niż takie podróżowanie samemu. Może poznasz jakieś koleżanki do wspólnych wypraw. Pomyśl może nad jakimś psychologiem , bo własnie nasi rodzice z takim " a po co" , a na co podkopali naszą pewność siebie i wartość do zera. Nigdy nie intersowali się książkami, jakimś rozwojem osobistym tylko imprezki przy wódeczce ze znajomymi i dobrze jest. Moi we mnie nie inwestowali w żadne kursy nic zero poza szkołą i mam tak powichrowane życie, że myślę tylko o śmierci bo nie mogę sobie życia w żaden sposób ułożyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cdn. I też jestem mało zaradna. A z tego dna w którym tkwię nie potrafię sobie od wielu lat odbić, mimo, że skończyłam studia znam jezyk na średnim poziomie, ale prawa jazdy mieć nie mogę . I wielu rzeczy zrobić nie mogę , ani zmienić. Dlatego chciała bym by jedyną rzeczą jaka mnie by ograniczała był lęk, ale tak nie jest. Z lękiem można walczyć ze stałymi ograniczeniami nie. Może pomyśl o jakiś afirmacjach one są bardzo pomocne. Czytaj jakieś poradniki, blogi o rozwoju w sieci :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Ostatnio inna koleżanka ze swoim mężem pojechała na wycieczkę do Tajlandii. Sami organizowali, zdjęcia super. Też bym chciała, ale nigdy się nie odważę.." :::::::::::::::::::::: Autorko, nie porównuj się z innymi, to ślepy zaułek. Jestes sobą. Masz porządnego faceta, ktory Cie pokochał taką, jaka jesteś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
k****. masz faceta a ci zle. a co maja powiedziec te co nie maja penis.a na stale? a ja bylam za granica raz - za przejsciem granicznym na Slowacji po piwo i czekolade. nie zaluje. dla mnie podrozowanie nie jest niezbedne. wole inne rzeczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PrzerazonaGosciowa
Kupiłam sobie smartfona. A rodzice jak zobaczyli - "a po co ci taki duży? Tyle prądu zuzywa i jeszcze prąd cie może kopnąć". Chciałam pobiegać po osiedlu - "dziecko nie wychodź z domu bo cia napadną i zgwałcą". Chciałam pojeździć rowerem z takim klubem z fejsa - "co ty, jeszcze cie samochód przejedzie, albo wpadniesz w dziurę w jezdni is ię zabijsze". Chyba rzeczywiście się zabiję, bo mam juz dosyć takiego życia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PrzerazonaGosciowa
Ten post powyżej również nie mój ;-) ale trzeba przyznać, że choć zjadliwie, to doskonale oddaje mentalność moich rodziców. Myślę, że gdybym kupiła sobie np. super mieszkanie lub super samochód (to by mogło zrobić na nich wrażenie) to nie usłyszałabym "super, że sobie zarobiłaś i kupiłaś" tylko "a po co ci to?" Dokładnie to jest to podejście: wystarczy mąż, dzieci, kawalerka (albo do nich się wprowadzić), a reszta to po co mi to... gość_19:51 rozumiem, że niepełnosprawność ogranicza bardziej, bo to jest przeszkoda rzeczywiście nie do przejścia jak na razie (może za jakiś czas będą jakieś sztuczne organy to kto wie ;-) ), przykro mi. A jestem pewnie taką samą "pierdołą życiową" jak Ty (mój facet to chyba po prostu szukał pierdoły, żeby się nią zaopiekować, bo długo wraz z rodzicami opiekował się niedołężną babcią, która jakiś czas temu zmarła - nie poznałam jej). Z lękiem można walczyć, ale to strasznie trudne. Jak zmieniałam pracę ten jeden jedyny raz to miałam normalnie objawy zdrowotne - bóle głowy, pleców, biegunki i bóle brzucha. W pierwszy dzień nowej pracy (jak już klamka zapadła) wszystko minęło samo z siebie. Jak pisałam, byłam już u psychologa, coacha, próbowałam afirmacji, czytam książki i blogi o rozwoju osobistym i kochaniu siebie - wszystko jest dobrze na etapie kiedy coś jest tylko wyobrażeniem. Na działanie niemal nie ma szans.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
22:07 Ale nie wiesz z czego to wynika? Ja np znam większość przyczyny swoich lekow. Na pokonywanie lekow najlepsze jest działanie. Chociaz lęk i strach to dwa odmienne stany. Cos na zasadzie jak byłyśmy dziećmi nie byłyśmy sie czegoś robić i działano. Tak samo z naszymi lekami trzeba postępować.Nie myśleć , nie słuchać tylko isc za glosem serca lub rozsądku. :) Organy jeny kiedy to będzie Chyba jak bede na emeryturze i drogie jak złoto. Ja też muszę jakies mieszkanie kupić sama, ale na razie nie mam ma to środków. Na razie musze sie wyrwać z domu a moze do 40 cos kupie jak zarobię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Haha jednocześnie chce mi sie śmiać i plakac autorko, bo moi rodzice sa niemal identyczni! A skonczyli swietne studia, maja prestiżowe zawody. Duzo zarabiaja, ale na wszystkim oszczedzaja na przyszlosc, na emeryturę... Zyjemy dosc skromnie. Książek w domu multum, a nikt nie czyta. Interesuja ich tylko sprawy zawodowe. Z Twojego opisu wynika, ze przynajmniej jakieś fajne zycie towarzyskie macie... U mnie nawet tego... Tez jestem niezaradna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W każdej rodzinie czegoś brakuje...ale kiedy to przechodzi na dorosle dzieci to robi sie z tego " patologia" dla tej osoby. Ja np z racji swojej niezardnosci nie mam faceta bo oni chca taka ą i ę. Piękna wyjątkowa a ja jestem przecietna i z urody i z inteligencji. Jak reagują wasi znajomi ma taki stan u was?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jacy znajomi? Ja takich nie mam... Nie mam chlopaka, nie mam gdzie poznac, ostatni mnie zostawil wlasnie z powodu mojej zyciowej niezaradnosci. Juz nikogo nie szukam, same rozczarowania, jestem nikomu niepotrzebna, bo taka beznadziejna osoba jak ja nie zasługuje na to by żyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja ostatnio zrozumialam ze ja jestem jaka jestem. Moze nie idealna, ale ten świat jest jakis chory i to co sie dzieje z ludzmi na swiecie slabsze jednostki allienuje w domach pokojach internetach bo swiat realny noe jest juz dla nas , albo my dla niego. To jest straszne.... Sadze ze my nie jesteśmy takie bardzo nie tak , bo jesteśmy wrażliwe subtelne miłe jak to, że ten świat stacza sie na dno. Nam próbuje się na wszystkie sposoby wmówić ze my jesteśmy zle nieprzydatne niefajne. Mamy sie zmieniać dostosowywać do świata i silniejszych od siebie. Przykre to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesteście młode - wyjdźcie z tego chorego kokonu strachu przed życiem! największe błędy w życiu popełnia się ze strachu! bo ktoś się boi podjąć decyzję, dąży do stagnacji, bo jest bezpieczniejsza. Guzik prawda - odbiera wiele szans! Jak wyjść - wam przydałby się psycholog, to nie jest kwestia nieśmiałości, tylko chorobliwie niskiej samooceny. Wmawiano wam latami, że lepiej nie próbować, i zrobiono ogromną krzywdę. Zachowujecie się jak bezradne staruszki! a życie ucieka - a z nim szanse na lepsze, ciekawsze życie. Jak to zmienić - drobnymi krokami. Pracować nad sobą, po malutku. Podejmować decyzje rozważnie - a nie pod wpływem "a co będzie jak..." Racjonalizować lęki - "oszukają mnie" - NO I CO? od tego się nie umiera!!!! każdy został kiedyś oszukany - i żyje nadal. To są normalne sprawy, a nie tragedia, z której nie można się podnieść. Tak to sobie trzeba przedstawiać. Skąd ten strach przed oceną obcych ludzi? co się obchodzi, co myśli przechodzeń na ulicy, którego już nigdy na oczy nie zobaczysz? to samo w klubie fitness - kto miałby się tobą przejmować? nie jesteś pępkiem świata, oczy wszystkich nie są zwrócone na ciebie i nikt nie wypatruje twoich potknięć. Zacznij żyć, dziewczyno, zanim ockniesz się jako stara baba na fotelu przed TV. P. S. Też byłam w Tajlandii na samodzielnej wyprawie - jak się zna język, to wzięcie taksówki niczym się nie różni od tego jak się to robi w Polsce:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
23:13 masz racje. Kiedyś takie kobiety jak my to byłaby normalność, znazlybysmy dzentelmena i prace (wystarczyla chec do pracy i wszystkiego mozna sie było nauczyc, dzis jak nie jestes na starcie przebojowa, super wygadana czyli "komunikatywna", asertywna itp to nie dostaniesz sie nawet do drugiego etapu rekrutacji, a na byle nawet niskie stanowiska typu sprzedawca, recepcjonistka trzy etapowa rekrutacja...) kiedyś kobiety były delikatnw, wstydliwe, a rozkrzyczane to wiejskie lub bazarowe baby i kurtyzany. Dzis? Czasem spotykam prostytutki (ale nie takie jak ukrainki z trasy tylko normalnie wygladajace dziewczyny) i maja w sobie wiecej ciepla, uprzejmosci niz paniusie z korporacji. Gdzie liczy sie tylko kasa, kasa, niby jakis rozwoj, ale ten rozwoj to tylko nowe sposoby na kase, ciuszki, urzadzanie domu z mezusiem. Ani jedna nie chodzila na wolontariat. Moj byly odchodząc powiedzial, ze jestem "za mila, za grzeczna, za dobra". Czyli lepiej byc wyrachowana zdzira... Ja nie umiem i nie chce. Jestem niedostosowana i jak zabraknie mi rodzicow to wydam cala kase jaka mi zostanie albo oddam na schronisko i pojade do Belgii na eutanazje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Aaai wszystkie teraz to wielkie mistrzynie coachingu, tak! Chcesz! Mozesz potrafisz uda sie! Yolo! Nie. To tak nie dziala. To jakby powiedziec osobie z niepelnosprawnymi nogami, ze jak bedzie szybko machac rekami to zacznie nie tylko chodzić ale i latac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
23-13. Nie wiem jak moje przedmówczynie, ale ja znalazłam się w takim Kokonie życiowo rodzinno emocjonalnym, że tracę nadzieję, że kiedyś z niego wyjdę. Nie dlatego, że nie chcę , nie dlatego, że jestem słabsza czy się boje . Wcale się nie boję, tylko cały czas jestem trzymana jakoś emocjonalnie w domu i na zasadzie "zginiesz bez rodziny". Co nie do końca jest prawdą, ale fakt we wczesnej młodości popełniłam kilka błędów i teraz moja rodzina opiera się na nich nie dając mi możliwości samodzielnego działania. Przez te błędy jakby nie mam prawa do podejmowania decyzji bo przecież Nawalę to już lepiej nić nie robić. I ten stan trwa , trwa od wielu lat. Inna sprawa, że jestem niepełnosprawna , mam słabszy wzrok i trochę taka nieżyciowa. Nieżyciowa bo mamusia wszystko za córeczkę zrobi, podstawi pod nos , a teraz to mnie to tak dobija, że brak słów. Moja matka robi wszystko , mimo, że mam już prawie 30! lat bym nie wierzyła w siebie. Nawet jeżeli próbuję, wiem, że zrobię nauczę się np za pierwszy razem z błędem a potem już ok to ona zawsze mi wmówi , że i tak nie umiem. Zawsze mnie ograniczała we wszystkim siebie uważa za wzór do naśladowania , a ja nie jestem taka jak ona nigdy nawet nie będę. Nie potrzeba mi matki żandarma kontrolującej nawet czy zjem obiad nawet jak go nie chce jeść , tylko matki która zrozumie, że jestem już dorosłą od dawna kobietą. Ale to chyba jest niemożliwe... jak matki nie mają swojego życia to przywłaszczają życie dzieci. Nie będę rozwijać tematu bo brak słów. Ja cały czas mam problemy z pracą. Ostatnio startowałam na sprzedawcę w innym mieście to owy pracodawca powiedział mi, że on mnie nie chce zmuszać pod wpływem podjęcia pracy do wyprowadzki do innego miasta. Jakiś facet przez to, że nie mieszkam w tym mieście zadecydował o tym czy będę tam pracować czy nie. I właśnie jednym z głównych argumentów był to, że nie mieszkam w większym mieście. Słabo mi się zrobiło. Wymagania dla takich osób jak ja są nie do przejścia. Za wysokie i do tego jeszcze ze znajomością 2 -3 języków norweski , duński, fiński :) . Z językami może to wynagrodzenie jest wyższe, ale jeśli chodzi o pracę w której i tak są wielkie wymagania to nie odzwierciedlają one warunków płacowych. Mieszkam w małym mieście i wątpię, że nawet w szkołach jerzykowych były by takie języki do nauki, jak nie było nawet francuskiego. Kwestią pracy jestem załamana. Wciskają osobom jakieś staże po maturach i na studiach, które nie przygotowują do pracy i do tego nic nie dają. Prace za 1500 zł i teraz gdybym miała dziecko na utrzymaniu i kredyt jadła bym gruz na kolację. Sama myślę o wolontariacie, albo jakieś fundacji , ale na razie muszę pomyśleć o pracy, bo z pomocy charytatywnej grosz mi nie wpadnie. Na studiach tego nie robiłam, bo byłam za bardzo nieśmiała , a teraz jak trochę się z tym uporałam to nie mam jak. To wyrachowanie hmm??? Czy naprawdę ono jest takie fajne i kręci facetów? Może jakiś psycholi i depotów, ale raczej nie normalnych facetów. Sama swego czasu miałam kontakt, ale nie był to związek z facetem dość despotycznym i on wiecznie uważał , że jestem za słaba, za dobra, że ludzie mnie zjedzą itd. Największa krzywdę jednak doznałam z jego strony po czym nigdy bym się nie spodziewała, bo znaliśmy się dość długi okres czasu. Uważałam, że może każdemu świnie zrobić, ale nie mnie. Później zdałam sobie jednak sprawę, że on do mnie nie pasował, wymagał niemożliwego i ja miałam się zmienić w jakaś tresowaną małpę. Teraz wiem jacy faceci lubią takie wyrachowane i cwane zdziry. Zaburzeni emocjonalnie, zakompleksieni tyrani, despoci. Mi jedynie czego potrzeba to trochę życia i energii , więcej pozytywów i uśmiechu oraz spokoju wewnętrznego. Bycia jakąś podłą kobietą to nie jest mój priorytet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
00:19 Latać może nie, ale zawsze można chodzić do góry nogami :D. Nie nie jesteśmy mistrzyniami , ale tak jak ktoś nas w ten dół wprowadził i nie był to miesiąc , dwa ani rok, tak szybko z niego nie wyjdziemy. Metodą krok po kroku może uda nam się coś zdziałać, a dla nas to i tak będzie dużo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bycie podlymi sukami to nie nasz priorytet ale podle suki nie beda miec litosci nad nami, ludzie cie zdepcza. Ja zawsze byłam grzeczna ale ostatnio reaguje agresja na uwagi do mojej osoby. Nawrzucalam obcym ludziom na ulicy, A czasem zalowalam, ze nie pobilam kogos. Nie mam sily przebicia, nie umiem miec miliona znajomych i radzic sobie w kontaktach to niech chociaż pięść mi sprzyja, moja jedyna bron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
01.:05. Rok temu miałam taką sytuację- spięcie z jedną babką. Nawrzucała mi bez powodu. Szukałam pracy na wakacje , a ona doczepiła się mnie strasznie i wyzwała bez powodu. Nie miała dla mnie żadnego szacunku, a na 2 dzień jak mnie nie było zabrała moją walizkę bez mojej wiedzy z pokoju po czym mi na dowidzenia też nawrzucała. Ja jej też :) . Z jednej strony mam z tym problem bo staram się być dyplomatyczna , a z drugiej nie.chociaż życie dało mi już tak w kość jesli chodzi o dziwnych ludzi, że już się uodporniła na ich opinię, dogryzanie etc. Najwięcej do powiedzenia ma ktoś kto cię nie zna. ALe ostatnio zagięła mnie babka w biurze gdzie rekrutowała na staż tylko z powodu jej sukowatego wyglądu nie miałam języka w buzi. Bałam się jej dobitniej coś powiedzieć. Tzn była powiedzmy miła , ale sarkastyczna. Po całej rozmowie wyszłam stamtąd. Jednak jest coś w tym, że kobiety są bardziej podłe dla samych kobiet niż faceci w stosunku do płci słabszej. Pieprzona rywalizacja :S.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja bym sie odcieła od źródła twoich problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tez bylam na takiej rekrutacji czy ona miala na imię Malgorzata? Nie wiem czemu osoby o wrednej aparycji i usposobieniu dostaja taka prace. A poza tym to tak myślę, ze to co kiedys bylo uznawane za chamstwo i prostactwo dzisiaj uchodzi za odwage/asertywność /cwaniactwo czyli pozytyw i norma a to co kiedys bylo norma i kultura to dzis jest uznawane za frajestwo/naiwnosc/bycie ofiara losu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak? Miala na imie. Czasy dla nas sa okrutnie trudne. Sama nie wiem do czego to doszło. Jesteś miła to cie wykorzystają nie jesteś to wezmą za brak kultury.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PrzerazonaGosciowa
gosciu_00_10 bardzo fajny pomysł, masz rację... ja właśnie dzięki tym małym kroczkom w ogóle poszłam na studia i znalazłam pracę i mam prawo jazdy. Mam dużo marzeń (finansów mniej ;-) ale nie do wszystkiego są potrzebne pieniądze), gorzej z siłami na ich urzeczywistnienie. Być może to, że niewiele robię sprawia, że takie niepowodzenie typu "ktoś mnie oszuka" (pomijając duże rzeczy) urasta do rangi straszliwego. Wiele rzeczy popchnęłam do przodu, ale to tak mało i tak wolno :( To są takie śmieszne sprawy, choćby podpisywanie umowy o abonament komórkowy - zwykle konsultanci nie mówią wszystkiego (miałam takie sytuacje), zawsze się boję, że nie doczytam czegoś i potem skończę z abonamentem za 200zł a nie za 50. Takie problemy dnia codziennego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×