Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

zwiazek na odleglosc

Polecane posty

Gość gość

Kto by zaryzykował? Ile można znieść w takiej relacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie ma sensu, nie warto, nie angażuj się bo i tak nic z tego nie wyjdzie, byłem i wiem jak jest :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podejrzenia kłótnie sprzeczki pretensje? Coś w tym stylu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Już za późno na nieangażowanie sie - 2lata;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak duża was dzieli odległość? Daliście radę 2lata i teraz coś gaśnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No właśnie nie duża bo 40 km z hakiem. Problem jest taki że iskrzy aż za bardzo w ostatnim czasie często sie sprzeczamy od dawna były problemy z podejrzeniami nieufnością oskarżenia szczególnie pod moim adresem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może problem w tym że nie chcesz tak do końca się zaangażować, chcesz być wiecznym chłopakiem. Dziewczyny to czują aż za dobrze. Dwa lata to chyba sporo czasu by się określić. Jeśli chcesz luźnego związku to lepiej odpuścić bo na odległość to niestety nie przetrwa. Po ile macie lat? To też istotne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem dziewczyna nie chłopakiem. Tak wiem trzeba sie określić ale to jemu teraz potrzeba wieczności żeby sie spotkać bo kłótnie wszystko rujnują. Między nami jest osiem lat różnicy. Ciągle mnie o coś podejrzewał i podejrzewa. Tak lubilam wywoływać u niego zazdrość mój błąd ale nie robiłam tego tak często żeby popadł w swego rodzaju paranoję. A teraz ciągle ma do mnie pretensje że sie nie staram że nie próbuje naprawiać. Może i sie nie staram bo już zmęczona jestem byciem na odległość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
40km to nie jest zwiazek na odleglosc! Ile ty masz lat?16? Tyle to łącznie mialem w obie strony do pracy kiedys i jezdzilem tam rowerem.400km to jest zwiazek na odleglosc!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
40km? ahahah...ja sie zakochalam w kims kto mieszka 350km dalej :) wiesz jaki to bol?..pewnie nie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja żyję w związku z odległością 140 km:) teraz będzie mniej, bo coś około 100, ona ma tam pracę której nie może rzucić i się przeprowadzić do mnie, ja mam tutaj zobowiązania i też nie mogę. Żyjemy już tak prawie 5 lat :) Czeka nas kolejne 5, spędzamy ze sobą weekendy, święta, wakacje... wszystkie dni wolne. To nie jest łatwy związek, ale można się nauczyć, trzeba mieć zaufanie, trzeba dbać o relacje, dawać dużo ciepła i wtedy jest ok. Tutaj trzeba się podwójnie starać, aby druga osoba nie czuła się w jakiś sposób odrzucona, zaniedbana. Jeśli czuję, że jestem kochana, czuję troskę, miłość i pożądanie to jestem szczęśliwa i nie doskwiera mi aż tak ta odległość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
on ma* ma tam pracę, nie ona tylko on, ja jestem ona:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
40 km to żadna odległość, ja tyle przejeżdżałam do pracy, w jedną stronę, codziennie. Byłam przez rok w związku z odległością 1500 km, spędzaliśmy ze sobą większość wolnego czasu. Raz na dwa tygodnie ja latałam do niego, raz na dwa tygodnie on do mnie. Spędzaliśmy razem urlopy, święta. Po roku przeniosłam się do niego, teraz jesteśmy po ślubie. Nie było jakichś większych kłótni, sprzeczek ani podejrzeń. Kwestia zaufania i tego, co się mówi drugiej stronie. Żadne z nas nie było zazdrosne, mówiliśmy sobie o wszystkim i jakoś przeżyliśmy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
03.04 -jakbym nie była pieprz.nieta to nie zakochiwalabyś sie w kimś kto mieszka tak daleko tepa palo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"40km to nie odległość" no widocznie odległość skoro koles nie potrafił przyjechać nawet jak mieszka tak blisko miłego HEJTERZY!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
*jakbyś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chodzi o odległość, tylko o to, że facet ma na nią wyj****e.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
06.26 brawo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość123456789x
Jestem w związku na odległość, 250 km, od 10 lat. Dwa poważne kryzysy, ale ich przyczyny to nie były zdrady, nielojalność, czy jakiekolwiek poważne wzajemne winy. Przyczyny to proza życia pomnożona przez moje/jej oczekiwania, możliwości, naszą niedojrzałość, oraz moją specyficzną sytuację życiową (nie chodzi tu o żadne byłe żony, dzieci, bo ich nie mam). Taki związek na dłuższą metę, jest możliwy, tylko dla ludzi o pewnej specyfice emocjonalnej, charakterologicznej . My tacy jesteśmy, więc jakoś to działa, pomimo wszystko, pomimo wielu trudności. Jednak, przez te wszystkie lata, okazało się, że zawsze możemy liczyć na siebie i nie są to puste słowa. Po latach nadal jest wzajemna fascynacja i się sobą nie nudzimy. Próbuję jakoś wyjść z rozlicznych kłopotów, by zmienić ten rozłąki, na normalne, czy bardziej normalne życie. Co będzie dalej? Czasem się boję...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Lepiej zakończyć i tego nie ciągnąć szkoda nerwów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Związek sie uda jeśli sie nie trafi na fi..uta co go tylko własna duupa obchodzi:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×