Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

moj chory związek małżeński

Polecane posty

Gość gość

Czesc, Moze jest na tym forum ktos kto ma rownie porabany zwiazek. Mam dwadziescia kilka lat, w sumie blizej mi do 30. Z mezem jestem przeszllo 10 lat. Obecnie mieszkammy u rodziicow jesteśmy w trakcie budowy naszego domu. Dzieci jeszcze noee mamy. Odkad pamietan nasz zwiazek byl dosc wybuchowy, klotnie to u nas codziennosc. Co najlepsze w sprawach istotnych potrafimy sie dogadac bez problemmu a regularne wojny w domu dotycza samych drobnych spraw. Przy czym okresllenie wojny jest baardzo na miejscu bo o nieposprzatany pokój czy nieodpowiedni ton glossu potrafiny sie zwyzywac od najjgorszych. (To dzialaa w obie strony, punktemm zapalnym jest naprzemiennnie allbo mąż albo ja, bez reguly) Tak wiem to nie jest normalne, mąż też to wie ale nie potrafimy tego zmienić. Nienawidzimy sie równie mocno co kochamy, bo gdy ttlko drugiemu dziejje sie krzywda jestesmy w stannie góry przenieść aby tylko móc pomóc. Co najgorsze , dobrze wiem ze takie srodowisko kompletnie nie sprzyja dziecku, mimo to chcemy je mieć. I tak naprzemiennie w nocy kochamy ssie bez zabezpieczenia a za dnia skaczemy sobie do gardeł. Czy ktos z was jest w rownie chorej sytuacji? Planowwanie dziecka, budowa domu, niedawny slub , długoletni zwiazek i emocje tak skrajnee ze az toksyczne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Liczę na wpisy ludzi majaacych rownie dziwne sytuacje jak moja albo jakas konstruktywna krytyke, no chyba ze ktoos poprostu wejdzie naa temat aby sobie tylko poczytać i pozwyzywac, prosze bardzo mozecie sobie ulzyc, moze między waszym jaadem znajde chociaż jeden wpis ktory wyszedl z pod ręki madrej osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli macie świadomość tego, co należy zmienić w waszej relacji, to już połowa sukcesu. Zmiany nie przyjdą od razu, zacznijcie od małych kroków. Obydwoje musicie nauczyć się tolerancji, cierpliwości, kompromisów,zaakceptować pewne rzeczy. Czasem dla dobra związku trzeba ugryźć się w język, przeboleć coś co nie pasuje. Ja sama mam dość dominujący charakter, mój facet to samo. Starcia były na początku bardzo częste, nikt nie odpuszczał, ale powoli się docieramy. W najgorszym momencie związku, kiedy przechodziliśmy taki kryzys że praktycznie tylko na siebie warczeliśmy i kłótnie trwały tygodniami, zaczęliśmy nosić recepturki na rękach żeby pamiętać o przytemperowaniu się i oduczyć się atakować, pyskować itp. Pomogło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a jakies leki na nerwy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Leki na nerwy pomagają się uspokoić, ale żeby zapobiegać kłótniom musielibyście chyba cały czas chodzić nafaszerowani lekami, tak się nie da żyć. Picie melisy wam nie zaszkodzi, ale też nie sądzę, żeby pomogło, tym bardziej że działanie ma łagodne i łatwo organizm się przyzwyczaja. Musicie po prostu popracować nad swoimi wybuchowymi charakterami. Nie da się inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Recepturki ? Zawsze to jakis pomysł, moze nam pomoga... Środki uspokajające niestety nie wchodza w grę, nie zabezpieczamy się nigdy nie wiadomo kiedy mogę zajść w ciążę a nie chce zaszkodzić dziecku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×