Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nic nie czuję !! Ratunku

Polecane posty

Gość gość

Stracilam radosc zycia, nie mam zadnych glebszych uczuc, leki na depresje nie pomogly. Co mozna zrobic? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
umów sie zemną ma pałka dziala cuda;-) :-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to się profesjonalnie nazywa Anhedonia (fr. anhédonie) – brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności (zarówno zmysłowej, cielesnej jak i emocjonalnej, intelektualnej czy duchowej) Niestety mam to samo, tez brałam juz kilka róznych leków i nic, po jednym byla nawet poprawa, bylam wyluzowana, chętnie wychodzilam z domu ale nadal nie potrafie sie śmiać, nic mnie tak naprawde nie cieszy, zmuszam się do jedzenia, głębsze uczucia typu milosc są mi obce calkowicie, dobrze ze nie mam dziecka, to byloby straszne nie czuc nic do dziecka lub partnera , czuje sie troche jak robot. Kiedys sprobowalam pewnego dopalacza, jakies 3cmc dla gimbazy i czulam się mega z***biscie przed 2 godziny, siedzialam usmiechnięta przy komputerze, potem poszlam po biegac, cieszyl mnie zachod slonca, rozmowa telefoniczna z mamą, wszystko, ale to droga do nikąd, nie bede cpala przeciez, poza tym za krótko to dziala :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
21:05 A ile cm

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
12,7

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka: no własnie ja mam to samo, trwa to pare lat i juz tylko samobojstwo pozostaje, bo nie zamierzam tak zyc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
DO dziś : po czym tak ci się zrobiło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie wiem po czym, stopniowo izolowałam się społecznie, wpadlam w depresje, głowna przyczyna to odtrącenie przez rówieśników, potem upokorzenie przez ex chłopaka, potem wesele kuzynki rodzina z wiochy mnie obgadywała, krytykowała, wytykała wady, potem zawaliłam mature, rok przerwy i zdawalam w kolejnym roku, problemy finansowe rodzicow no a potem jakos odechcialo mi sie wychodzic z domu, od rana do wieczora telewizor komputer, takie warzywko ze mnie było, teraz depresji nie mam ale nic kompletnie mnie nie cieszy, to co kiedys sprawialo mi radosć teraz męczy, lubilam sport a teraz jazda rowerem to męczarnia , moja twarz jest jak maska, zero mimiki, usmiechu, wyglądam na wredną :O tak maja ludzie z parkinsonem, zerowa mimika twarzy jak mumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez mam to po odtrąceniu przez rowiesnikow, pozniej nieszczesliwa milosc trwajaca dlugo, i tez siedzialam w domu. Masakra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To se qnia zwal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przechodziłam przez to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do dziś : I przeszło ci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może masz dystymię? Jest podobna do depresji, ale trwa latami i nie jest tak niszcząca, więc mało kto ją u siebie podejrzewa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to początek puzniej dojda lęki i ine choroby psychiczne chyba ze zaczniesz chodzic do koscioła i modlic przestaniesz grzeszyć pierwszym nastepstwem odejscia od boga i poddanie sie dzialaniu złego ducha jest smutek,poczucie pustki i samotnosci,trwoga i strach przed przyszłoscia zamkniecie w sobie i niemoznosc kochania ,a takze najruzniejsze choroby psychiczne, nerwowe i somatyczne tracąc wiare, ludzie stacza sie jak po równi pochyłej,az w koncu dochodza do stanu w którym traktuja Boga jako najwiekszego wroga i zaczynaja go nienawidziec w niektórych przypadkach moze dosc do opentania pan bóg dopuszcza do tego by zdemaskowac obecnosc złych demonów i wezwac ludzi do nawrucenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
22:37 psychiatra czeka na ciebie niecierpliwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
22:37 ja miałam większośc tych objawów jak latałam co 2 dni do spowiedzi i codziennie do komunii, przez ponad 20 lat. Religia zniszczyła mi psychikę dokumentnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak, przeszło. Gościu z 22:37 idąc Twoim tokiem rozumowania można dojść do wniosku, że tylko źli ludzie mogą mieć depresję, czuć wewnętrzną pustkę. No brawo! Pomyśl zanim coś napiszesz. 21:46 Nie spodoba Ci się to, ale obecny stan zawdzięczam Bogu. Zaczęłam czytać Słowo Boże, modlić się własnymi słowami, oglądać wykłady. Trochę to trwało, ale zmienił się mój stosunek do ludzi i życia. Rzeczywistość nie jest kolorowa. Współcześni ludzie są specyficzni i gdyby ten świat miałby ograniczać się do tego co tutaj to nie miałabym motywacji, żeby wstawać z łóżka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka. Ja jestem religijna i chodze co niedziele do kościoła, ale to mi nie pomogło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi chodzenie do kościoła też nie pomogło. Sama zagłębiłam się w temat. Zaczęłam czytać i słuchać wykładów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Witajcie :-) Dobrze rozumiem autorkę. Tak sobie myślę, że z tą dystymią to by się zgadzało. Ja tak mam od 18 lat, nie dostałam się na studia dzienne, despotyczny ojciec, wyniszczająca praca w korpo, potem związek z dziecinnym facetem i wiele, wiele innych przygód, które latami wtłaczały to przygnębienie w mój organizm. Odsunęłam się od ludzi bo nikt mnie nie rozumie. Słynne stwierdzenie "weź się w garść,idź do hospicjum, tam ludzie mają gorzej, w doopie Ci się poprzewracało" - trafiło już do książki o depresji jako przykład czego nie mówić choremu na depresję. Aktualnie siedzę w domu bo rozstałam się z firmą, nie czuję nic, ani radości, możecie mi dać milion złotych wygranej i w żaden sposób mnie to nie ruszy. Jestem nierozumiana przez bliskich, moim jedynym oparciem jest mój chłopak ale tutaj pojawia się problem bo ja nie potrafię wykrzesać z siebie takiej stuprocentowej kobiety. Żyję jak we śnie, już nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam na zakupach mam tu na myśli ciuchy, drażnią mnie ludzie - np. w pociągu wybieram ostatni wagon.Nie lubię gdy ktoś mi się naprzykrza. Większość zakupów robię online. Niestety przyciągam specyficznych ludzi, (jestem bardzo grzeczną osobą, wk...a mnie to), z którymi mi nie po drodze i potem nie mogę się ich pozbyć. Nikt nie podszedł do mnie z czystymi intencjami, od razu zaczyna się krytyka. Poza tym nie czarujmy się, "Depresja" to dzisiaj wyświechtane słowo, wystarczy deszcz - i już każdy ją ma. Byłam u lekarza, odniosłam wrażenie, że chciał mnie jak najszybciej zbyć. On wini stres. Próbowałam sobie polepszyć ten stan - chodziłam na siłownię, kupowałam kosmetyki żeby o siebie dbać, pisałam dziennik, czytam mnóstwo książek. Ludzie mnie nie interesują :( Nie lubię plotek, fałszu, obgadywania za plecami. Natomiast wzrusza mnie los zwierząt. Przeraża mnie także macierzyństwo, jeśli nie potrafię dać sobie rady sama ze sobą - to jak to się odbije na dziecku? A wiecie co usłyszałam od najbliższych? Że jestem egoistką, że dziecko to największy skarb na świecie i powinnam się wstydzić bo jestem wygodna. Często słyszę "zróbcie sobie dzidziusia to CI przejdzie". Ludzie to chyba jednak są zdrowo walnięci. Dobrze, że jest takie forum przynajmniej można się wygadać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"zróbcie sobie dzidziusia to CI przejdzie" Współczuję takich prymitywnych bliskich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też jestem miła i słucham wiecznego przyp*****lania wrednych ludzi, którzy są już chyba tak sfrustrowani, że szukanie wad u bliźnich to dla nich rozrywka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie też ludzie męczą i wkurwiają. Z drugiej strony brakuje mi towarzystwa, ale normalnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Wiedz o tym, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy. 2 Ludzie będą samolubni, rozkochani w pieniądzu, chełpliwi, wyniośli, bluźnierczy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, 3 nieczuli, nieprzejednani, skorzy do oszczerstw, niepohamowani, okrutni, gardzący tym, co dobre, 4 zdradzieccy, bezmyślni, nadęci, kochający przyjemności bardziej niż Boga, 5 stwarzający pozory pobożności, lecz będący zaprzeczeniem jej mocy. Takich ludzi unikaj." To chyba już :D Ludzie przekroczyli granice beznadziejności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gość dziś "zróbcie sobie dzidziusia to CI przejdzie" Współczuję takich prymitywnych bliskich." Najczęściej słyszę to od koleżanek, które mają już dwoje i więcej dzieci. Napisałam, że odsunęłam się od ludzi bo nikt nie usiadł i nie zapytał jak może mi pomóc, co się stało, że zachowuję się tak a nie inaczej, mało tego - nikt nie powiedział: daj sobie czas, rzuć wyniszczającą Cię pracę w razie czego możesz na nas liczyć, płacz, krzycz nie tłum tego w sobie itp. Od bliskich słysze także - tak nie wypada, ogarnij się, ubierz się, nie chodź tak po domu (piżamy), co ludzie powiedzą jak Cię nie będzie 1 listopada na grobach, musisz się ubrać i z nami jechać Mój stan jest traktowany jako fanaberia, wybryk. Koleżanki uważają, że sa lepsze bo użerają się ze swoimi mężami, mają kredyt (są takie dorosłe), urodziły dzieci, poświęcają im każdą sekundę, nie śpią bo pilnują ząbkowania, kolek itp. A ja? Jakie ja moge mieć problemy. Nie mam dziecka=jestem wybrakowana. Siedzę po całych dniach na kanapie i zgrywam wielce cierpiącą. Więc odsunęłam się. Po pierwsze, nie chcę nikomu zawadzać, dwa jestem już zmęczona ciągłym tłumaczeniem się, trzy - mam dość krytyki, szeptania za plecami i rad, które można sobie o kant tyłka rozbić. Ba, są i tacy którzy zarzucają mi że chcę być modna...więc mam depresję. Być może wiąże się to z tym, że zawsze byłam żartownisiem, miałam duże poczucie humoru więc pewnie teraz też się zgrywam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mam pytanie, intymne - a jak u Was jest z ochotą na seks bo dla mnie mógłby on nie istnieć, zerowe libido, badałam już tarczycę, wertuję różne książki i fora ale nic mi nie pomogło (a mój partner jest idealny więc to nie jego wina)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam zadnej ochoty na seks, a kiedys to bylam wrecz uzalezniona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to czas na zgon z tego padoła. Ulżysz sobie i innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To samo u mnie - zero ochoty na cokolwiek, o seksie to ja już nawet nie wspominam. Jestem ciągle zmęczona, ledwo rano otworzę oczy a już nie mam sił. Póki co zbieram profity z lat kiedy to dbałam o siebie, więc jeszcze się nie sypię :) aczkolwiek długo to nie potrwa. Czasem potrafię się nie czesać przez kilka dni, kiedy muszę gdzieś wyjść, np. na pocztę to wybieram czas tuż przed zamknięciem, ubieram legginsy i trampki. Najlepiej było zimą, kaptur na głowę i w drogę. Ale mam pecha i co rusz się napatoczy ktoś ze znajomych - a co Ty nie w pracy? I się zaczyna spis z natury bo niestety znajomych to ja mam mega wścibskich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×