Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Od których matek was odrzuca i nie chce się wam do nich zagadywać ?

Polecane posty

Gość gość
gość wczoraj Kretynki. Same wielkie panie ą ę, z muchami w nosie. Wy nikogo nie lubicie, to was pewnie też nikt nie lubi. xx Nie. My po prostu zawieramy znajomości i przyjaźnie z ludźmi spoza szkoły, matki obcych dla mnie dzieci są obcymi ludźmi, po jaką cholerę mam z nimi zacieśniać stosunki? :o Z panią ze sklepu czy z poczty też plotkujesz pół h przed wysłaniem listu? :o :o Szkolne kwoki to do siebie mają, że ich całym światem jest szkoła, dziecko, lekcje, imprezy szkolne, inne matki, inni nauczyciele. Ale wyobraź sobie bejbi, że inni mają swoje życie i nie żyją życiem szkoły czy przedszkola swego dziecka :) p.s. "Kretynki"? Potwierdzasz tylko moją teorię o tym, że to środowisko przesiąknięte jest frustracją i chęcią dokopania komuś :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Matki mówiące prostacko, z błędami językowymi, te mnie odrzucają. Wystarczy że jakaś kreatura poleca dziecku "ubrać buty" i już jako dno intelektualne jest dla mnie skreślona. Pogardzam. Omijam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Dużo pracuje, nie gotuję, w domu rzadko bywam... " Nie gotujesz, ale żreć coś trzeba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Są restauracje, jest catering. Jest też mąż. Ale wiem, że w głowach matek od 500+ się to może nie mieścić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Te, co się tak rzucają o te ciasta, imprezy, o matki które się nie integrują - łykacie te prowokacje jak pelikany, IQ ameby :classic_cool: 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
09:53 Z góry zaznaczam gotowanie nie jest moją pasją, ale to co ty opisujesz to nikt tak nie żyje. Prędzej czy później ktoś ci to wytknie, nawet własne dziecko, że matka nic nie ugotuje. Mój mąż tez co jakiś czas gotuje, ale bez przesady, nawet on w którymś momencie powie że nie ma do tego głowy, a jednocześnie będzie miał dość restauracji, bo każdy jest tylko człowiekiem. Trzeba być troche życiowym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Aha, czyli twoim zdaniem życiowość jest wtedy, kiedy ty gotujesz choć nie lubisz i nie umiesz mimo tego, że mąż umie i lubi :D :D Serio piszesz czy tak się tylko droczysz? :D :D :D Znam co najmniej trzy związki, w których kobieta nie gotuje KOMPLETNIE. Bo nie potrafi, przypali nawet parówki. Za to facet świetnie się w tym sprawdza. Czyli rozumiem, że są nieżyciowi, ok... Chryste, mamy XXI wiek, na litość boską ludzie :o :o :O Popatrzcie trochę dalej niż na własne podwórko, zobaczcie jak od kilkunastu jak nie więcej lat świat poszedł do przodu, jak żyją ludzie w cywilizowanych krajach, jak w rodzinach przemeblował się tradycyjny podział ról, obowiązków :o Jeśli wg Ciebie dziecko zwróci w końcu uwagę na to, że mama nie gotuje, tzn, że najpewniej zwróci też uwagę ojcu, że rozwiesza pranie czy czyści kibel co sobotę. Aha, no to gratuluję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Od matek jedynaków, które są karierowiczkami, bo uważam, że trzeba być skrajną egoistką, by nie dać dziecku rodzeństwa. Wyjątek stanowią te, które nie mogą zajść w drugą ciążę, ale to na odległość widać, która matka jedynaka to egoistka, a której tak się życie ułożył. Za to uwielbiam matki trojga i czworga dzieci, bo zawsze są super babkami: uśmiechniętymi, życzliwymi, mądrymi. Sama mam dwoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to na odległość widać, która matka jedynaka to egoistka, a której tak się życie ułożył xxx jesteś poy****a skoro sądzisz ludzi po pozorach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×