Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Dziewczyny czy zrobiłybyście tak na moim

Polecane posty

Gość gość

Miejscu? Od dłuższego czasu myślę o kupnie nie dužego autka na dojazdy do pracy, do rodziny itd. Mąż ma swoje auto do pracy i ja nim nie jeżdże, ogòlnie odkąd mam prawko to może raz dał mi się " przejechać"... bo się boi, bo duže i drogie auto:-/ Pracę mam taką, że często wracam bardzo pòźno sama...takie zmiany niestety i boje się po prostu... wolałabym wsiąść w samochòd i wròcić do domu spokojnie. Czy przy zarobkach ok 2 000 bawić się w coś takiego, czy dać sobie spokòj i nigdy nie jeździć? Boje się że to będzie zły pomysł i ciągłe koszty . Mąż ciągle wybija mi to z głowy, bo nawet małe auto to wydatki rzędu kilku tysięcy rocznie... i nie wiem....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twój mąż to egoista. Kup małe, ekonomiczne autko i czuj sie bezpiecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rozumiem, że samochód męża nie generuje żadnych kosztów, tylko ewentualne twoje? Macie jakąś rozdzielność majątkową, że bierzesz pod uwagę tylko swoje zarobki? Widzę, że mąż nieźle cie traktuje, pewnie z gatunku k***inistów :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
faceci to durnie;/ czasem mam ochotę zostać samotną matką

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No właśnie kupiłabym, ale boje się że nie podołam z kosztami i wyjdę na zero;-) Po prostu tak žyjemy, ja mam swoje pieniądze, on swoje... od początku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kup i już dasz rade

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no cóż, każdy ma to, na co sie godzi..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kup, auto to owszem koszty ale nie jakieś ogromne. Kup małe, na gaz, wtedy odpadają też problemy z parkowaniem w mieście i tankowanie tańsze. Na przegląd i oc możesz sobie odkładać co miesiąc, to są stałe koszty więc wiesz na ile się przygotować. A co do męża to co to za palant że pozwala Ci samej wracać wieczorem i jeszcze odradza samochód? I jeszcze pewnie zakupy też Ty musisz sama nosić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
chore, z kim ty zyjesz i po co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a to na pewno mąż? Bo skoro wspólne tylko wyro a nie dobra wspólne to po cholerę wam ślub był w ogóle? Do rozliczania podatków? Czy o co chodzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kasa u was tak, że każdy ma swoje? A żarcie, sranie, mycie się, ubieranie to czynności którw każdy robi sam sobie, więc pranie i prasowanie i gotowanie i sprzątanie każdy sam dla siebie? Nie chce wiedzieć co się stanie jak ty stracisz pracę, a mąż połamie ręce, bo ty będziesz żreć goowno i tynk ze ściany o on będzie obsługiwać nóż i widelec do posiłku chyba stopami, bo kur...każdy sobie, za swoje, swoimi rękami lub innymi częściami ciała jeśli tych rąk zabraknie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A co ma podział wydatków do szczęścia w małżeństwie? Co do samochodu - z małym miejskim autkiem spokojnie dasz radę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
11.49. Ewa Braun z Hitlerem też była szczęśliwa, sąsiadka z drugiej klatki, która jest bita też jest szczęśliwa, bo mąż przytulić też potrafi. Wydatki nie mają nic do szczęścia w małżeństwie, ale tego typu związki to właśnie patologia, no ale szczęście to subiektywne odczucie, więc może autorce to pasuje. Tylko niech bidulka uważa, bo kupi auto, opłaci OC, i wyda pensję na 10 dni przed wypłatą, i wtedy zgodnie z podziałem mąż będzie jadł normalnie a ona po śmietnikach pod mcdonaldem zbierać resztki żeby napełnić żołądek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hehe odezwały się baby siedzące na garnuszku faceta:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No dla mnie to dziwne jest tutaj to, że mąż ma duże i drogie auto a autorce odradza chociaż wie, że musi wracać sama nocami i się boi. Można mieć oddzielne wydatki ale żyć razem a tutaj mąż jest po prostu egoistą i nie rusza go bezpieczeństwo żony, już nie mówiąc o wygodzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak autorka ma 500 m do domu to po co auto? Gorzej jak ma 5 km z buta to co innego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nie jest twoj maz tylko wspollokator ktoremu sprzatasz gotujesz i wypinadz za darmo!!! A ci bedzie jak stracisz prace? Bedziesz sie u niego zadluzac? A jak urodzisz dziecko to koszt kazdej pieluchy po polowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam podobnie, kupiłam 10 letniego fiata pandę i jestem mega zadowolona. Mały, mało pali, dopiero teraz zaczął się psuć, ale naprawy są tanie. Moja miała 10 lat w dniu zakupu i kosztowała 4 tys. Ubezpieczenie na małe auto i jak nie masz stłuczek jest niedrogie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mąż idiota, sknera i zwykły cham. Duże drogie auto? Czyli zarabia minimum 2 razy więcej od ciebie, a do puchy na życie wrzucacie pewnie po równo. Kup małe autko. Im mniejszy silnik tym mniejsze ubezpieczenie. Zorientuj się do jakiego auta są tanie części i auto najlepiej w gazie. Bilet na autobus też kosztuje. Chyba, że masz jednak blisko do domu. Poza tym mąż powinien przy swoim strachu o swoje wycacane auto wziąć pod uwagę, że zdarzają się małe wypadki, kiedy łamie się nogi. Ciekawe kto i jakim autem będzie z nim jeździł po lekarzach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wygnal Cie dziad do roboty i spokojnie moze siedziec****atrzec jak wracasz po nocach z roboty. Czemu Cie nie odbiera wieczorem ,w nocy? Czeka ze kiedys nie wrocisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeżeli nie masz zniżek to szukaj auta z jak najmniejsza pojemnością. Kup jakiś starszy rocznik. To koszt około 1000 zl na rok za ubezpieczenie wyniesie. Policz dobrze koszty paliwa miesięczne. Zależy ile masz do tej pracy. Im mniejsza pojemność tym mniejsze spalanie. Najlepiej jakby autko było w gazie. To Ci obniży koszty paliwa o połowę. Tylko przegląd będzie droższy niż auta bez gazu, ale to raz do roku 150-200 zl. A i szukaj auta z jak najdluzszymi opłatami. Żeby się nie kończyły za miesiąc bo Ci to podniesie koszty na dzień dobry. Pamiętaj, ze po zakupie musisz wymienić rozrząd i wszystkie filtry oraz olej. Chyba, ze wymiana rozrządu będzie udokumentowana. Koszt zależy od auta. Bo jak Ci strzeli rozrząd to koszty remontu przewyższa wartość auta :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×