Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

subkultury

Polecane posty

Gość gość

Wychowałem się w latach 90., w czasach subkultur. Byli hip hopowcy, punki, metale itd. Teraz idąc ulicą zupełnie tego nie dostrzegam, wszyscy starają się wyglądać tak samo. Dlaczego teraz nie ma subkultur?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo na dłuższą metę to było głupie. Dalej istnieje mocna scena alternatywna, ale nie ma takich silnych podziałów w niej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na dłuższą metę... ja mówię o osobach w wieku szkolnym, teraz jestem po 30, więc wiadomo, że nie będę paradował jak kiedyś na codzien w stroju metala ( tak kiedyś było). Według mnie to nie było głupie, stwarzało poczucie przynależności, integrowało, wspaniale pamiętam ten okres, wspólne koncerty, wymienianie się kasetami, płytami... wspaniałe czasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do tego teraz jest nacisk na indywidualność - przeciwieństwo subkultur

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
akurat z tym indywidualizmem się nie zgodzę... w latach 90 młodzież wykazywała się znacznie większym indywidualizmem, niż teraz. Wprawdzie byliśmy wtedy jakby bardziej niedorobieni, ale teraz jest wszystko takie plastikowe...Nie tylko ja tak uważam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja jednak myślę, że teraz jest więcej indywidualności i "elitizm" na scenie alternatywnej jest piętnowany. W latach 90 i na początu 00 wszyscy wyglądali tak samo - po tym jakie ktoś miał buty szło rozponać jakich słucha zaspołów. I to kretyńskie targowanie się kto jest bardziej tru bo słucha takiego zespołu, a nie takiego. Ludzie mieli też mniej dystansu do siebie. Sama załapałam się z wiekiem nastoletnim na koniec pierwszej dekady 21 wieku i początek drugiej. I jeszcze ja pamiętam jak parę osób mnie krytykowało za słuchanie "niemetalowych zespołów" (lubiłam i nadal lubię HIM, na który, o ironio, był wtedy szał).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja swoje lata nastoletnie przeżyłem w latach 90 właśnie i było...z***biście. Potem już nigdy tak się nie czułem, może dlatego, że wtedy ogólnie kraj wyszedł z komuny i była jakaś taka atmosfera świeżości, otwarcia na zachód, to się wtedy czuło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a może dlatego, że się zestarzałeś? :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
haha chyba nie, chociaż może większość ludzi najlepiej w ogóle wspomina swoje lata nastoletnie, bo wiadomo, wtedy ma się najwięcej wolności. W każdym razie dziwi mnie tak gwałtowny upadek subkultur w kraju nad Wisłą. Jeszcze byli goci, o!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aczkolwiek przyznaję, że lepiej bawię się teraz niż jak miałam "naście" lat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszędzie tak jest - za granicą też, a mimo to scena alternatywna przeżywa renesans :) No i jak mówiłam, ja bawię się teraz lepiej niż w okresie nastoletnim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak? widocznie nie każdy tak ma. Ja teraz mam 35 i o takich zabawach jak kiedyś mogę zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ile masz lat i dlaczego teraz bawisz się lepiej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja mam 24 i teraz mam dużo więcej wolności niż jak byłam nastolatką - studia magisterkie mam już skończone, pracuję, mam swoje pieniądze, nie muszę się martwić o naukę i mogę legalnie iść na imprezę, koncert czy do pubu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
widzisz, wolność to nie są skonczone studia, praca itp. Wolność ma się w sobie, dla mnie najpiękniejsze były te szczeniackie lata nastoletnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zalezy jak ktoś rozumie wolność. Ja zawsze byłam bardzo ambitna i zależało mi na dobrych wynikach i możliwości pracy w wymarzonym zawodzie. Poza tym to daje też możliwość prawdziwej wolności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no jak ktoś w szkole był kujonem to się nie dziwię, że słabo ten okres wspomina. Ja po szkole bawiłem się, spotykałem ze znajomymi itp. kto tego nie miał ten nie wie, ile stracił. Twój argument, że teraz masz lepiej, bo nie musisz się martwić o naukę i pracujesz mnie rozwalił. Wolności nie kupisz pracą i pieniędzmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a kto mówi, że nie miałam znajomych? Po prostu miałam więcej stresu przez naukę własnie (naprawdę bardzo mi zależało wtedy żeby dostać się na bardzo dobry uniwersytet), poza tym mieszkałam w małym mieście gdzie nie było dużo koncertów, nie miałam tak wysokiego kieszonkowego żeby na nie jeździć (a potem nie mieć jak wrócić albo tułać się nocnym pociągiem). Przede wszystkim - jako nastolatka nie piłam, a to niestety ulubione zajęcie dzieciaków (potem im przechodzi). I tak, teraz mam lepiej bo nie muszę się martwić o kolejny egzamin, mam pracę którą uwielbiam, a w weekendy wsiadamy z narzeczonym na motor i jeździmi na wycieczki. Nie mam też problemu jechać pociągiem 3 godziny w jedną stronę na koncert czy na cały weekend na festiwal. Robię to co chcę i co lubię, jak inaczej zdefiniować wolność? Co więcej, wielu z moich znajomych musiało porzucić "alternatywne" ubrania, wyjąc kolczyki i zmienic fryzurę - ja nie. Poza tym nie wspominam okresu nastoletniego źle, po prostu mniej wychodziłam bo nawet nie miałam na to ochoty. Zdawałam sobie sprawę, że łażenie po nocy jest niebezpieczne i nie miałam ciągot do imprez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
poza tym teraz też lubię się uczyć, ale już bez presji egzaminów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ok, nie denerwuj się:) po prostu zawsze nie trawiłem ludzi, którzy w nauce upatrywali tylko źródła stresu, czyli mówiąc po ludzku kujonów. Ja też jako nastolatek nie piłem ( no dobra, trochę piłem, ale nie tak, jak młodzież teraz), po nocach trochę się wałęsałem, ale nie to było najważniejsze. Po prostu było więcej czasu, znajomych z osiedla, teraz każdy zalatany, rodzina, dzieci, dom. Chodzi mi bardziej o takie sprawy. Ty masz dopiero 24 lata, więc tego nie masz, ja mam 35 i pewnie stąd różnica:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to nie było źródło stresu, gdyby nie sprawiało mi to przyjemności to bym się tak nie starała. To trochę tak jak trening na olimpiadę - pozytywny stres, ale mimo wszystko stres i z czasem moze zmęczyć. Za to wyniki były bardzo dobre. Nie wiem czy zmieni się to z wiekiem bo kilka razy w miesiącu spotykam się z grupą znajomych i są osoby w każdym przedziale wiekowym. Syn jednej z moich znajomych jest bliżej mojego wieku niż ona sama :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a jeżeli chodzi o "dzieci z osiedla" to nigdy specjalnie nie miałam takich znajomych. Była grupka ze szkoły z którymi lubiłam wychodzić, ale wszyscy byli "dziwni" na swoj sposób - i nadal są, większość w podobnej sytuacji co ja :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a widzisz, ja kumplowałem się z osobami z osiedla, nie ze względu na subkultury, tylko tak po prostu, bo znałem ich od dziecka. Z niektórymi miałem kontakt do końca ogólniaka, potem się wyprowadziłem, kontakt się niestety zerwał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czyli masz wśród znajomych same dziwne osoby? Dziwne:) Moi są w większości normalni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prawdę mówiąc dużo z moich znajomych to bardzo ciekawe osoby - często właśnie pracujący w zawodach które są ich absolutną pasją. Są to też ludzie których wiek nie rusza i nie zmieniają zachowań "bo nie wypada". To są normalne osoby w takim sensie, że mają rodzniny, pracę, domy, ale ciekawe bo nie wpadają rutynę. Życie ich nie zgasiło :) Z tego co pamiętam to z dziećmi z podwórka bawiłam się jako małe dziecko, potem raczej trzymałam z osobami podobnymi do mnie - jako nastolatka byłam gotką i jakoś tak "hiphopowcy" nie chcieli ze mną grac w piłkę :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a skoro mowa o gotach - to kolejna zaleta bycia trochę starszym. Mogę do woli nosić nabardziej wymyślne ubrania i się nie przejmować. Dorosłej kobiety nikt nie będzie zaczepiał tak jak nastolatki (nie mowiąc o tym, że nastolatki w gotyckich ubraniach wyglądali trochę śmiesznie)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bardziej chyba wypada zaczepić dorosła osobę, niż nastolatkę, przynajmniej jak się jest w pewnym wieku:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mówimy o zaczepianiu z propozycją kawy, tylko o chamskich odzywkach. Znaczy dalej się zdarzają, ale ja też inaczej do tego podchodzę niż 10 lat temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a wracając do tematu to własnie tak około końcówki pierwszego dziesięciolecia 21 wieku subkultury zaczęły wymierać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ma? Chyba z domu nie wychodzisz. Najstarsza subkultura, która była obecna w latah 90 i trwa do dziś to Łyse Sebki i Damiany, napompowani, czy zima czy lato latają sobie w czarnych spodenkach i czarnych najkach, obowiązkowo biała czapka. Hobby Seby to handel amfetaminą szczególnie wśród gimbazy, podrywanie małolat, rozbijanie swojego bmw e36 lub pakowanie na siłowni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×