Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Interesujecie się tym, ze wasze dziecko będąc u kogoś go objada?

Polecane posty

Gość gość

Taka sytuacja: do mojego syna w trakcie wakacji przychodzi kolega, dziecko przychodzi do nas o 9 i jest u nas do tej 17-18, chyba że prędzej mu powiem, żeby poszedł do domu, bo mamy inne plany albo coś. Dziecko je u nas śniadania, obiady, podwieczorki, przy czym strasznie wybrzydza. Oczywiście olewam to, że jest np zupa kalafiorowa, a on takiej nie chce i nie szykuje dla niego specjalnie coś innego, ale mimo wszystko to są koszta jak idę z synem na lody i idzie z nami ten chłopiec. I co w sytuacji, kiedy to moje dziecko do kogoś idzie, mam się zainteresować tym by oddać mamie tamtego chłopca pieniądze za posiłki, mam podrzucać jej jedzenie? Chodzi mi oczywiście o starsze dzieci takie od 10 lat w górę. Staram się uczyć moje dziecko by na konkretną godzinę przychodziło do domu na obiad, ale przecież obcemu dziecku nie powiem: idź do swojego domu na obiad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cierpliwa jesteś. Od 9 do 17!! Do moich dzieci, a mam ich troje też przychodzą koledzy, ale bez przesady, żeby na cały dzień! Siedzą na placu, coś tam "nabroja" na podwórku, ale nie ma przesiadywania u mnie w domu. Siedzą, oczywiście, sle nie godzinami. Zdarza się, że zjedzą, obiad, ale to wtedy kiedy ją mam ochotę ich nakarmić, albo mama poprosiła o zajęcie się , bo coś musi załatwić (mamy kolegów moich dzieci znam bardzo dobrze). Przeważnie w porze obiadowej idą do siebie. Nie znam drugiej tak mało asertywnej osoby co ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moje dzieci jeśli wychodzą w odwiedziny to wychodzą po obiedzie, nie ma mowy aby były u kogoś dłużej niż 3 godziny max raz, dwa razy w tygodniu, tłumacze im że nie należy u kogoś przesiadywać. Do naszych dzieci przychodzą znajomi i siedzą różnie ale przeważnie też max 3 godziny. I po obiedzie. Tak ustaliliśmy z rodzicami tych dzieci i jest ok. Nikt się nie obraża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Normalne dzieci zresztą nie chcą jeść u ludzi takich rarytasów jak zupa kalafiorowa albo kotlety. Owszem, naleśniki, pizza, ciasto. Ja tam za dzieciaka broniłam się jak lew jak ktoś chciał mnie uraczyć domowym obiadem i większość dzieciaków ma tak samo. A Ty za nianię chyba robisz..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mama 2 plus 2
Mój syn ma takiego kolegę który tylko wejdzie do nas do domu to od progu pyta co dziś na obiad, niezależnie od godziny o której przyjdzie. :D Nie przychodzi jednak do nas codziennie, tylko tak z raz na dwa tygodnie i zawsze jak zje to dziękuję i mówi że jego mama nie robi takich pysznych obiadów :D i weź tu mu odmów jedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale co to za problem powiedziec "kasiu/jasiu my teraz bedziemy jedli obiad wiec idzcie do siebie/na podworko, a po obiedzie X przyjdzie sie znow z wami bawic" czy cos w tym stylu....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ani mojbsyn nie siedzi u nikogo dzień w dzień tyle czasu, ani u niego koledzy codziennie tyle nie siedzą. owszem czasami on idzie do kogoś na dłużej albo ktoś u niego jest dłużej lub w porze obiadu-nie mam z tym problemu podobnie rodzice Kolegów syna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mama 2 plus 2 co dzis na obiad i o ktorej mam byc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, nie wierzę, że doprowadziłaś do takiej sytuacji. Ani swojemu dziecku nie wytłumacxyłaś, żeby nie zawsze zapraszał, godził się na przyjście lub pozwalał tak długo siedzieć u siebie, ani ty sama tego nie potrafisz. To twój dom do cholery, twoje zasady, twoje wyjścia z synem na lody, to ty decydujesz kiedy, na jak długo i czy w ogóle kogoś gościsz, zabierasz na lody. Litości, języka w gębie nie masz? Nie umiesz powuedzieć "wojtusiu, dziś nie ma odwiedzin, wracaj do domu, możesz przyjść jutro gfzieś o 12.00, będziesz mógł pobawić się z Jasiem do 15.00". "Wojtusiu, już piętnasta, wracaj szybko do domu bo mama się martwi a my mamy już inne plany". Wstajesz, idziesz do drzwi, wołaśz Wojtusia, mówisz, żeby założył buty i otwierasz drzwi czekając aż wyjdzie. Bozzsz, chyba melepeta z ciebie, że tego nie umiesz naprawdę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×