Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Rodzice czy mąż?

Polecane posty

Gość gość

Hej, mam dla Was do opowiedzenia krótką historię moich ostatnich lat. Potrzebuję, żeby ktoś spojrzał na sprawę z boku i ocenił ją, bo sama nie jestem już w stanie obiektywnie tego widzieć... Od ponad roku mam męża. Znamy się od kilku lat. Od ok. 3 lub 4 mój mąż zaczął buntować się przeciwko mojej rodzinie, w skład której wchodzą: mama, tata i brat. Niestety przez pierwsze lata związku moja mama była wciągana w wiele kłótni między mną a moim ówczesnym chłopakiem. Traktowaliśmy ją jak mediatora, co naprawdę działało. Niestety mój mąż zaczął mieć tego dość i do dziś czepia się całej mojej rodziny, ale tym razem już z różnych powodów. Chodzi głównie o to, że zawsze "wybierałam" rodzinę zamiast chłopaka, głównie wtedy, kiedy mieliśmy wolny czas wolałam spędzać go wraz z chłopakiem u mojej rodziny, zamiast wyjść gdzieś ze znajomymi. Wszystko dlatego, że mój brat ma zaburzenia, boi się i nie lubi ludzi, w związku z czym siedzi ciągle w domu i każdą wolną chwilę chciałam spędzać z nim, żeby dodawać mu otuchy. Jestem jedyną osobą, przy której się otwiera. Choć mój mąż uświadomił mi, że ten chłopak jest po prostu rozpieszczony i dużo w tym prawdy. Całe życie wychowywany pod kloszem mamusi... Ale teraz zaczęły się schody. Mieszkamy z mężem w innym mieście, do którego przeprowadził się jakiś czas temu mój brat. Mieszka w złych warunkach, więc odkąd było wiadomo, że tu zamieszka, mama próbowała nam go "wepchnąć" do mieszkania, żeby mieszkał ze mną i mężem (bo on taki biedny, bo ta zła sytuacja pogorszy jego stan psychiczny itd. - a dodam, że dawno już zrezygnowali z pomocy psychiatry, bo stwierdzili, że brat jest przecież zdrowy). Niestety mój mąż nie zgadza się na to. Powiedział, że może wziąć brata na miesiąc lub dwa, żeby mu pomóc, ale później musi sobie znaleźć lepsze mieszkanie. I o to cała rodzina się obraziła. Powiedzieli, że się zmieniłam, że mąż źle na mnie działa, że mi coś wkręca... Faktycznie mąż zmienił moje patrzenie na rodzinę. Zauważyłam, że moja mama siedzi w domu i nie chce iść do pracy, bo woli, żeby utrzymywał ją mąż. Zauważyłam, że mój brat ma takie problemy ze zdrowiem psychicznym, bo jest bardzo rozpieszczony. I wiele więcej... Pytanie do Was: gdybyście były/byli w podobnej sytuacji, co byście zrobili/ły? Wzięlibyście brata na stałe do siebie, bo rodzinie się nie odmawia pomocy, czy próbowalibyście wytłumaczyć rodzicom, dlaczego tej pomocy odmawiacie? Jeśli druga opcja, to w jaki sposób im to wyjaśnić, bo żadne argumenty nie docierają...? Ja też chcę mieć swoje życie, ale jednocześnie bardzo kocham swoją rodzinę, a powoli czuję, jak oddalamy się od siebie. Mam cały czas poczucie winy, bo rodzina całe życie bardzo się mną opiekowała. Czuję, że mam wobec nich niespłacony dług wdzięczności i jestem rozdarta między mężem, który chce stworzyć ze mną normalną rodzinę, a rodzicami i bratem, którzy oczekują spłacenia tego "długu"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzieci nie maja zadnych dlugow wobec rodzicow, poniewaz decyzja rodzicow bylo ich urodzenie i wychowanie, co zwiazane jest z masa obowiazkow. Tak wiec nie masz zadnych dlugow w stosunku do nich. Przyjecie brata na stale nie polepszy jego sytuacji (sama mowisz, ze to dotychczasowe rozpieszczanie zadnych pozytywnych skutkow nie przynioslo). Pogorszy natomiast twoj zwiazek albo wrecz zniszczy. Ty nie jestes odpowiedzialna za twojego brata ani jego zycie. To musisz twojej rodzinie powiedziec wprost, bez wielkich dyskusji i tlumaczen. Albo zaakceptuja, albo nie. Im wiecej tlumaczen tym gorzej. Mozesz ewentualnie zapytac, czy chca tobie wcisnac brata kosztem twojego malzenstwa? Jezeli tak, to nie palaja zbyt wielkim szacunkiem ani miloscia do ciebie. Jezeli tak troszcza sie o brata, to moze sprowadzic sie z nowu do mamusi i wszyscy beda zadowoleni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twój mąż ma rację. Jakby to było gdyby sytuacja była odwrotnie? Chciałabyś związek małżeński wraz z jego rodzina? Ożenił się z tobą a nie z tobą i z twoim bratem i z mamą i z tatą. Twoja rodzina urodziła krzywdę baru nie pozwalając na to żeby był samodzielny a teraz próbują wam wcisnąć? Powinnaś się cieszyć że pozwoli na 1-2 miesięcy bo to i tak jest dużo. I to też był błąd żeby wszystko załatwić z Twoją mamą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×