Gość gość Napisano Wrzesień 10, 2017 Lynn Cameron ma 48 lat, pochodzi ze Szkocji. Po kilku sesjach chemio- i radioterapii, kiedy okazało się, że na poprawę nie ma co liczyć, a rozmiary guza nie zmieniają się, kobieta w desperackiej walce o życie postanowiła spróbować oleju z konopi. x Minęły cztery lata. Lynn żyje, ma się dobrze i przekonuje, że to konopie ją wyleczyły. Kurację olejem konopnym zaproponowała jej przyjaciółka. Najpierw Cameron była sceptyczna i bała się, bo wiedziała, że w Szkocji to nielegalne, ale ostatecznie zdecydowała się spróbować. x – Dowiadywałam się coraz więcej o naturalnych metodach zwalczania raka. Zdecydowałam się również przejść na dietę alkaliczną i odstawić wszelkie przetworzone produkty – mówi w rozmowie z "Daily Record". x Lynn zaczęła przyjmować olej konopny pod język. Jak twierdzi, każde kolejne badanie MRI pokazywało poprawę, a przy szóstym guz miał zniknąć. Lekarze, z którymi Cameron była w kontakcie, nie potwierdzają, że do wyleczenia kobiety przyczyniło się przyjmowanie oleju konopnego. Przekonują, że zadziałał efekt placebo. Kobieta twierdzi, że lekarze nie traktują jej przypadku poważnie z powodów politycznych, a nie medycznych. Sama zaangażowała się w kampanię Medical Cannabis Reform Scotland, która lobbuje na rzecz zmiany szkockiego prawa tak, aby umożliwiało ono stosowanie konopi indyjskich w leczeniu raka. x Podobne historie, jak ta opowiedziana przez Lynn, pojawiają się raz na jakiś czas w mediach. Pacjenci przekonują o zbawiennym działaniu oleju konopnego w leczeniu raka, jednak naukowcy nie potwierdzają tych rewelacji. – Wiemy, że kannabinoidy mogą mieć wiele różnych skutków dla komórek nowotworowych hodowanych w laboratorium i w przypadku nowotworów zwierzęcych. Nie ma jednak dowodów, że są one bezpieczne i skuteczne w przypadku leczenia raka u ludzi – mówi w rozmowie z "Daily Mail" dr Kat Arney. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach