Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość lany

lanie od mamy

Polecane posty

Gość lany

Dostawaliście? Czym, ja pasem skórzanym, który matka nosiła w spodniach na codzień i do pracy. Chyba robiła to celowo, po nawet jak byliśmy w gościach to pokazywała klamrę i mówiła, że mam się uspokoić bo.. .Nie zważała na to kto był obok i parę razy się zdarzyło, np w szkole, że ściągała pasa ze spodni i wymierzała kilka mocnych uderzeń U kogo matka wymierzała lanie i Wy też mieliście taką sytuację, że do lania używała pasa, którego nosiła w spodniach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, bila takim grubym skurzantm po moim tacie, albo kablem od zelazka. Do tego wymyslala rozne rozmaite kary, od kleczenia z rekami w gorze, az do... jak juz starsza bylam i bic sie nie dalam, to rzucala czym popadnie, talerze lataly niczym ufo, a gdy ich bylo nie dosc to okladala kulami inwalidzkimi. Kiedys od tak chwycils za kucyka i sciela wlosy na krotko...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ile miałyście lat jak zerwałyście kontakt z tymi potworami?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja dostawałem od mamy ale kablem od grzałki lub prodiża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marek 125
Też dostawaliśmy z braćmi. I od mamy, i od tata. Przed laniem musieliśmy rozebrać się zupełnie do golasa i dostawaliśmy kablem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kamilka

U nas w domu manto jest po każdej wywiadówce. Mieszkamy na wsi matka jak wraca z zebrania mamy takie wysokie taborety każe wziąć do pokoju położyć się na nim od wiesza marynarkę poprawia sobie spodnie i szelki na ramionach sciągnie pasa ze spodni i dostajemy 20 do 30 pasów na dupę. Lanie dostajemy na ogrodniczki spodnie na legginsy rzadko staram się zakładać ogrodniczki lub spodnie dzinsowe. Żeby mniej bolało ale ... jest wypięta i lanie boli jak diabli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Nigdy nie dostałam niczym ani od mamy ani od taty. Moi rodzice potrafili problemy rozwiązywać rozmowa i tłumaczeniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.09.2017 o 12:17, Gość lany napisał:

Dostawaliście? Czym, ja pasem skórzanym, który matka nosiła w spodniach na codzień i do pracy. Chyba robiła to celowo, po nawet jak byliśmy w gościach to pokazywała klamrę i mówiła, że mam się uspokoić bo.. .Nie zważała na to kto był obok i parę razy się zdarzyło, np w szkole, że ściągała pasa ze spodni i wymierzała kilka mocnych uderzeń U kogo matka wymierzała lanie i Wy też mieliście taką sytuację, że do lania używała pasa, którego nosiła w spodniach?

Tak zupelnie podobnie bylo u mnie, mama nosila pasek w spodniach albo zapiety na ...ence, bluzce czy spodnicy tak ze pasek zawsze miala pod reka gdziekolwiek potrzebny byl do karania..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.06.2019 o 14:24, Gość Gość napisał:

Nigdy nie dostałam niczym ani od mamy ani od taty. Moi rodzice potrafili problemy rozwiązywać rozmowa i tłumaczeniem.

Zgoda ze rodzice potrafili rozwiazywac problemy ale to takze twoja zasluga ze chcialas przyjac ich tlumaczenia. Zawsze rodzicom oto chodzilo zeby dziecko ich sluchalo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, serdecznie zapraszam Was do nowo otwartego sklepu online z odzieżą dziecięcą ekiddo.pl oraz na fb sklepu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.09.2017 o 21:17, Gość lany napisał:

Dostawaliście? Czym, ja pasem skórzanym, który matka nosiła w spodniach na codzień i do pracy. Chyba robiła to celowo, po nawet jak byliśmy w gościach to pokazywała klamrę i mówiła, że mam się uspokoić bo.. .Nie zważała na to kto był obok i parę razy się zdarzyło, np w szkole, że ściągała pasa ze spodni i wymierzała kilka mocnych uderzeń U kogo matka wymierzała lanie i Wy też mieliście taką sytuację, że do lania używała pasa, którego nosiła w spodniach?

W podstawówce, kiedy wychodziłem z Mamą, to brała pasek do torebki, jeśli nie przede mną, to mówiła podobnie, ukazywając palcem na torebkę : "pas jest w torebce", czy "wziełam pasa". Nie liczę ile razy byłem przyprowadzanym do domu dostawając pasem na ulicy. A to była tylko rozgrzewka, w domu czekało mnie surowe manto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 2.01.2026 o 14:02, Lany napisał:

W podstawówce, kiedy wychodziłem z Mamą, to brała pasek do torebki, jeśli nie przede mną, to mówiła podobnie, ukazywając palcem na torebkę : "pas jest w torebce", czy "wziełam pasa". Nie liczę ile razy byłem przyprowadzanym do domu dostawając pasem na ulicy. A to była tylko rozgrzewka, w domu czekało mnie surowe manto.

Od mamy najgorzej. Nie dość że boli to jeszcze wstyd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A co do pasa na najgorzej że i mnie w pokoju zawsze wisiał a ja tylko w dresach chodziłem, i teraz weź wytłumacz kolegą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Janek2006 napisał:

Od mamy najgorzej. Nie dość że boli to jeszcze wstyd.

Na wstyd nie było miejsca, maszerowałem do domu w strachu że pasek kolejnie chłyśnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Janek2006 napisał:

A co do pasa na najgorzej że i mnie w pokoju zawsze wisiał a ja tylko w dresach chodziłem, i teraz weź wytłumacz kolegą...

Jeśli koledzy również mieli w domu mósztrę, to nie było co tłymaczyć. Jeśli nie, to współczuję. Czy dresy które nosiłeś były obcisłe ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Lany napisał:

Jeśli koledzy również mieli w domu mósztrę, to nie było co tłymaczyć. Jeśli nie, to współczuję. Czy dresy które nosiłeś były obcisłe ? 

Dresy, zwykle zazwyczaj takie granatowe z bazaru. Po do chodziłem w starych to często były trochę obcisłe. Ale do lania i tak zdejmowałem 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mama mi dwa razy dała klapsa jak byłam niegrzeczna teraz pałeczkę przejął mój chłopak 😀przez dresy też boli a najgorzej na gołą pupę 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 19.04.2022 o 19:05, kama8823 napisał:

Dziewczyny, serdecznie zapraszam Was do nowo otwartego sklepu online z odzieżą dziecięcą ekiddo.pl oraz na fb sklepu. 

A jak nie mam dzieci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, marysienka napisał:

Mama mi dwa razy dała klapsa jak byłam niegrzeczna teraz pałeczkę przejął mój chłopak 😀przez dresy też boli a najgorzej na gołą pupę 

Chyba pałeczką bardiej boli 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Lany napisał:

Chyba pałeczką bardiej boli 😉

Jest inaczej 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze słyszę żeby matki biły dzieci pasem bo to domena facetów.U nas ojciec,u męża też ojciec 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Stokrotka30 napisał:

Pierwsze słyszę żeby matki biły dzieci pasem bo to domena facetów.U nas ojciec,u męża też ojciec 

Ja nie miałem ojca dlatego matka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, Janek2006 napisał:

Ja nie miałem ojca dlatego matka

Matka też potrafi dać w dupe dziecku 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 14.09.2017 o 21:17, Gość lany napisał:

Dostawaliście? Czym, ja pasem skórzanym, który matka nosiła w spodniach na codzień i do pracy. Chyba robiła to celowo, po nawet jak byliśmy w gościach to pokazywała klamrę i mówiła, że mam się uspokoić bo.. .Nie zważała na to kto był obok i parę razy się zdarzyło, np w szkole, że ściągała pasa ze spodni i wymierzała kilka mocnych uderzeń U kogo matka wymierzała lanie i Wy też mieliście taką sytuację, że do lania używała pasa, którego nosiła w spodniach?

U mnie tak było. To był taki symbol, że lanie może być zawsze i w każdej chwili. Zresztą mama wychowywała mnie sama to mówiła że po dupie muszę dostawać bo tyle ma na głowie, a to najlepiej działa. Choć czasami to dostawałem bo taką miała ochotę, chyba po to żeby jak to mówiła "wyplenić samcze głupoty". Np. nie ubrałem z wystarczającym entuzjazmem tego co mi dała to już było bicie. Ale jak mi dała np. błękitne spodnie cygaretki to się po prostu trochę wstydziłem i spytałem czy mogę coś innego założyć. Matka się wściekła bo ładne ubrania mi kupuję a ja grymasze. Na przyszłość już nigdy się nic nie odezwałem i jeszcze byłem zachwycony.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 22.09.2026 o 21:03, Rodzaw napisał:

U mnie tak było. To był taki symbol, że lanie może być zawsze i w każdej chwili. Zresztą mama wychowywała mnie sama to mówiła że po dupie muszę dostawać bo tyle ma na głowie, a to najlepiej działa. Choć czasami to dostawałem bo taką miała ochotę, chyba po to żeby jak to mówiła "wyplenić samcze głupoty". Np. nie ubrałem z wystarczającym entuzjazmem tego co mi dała to już było bicie. Ale jak mi dała np. błękitne spodnie cygaretki to się po prostu trochę wstydziłem i spytałem czy mogę coś innego założyć. Matka się wściekła bo ładne ubrania mi kupuję a ja grymasze. Na przyszłość już nigdy się nic nie odezwałem i jeszcze byłem zachwycony.

Miałem to samo w domu. Moja twierdzła że trochę feminizacji dla chłopaka zmiększa mu charakter. Też musiałem się ubierać bez grymaszenia. Do zachwycenia nie dochodziło. Przy naj mniej zachowanie neutralnego wyrażenia twarzy pozwalało uniknąć dostać w skórę przed pójściem do szkoły. Nie zawszę mi się to udało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Lany napisał:

Miałem to samo w domu. Moja twierdzła że trochę feminizacji dla chłopaka zmiększa mu charakter. Też musiałem się ubierać bez grymaszenia. Do zachwycenia nie dochodziło. Przy naj mniej zachowanie neutralnego wyrażenia twarzy pozwalało uniknąć dostać w skórę przed pójściem do szkoły. Nie zawszę mi się to udało.

Właśnie największy wstyd był gdy do szkoły mnie ubierała. Dostawałem mnóstwo ubrań po kimś z rodziny, co zresztą było normalne gdy byłem młody i inni zresztą też dostawali, ale mama nie przejmowała się jak w tym wyglądam. I u mnie też mama uważała, że trochę feminizacji mnie temperuje. Poza szkołą to już był mniejszy wstyd. Ale czasami  jak mama mi kupowała coś na prezent jak choćby te cygaretki na urodziny to według niej powinienem być wdzięczny a nie marudzić. Choć jak byłem starszy to przestałem się buntować bo to i tak nic nie dawało. Poza szkołą nosiłem i robiłem to co mama chciała to przynajmniej do szkoły pozwalała skarpety na rajstopy założyć. A u Ciebie do jakiego wieku to trwało?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Rodzaw napisał:

Właśnie największy wstyd był gdy do szkoły mnie ubierała. Dostawałem mnóstwo ubrań po kimś z rodziny, co zresztą było normalne gdy byłem młody i inni zresztą też dostawali, ale mama nie przejmowała się jak w tym wyglądam. I u mnie też mama uważała, że trochę feminizacji mnie temperuje. Poza szkołą to już był mniejszy wstyd. Ale czasami  jak mama mi kupowała coś na prezent jak choćby te cygaretki na urodziny to według niej powinienem być wdzięczny a nie marudzić. Choć jak byłem starszy to przestałem się buntować bo to i tak nic nie dawało. Poza szkołą nosiłem i robiłem to co mama chciała to przynajmniej do szkoły pozwalała skarpety na rajstopy założyć. A u Ciebie do jakiego wieku to trwało?

Do liceum był dyktat, jak mam się ubrać. W liceum już miałem więcej luzu, sam wybierałem co chcę założyć, ale byłem ograniczonym tym co miałem w szafie, więc sam wybierałem swoją kare. Od czasu mama mi pozwalała kupić sobie jakieś ubranie które mi się podobało, i też na to musiałem otrzymać jej zgodę, na przykład dzinsy, Levisy 501, w których już w gimnazjum większość chodziła. Zupełny luz dopiero otrzymałem po studiach, kiedy zaczołem zarabiać pieniądze i wyprowadziłem się z domu.

Co do rajstóp, to był nabardziej dręczący element mojej garderoby. Z dzieciństwa w nich pomykałem. Z trzeciej klasy podstawówki, mama zaczeła mi wydawać te damskie. Skarpetki mało co pomagały zasłaniać mój obciach. Spodnie miałem skracane za kostkę, aby nogawek nie pobrudzić. Wszystko było dobrze dopuki nie siadałem w klasie i nogawki od spodni się nie podnosiły. Często nie wystarczało długości skarpetek aby zakryć zupełnie te rajstopy. Siedziałem zawstydzonym z myślą że ktoś zauważy. Jak się pożaliłem mamie, to mi odpowiedziała że cieliste rajstopy są nie widoczne, i koniec dyskusji. Dalej mogłem tylko w skórę zarobić. Myślałem że znalazłem wyjście z sytuacji. Zpóściłem spodnie na biodra aby długością nogawek od spodni zasłonić wystające rajstopy. Jak siadłem w klasie, to mi bluzka z pod spodni wyszła z tyłu, i gumkę od rajstóp miałem na wieszchu. Na szczęcie w szkole nikt mnie nie draźnił że noszę rajstopy.

Równierz zwracam ci pytanie, do jakiego wieku miałeś „dyktat ubraniowy” ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie też mama też do liceum wybierała to co mam nosić. Wieczorem wybierała mi ubranie i to miałem ubrać następnego dnia. Do 3-4 klasy podstawówki nosiłem spodnie 3/4 i rajstopy. Zima do tego dostawałem takie kozaki wykończone od góry sztucznym futerkiem które sięgały prawie do kolan. Dobrze pamiętam jak mama mówiła, że takie obuwie jest najlepsze, bo przed śniegiem i roztopami dobrze chroni, a długie spodnie to ciężko byłoby w te buty wsadzić. Jedynym chłopakiem byłem co nosił krótkie spodnie i rajstopy choć jeszcze chłopcy wtedy nosili rajstopy. Później to stopniowo dostawałem dłuższe spodnie, ale rajstopy dostawałem takie z wysokim stanem żeby jak to mówiła mama nerki zakrywały. Najgorsze było w domu, bo tam obowiązkiem moim było sprzątać na błysk i mama do tego mówiła że do ruchu najwygodniej jest nosić albo szorty i rajstopy albo dawała mi grube legginsy do tego. No ale poza szkołą to nigdy się nie odzywałem. W liceum miałem tak się złożyło na szczęście zwolnienie z wf to ukrywałem, że rajstopy noszę, zresztą prawdę mówiąc wtedy już trochę nawet lubiłem je nosić. No może dlatego, że już się tak nauczyłem, że mama rządzi. Choć wyobraź sobie jaki to wstyd gdy idziesz z mamą do sklepu,masz np 17 lat  a ona mówi, że poprosi rajstopy w rozmiarze takim dla mnie. Piszesz, że luz dostałeś po studiach. Czyli w trakcie studiów mama też była jakoś restrykcyjna? Ja też ze swoją mieszkałem na studiach i niewiele się to różniło od liceum. A jak było u Ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Rodzaw napisał:

U mnie też mama też do liceum wybierała to co mam nosić. Wieczorem wybierała mi ubranie i to miałem ubrać następnego dnia. Do 3-4 klasy podstawówki nosiłem spodnie 3/4 i rajstopy. Zima do tego dostawałem takie kozaki wykończone od góry sztucznym futerkiem które sięgały prawie do kolan. Dobrze pamiętam jak mama mówiła, że takie obuwie jest najlepsze, bo przed śniegiem i roztopami dobrze chroni, a długie spodnie to ciężko byłoby w te buty wsadzić. Jedynym chłopakiem byłem co nosił krótkie spodnie i rajstopy choć jeszcze chłopcy wtedy nosili rajstopy. Później to stopniowo dostawałem dłuższe spodnie, ale rajstopy dostawałem takie z wysokim stanem żeby jak to mówiła mama nerki zakrywały. Najgorsze było w domu, bo tam obowiązkiem moim było sprzątać na błysk i mama do tego mówiła że do ruchu najwygodniej jest nosić albo szorty i rajstopy albo dawała mi grube legginsy do tego. No ale poza szkołą to nigdy się nie odzywałem. W liceum miałem tak się złożyło na szczęście zwolnienie z wf to ukrywałem, że rajstopy noszę, zresztą prawdę mówiąc wtedy już trochę nawet lubiłem je nosić. No może dlatego, że już się tak nauczyłem, że mama rządzi. Choć wyobraź sobie jaki to wstyd gdy idziesz z mamą do sklepu,masz np 17 lat  a ona mówi, że poprosi rajstopy w rozmiarze takim dla mnie. Piszesz, że luz dostałeś po studiach. Czyli w trakcie studiów mama też była jakoś restrykcyjna? Ja też ze swoją mieszkałem na studiach i niewiele się to różniło od liceum. A jak było u Ciebie?

Całkiem sobie wyobrażam jaki to wstyd kiedy mama w sklepie prosi sprzedawczynię o rajstopy dla ciebie. Twoje przeżycia są bardzo podobne do moich. Strój domowy, grube legginsy, mama ich nazywała dla mnie kalesony, a damskie nylonowe podkolanówki, cienkimi skarpetkami. Też przypominam to bezbronne uczucie chodzenia po domu w legginsach, wzbudzało to u mnie dodatkową uległość być podanym jak na tacy do lania. A jaki wstyd jak ktoś nie z grona do domu przychodził, a ja w nich pomykałem.

Na studiach żyłem w akademiku, do domu musiałem wracac jak miałem wakacje. Byłem finansowo uzależnionym, i to była więź, kajdanki wdzięczności na które się zgodziłem aby skończyć studia. Nie żałuję, ale kosztowało to pokornością, posłuszęstwem, i nerwami. Jak byłem na pierwszym roku studji, jesienią, mama przyjechała do akademiku, przywiozła mi ubrania na zimę. Mieszkało nas trzech studentów w jedym pokoju.Moji współ mieszkańcy byli obecni kiedy mama zaczeła wyciągać ubranka z walizk, i z zachwyceniem mi przedstawiać czym mnie uraczyła. Ja siedziałem na brzegu łużka i paliłem się ze wstydu, łzy pod oczami. Jak mama zaczeła wyciągać rajstopy które mi na zime kupiła, i koledzy zpojżeli się w jakim jestem stanie, to się kapneli jaką musztrę odzieżową dostawałem. Wyszli z pokoju aby mnie więcej nie zawstydzać.

Może na mailowo będzie lepiej się zwierzać ? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moja mama o legginsach mówiła, że widzi, że sportowcy w tym chodzą, zresztą według niej to wygodny ubiór i nie ma co nad tym dyskutować. U mnie w domu było też tak, że będąc starszym wiedziałem, że dyskusje o ubiorze nie mają sensu, a żeby jakoś zachować twarz to zachowywałem się jakby to co noszę było moim wyborem. Ciężko było, ale mama lubiła bardzo gdy np. mówiła przy cioci albo babci, że dostała ubrania dla mnie, a one sie pytały co fajnego mam to pokazywałem wszystkie ubrania i mówiłem jak mi się to podoba. Zresztą przy kimś z rodziny kto znal moja sytuację to się nie wstydziłem. Gorzej było przy obcych. Zresztą babcia bardzo popierała metody mamy.Ja podczas studiów mieszkałem z mamą. I nadal luzu nie miałem. O wyjścia czy o jakąś drobną swobodę to trzeba było się prosić. Mocno się to na mnie odcisnęło, bo aż nie mogłem sobie wyobrazić jak to nie jest być pod kontrolą. A twoi współlokatorzy rozmawiali z tobą potem o tym? Następna wiadomość możesz wysłać na mail tomaszkr3@gmail.com

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×