Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gosc999111

18 lat i brak chęci do życia

Polecane posty

Gość gosc999111

Nienawidzę siebie jako osoby. Jest u mnie tyle wad, że aż trudno byłoby mi wymienić wszystkie. Zacznijmy od tego, że nie cierpię swojej osoby przez dwa główne aspekty: nieśmiałość i głupota. Jestem nastolatkiem i nie umiem rozmawiać z kobietami. Nie mam żadnych koleżanek, z żadnymi nie piszę, nigdy nie miałem dziewczyny, nie wiem jak się do nich odezwać w szkole. Z kolegami nie mam tego problemu, z nimi potrafię gadać 'o niczym', problem pojawia się, gdy przyjdzie mi rozmowa z dziewczyną. Z tego też powodu często unikam imprez, wiem że jak znajdę się w sytuacji, gdy będę musiał rozmawiać z dziewczyną, to będzie klapa, bo albo mówię jakieś oczywiste rzeczy, albo w ogóle nie potrafię się odezwać. Jestem przez to całkowicie odizolowany od ludzi, siedzę w domu przez wakacje, trochę pracuję również, a w wolnym czasie lub w weekend siedzę przed komputerem lub czytam książkę. Nie chodzę na 18-tki, pomimo że jestem zapraszany! Ale boję się tego tłoku, boję się tego, że będę siedział sam jak idiota. Mój najlepszy okres to było gimnazjum, wtedy również nie rozmawiałem z koleżankami, ale trzymałem się z kumplami, którzy mnie bardzo lubili, zawsze chcieli ze mną się trzymać, bo byłem zabawny i bardzo lubili moje towarzystwo. Teraz każdy poszedł w swoją stronę i już nie jest to co kiedyś, spotykam się czasem z jednym, ale to naprawdę rzadko. Nienawidzę tego, że przez nieśmiałość zostałem praktycznie uwięziony w domu. Druga sprawa jest taka, że uważam się za osobę z naprawdę małym ilorazem inteligencji. Jestem jedną z tych osób, która pierwsze robi, a później dopiero myśli. Jestem zapominalski, bezmyślny, nie umiem się czasem zachować w stresujących sytuacjach, mam problemy z logicznym myśleniem, potrafię się zastanawiać nad prostymi rzeczami przez dłuższy czas. A najgorsze jest to, że nie nadaję się również do roboty fizycznej, mimo że jestem facetem, to mam do tego dwie lewe ręce. Nie widzę dla siebie zawodu w przyszłości, prawdopodobnie nie pójdę na studia, bo na żadnych siebie nie widzę. Brak mi również jakiejkolwiek inteligencji życiowej, miałbym pewnie problem z załatwieniem najprostszych rzeczy, więc jak ja w ogóle mógłbym być kandydatem na partnera? Codziennie mnie boli to, że jestem kim jestem, staram się zmienić, ale to nic nie daje, dalej jestem zagubionym w świecie dzieckiem, nie umiejącym radzić sobie w życiu, a niedawno wkroczyłem w dorosłość. Nie wiem, czy ktoś przeczyta całość mojego wywodu, nie wiem czy w ogóle się spodziewać jakiś rad, ja sam przecież nie wiem, co ze sobą zrobić. Z tego wszystkiego odechciewa mi się żyć, bo nie widzę dla siebie jakichkolwiek perspektyw na przyszłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kolego widze w Tobie siedzie sprzed lat, dzisiaj mam 24 lata i zjebałem wszystkie szansy koncertowo. Przedewszystkim wyciągaj wnioski Jeżeli chodzi o kontakty z dziewczynami to nie ma co się bać, najważniejsze spróbowac 1 raz, ALE niech Ciebie bóg chroni, nie rób se nadziei że poznana dziewczyna będzie matką twoich dzieci, ja na tym się spaliłem, cieżko poznać kogoś z kim będziesz do końca życia, i nie pajacują w sensie że poświecasz jej całą uwagę, dziewczyny to czują i to zniechcęca. Chodź na imprezy bo potem będziesz żałował, jak ja, za 6 lat nie bedzię na to czasu. A co do tego drugiego to już kwestia charakteru, go nie można zmienić ale można pracować nad sobą, chociaż mam ten sam problem, mentalnie mam 15 lat...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość999111
Dash Rysiu Nie chodzi mi to, żeby już znaleźć dziewczynę, ja chciałbym po prostu mieć koleżanki, umieć z nimi rozmawiać, bo przez to, że jestem tak nieśmiały w stosunku do nich, jestem teraz odizolowany od społeczeństwa, imprez. Nie byłem na żadnej osiemnastce i przypuszczam, że na żadnej się nie pojawię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miałem tak jak ty i zostałem 30 l prawiczkiem na utrzymaniu matki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A nie możesz próbować gadać z nimi jak z kolegami, no skoro nie masz planów damsko męskich to traktuj je jak kolegów. To bład że się ilozujesz bo też się izolowałem i żaluje najlepszych lat straconych, teraz pisze to nikt nie ma czasu nawet na piwo bo praca, rodzina, dzieci itp

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Życie to polowanie. Trzeba wyjść z domu i polować. Jeszcze raz i jeszcze raz. Może być tak, że na 100 prób 99 się nie powiedzie. Również dziewczyny wychodzą na polowanie. Kiedyś się spotkacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak chodzićna imprezy jak zdaje sie dziewczyny mają darmowe wejścia i oczekiwanie kulturowe że tzw facet ma postawić drinka/zbajerować ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zbyt mocno idealizujesz sobie kobiety dlatego Ci tak słabo z nimi idzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
terz tak miałem zmienilo sie jak zacząłem sie modlic dostałem wiekszej odwagi i inych łask

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz przyjaciela Jezusa On wskaże Ci drogę jak żyć co robić jak nawiązywać kontakty z ludźmi aby nie być samotnym w rękach szatana, samotność i brak ludzi wokół siebie to jego sprawka podążaj za Jezusem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość martyska489
Myślę, ze pomóc to ci może jedynie dobry psycholog. Zapisz się na wizytę u nich https://www.centrum-psych.pl/ . Zobaczysz ze na serduchu będzie o wiele lżej a na pewno zaradzą na woje problemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×