Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Przyznałam się do zdrady, facet wybaczył ale...czuje że coś jest nie tak

Polecane posty

Gość gość

Zastanawiam się czy jego wybaczenie nie było spowodowane tym, że sam mnie zdradził. Owszem płakał, wyprowadził się ale to trwało nie więcej niż tydzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to 1:1. Nie ma co rozpamiętywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cóż za zwiazek..żal mi takich ludzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nigdy nie bedzie juz normalnie, tak jak kiedys. a to ze wrocil swiadczy o tym, ze jest frajerem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jedyna droga to zacząć żyć tu i teraz i nie wracać do przeszłości. W przeciwnym razie zawsze będzie złe i zawsze będzie się to rozpamiętywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Najpierw ja zdradzilam, wkurzył się ale dość szybko mi wybaczyl. Miesiąc pozniej on zdradził mnie, również wybaczylam. A potem dość szybko uświadomiłam sobie skąd się wzięło to nasze "wybaczanie". Zwyczajnie nie zależało nam już na sobie, nie zabolały nas wzajemne zdrady. I bez większego bolu się rozstalismy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
U mnie było gorzej. Żona mnie zdradziła i postanowiła, że wszystko zachowa w tajemnicy. Na szczęście los był dla mnie łaskawy i dowiedziałem się o jej zdradzie po roku, oczywiście nie od niej. No i oczywiście pogoniłem zdzirę teraz mam porządną kobietę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez sie przyznalam, po nieco ponad 2 latach - jeszcze nie bylismy wtedy zareczeni ani nic. Po prostu musialam... zreszta tej zdrady od dnia po zalowalam, idiotka, glupia.... ,ale coz. nie cofne tego nigdy. :O jak sie przyznalam to mielismy 25 I 26 lat. przyjal to ze spokojem, bez krzykow awantur, ale byl zszkokowany ,troche plakal - jak plakalam bardizej. kilka dni bylo bardzo, bardzo dziwnie. potem bylo niby normalnie,ale jakos po pol roku sie pogorszylo. cos wisialo w powietrzu. uznalismy, tzn on ,ze na razie musi miec przerwe ode mnie, ze dusi sie, ze chce byc sam, musi pomyslec itd. zamieszkalam z kolezanka, on z kolega. pierwsze pare tygodni kontakt zerowy , ja chcialam napisac cos ale balam sie troche ze on nie odpisze. napisal z pytaniem co u mnie po miesiacu. pisalismy tydzien, ale troszke, potem zadzwonilam , pogadalismy o wszyskti mi ncizym, nie o nas. Po kolejnym miesiacu poszlismy na kawe, potem do kina. bez calowanai, nic. ani ja ,a ni on nikogo nie poznalismy, nie milsimy ochote na nic, zwiaki poznawanie ani seks. w sumie to prawie pol roku po rozstaniu, wrocilismy do siebie. po kolejnym pol roku on sie oswiadczyl. jestesmy malzenstwem, mamy dziecko. to bylo 10 lat temu (jak sie przyznalam). nadal zaluje ze zdradzilam, I to jest chyba moja kara. takei wyrzuty sumienia do konca zycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×