Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

Co byście zrobimy na mój miejscu? Przeprowadzać się?

Polecane posty

Gość gość

Moja sytuacja: mamy dom na wsi. W tej miejscowości mieszkają rodzice męża którzy są chorzy i trzeba im pomagać. Oboje pracujemy mamy dwóch synów w wieku przedszkolnym. Dzieci wozimy do przedszkola 13 km i jedziemy do pracy. Wracamy ta samą trasą do pracy mamy oboje ok 30 km. Rodzice męża z dziećmi nie zostaną nawet na 10 min. Rozważamy kupienie domu lub działki czy mieszkania w pobliżu przedszkola/szkoły dzieci musielibyśmy wziąść kredyt na ok 400 tyś. Plusy: do szkoły dzieci chodziłyby same, do rodziców byłoby blisko aby pomóc, minusy- kredyt, strach że nie uda nam się sprzedać domu w którym mieszkamy... co robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wziąć kredyt i przeprowadzka. Ale musicie to dokładnie przeliczyć. Kredutu nie ma się co nać, ale trzeba mierzyć zamiary na siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzięki za odpowiedzi. Tak , bije się dlatego pytam. Może ktoś spojrzy na moja sytuację na chłodno i cis doradzi, może zwróci uwagę na coś ba co ja nie wpadłam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
30 km w jedną stronę to dla mnie żadna odległość, tyle po Warszawie jeździłam do pracy, a trwało to znacznie dłużej niż przejazd drogą do miasteczka. Koszt całej operacji jest zbyt duży - same koszty notarialne przy sprzedaży wyniosą parenaście tysięcy. A zresztą - po co budować za 400 tys? za tyle to można kupić gotowy, wykończony (niezbyt duży dom) pod Warszawą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autoraka :) tu nie chodzi o te 30 km tylko że dzieci nie mają gdzie iść po szkole. Do domu mają 13 km . Nie pojadą same bo to wieś nie pojadą niczym....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja sie wypowiem moze z perspektywy Warszawy. Jak mialam malutkie dzieci to marzylam o domku pod Warszawa:spokoj, cisza, ptaszki i te sprawy. Maz jednak oponowal ponieważ mieszkamy w Srodmiesciu i in nie chcial sie ruszac stad. W koncu wstrzymalismy decyzje i teraz z perspektywy czasu nie zaluje. Mieszkamy dalej w tym Srodmiesciu. Dzieci.maja rzut bertem do szkoly-na tym samym.osiedlu-ok.300metrow. Spokojnie.mozna je wyslac same juz.Dodatkowo dzieci jak podrosly zrobily sie towarzyskie:kolega, dom kultury, basen, itp. To jest ulatwienie zycia i ogromna oszczednosc czasu i dla mnie to jest wazniejsze niz 100 czy 200 metrowy dom na zadupiu, w którym nie mialabym czasu byc bo zawsze w drodze lub korku Nie wiem jednak jak to wyglada z perspektywy innych miast/miasteczek. P.S - podziwiam osobe, ktora po Wwie robila 30km. To musialo zajmowac duzo czasu zarowno samochodem jak i komunikacja miejska. Ja staram sie unikac jezdzenia po Wwie autem bo po prostu tych aut jest za duzo i nie chce dokladac swojej cegielki. Dlatego korzystam raczej z komunikacji miejskiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Właśnie to jest największy problem przy mieszkaniu w domu za miastem. Jak jesteś sama z mężem ok , a jak są dzieci to robisz za kierowcę i słuchasz pretensji że wszedzie daleko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też kiedyś myślałam, że domek pod miastem to jest to. Ale te dojazdy, korki..., taxi dla dziecka, dużo roboty wokół domu skutecznie mnie od tego odwiodło. Chociaż znam osoby, które zdecydowały się na to przed laty i świetnie się czują, bo w mieście usychali. To chyba trzeba mieć we krwi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak jak pisałam dla mnie te 30.km nie jest problemem chodzi o to, że dzieci nie mogą że szkoły wrócić do domu wiecznie na nas czekają. Nie mogą iść nigdzie same ani do szkoły na zajęcia pozaszkolne nigdzie. Jestem od rana uwiązana. Po pracy np na angielski z dzieckiem i siedzę tam kupę czasu nie opłaca mi się do domu wracać np. Skończy się coś trzeba jechać, synowie nie pojadą po lekcjach do kolegów czy na piłkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mama mnie wiecznie krytykuje, ze nie mam domu i ten temat mnie utwierdza w tym, ze lepiej mieć te 50 metrow i mieć blisko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a no w tej sytuacji to ma sens, moja córka wraca busem szkolnym sama wiec mi łatwiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może mój temat komuś pomoże podjąć decyzję tyle dobrego z mojej sytuacji. Patrzę na siebie np. Na znajomą co wpakowała 200 tyś od swoich rodziców na remont domu teściowej A teraz pali fajki w garażu i płacze co noc, mówi że wolałaby 40 metrów ale bez tej kobiety.... zanim się zdecydujecie dziewczyny rozważajcie wszystko co wam do głowy przyjdzie, dajcie sobie czas..Nie inwestuujcie kasy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A nie jeździ bus szkolny? Masz za małe dzieci aby same chodziły więc przeprowadzka nic nie da. Później mogą same jeździć busem lub rowerem. Jak dla mnie przeprowadzka o 10km na wsi jest bez sensu. No chyba, że mieszkacie na końcu świata i nawet busy nie kursują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeździ szkolny ale dzieci chodzą do szkoły nie w naszej miejscowości. Tu nie mogą chodzić bo szkolny przywiózłby jr do domu o 13 . A my wracamy po 17.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sami sobie robicie problem. Zapisaliście dzieci dalej i teraz chesz sie przeprowadzać.. istnieje jeszcze coś takiego jak świetlica i dzieci mogą tam poczekać. Ja problemu nie widze, a ty szukasz wymówek, a nie rozwiązania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja bym kupowała dom, nie wiem czego się boicie. co to za zycie na wsi, wszędzie daleko, wiecznie będziecie wozić te dzieci, sami dojeżdżać. Ile zycia marnujecie na dojazdy? świetlica nie jest rozwiązaniem, szkoda zeby dzieci kwitły tam cały dzięn. Potem w klasie 3 czy 4 mogłyby same wrócić do domu.... a tak jak dojadą? Kredyt? miliony ludzi maja kredyty.... tylko dzieki nim można do czegoś dojść. Macie szanse na zmienienie swojej teraźniejszości a przyszłości dzieci...tylko na lepsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może mój temat komuś pomoże podjąć decyzję tyle dobrego z mojej sytuacji. Patrzę na siebie np. Na znajomą co wpakowała 200 tyś od swoich rodziców na remont domu teściowej A teraz pali fajki w garażu i płacze co noc, mówi że wolałaby 40 metrów ale bez tej kobiety.... zanim się zdecydujecie dziewczyny rozważajcie wszystko co wam do głowy przyjdzie, dajcie sobie czas..Nie inwestuujcie kasy x ale bzdury kto nie ryzykuje ten nie pije szampana' lepeij siedzieć na duuupie i narzekać. Oboje pracują, spłaca kredyt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jesli macie dom to po co sie pakowac w kredyt?? 30 km to zadna odległosc x moim zdaniem to strata życia na wieczne dojazdy, szczególnie jak masz dzieci, robisz za kierowcę...często się nei chce więc twoje dzieci nie chodzą na zajęcia dodatkowe, angielski bo masz dość wożenia wiecznego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję za odpowiedzi, decyzję podjęłam. Będzie kredyt i przeprowadzka, życie jest teraz nie za 10 czy 15 lat:) i tak się boję kredytu budowy wiadomo ale muszę walczyć o lepszą przyszłość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×