Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość onaa123

Sytuacja z tesciami. Proszę doradzcie

Polecane posty

Gość onaa123

Będzie długo. Od 2 lat szukamy domu pod miastem. Będąc ostatnio u teściów znalazlam ogłoszenie sprzedaży domów, zadzwoniłam, okazało się że facet jest na miejscu, możemy przyjeżdżać zobaczyć. Teściowie chcieli jechać z nami, w sumie w niczym mi to nie przeszkadzało. Na miejscu okazało się że dom spełnia większość naszych wymagań, praktycznie zdecydowaliśmy się na zakup. Po powrocie teściowie oznajmili nam, że szalenie im się podobało i zdecydowali kupic dom obok  (to osiedle kilku domow). Zaniemowilam bo nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji.  Minęło kilka dni, zrobili już zdjęcia do sprzedaży mieszkania a ja mam wątpliwości. Zrezygnować? Iść w to, że będą mieć dom obok? Z plusów widzę tylko ewentualna pomoc przy dzieciach, wcześniejsze odebranie z przedszkola (bo my dojeżdżamy do miasta do pracy), ew. przypilnowanie domu podczas naszej nieobecności i latwiejsze zorganizowanie pomocy im, bo będą coraz starsi. Minusów można się domyślić, zaletą jest tylko to że domy mają tarasy po przeciwnych stronach więc w ogrodzie nie będziemy się widzieć. Co byście zrobiły? Zrezygnować z domu, który bardzo mi się podoba? Szukaliśmy takiego od ponad 2 lat. Czy jednak kupic i mieć tesciow obok? Oni już się zdecydowali, nawet jak my zrezygnujemy. Przez ostatnie 8 lat nigdy nie wpadli bez zapowiedzi ale mieszkali 7 km od nas. Ogolnie lubia sobie pogadac i cos skrytykować ale my i tak robimy po swojemu. Mam mieszane uczucia. Doradzcie proszę. Dodam tylko że są to osobne domy na działkach 1000m, nie mamy żadnej zależności finansowej od tesciow. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Wszystko zależy od tego jacy są teściowe, Ty ich znasz najlepiej i tutaj niewiele można Ci doradzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hmmm

Z tego co piszesz nie brzmi to źle. Nie piszesz nic o stanowisku męża? On jest bardziej za czy przeciw?  Pomysl  że w przyszłości będzie to Wasz dom który odziedziczysz  z mężem po nich i może któreś z dzieci zdecyduje się tam żyć i będziesz miała je blisko. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Skoro to dom jakiego szukałaś to ja bym się zdecydowała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Klaudyna

Dla mnie to nie byłby problem, skoro ogrody są od siebie odwrócone i macie tam prywatność, domy też są osobne i na osobnych działkach oraz macie niezależność finansową. Plusów jest dużo, pomoc przy dzieciach, odziedziczycie kiedyś ten dom, poza tym, lepszy choćby "wróg" ale znany, z obcym sąsiadem też można różnie trafić, niektórzy są tacy że wszystkich teściów razem wziętych biją na głowę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onaa123

Teściowa nadal pracuje i zajmuje wysokie stanowisko. Są aktywni fizycznie, jeżdżą na wycieczki zagraniczne, dużo czytają, spacerują, jeżdżą na rowerach itp., zwracaja uwage na zasady savoir-vivre. Niestety lubią tez skomentować np. że dziecko jest bez czapeczki albo ze jemy cos niezdrowego  (np. lody inne niz sorbetowe  :)) itp. itd. Takie przytyki, które staram się jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczac. Relacje mamy poprawne ale obawiam sie, ze ta bliska odleglosc moze je zepsuc. Mąż tez ma mieszane odczucia, z jednej strony cieszy sie, ze ze wzgledu na dzieci bylaby pomoc na miejscu ale z drugiej tez obawia sie poparcia relacji. Tematy na kafeterii dotyczace mieszkania obok tesciow nie napawają mnie optymizmem 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hmmm

Moim zdaniem głupota by było zrezygnować z domu tylko dlatego że teściowe będą obok.  Oni nie będą non stop Was obserwować i krytykować. Gdyby przesadzil z czymś można na spokojnie porozmawiać. Do odważnych świat należy, odwagi 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bubu

Witaj, 

Powiem Ci tak. Mieszkałam z teściami i z dzieckiem po urodzeniu. Na początku uważałam, że moi teściowie ( z Twojego opisu są podobni to moich)  a do tego spokojni to najlepsi teściowie jakich mogłabym mieć. Do czasu... Jestem taka osoba, że zawsze pewne zachowania ludzi a szczególnie ich to mogą być grubą nicią szyte, ale nic nie mówiłam. Niby zajmujący się swoim życiem, nie wtracajacy się wiadomo przytyki różne na temat córki były ale przymykalam oko. W pewnym momencie gdy w ich mieszkaniu postanowiliśmy zrobić remont gdy córka podrosła się zaczęło... A to nie tak, a to im się nie podoba najlepiej to oni by wszystko pod swój gust urządzili. To jest zaznaczam mój opis sytuacji. Gdy remont się skończył to non stop na dole u siebie robili tak samo dokładnie jak my zrobiliśmy - widocznie się spodobało im z tym, że ja uważam mówili nam wcześniej tak, po to byśmy chyba mieszkali jak najgorzej. Wiadomo, że to było ich mieszkanie i mieli prawo jakiegokolwiek zdania ale teraz robią tak samo na dole u siebie? Przesada. Teściową przychodziła na górę zaglądała co mam nowego żeby prosto mówiąc papugowac. Powiem Ci, że sytuacja dziwna i troche... No tak nie powinno być. Zaraz im się dom spodobał i obok Was chca mieszkać mieszkać, bo akurat im się dom spodobał. Wiem, że to dla Ciebie ciężki orzech do zgryzienia, ale chyba bym się nie zdecydowala na zakupu domu obok ich. Będziesz musiała ich ciągle oglądać w jakimś stopniu, będą oni Was. Dziś kiedy mieszkamy już my b z nich wiem, że mieszkanie z nimi czy obok nich to byłaby najgorsza decyzja jaką mogłabym podjąć. Mimo wszystko. Przecież tu chodzi o dom a nie kawalerkę w centrum miasta. To zależy też jakie macie stosunki z nimi, ale.... Sami to sami. Najlepszymi teściami będą jak będą po prostu raz na jakiś czas Was odwiedzać. Życie obok nie wróży nic dobrego w różnych aspektach. 

 

Decyzję pozostawiam Tobie. 

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Jesteście dorośli?

Jesteście.

Jesteście niezależni?

Jesteście.

No to chyba logiczne, ze zanim kupicie ten dom, wiedząc, ze tesciowie kupią dom obok, oznajmicie jak wy to widzicie, czego nie bedziecie akceptować.

I nie w formie pytania, ani przepraszającego tonu, tylko w formie oznajmienia

"Mamo, tato, rozumiemy Was, w sumie fajnie, bo nawzajem sobie pomozemy, bo jest blisko, ale rozumiemy chyba wszyscy, ze jestesmy dwoma rodzinami, gdzie każda ma swoje przyzwyczajenia, zasady, inaczej wyglada tryb dnia naszych rodzin, wiec nie mieszamy i nie wtracamy sie sobie wzajemnie, nie nachodzimy bez uprzedzenia. Zyjmy tam tak, jak teraz, tyle ze z 7 km odległość zmniejszy sie nam do np 70 metrow, od naszej furtki do waszej furtki. Zachowajmy dotychczasowe zasady prywatnosci a bedzie sie nam zylo dobrze. Zadnych wspolnych ogrodow, furtek miedzy posesjami, zadnego lazenia kiedy sie chce bez uprzedzenia, nie tworzmy komuny hipisowskiej bo ani nam ani wam nie bedzie dobrze w takim ukladzie. Od tego mamy telefony w tych czasach by zadzwonic i np zaprosic, bo ani my ani wy nie lubicie niespodziewanych najazdow. Sami chyba wiecie po sobie, ze człowiek nie zawsze ma czas, sile czy ochote, bo boli glowa, bo inni goscie, inne plany, bo choroba czy klotnia w domu, albo wielkie sprzatanie wiec nikt nie lubi gdy ktos mu cos narzuca. 

Także, szanujmy sie nawzajem a,bedzie dobrze miedzy nami"'

A po zamieszkaniu i ewentualnym naginaniu tego, asertywnie przypominac i odwracac sytuacje na przykladach "mamo, oznajmilismy jak zdrowo powinny wyglac nasze relacje, i nie jest to widzimisie tylko stwierdzenie faktu, jak to powinno wygladc zeby sie nie wkurzac i nie przekraczac granic, czy wam byloby milo gdybysmy wpadali bez pukania o 1.00 w nocy BO MY NIE SPIMY, nie patrząc na to, ze wy spicie, albo przyprowadzalibysmy wam obcych ludzi zeby im pokazac jak sobie urzadzilisciw dom, albo upominalibysmy, ze macie nieodkurzone i pranie w czwartek na tarasie, bo my pierzemy w czwartki? No właśnie, nie zyczylibyscie sobie tego, tak jak i my sobie tego nie zyczymy. My wam niczego nie narzucamy to i wy nam niczego nie narzucajcie, bo jesteśmy dorosli i wiemy.co robimy, a to, ze robimy po swojemu to nie znaczt, ze jest to gorsze niz gdybysmy robili po waszemu, bo równie dobrze to my mozemy wam.powiedziec, ze to wy zle robicie".

Kolejny raz zostaje juz tylko porzadnie huknąć, a kolejnym razem uciąć na jakiś czas kontakt.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hajdx

Dla ciebie to 'tylko' pomoc przy dzieciach, dla mnie byłoby to 'az' . Ja mieszkam z teściową, nie umiem nawet wypowiedzieć jak bardzo mi pomaga. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania

Zdecydowanie odradzam, teściowie wykończą się przy takiej krowie jak ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Klaudyna

No dobrze, rozumiem zdanie przeciwniczek, ale mieszkanie w dwóch osobnych domach, kupionych za własne pieniądze to nie to samo, co mieszkanie w domu teściów na piętrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onaa123
1 godzinę temu, Gość ania napisał:

Zdecydowanie odradzam, teściowie wykończą się przy takiej krowie jak ty.

O dobrze, że jesteś, było za grzecznie w temacie  🙂 Tak jestem krową bo myślę o tym by utrzymać dobre relacje. 

Byliśmy razem na wakacjach i nie bylo tak słodko. Co prawda byl to jeden domek i wspolna kuchnia ale przez 2 tyg. doszło do kilku nieprzyjemnych spięć. 

Teściowie mają dominujący charakter chociaż to ludzie na poziomie. My z mężem raczej unikamy konfliktów dlatego może też ta nasza relacja jest poprawna.

Dzięki za wszystkie rady, temat jest dla mnie ważny bo pakujemy cały dobytek w te  dom. Nie chciałabym po 2 latach się wyprowadzać. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Bycie na poziomie w niczym nie przeszkadza, aby mieć dominujący charakterek. Człowiek na poziomie dominuje w bardziej wyrafinowany sposób i trudniejszy do odparcia niż człowieka prostego, nie strugającego wymuskanej kultury. Może nie mają nic złego na myśli, bo zachwycili się domkiem, ale jak mówisz o dominującej osobowości, to może lepiej nie. Jaka pomoc przy odbiorze dzieci z przedszkola, skoro oni pracują? Dziecko w przedszkolu jest 3 lata, a teściów będziesz mieć przy sobie jeszcze ze 30.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość LolLol

A czemu teściowie tak z dupy wyjechali z takim pomysłem? Planowali Wcześniej przeprowadzkę? To nowe osiedle? Może są w pobliżu tez inne podobne domy?

Nie wiem czy bym się zdecydowała. Teściowie na poziomie by zapytali co o tym myślicie, a oni nie dość, ze narzucają wam swoje towarzystwo to trochę „ukradli wasze marzenie”. 

Szkoda domu. Zastanów się czy jesteś na tyle asertywna, żeby jasno postawić granice. Bo ja na przykład nie potrafię, bd się uginać do momentu aż mnie trafi szlag a wtedy rozpętam mało kulturalną awanturę i wszyscy są na siebie poobrazani.

Ja już bym miala przed oczami te sytuacje kiedy czegoś dziecku zabraniam, a dziadek czy babcia pozwalają, nie dam na coś pieniędzy to dziadek poratuje groszem, każe nie jeść słodyczy a babcia akurat uciekła ciasto, wszystkie sytuacje kiedy dziecko powinno być w domu, a akurat siedzi u dziadków bo tam ma zabawę i mu wszystko wolno.

ale to zależy od teściów. Myśle, ze bym się nie zdecydowała, a jeżeli już nawet z tego będzie kwas, to poświadczy tylko ze to bd dobra decyzja

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Iubire

Autorko, ja podążyłabym za pierwszą reakcją. Napisałaś, że zaniemowiłaś. Na podświadomym poziomie, biologicznym, to oznacza strach/przerażenie (to może być subtelne odczucie). Nasze ciała wiedzą co jest dla nas dobre i wspierające, tylko wielu z nas nie potrafi zaufać temu, co ciało nam "mówi". 

Dobre (dla nas) decyzje powodują rozluźnienie, spokój, złe niepokój, dyskomfort, zamykanie się ciała, skurczenie (tak jak odruchowo kurczymy się przed ciosem).

Możesz zrobić sobie test, usiądź w spokoju, zrelaksowana i wyobraź sobie swoją rodzinę w nowym domu A teściów w domu obok. Poczuj co pojawia się w ciele. Może spokój, a może ścisk w zoladku lub przyspieszone bicie serca, ścisk w gardle...

Dobrej decyzji życzę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onaa123

Dzięki Dziewczyny. Szczególnie ostatnia odpowiedź dała mi dużo do myślenia. Porozmawiam z mężem a potem z tesciami. Kiedyś przebąkiwali coś o domu na emeryturze (teściowa w przyszłym roku odchodzi z pracy) ale nie traktowalismy tego serio, zwlaszcza, ze to typ "mieszczuchów". To, że dom ich zachwycił mnie nie dziwi, bo sam budynek (parterowy), działka i okolica jest naprawdę super. Chyba na spokojnie trzeba omówić temat, zwłaszcza, że decyzję podjęli błyskawicznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscc
5 godzin temu, Gość onaa123 napisał:

Teściowa nadal pracuje i zajmuje wysokie stanowisko. Są aktywni fizycznie, jeżdżą na wycieczki zagraniczne, dużo czytają, spacerują, jeżdżą na rowerach itp., zwracaja uwage na zasady savoir-vivre. Niestety lubią tez skomentować np. że dziecko jest bez czapeczki albo ze jemy cos niezdrowego  (np. lody inne niz sorbetowe  :)) itp. itd. Takie przytyki, które staram się jednym uchem wpuszczać a drugim wypuszczac. Relacje mamy poprawne ale obawiam sie, ze ta bliska odleglosc moze je zepsuc. Mąż tez ma mieszane odczucia, z jednej strony cieszy sie, ze ze wzgledu na dzieci bylaby pomoc na miejscu ale z drugiej tez obawia sie poparcia relacji. Tematy na kafeterii dotyczace mieszkania obok tesciow nie napawają mnie optymizmem 🙂

Wiesz, skoro są w porządku to może nie warto wypominać pierdół w stylu "gdzie czapeczka"?  Myślę że każdemu należy się mały kredyt zaufania, naprawdę nie ma co łapać za słówka i spisywać sobie w głowie listy wszystkich przytyków. Ty też pewnie nie raz coś chlapniesz i trudno, żyje się dalej.

Co do mieszkania blisko są wady i zalety, ty znasz swoją rodzinę i teściów, cudze doświadczenia (zwłaszcza patologia opisywana na kafeterii) nic ci nie dadzą.

Ja mieszkam w zasięgu spaceru od moich rodziców i teściowej. Pomoc przy dzieciach nieoceniona, nalotów nie mam, mimo że mieszkają same i im się nudzi. Nie reaguję też nerwowo na pytania o czapkę dla dziecka. Po prostu mówię że nie ma bo jest ciepło. W przyszłości liczę się z tym że potrzebować będą częstej pomocy i łatwiej to przeprowadzić z bliska niż pchać się przez całe miasto, albo zamieszkać razem, żeby były pod ręką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×