Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Gość

Czy są tu osoby, które gdy jadą do teściowej maja objawy psychosomatyczne, mdłości, uczucie lęku, ścisk w żołądku?

Polecane posty

Gość Olga

Nie miałam może aż tak jak piszesz, ale jakiś dziwny ścisk w żołądku był. Wynikał z tego, że przyszła teściowa była wówczas na dyrektorkim stanowisku, a ja kończylam studia, pracowałam w galerii i na nic nie miałam kasy, tylko na rachunki. Ona wtedy lubiła podkreślać kim to nie jest. Co ciekawe mój obecny mąż wtedy nie pracował, tylko studiował, ale to do mnie były aluzje co ja robię na zleceniu:) Później zmieniłam pracę, nabrałam pewności siebie, zianwestowalam w dobre ciuchy i perfumy. Teściowa natomiast spadła ze stołka dyrektorki i znormalniala, już się tak nie wywyzsza, zarabia mniej niż ja, a ja zarabiam więcej niż ona wówczas na stanowisku dyrektora. Czasami jeszcze mnie wkurzył swoim gadaniem, stekaniem, podejściem do gotowania--że każdy musi umieć wszystko. Mi wystarczy, że umiem zrobić to co najbardziej lubimy z mężem, nie kręci mnie gotowanie kapusty i lepienie pierogów. Będziemy mieli ochotę to zamówimy. Nie wiem dlaczego twoja cię wkurza, czy to prowo czy masz jakiś problem. Ja ze swoją nigdy nie mieszkałam i nie zamierzam, ale polecam ci zacząć od siebie, od swojego rozwoju:) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja mam taki problem bo na początku znajomości zwalczala mnie i stawiała syna ood ściana by między nami wybierał z kim spędzi święta, zawlaszczala go, poprawiła sie dopiero jak wnuk sie urodzil, by jakos tam wiekszy wpływ na niego miec i go widywać częściej niz rzadko. Ale czuję nadal jak mnie nie lubi i udaje dla wnuka i syna. Nieszczera i wiem tez ze ma się za lepszą bo nie raz wprost to zasugerowała. 

Pozdrawiam, autorka 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Kiedyś się stresowalam. Może nie aż tak, ale wizyta u teściowej nie była moim najlepszym doświadczeniem. Nauczycielka, 2 rozwody, zgryzliwa, szlachcianka o dzieciach i życiu wie wszystko. Nikt nie pyta, a i tak powie co myśli. Teraz olalam ja..Może dorosłam i przestałam osobiście odbierać całe jej gadanie. Zwykle puszczam mimo uszu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 godziny temu, Gość Gość napisał:

Kiedyś się stresowalam. Może nie aż tak, ale wizyta u teściowej nie była moim najlepszym doświadczeniem. Nauczycielka, 2 rozwody, zgryzliwa, szlachcianka o dzieciach i życiu wie wszystko. Nikt nie pyta, a i tak powie co myśli. Teraz olalam ja..Może dorosłam i przestałam osobiście odbierać całe jej gadanie. Zwykle puszczam mimo uszu

To tak jak moja, dokładnie też jest nauczycielką, teraz już emeryrowaną, jednokrotna rozwodka, matka dwóch synów, odzywa się niepytana zawsze, musi mieć ostatnie slowo, robi sie na eksperta w wychowaniu dzieci a sama siw wygadala ze jej w domu wiecznie nie było a dzieci wychowali dziadkowie. 

Ja Tez teraz jestem już uodporniona na głupie rady z doopy, obrażać mnie przestała a ja nadal jak mam tam jexhac to mam ból brzucha. 

Autorka 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tesla

mam juz troche lat i powiem tak, jak sie trafi ze tesciowa nas szanuje i traktuje normalnie ( ponoc czasem sie zdarza) to mozna jezdzic w odwiedziny i sie goscic , jak  nie to daje dobra rade starszej kolezanki   .... NIE ZABIEGAJCIE W SPOSOB SZTUCZNY O WZGLEDY LUB UWAGE TESCIOWEJ LUB JEJ POCHWALE LUB JEJ APROBATE ........Rzadko to cos daje oprocz wku...nia .... Maz powinien stac po Waszej stronie . Pamietajcie ze dla meza to wy (czyli zony) i dzieci to jestescie pierwsza i najwazniejsza rodzina... potem sa tesciowie.

Nie mozna wymagac abyscie jezdzily do tesciowej i mialy scisk w zoladku .NIE JECHAC !!!!!!!!!!!!!!slub macie z mezem . 

Nie dajcie sie tez wkrecic bo tesciowa jest starsza itd to nalezy sie jej szacunek...itd Jej sie nalezy i Wam sie nalezy

Nie ma przymusu ani obowiazku sciskania zoladka zeby maz mogl Was dowiezc do swojej matki

Jesli wasz maz ma dobre relacje z waszymi rodziciami to ok, jak nie , tez nie ma dramatu

NIE DAWAJCIE SIE !!!!!!!!!!!Bo to sie nie zmieni.... 

Czesto mezowie nie staja po waszej stronie lub nie chca widziec .... ale to tym bardziej nie....

Ja zbyt pozno to pojelam . I zaluje bardzo. Ale teraz mnie nie rusza . Nie pojechalam na swieta z mezem , wyslalam meza z synem

Na boze narodzenie bylam 1 dzien . I o tyle za duzo. Nie mam zamiaru wiecej udawac .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ggggg

Szacunek nalezy sie kazdemu, zarowno tesciom czy synowym.

Kiedys zalezalo mi na dobrych relacjach. Pieklam ciasta i zawozilismy, jezdzilismy czesto. Potem bylo kilka niemilych sytuacji. Przekrecania roznych rzeczy, kłamstw i zlosliwosci.. to taki typ ludzi ktorzy mowia ze zon mozna miec kilka a rodziców jednych i rodzicom nalezy sie bezwzgledny szacunek i posluszenstwo.

A ja nie bede klaniac sie w pas osobom ktorym nic nie zawdzieczam, ja ani maz. Bo puscili go golutkiego w swiat. Kupowal wszytko rzeczy typu odkurzacz, pralka, lodowka itp. Wyszedl z tamtad z pustym kontem i walizka ciuchow.

A tesciowie nic w zyciu nie osiągnęli sami, korzystaja z majatku po swoich rodzicach.

I ja mam takie osoby szanowac mimo ze one mnie lekcewaza i dogryzaja?

Teraz traktuje ich tsm samo jak oni mnie. Jestem zlosliwa, dogryzam itp.

Jak tam jedziemy (duzo rzadziej niz na poczatku) to tesciowa czesto wychodzi z pokoju ze niby ma cos waznego do zrobienia, choc wiadomo ze nie moze na mnie patrzec. A dla mnie to jakas w glebi duszy satysfakcja. To ona chowa sie we wlasnym domu. Oni do nas nie przyjezdzaja.rada dla autorki. Traktowac tak samo jak ona Ciebie. U mnie pomoglo.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hyhyhyf

Gosc Ggggg, ma racje. Ja jestem juz 11 lat po slubie i tez sie na poczatku staralam byc mila dla nich ale oni to olewali. Teraz po tylu latach mam ich w d.pie daleko, maz tak samo! Jezdzimy z obowiazku tylko raz na kilka tygodni na 2-3h. U mnie moja tesciowa i jej corka tez wychodza z pokoja a ja w duchu umieram ze smiechu. 🤣 Po co utrzymywac kontakty z takimi ludzmi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość gość

Ja tak mam, gdy jadę do mojej szwagierki. Wiem, że mnie nie lubi, a i ja za nimi nie przepadam, chociaż przy stole wszyscy zachowują się jak wzorowa rodzinka. Jesteśmy u nich ok 3x w roku, a mamy do nich CAŁE 5 km 😉 Zachowuję się u nich nerwowo i nienaturalnie. Oni podobnie. Wizyta u nich, to cyrk 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Ja też tak mam. Czasem pół dnia wymiotuję ze stresu. Kiedyś w miarę normalni mnie traktowali a jak zaszłam w ciąży to juz jak śmieci. Byłam inlubatorem i nosiłam "ich" dziecko. Mąż zawsze po ich stronie. Obwinial i nadal obwinia mnie za "konflikt" w rodzinie zamiast patrzeć na to bez klapek na oczy. Narzekają do niego kiedy coś im nie pasuje. Zawsze będę ta zła. Małżeństwo było idealne dopóki nie było takich kłopotów. To jest nasz jedyny powód do kłótni. A już mam tyle żalu do mojego męża że nie potrafię na niego patrzeć. Nie cierpię jak on mnie dotyka i boję się w jakim humorze wraca do domu. Jak tylko z nimi rozmawia to zmieni się jego humor na zły i ma pretensje do mnie i do syna. Jak mamy tam jechać to wymiotuję, brzuch boli, nie czuję jednej ręki. Mąż sam nie pojedzie z synem i "nie po to się ożenił by teraz sam jeździć do nich" 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Autorka

Ja mam na to patent, żeby mąż nie miał bólu tyłka to robię tak, że akurat wtedy jak on z synem i ja mamy tam jechać to wymyślam sobie że idę akurat wtedy na siłownię, czasem coś a la zakupy, badanie krwi albo zwykłe sprzątanie, ustalam akurat wtedy i mam śwęty spokój. z tym że moja teściowa jest taka że parę lat temu już sie wyraźnie wypowiedziała co o mnie myśli, zresztą ona nikogo nie lubi kto się pojawił w tej rodzinie. Niech Wam da do myślenia to, że nie lubi się ze swoim szwagrem, z zięciem i z dwoma synowymi, a z własnym mężem się rozwiodła. Ma wyraźny problem ze sobą, liczy sę tylko ona i jej rodzina, jej synowie i siostra, a reszta jest obca i z zewnątrz. Jak mi zatem wytłumaczycie to ze skoro nas nie lubi to dlaczego UDAJE i dlaczego jak ja lub inna synowa tam nie pojadę to ona ma problem i przy synu robi smutne miny, pyta dlaczego żona nie jeździ?

tesciowa jest tak zazdrosna ze dramat. moj mąż lubi moich rodziców bo w odroznieniu od tego jak ona mnie obrazała, jego ze strony moich rodziców nigdy żadna przykorsc nie spotkała. Mój mąz i ja zabralismy rodziców na weekend w góry. teściowa jak sie o tym dowiedziała to wyspowiadała wnuka jak było, wypytała czy drogi hotel, czy fajnie było (licząć na odpowiedz ze było tak sobie - lecz niestety dla niej - bawilismy sie super), do tego ona ma chatkę w pewnej wsi, takie letnisko, nie jezdzi tam od kilku lat bo skłóciła sie z sąsiadami (jak zwykle z kazdym ma kosę ale wina zawsze lezy po stronie innych, oczywiscie wg niej) ale jak sie dowiedziała że jej syn zabrał teściów na wycieczke (duzo pomagają przy wnuku) to wymyslila ze chce zeby on ją zawiózł do tej wsi w ktorej ona ma chatkę, a to bardzo daleko od nas. Zobaczcie jak daleko sięga jej zawiść, ona tam nie jezdzi od lat ale teraz pojedzie specjalnie zeby ją syn też gdzies ZAWIÓZŁ. masakra jak dla mnie

Powiedzcie mi po co jej kontakt z osobami przy ktorych jest sztuczna do szpiku kości? zawsze mnie to nurtowało po co jej kontakt z synowymi skoro sama powiedziała nie raz że dla niej liczą się synowie, wnuki i siostrzenica a reszta jest leczy byc noie musi?>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Autorka

no i własnie o Wasze zdanie w temacie chciałabym zapytać: po co teściowa chce żeby jezdziły z mężami synowie, skoro nie raz sie w kłótni, sporze wypowiedziała co o nas sądzi "porypane", "dziwne", "obce kobiety" to tylko część epitetów. Po co chce brac udział w szopce? hucpie? nie moze spotkac sie tylko z synami i wnukami ? skoro taka zazdrosna? PO CO JEJ TO, przeciez widac ze fałsz sie leje strumieniami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
4 minuty temu, Gość Autorka napisał:

no i własnie o Wasze zdanie w temacie chciałabym zapytać: po co teściowa chce żeby jezdziły z mężami synowie, skoro nie raz sie w kłótni, sporze wypowiedziała co o nas sądzi "porypane", "dziwne", "obce kobiety" to tylko część epitetów. Po co chce brac udział w szopce? hucpie? nie moze spotkac sie tylko z synami i wnukami ? skoro taka zazdrosna? PO CO JEJ TO, przeciez widac ze fałsz sie leje strumieniami...

myslę że chodzi o co najmniej 3 rzeczy, na pewno o kontrolę (syn nie wszystko jej powie, a z was pewnie moze odczytac cos z twarzy, mimiki), po drugie moze chciec sie podbudowac, przetransportowac wam jakies szpileczki niby to w niewinnej rozmowie i wbić niby to na żarty (moja tak robiła) i po trzecie chce grać przed synem zatroskaną i kochającą teściową, a z was zrobić przewrazliwione panienki ktore maja problem z matką męża, a przecież ona 'nic takiego nie zrobila" to jest manipulacja, moja tak manipulowała, ucięłam kontakty do minimum, mąż jezdzi tam z synkiem i prędko wracają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hyhyhyf

ktoras wyzej napisala, ze wymiotuje, ze ja brzuch boli albo ze wymysla silownie, zakupy itd. Jestescie bardzo nieasertywne! Ja kiedy mialam z nimi otwarty konflikt po prostu tam nie jezdzilam wcale. Powiedzialam NIE i koniec. Nie wyobrazam sb zebym miala wymiotowac z nerwow przed wizyta u kogos. Dziewczyny, przez cos takiego mozecie wpasc w depresje albo miec problemy zdrowotne ( moja dobra kolezanka wyladowala na kardiologii przez tesciowa).
Mam juz odchowane dzieci szkolne i jak na nich patrze to sobie nie wyobrazam zebym miala wlasna synowa traktowac tak jak niektore tesciowe. Nie wiem co takie kobiety maja w glowach, czym sie kieruja. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
19 minut temu, Gość gość napisał:

myslę że chodzi o co najmniej 3 rzeczy, na pewno o kontrolę (syn nie wszystko jej powie, a z was pewnie moze odczytac cos z twarzy, mimiki), po drugie moze chciec sie podbudowac, przetransportowac wam jakies szpileczki niby to w niewinnej rozmowie i wbić niby to na żarty (moja tak robiła) i po trzecie chce grać przed synem zatroskaną i kochającą teściową, a z was zrobić przewrazliwione panienki ktore maja problem z matką męża, a przecież ona 'nic takiego nie zrobila" to jest manipulacja, moja tak manipulowała, ucięłam kontakty do minimum, mąż jezdzi tam z synkiem i prędko wracają

Albo grać męczennika. Przyjdzie synowa będzie więcej konfliktu. Sprowokuje. Moj syn nie pojedzie sam z tatą do babci. Więc jeśli ja nie pojadę to syn też nie. Ale zawsze teściowa pyta kiedy mąż pojedzie z synem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anah

Ja tak mam. Na sama myśl,  że mamy jechać,  albo oni wpadają na weekend. Nawet, jak oczekuje ode mnie, że oddzwonię,  gdy jak zwykle wyśle smsa " co tam u was". Jakieś takie poczucie obowiązku się we mnie odzywa mimo, że tak n naprawdę jej nie obchodzi,  co się u nas dzieje,  bo opowiada o truskawkach i pogodzie. Tak, jak dzisiaj. Wszyscy w 4 jesteśmy chorzy, ja w 9mcu ciąży,  więc podwójnie nieciekawie.  Ale by się czegoś dowiedzieć,  trzeba najpierw dac dojść komuś do głosu.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Moja teściowa jest śmieszna kiedy jestem chora. Raz narzekała do męża bo odmówiła kiedy chciała przyjechać bo byłam chora. Mówiła mu że nie pozwalam im przyjechać. Mąż mówił że jestem taka chora że nie mogę nawet rozmawiać po czym ona mu mówiła "ale my przecież nie do niej chcemy tylko do wnuka". Syn miał wtedy może 1,5 roku. Więc powodzenia na pewno poda wam kawę. 🙄 A później mąż mi mówił że przecież mogliby przyjechać bo co to jest robić im kawę i podać ciasto. 

A drugi raz byliśmy z synem chorzy a ona dzwoniła bo mąż mówił że jesteśmy chorzy. I mi powiedziała "jakbyś coś chciała to mów. Choć wiem że jesteś samowystarczalna" 

To "samowystarczalna" trochę mi się nie podoba. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga

 10:32 i inne dziewczyny.... Nie dajcie się wciągnąć w taki stres żeby przed spotkaniem z tesciowa wymiotować itp.... Ja dałam się tak wkręcić przed spotkaniem miałam biegunki itp.... Dziś po 10 latach poważne problemy z jelitami. Wierzcie mi nie warto. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×