Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Smutna

Jestem samolubna egoistka, a moja wielka miłość właśnie się ożeniła..

Polecane posty

Gość Smutna

Jest mi tak bardzo zle... Moja prawdziwa milosc wczoraj mi oznajmiła że już zapozno... Ze jest 4 tygodnie po slubie... zaraz po tym jak powiedziałam mu ze czuje ze go dalej kocham i że mogę dla niego wrócić za kilka lat do Polski... Ze wezmę rozwód itd... A on ze serce mu krwawi ale ze się już nie spotkamy, że 10 lat był sam po naszym rozstaniu, że od 4 tygodni ma żonę 💔 serce mi pękło na pół, a on mnie zaczal przepraszac, ehhhhh ryczeć mi się chce bez przerwy..... 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Przejdzie Ci. Zajmij się swoim życiem. Nie ten to inny. Powód Waszego rozstania też jakiś musiał być. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smutna

Jakoś przez 15 lat mi nie przeszło i to mnie przeraża...  że będzie mnie tomęczyć do końca moich dni i będę mieć wyrzuty sumienia, że tak finalnie wyszło... Że za późno... Ehhh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smutna

Rozstalismy się bo byliśmy niedojrzali i głupi a miłość między nami była wręcz za duża i nie udźwignęlismy tego wtedy, tak myślę... Przestraszylismy sie tego uczucia... Do tego mój eks kręcił się obok i nie dawał za wygraną... Wpadłam podczas pierwszego seksu z byłym i tak oto kilka lat później został moim mężem i chodź minęło już ponad 10 lat ja ciągle myślałam o mojej wielkiej miłości a tu.... Wczoraj mimochodem on mi pisze ze jest żonaty od 4 tygodni.... I że przeprasza... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Mężczyzna którego kocham w czerwcu wziął ślub. Ja też będę do konca życia z osobą której nie kocham, z tzw rozsądku. Boli. I życie traci sens. Mam już 34 lata, zero rodziny, prace za najniższa, choroby przewlekłe i brak perspektyw. Myślę czasem o samobójstwie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
Przed chwilą, Gość Gość napisał:

Mężczyzna którego kocham w czerwcu wziął ślub. Ja też będę do konca życia z osobą której nie kocham, z tzw rozsądku. Boli. I życie traci sens. Mam już 34 lata, zero rodziny, prace za najniższa, choroby przewlekłe i brak perspektyw. Myślę czasem o samobójstwie. 

A kto ci kazał? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smutna
9 minut temu, Gość Gość napisał:

Mężczyzna którego kocham w czerwcu wziął ślub. Ja też będę do konca życia z osobą której nie kocham, z tzw rozsądku. Boli. I życie traci sens. Mam już 34 lata, zero rodziny, prace za najniższa, choroby przewlekłe i brak perspektyw. Myślę czasem o samobójstwie. 

To widzę że nie jestem sama w takiej sytuacji, mój mąż i ojciec dziecka jest właśnie takim związkiem z rozsądku.. Mam 35 lat i po cichu liczyłam że znowu będę z miłością, że ze wrócę dla niego z zagranicy że skoro czekał 10 lat to jeszcze trochę da radę... A tu proszę jak grom z jasnego nieba.. Żonę ma... A jeszcze pół roku temu prosił żebym mu obiecała że w ciągu roku się spotkamy i wybierzemy gdzieś sam na sam na weekend... Ehh co za beznadzieja... Nie wyobrażam sobie reszty życia u boku mojego męża, coraz więcej nas dzieli i na dodatek coraz częściej mnie irytuje pid każdym względem, że a do tego mam wrażenie że jemu jest wszystko obojętne.. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smutna

I tak właśnie entuzjazm i patrzenie z nadzieją w przyszłość zniknęło gdzieś w oddali....  Miał na mnie czekać i być ze mną.... A potem mi pisze ze jak mamy być razem to pewnie będziemy w innym wcieleniu... No zajebiscie już się doczekać nie mogę.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smutna
4 minuty temu, Gość Gość napisał:

☹️ Wiele osób jest w naszej sytuacji... 

To bardzo smutne jest... Załóżmy klub będziemy się wspierać.. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Poznałam kiedyś prawie 100letnia kobietę, która całe życie kochała nie swojego męża i opowiadała wciąż o tym jak bardzo żałuje zmarnowanego życia z nieodpowiednim facetem. Skończymy tak samo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smak zycia

sorry ale mnie zwodzila tez jedna kobieta przez 6lat i niepotrafilem sie zwiazac z inna bo z tylu glowy mialem te wielkie Coś.. Ona o wielkich ambicjach do konca nawet niewiem jakich  i czym sie do konca zajmuje,jakies sleczenie nad ksiegowoscia ale mniejsza z tym. Ona tym czasem byla za granica tak samo i przez te 6 lat byla w 3zwiazkach co mnie bolalo ,łamało, ogladalem na socjalach jej zdjecia z eventow jakis spotkan i nawet jej o tym powiedzialem i nastal czas bez kontaktu...zaczalem poznawac inne kobiety stwierdzajac ze kazda ma jakies wartosciowe atuty zarowno fizyczne jak i psychiczne oraz sposoby bycia w zyciu.moj ideal wreszcie zaczal sie przelamywac na rzecz innych kobiet... .Spotkalem w koncu kogos nawet w moim wieku obecnie 38lat i niewiem czy to jest jakies uczucie poniewaz nie wiem czy umiem sie zakochac ale jest wspaniale  przez ostatni rok jestem z kobieta po slubie , Slub odbyl sie na Santorini w pare osob kameralnie...Zaczelismy prowadzic wlasna firmę mamy tematow do rozmow nie konczace sie zasoby poczawszy od codziennych ...ek typu ze moj dziadek o 6rano codzienni robil taka jajecznice wodnistą poprzez plany zyciowe i rzeczy z firmy po zwykle nasze sprawy seksualnej komunikacji itd... obecnie wzielismy wakacji 1,5 miesiaca i odezwala sie stara moja milosc i zaczyna wywody takie same jak ty.. narazie z nia przeprowadzam komunikacje i nawet moja zone w to wtajemniczylem o opowiedzialem jak sprawa sie miala od samego pocztku jak to wygladalo... Wywnioskowalem patrzac juz na to z boku (w koncu potrafilem) na koniec ze to byl tylko i wylacznie jej EGOISTYCZNY KURS ktora odlozyla Mnie na półke jako towar rezerwowy wmawiajac mi jaki to jestem dla niej wytrzymaly i wyrozumialyy,  A bylem jako  tako ta mozliwosc w razie jakby ksiaze sie nie zjawil w bialym koniu to wroci do mnie czyli do efektu swoich MANIPULACJI..to jest najwyzasza forma LENISTWA Mentalnego i Wyrachowania zeby czyims kosztem zbudoac sobie w glowie swoja dodatkowa strefe komfortu ale taka w razie czego taka miliosc rezerwowa na zawolanie co sie zapala jak palnik pod rosołe... Dalej ją sznuje jako osobe ale nie moge zniesc tego jak postepowala i dalej mysli ze moze tak robic...ale niechce byc wynikiem jej kalkulacji gdyz najlepsze moje lata zycia w sesie fizycznym chodzilem zaklopotany,skolowany i bardzo trudno mi bylo podejmowac najporstsze decycje 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Możecie mi ludzie do jasnej cho/lery wytłumaczyć, bo już pół życia się zastanawiam, a jestem dopiero przed 30, jak to możliwe, że wiążecie się z kimś kogo nie kochacie, z tak zwanego rozsądku i ostatecznie poślubiacie tę osobę . W wolnym kraju, jako wolni ludzie. A potem narzekacie jak to los was pokarał, kiedy to wy sami się tak pokaraliście i w dodatku w ten syf wciągnęliście drugą osobę tzn. waszego niekochanego męża, niekochaną żonę. 

Naprawdę chciałabym w końcu zrozumieć o co chodzi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
41 minut temu, Gość Gość napisał:

Ja też będę do konca życia z osobą której nie kocham, z tzw rozsądku.

Po co to robicie. Nie ogarniam tego. Krzywdzicie siebie i faceta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosgos

Też siedzę w bagnie. Związek gdzie on kocha a ja NIE! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
34 minuty temu, Gość gość napisał:

Możecie mi ludzie do jasnej cho/lery wytłumaczyć, bo już pół życia się zastanawiam, a jestem dopiero przed 30, jak to możliwe, że wiążecie się z kimś kogo nie kochacie, z tak zwanego rozsądku i ostatecznie poślubiacie tę osobę . W wolnym kraju, jako wolni ludzie. A potem narzekacie jak to los was pokarał, kiedy to wy sami się tak pokaraliście i w dodatku w ten syf wciągnęliście drugą osobę tzn. waszego niekochanego męża, niekochaną żonę. 

Naprawdę chciałabym w końcu zrozumieć o co chodzi. 

Odpowie ktoś czy nie? Tylko szczerze, z głębi serca 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smutna
36 minut temu, Gość gość napisał:

Możecie mi ludzie do jasnej cho/lery wytłumaczyć, bo już pół życia się zastanawiam, a jestem dopiero przed 30, jak to możliwe, że wiążecie się z kimś kogo nie kochacie, z tak zwanego rozsądku i ostatecznie poślubiacie tę osobę . W wolnym kraju, jako wolni ludzie. A potem narzekacie jak to los was pokarał, kiedy to wy sami się tak pokaraliście i w dodatku w ten syf wciągnęliście drugą osobę tzn. waszego niekochanego męża, niekochaną żonę. 

Naprawdę chciałabym w końcu zrozumieć o co chodzi. 

 

29 minut temu, lonelyman napisał:

Po co to robicie. Nie ogarniam tego. Krzywdzicie siebie i faceta.

To nie jest proste... Mój obecny mąż miał być lekarstwem na tą moją wielka miłość która te 15 lat temu a potem 10 lat temu nie wypaliła... małżonek twierdzi, że bardzo mnie kocha i przenigdy nie zostawi (ja mam wrażenie że jestem mu powoli obojętna, choć on temu stanowczo zaprzecza i myślę że nie odejdzie bo mu ze mną poprostu wygodnie) 

Jesteśmy razem (tak wiem banał), bo mamy dziecko. I to dziecko bardzo kocha ojca,a ja nie wychowywalam się w pełnej rodzinie i nie wyobrażam sobie żebym mogła skazać na to samo co ja kiedyś przeżywałam moje dziecko. Jestem z nim bo "muszę" Nie ma fajerwerków ale jest "poprawnie".

Sęk w tym, że na samą myśl o tej mojej miłości cieplej mi na sercu, że jak tylko do mnie pisze to serce mocniej bije.. I czasem się kilka miesięcy nie kontaktujemy ale wtedy, ostatnio dosyć często on mi się śni , że jestem z nim, mieszkamy razem i jestem najszczesliwsza na świecie! Tak jak za malolaty jak miałam 20 lat... I wtedy wszystko wraca... cały dzień nie mogę się skupić, te sny są takie realistyczne, a to jak się tam wspaniale czuję jest nie do opisania słowami!! I wiem że byłam egoistka, bo mając męża pisałam z nim zalilam się że jestem nie szczęśliwa ale muszę bo dziecko itd itp, a on pisał jak marzy żeby mnie jeszcze spotkać jak czeka itd a tu nagle... Żona... Skąd jak? I on mnie przeprasza..... Ehhh... Zachowalam sie jak gowniara kazalam mu zablokować mój numer... Pisaliśmy wczoraj ponad 3 godziny... A on na koniec że mu serce krwawi... Nie ogarniam, ale strasznie mnie ta jego żona zabolała..przeciez wiedział że chce w przyszłości wrócić... Ehhh... Moje plany na przyszłość legly w gruzach.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 minutę temu, Gość gość napisał:

Odpowie ktoś czy nie? Tylko szczerze, z głębi serca 

Ludzie lubią się umartwiac i pozowac na ofiary losu dopisujac sobie jakieś historie rodem z dupy do życia. Za duzo seriali gdzie mezalians to było coś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Żałosne
10 minut temu, Gość Smutna napisał:

 

To nie jest proste... Mój obecny mąż miał być lekarstwem na tą moją wielka miłość która te 15 lat temu a potem 10 lat temu nie wypaliła... małżonek twierdzi, że bardzo mnie kocha i przenigdy nie zostawi (ja mam wrażenie że jestem mu powoli obojętna, choć on temu stanowczo zaprzecza i myślę że nie odejdzie bo mu ze mną poprostu wygodnie) 

Jesteśmy razem (tak wiem banał), bo mamy dziecko. I to dziecko bardzo kocha ojca,a ja nie wychowywalam się w pełnej rodzinie i nie wyobrażam sobie żebym mogła skazać na to samo co ja kiedyś przeżywałam moje dziecko. Jestem z nim bo "muszę" Nie ma fajerwerków ale jest "poprawnie".

Sęk w tym, że na samą myśl o tej mojej miłości cieplej mi na sercu, że jak tylko do mnie pisze to serce mocniej bije.. I czasem się kilka miesięcy nie kontaktujemy ale wtedy, ostatnio dosyć często on mi się śni , że jestem z nim, mieszkamy razem i jestem najszczesliwsza na świecie! Tak jak za malolaty jak miałam 20 lat... I wtedy wszystko wraca... cały dzień nie mogę się skupić, te sny są takie realistyczne, a to jak się tam wspaniale czuję jest nie do opisania słowami!! I wiem że byłam egoistka, bo mając męża pisałam z nim zalilam się że jestem nie szczęśliwa ale muszę bo dziecko itd itp, a on pisał jak marzy żeby mnie jeszcze spotkać jak czeka itd a tu nagle... Żona... Skąd jak? I on mnie przeprasza..... Ehhh... Zachowalam sie jak gowniara kazalam mu zablokować mój numer... Pisaliśmy wczoraj ponad 3 godziny... A on na koniec że mu serce krwawi... Nie ogarniam, ale strasznie mnie ta jego żona zabolała..przeciez wiedział że chce w przyszłości wrócić... Ehhh... Moje plany na przyszłość legly w gruzach.... 

Poczekaj ty 10 lat może on się rozwiedzie żałosna kobieto. Tylko w żadnym wypadku nie szukaj nikogo, jesteś podła i tyle. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
9 minut temu, Gość Smutna napisał:

 

To nie jest proste... Mój obecny mąż miał być lekarstwem na tą moją wielka miłość która te 15 lat temu a potem 10 lat temu nie wypaliła... małżonek twierdzi, że bardzo mnie kocha i przenigdy nie zostawi (ja mam wrażenie że jestem mu powoli obojętna, choć on temu stanowczo zaprzecza i myślę że nie odejdzie bo mu ze mną poprostu wygodnie) 

Jesteśmy razem (tak wiem banał), bo mamy dziecko. I to dziecko bardzo kocha ojca,a ja nie wychowywalam się w pełnej rodzinie i nie wyobrażam sobie żebym mogła skazać na to samo co ja kiedyś przeżywałam moje dziecko. Jestem z nim bo "muszę" Nie ma fajerwerków ale jest "poprawnie".

Sęk w tym, że na samą myśl o tej mojej miłości cieplej mi na sercu, że jak tylko do mnie pisze to serce mocniej bije.. I czasem się kilka miesięcy nie kontaktujemy ale wtedy, ostatnio dosyć często on mi się śni , że jestem z nim, mieszkamy razem i jestem najszczesliwsza na świecie! Tak jak za malolaty jak miałam 20 lat... I wtedy wszystko wraca... cały dzień nie mogę się skupić, te sny są takie realistyczne, a to jak się tam wspaniale czuję jest nie do opisania słowami!! I wiem że byłam egoistka, bo mając męża pisałam z nim zalilam się że jestem nie szczęśliwa ale muszę bo dziecko itd itp, a on pisał jak marzy żeby mnie jeszcze spotkać jak czeka itd a tu nagle... Żona... Skąd jak? I on mnie przeprasza..... Ehhh... Zachowalam sie jak gowniara kazalam mu zablokować mój numer... Pisaliśmy wczoraj ponad 3 godziny... A on na koniec że mu serce krwawi... Nie ogarniam, ale strasznie mnie ta jego żona zabolała..przeciez wiedział że chce w przyszłości wrócić... Ehhh... Moje plany na przyszłość legly w gruzach.... 

Jest sposób żeby wszystko naprawić.  Zerwij całkowity kontakt z niedoszłym i módl się, módl się dzień w dzień, z całych sił, aby naprawdę pokochać swojego męża. Jeśli macie ślub kościelny to wręcz kwestia honoru, wszak mu przysięgałaś. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
1 godzinę temu, Gość Smutna napisał:

Jakoś przez 15 lat mi nie przeszło i to mnie przeraża...  że będzie mnie tomęczyć do końca moich dni i będę mieć wyrzuty sumienia, że tak finalnie wyszło... Że za późno... Ehhh

To czemu wyszlas za maz? Czemu nie probowalas o wiele wcześniej tego odbudować? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Zostawcie ja. Nie jest żałosna. Większość ludzi tak żyje tylko nikt się przecież nie przyzna, że jest w małżeństwie z innych powodów niż miłość której nigdy nie było. Ludzie są ze sobą a kochają kogoś innego i sobie to zakonotujcie wreszcie bo takie są realia. Widać że tu dzieci siedzą ktore życia nie znają. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
Przed chwilą, Gość Gosc napisał:

Zostawcie ja. Nie jest żałosna. Większość ludzi tak żyje tylko nikt się przecież nie przyzna, że jest w małżeństwie z innych powodów niż miłość której nigdy nie było. Ludzie są ze sobą a kochają kogoś innego i sobie to zakonotujcie wreszcie bo takie są realia. Widać że tu dzieci siedzą ktore życia nie znają. 

Tylko współczuć egzystencji od której prawdopodobnie chce się rzygać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
1 godzinę temu, Gość smak zycia napisał:

sorry ale mnie zwodzila tez jedna kobieta przez 6lat i niepotrafilem sie zwiazac z inna bo z tylu glowy mialem te wielkie Coś.. Ona o wielkich ambicjach do konca nawet niewiem jakich  i czym sie do konca zajmuje,jakies sleczenie nad ksiegowoscia ale mniejsza z tym. Ona tym czasem byla za granica tak samo i przez te 6 lat byla w 3zwiazkach co mnie bolalo ,łamało, ogladalem na socjalach jej zdjecia z eventow jakis spotkan i nawet jej o tym powiedzialem i nastal czas bez kontaktu...zaczalem poznawac inne kobiety stwierdzajac ze kazda ma jakies wartosciowe atuty zarowno fizyczne jak i psychiczne oraz sposoby bycia w zyciu.moj ideal wreszcie zaczal sie przelamywac na rzecz innych kobiet... .Spotkalem w koncu kogos nawet w moim wieku obecnie 38lat i niewiem czy to jest jakies uczucie poniewaz nie wiem czy umiem sie zakochac ale jest wspaniale  przez ostatni rok jestem z kobieta po slubie , Slub odbyl sie na Santorini w pare osob kameralnie...Zaczelismy prowadzic wlasna firmę mamy tematow do rozmow nie konczace sie zasoby poczawszy od codziennych ...ek typu ze moj dziadek o 6rano codzienni robil taka jajecznice wodnistą poprzez plany zyciowe i rzeczy z firmy po zwykle nasze sprawy seksualnej komunikacji itd... obecnie wzielismy wakacji 1,5 miesiaca i odezwala sie stara moja milosc i zaczyna wywody takie same jak ty.. narazie z nia przeprowadzam komunikacje i nawet moja zone w to wtajemniczylem o opowiedzialem jak sprawa sie miala od samego pocztku jak to wygladalo... Wywnioskowalem patrzac juz na to z boku (w koncu potrafilem) na koniec ze to byl tylko i wylacznie jej EGOISTYCZNY KURS ktora odlozyla Mnie na półke jako towar rezerwowy wmawiajac mi jaki to jestem dla niej wytrzymaly i wyrozumialyy,  A bylem jako  tako ta mozliwosc w razie jakby ksiaze sie nie zjawil w bialym koniu to wroci do mnie czyli do efektu swoich MANIPULACJI..to jest najwyzasza forma LENISTWA Mentalnego i Wyrachowania zeby czyims kosztem zbudoac sobie w glowie swoja dodatkowa strefe komfortu ale taka w razie czego taka miliosc rezerwowa na zawolanie co sie zapala jak palnik pod rosołe... Dalej ją sznuje jako osobe ale nie moge zniesc tego jak postepowala i dalej mysli ze moze tak robic...ale niechce byc wynikiem jej kalkulacji gdyz najlepsze moje lata zycia w sesie fizycznym chodzilem zaklopotany,skolowany i bardzo trudno mi bylo podejmowac najporstsze decycje 

Masz dzieci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Żałosna
1 minutę temu, Gość Gosc napisał:

Zostawcie ja. Nie jest żałosna. Większość ludzi tak żyje tylko nikt się przecież nie przyzna, że jest w małżeństwie z innych powodów niż miłość której nigdy nie było. Ludzie są ze sobą a kochają kogoś innego i sobie to zakonotujcie wreszcie bo takie są realia. Widać że tu dzieci siedzą ktore życia nie znają. 

Jest żałosna, bo facetowi kazała czekać tyle lat, to teraz niech ona poczeka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 18 tu

Też mając 20 lat wierzyłam w milosc i śluby z miłości ale nie tak to działa. Same zobaczycie jak będziecie w wieku 40+ że jest inaczej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 18 tu

Fakt że głupio iż kazała mu czekać. Jej błąd. Teraz płaci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×