Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Gość

Moja matka do moich kuzynek i pracownic w moim wieku milusia, psiapsiółka, a mnie, własną córkę wiecznie strofowała, tłamsila lub olewała moje uczucia. Znacie ten typ człowieka "do zewnątrz"? Miły ale dla obcych?

Polecane posty

Gość Gość

Moja matka jest taka jak w temacie. Ale słyszałam że u niej to rodzinne bo jej ojciec też taki był, ponoć do sąsiadek milusi "rączki całuję" a w domu łał żonę jaku nerwy puszczały. W domu gestapo i siał postrach, a dla obcych wielki przyjaciel, animator u fryzjera i na przystanku, tego zabawi, do tego zęby szczerzy, tamtą skomplementuje

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Mój ojciec taki był. Uwielbia się kasować na takiego wodzireja i dobrodusznego ziomka, a w rzeczywistości domowej silnie narcystyczna osobowość, nieznoszaący sprzeciwu, agresywny, wulgarny, cham nie z tej ziemi i też zawsze cudze dzieci chwalone w towarzystwie, super wujek, wszystkie ciotki jak damy traktowane, zachwycone nim, a my z mamą w domu piekło mieliśmy z nim, szkoda gadać, bo nie chce tego rozdrapywać.

Na jego pogrzebie były dosłownie tłumy, "bo to taki fajny człowiek był" masa znajomych, bo on lubił mieć duuużo znajomych i zawsze każdemu pomógł... ale nie było mnie ani mojego brata i wiem, że rodzina i znajomi suchej nitki na nas nie zostawili tylko, że wisi mi to akurat. Cieszę się, że mnie nie było i mam nadzieję, że odpowiedział przed jakąś siłą, energią czy tam Bogiem za to życie tutaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
1 minutę temu, Gość gość napisał:

Uwielbia się kasować

Uwielbiał się lansować - miało być 😄 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Jest wiele takich matek. Akurat moja jest najlepsza dla swoich dzieci a nie obcych dzięki Bugu 🙂 ale mam jedną koleżankę która przez to cierpi i ma żal do matki. Teraz sama ma córkę i jest zupełnie inna niż jej mama. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość2

Moja matka taka była. Jak w liceum koleżanki mówiły mi, że zazdroszczą mi mamy, to patrzyłam na nie jak na wariatki. Dla nich miła, wyrozumiała i taka mamuśka na czasie, a ja w domu miałam inwigilację, wyzwiska i wiecznie niezadowolenie z tego jaka jestem i co robię. Nigdy nie udało mi się spełnić jej wygórowanych wymagań, gdy już byłam blisko zawsze podnosiła mi poprzeczkę. Na szczęście wyjechałam daleko od domu, przeszłam terapię i teraz jestem w stanie utrzymywać z nią dobre relacje. Ale to głównie dzięki odległości, w każdym innym przypadku nadal uważałaby że ma pełne prawo mną sterować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
7 godzin temu, Gość gość napisał:

Mój ojciec taki był. Uwielbia się kasować na takiego wodzireja i dobrodusznego ziomka, a w rzeczywistości domowej silnie narcystyczna osobowość, nieznoszaący sprzeciwu, agresywny, wulgarny, cham nie z tej ziemi i też zawsze cudze dzieci chwalone w towarzystwie, super wujek, wszystkie ciotki jak damy traktowane, zachwycone nim, a my z mamą w domu piekło mieliśmy z nim, szkoda gadać, bo nie chce tego rozdrapywać.

Na jego pogrzebie były dosłownie tłumy, "bo to taki fajny człowiek był" masa znajomych, bo on lubił mieć duuużo znajomych i zawsze każdemu pomógł... ale nie było mnie ani mojego brata i wiem, że rodzina i znajomi suchej nitki na nas nie zostawili tylko, że wisi mi to akurat. Cieszę się, że mnie nie było i mam nadzieję, że odpowiedział przed jakąś siłą, energią czy tam Bogiem za to życie tutaj.

to jak moj teść...do ludzi wspaniały sąsiad, przyjaciel,dżentelmen...a w domu tyran i alkoholik. Zniszczyl tesciowej zycie a z dziecinstwa meza i szwagierki uczynil pieklo.

Na pogrzebie w zeszłym roku rowniez tłumy, lamenty, płacze. Zdecydowaliśmy sie pojechac. Nie moglismy inaczej bo zalatwialismy rowniez wiekszosc formalnosci. Ksiądz wyglosil od siebie cudowna przemowe...tylko najbliżsi dziwnie spokojni i bez emocji. I wiem ze tez tylki obrobione bo "nawet nie plakali".

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Tu autorka. Moja matka właśnie jak wyjdzie na rynek w naszym miasteczku do sklepu to las rąk jej macha, wszyscy, dzień dobry pani X, uśmiechnięci do niej, ona też zęby suszy, moje koleżanki to samo mysla że ona jest cudowna, a ja piekło w domu miałam, nabawiłam się nerwicy, ostatnio byliśmy na święta tam to po 5 dniach byłam na skraju wytrzymałości, moja matka jest upierdliwa, ma nerwicę, natręctwa i jest nadmiernie kontrolująca. Pamiętam że jak w dzieciństwie czasem zachorowałam to nie przytuliła i nie pocieszyła tylko traktowała to jako atak na jej spokój, no jak śmiałam zachorować, teraz ona ma problem i zmartwienie. Zapewne chodziłam bez czapki! No takie wzbudzanie poczucia winy, zresztą ojciec też był w tym mistrzem. Wyjechałam najpierw.na studia a potem jeszcze do pracy i nie wyobrażam sobie być bliżej nich a zwłaszcza matki. Jestem wściekła jaki to jest dwulicowy człowiek, tak jak mówię wszyscy ją lubią, albo udają lecz na pewno szanują ją i uśmiechają się do niej. Nie wiedzą jaką jest osobą w domu. Ma w pracy dziewczyny w moim wieku, 30 lat, wożą jej miód od znajomego, uśmiechają się do niej, na fejsbuczku lajkuja, kiedyś jej to nawet powiedziałam że dla mnie to kosmos że ona ma lepsze relacje z moimi rowiesnicami niz z własną córka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Tu autorka. Moja matka właśnie jak wyjdzie na rynek w naszym miasteczku do sklepu to las rąk jej macha, wszyscy, dzień dobry pani X, uśmiechnięci do niej, ona też zęby suszy, moje koleżanki to samo mysla że ona jest cudowna, a ja piekło w domu miałam, nabawiłam się nerwicy, ostatnio byliśmy na święta tam to po 5 dniach byłam na skraju wytrzymałości, moja matka jest upierdliwa, ma nerwicę, natręctwa i jest nadmiernie kontrolująca. Pamiętam że jak w dzieciństwie czasem zachorowałam to nie przytuliła i nie pocieszyła tylko traktowała to jako atak na jej spokój, no jak śmiałam zachorować, teraz ona ma problem i zmartwienie. Zapewne chodziłam bez czapki! No takie wzbudzanie poczucia winy, zresztą ojciec też był w tym mistrzem. Wyjechałam najpierw.na studia a potem jeszcze do pracy i nie wyobrażam sobie być bliżej nich a zwłaszcza matki. Jestem wściekła jaki to jest dwulicowy człowiek, tak jak mówię wszyscy ją lubią, albo udają lecz na pewno szanują ją i uśmiechają się do niej. Nie wiedzą jaką jest osobą w domu. Ma w pracy dziewczyny w moim wieku, 30 lat, wożą jej miód od znajomego, uśmiechają się do niej, na fejsbuczku lajkuja, kiedyś jej to nawet powiedziałam że dla mnie to kosmos że ona ma lepsze relacje z moimi rowiesnicami niz z własną córka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

To są toksyczne matki. Moja też dokładnie taka jest. Super dla innych,nawet z młodymi rozmawia językiem młodych ludzi. A dla mnie tyran,kontrolujący i wiecznie nie zadowolony potwór

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Ja słuchajcie teraz jestem w ciaży, bede miec córke i szczerze boje sie jak to bedzie...czy podswiadomie nie przeniose slabych zachowan mojej matki wobec mnie, na moja corke? wiem, ze jestem gigantycznie obciążona psychicznie przez matkę. Nie chciałabym byc taką toksyczką jaką ona była. mam już syna, z nim mi idzie w miarę ok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 godzinę temu, Gość Gość napisał:

Tu autorka. Moja matka właśnie jak wyjdzie na rynek w naszym miasteczku do sklepu to las rąk jej macha, wszyscy, dzień dobry pani X, uśmiechnięci do niej, ona też zęby suszy, moje koleżanki to samo mysla że ona jest cudowna, a ja piekło w domu miałam, nabawiłam się nerwicy, ostatnio byliśmy na święta tam to po 5 dniach byłam na skraju wytrzymałości, moja matka jest upierdliwa, ma nerwicę, natręctwa i jest nadmiernie kontrolująca. Pamiętam że jak w dzieciństwie czasem zachorowałam to nie przytuliła i nie pocieszyła tylko traktowała to jako atak na jej spokój, no jak śmiałam zachorować, teraz ona ma problem i zmartwienie. Zapewne chodziłam bez czapki! No takie wzbudzanie poczucia winy, zresztą ojciec też był w tym mistrzem. Wyjechałam najpierw.na studia a potem jeszcze do pracy i nie wyobrażam sobie być bliżej nich a zwłaszcza matki. Jestem wściekła jaki to jest dwulicowy człowiek, tak jak mówię wszyscy ją lubią, albo udają lecz na pewno szanują ją i uśmiechają się do niej. Nie wiedzą jaką jest osobą w domu. Ma w pracy dziewczyny w moim wieku, 30 lat, wożą jej miód od znajomego, uśmiechają się do niej, na fejsbuczku lajkuja, kiedyś jej to nawet powiedziałam że dla mnie to kosmos że ona ma lepsze relacje z moimi rowiesnicami niz z własną córka.

jezu...jakbym czytała o swojej..Zawsze czuła i przejmująca dla innych. Widzi w tv chore dzieci to przeżywa i placze a do mnie cale życie...zostaw mnie niemecz mnie, ty zdechlaku,nieudacznico znow pieniadze na leki pojda....

Jak urodzilam dziecko to uslyszalam ze nie ja jedna jestem matka. Jednoczesnie przez pol godziny nadawala jak ciezko ma jej chrzesnica bo maluszek placzliwy marudny i ona biedna sie nie wysypia. Moja żelazną zasada jest taka ze cocodziennie tule swojego syna i mowie mu ze go kocham. Tak bardzo bałam sie ze bede do niej podobna. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szok
10 godzin temu, Gość Gość napisał:

Tu autorka. Moja matka właśnie jak wyjdzie na rynek w naszym miasteczku do sklepu to las rąk jej macha, wszyscy, dzień dobry pani X, uśmiechnięci do niej, ona też zęby suszy, moje koleżanki to samo mysla że ona jest cudowna, a ja piekło w domu miałam, nabawiłam się nerwicy, ostatnio byliśmy na święta tam to po 5 dniach byłam na skraju wytrzymałości, moja matka jest upierdliwa, ma nerwicę, natręctwa i jest nadmiernie kontrolująca. Pamiętam że jak w dzieciństwie czasem zachorowałam to nie przytuliła i nie pocieszyła tylko traktowała to jako atak na jej spokój, no jak śmiałam zachorować, teraz ona ma problem i zmartwienie. Zapewne chodziłam bez czapki! No takie wzbudzanie poczucia winy, zresztą ojciec też był w tym mistrzem. Wyjechałam najpierw.na studia a potem jeszcze do pracy i nie wyobrażam sobie być bliżej nich a zwłaszcza matki. Jestem wściekła jaki to jest dwulicowy człowiek, tak jak mówię wszyscy ją lubią, albo udają lecz na pewno szanują ją i uśmiechają się do niej. Nie wiedzą jaką jest osobą w domu. Ma w pracy dziewczyny w moim wieku, 30 lat, wożą jej miód od znajomego, uśmiechają się do niej, na fejsbuczku lajkuja, kiedyś jej to nawet powiedziałam że dla mnie to kosmos że ona ma lepsze relacje z moimi rowiesnicami niz z własną córka.

u mnie to samo, co do joty. jakbym o sobie czytała. A moze to z nami autorko coś jest nie tak, juz sama nie wiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×