Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Gosciowka

Jak Wasze dzieci przeżyły rozwód/rozstanie?

Polecane posty

Gość Gosciowka

Na razie nic nie planuje aczkolwiek od jakiegoś czasu chodzi mi to po głowie. W małżeństwie jest częściej gorzej niż lepiej. Ale nie o tym. Co zrobić w sytuacji gdy dziecko jest bardzo związane z ojcem i dziadkami z jego strony? Nie mieszkamy razem z treściami, ale mieszkają w promieniu kilka km i bardzo często sie widuja z nami. Syn bardzo kocha ojca i dziadków. Moją rodzinę z kolei już gorzej ze wzgledu na większą odległość i dużo rzadsze wizyty. Syn ma 4,5 roku. Chyba złamalabym mu serce gdybym nagle wyprowadzila sie w swoje strony. Na pewno nie obyloby sie bez histerii, krzyku i innych nie miłych sytuacji. Jak przygotować sie i dziecko do takiej sytuacji? Mąż wiele by na tym zyskał jak i jego rodzina. A mnie syn by znienawidzil. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Elag

Bardzo trudna sytuacja też jestem w podobnej. Nie możesz wyprowadzić się w swoje strony jeśli miałoby to utrudnić ojcu kontakt z dzieckiem. On jako pelnoprawny rodzic moze nie wyrazic na to zgody. Ja bedac w sytuacji podobnej kupilam mieszkanie e tym samym miescie i dzielimy sie opieka nad corka na zasadzie naprzemiennej (jest 4-5dni u mnie a potem 4-5 dni u taty) . Z tym ze 4 latka psmieta tamten dom jako nasz wspolny dom i czesto prosi mnie abym zostala jak ja zostawiam tam. To sa bardzo trudne sytuacje, na pewno bedziesz potrzebiwala tez profesjonalnego wsparcia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc

Podłączę  się, sama mam 4- latka i najbardziej obawiam się tego, jak on zniesie całą sytuację 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Jest ciężko, walczcie o małżeństwo, dla dzieci to trauma. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
Przed chwilą, Gość Gość napisał:

Jest ciężko, walczcie o małżeństwo, dla dzieci to trauma. 

Czasami nie da się już walczyć o małżeństwo, nikt normalny nie bierze rozwodu, bo ma taki kaprys.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość puuula

Moja siostra sie rozwiodla i dla jej dziecka wyszlo to akurat na lepsze. Niestety dziecko zylo w wiekszej traumie gdy rodzice sie klocili i byla niezdrowa atmosfera w domu. Sam rozwod i okres po rozwodzie tez nie byla latwy dla dziecka, niestety rodzice nadal byli na wojennej sciezce, co go bardzo stresowalo. Dzis, gdy relacje pomiedzy nimi sie troche uspokoily, jest o wiele lepiej. Widac roznice w dziecku, kiedys bylo nerwowe i agresywne, zamkniete w sobie, dzis jest weselszym, bardziej empatycznym dzieckiem, w domu ma spokoj. Chodzil tez na terapie dla dzieci rozwodnikow, co tez chyba pomoglo.

Wywiezienie dziecka w calkiem inne okolice lub przeprowadzka w takiej sytuacji, to moze byc dodatkowa trauma. Jesli chcesz to przeprowadzic jak najbardziej bezbolesnie to zostan w tym samym mieszkaniu/otoczeniu jesli mozesz, by bylo dla niego jak najmniej zmian. I staraj sie utrzymywac jak najlepsze kontakty z ojcem, nigdy nie mow nic zlego na ojca przy dziecku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zorza
1 godzinę temu, Gość Gosc napisał:

Czasami nie da się już walczyć o małżeństwo, nikt normalny nie bierze rozwodu, bo ma taki kaprys.

Myślę, że niestety obecnie prędzej będzie to nie tyle kaprys, co nieumiejętność rozpracowania problemu. Ludzie się teraz szybko poddają, nie lubią wysiłku w pracy, w szkole, w domu. Uogólniam oczywiście i nie piszę o sytuacjach przemocowych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
4 minuty temu, Gość Zorza napisał:

Myślę, że niestety obecnie prędzej będzie to nie tyle kaprys, co nieumiejętność rozpracowania problemu. Ludzie się teraz szybko poddają, nie lubią wysiłku w pracy, w szkole, w domu. Uogólniam oczywiście i nie piszę o sytuacjach przemocowych. 

Walczyłam o małżeństwo 5 lat,  więc masz racje- chyba za mało się starałam 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zorza
6 minut temu, Gość Gosc napisał:
12 minut temu, Gość Zorza napisał:

Myślę, że niestety obecnie prędzej będzie to nie tyle kaprys, co nieumiejętność rozpracowania problemu. Ludzie się teraz szybko poddają, nie lubią wysiłku w pracy, w szkole, w domu. Uogólniam oczywiście i nie piszę o sytuacjach przemocowych. 

Walczyłam o małżeństwo 5 lat,  więc masz racje- chyba za mało się starałam 

Jeśli walczyłaś tak jak czytasz, to może.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
1 minutę temu, Gość Zorza napisał:

Jeśli walczyłaś tak jak czytasz, to może.

Wiesz co, dobrze napisalas- uogólniasz, więc może nie warto dyskutować w temacie, o którym nie ma się pojęcia 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Ja niczego takiego nie planuję, ale myślę, że moje dzieci przeżyłyby to strasznie. Musielibyśmy zmienić miejsce zamieszkania, bo co prawda dom jest w połowie moją własnością, ale wcześniej był własnością teściów i oni nadal tu mieszkają. Dla mnie logiczne, że wyprowadziłabym się ja. Poza tym dzieci są bardzo zżyte z dziadkami, bardzo ich kochają. Może nawet bardziej niż tatę 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zorza
21 minut temu, Gość Gosc napisał:

Wiesz co, dobrze napisalas- uogólniasz, więc może nie warto dyskutować w temacie, o którym nie ma się pojęcia 

Jedno nie ma związku z drugiem. Pojęcie mam, a zaznaczyła, że uogólniam, bo nie mam w zwyczaju wkładać wszystkich do jednego worka. Możesz się obrażać, ale popatrz jak odbierasz te kilka zdań od samego początku i jakie nadajesz im znaczenie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
13 minut temu, Gość Zorza napisał:

Jedno nie ma związku z drugiem. Pojęcie mam, a zaznaczyła, że uogólniam, bo nie mam w zwyczaju wkładać wszystkich do jednego worka. Możesz się obrażać, ale popatrz jak odbierasz te kilka zdań od samego początku i jakie nadajesz im znaczenie...

Swoje pseudopsychologiczne mądrości  zachowaj dla siebie. Pytanie jest zadane konkretne w temacie- masz coś konstruktywnego do powiedzenia? To podziel się doświadczeniem, a jeśli nie, to daruj sobie wywody na temat tego, dlaczego ludzie się rozwodzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc

Nie wydaje mi sie, zeby ludzie sie tak latwo rozwodzili, jednak wymaga to i wysilku i pieniedzy i w ogole duzych zmian. Niestety nie zawsze da sie uratowac malzenstwo, do tego musi byc wola 2 stron, ktora nie zawsze jest, a nawet jak jest to i tak czasem nie wychodzi. Tkwic w nieszczesliwym zwiazku dla dobra dzieci tez nie ma sensu, bo sama jestem z takiej rodziny i choc jako dziecko nie wyobrazalam sobie jak rodzice mogliby sie rozwiesc, to dzis mysle, ze to byloby najlepsze rozwiazanie dla nas wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosciowka

Wyprowadzka blizej rodziny byłaby konieczna niestety, potrzebowalabym pomocy opieki nad synem. Inaczej nie mogłabym pracować. Przedszkole nie rozwiązuje problemu. Teraz pomaga teściowa. Aż bardzo daleko bym sie nie wyprowadzila ok 50km. 

Syn na początku na pewno by to znosil okropnie, ale niestety takie rozwiązanie jest konieczne. Mąż jest toksyczna osobą, z którą nie widzę dalszej przyszłości. Postanowiłam odkładać pieniądze i odejsc, mam nadzieję tylko, ze nie.wymiekne. Nigdy nie buntowalam syna przeciw jemu niestety on przeciw mnie owszem. Przeciw mojej rodzinie takze. Wojna będzie okropna, bedzie traktował syna jako karte przetargowa(juz kiedyś tak robił, tez prawie sie rozwodzilsmy). Tylko, ze syn jest juz duzy, swiadomy i jestem pewna, ze nie bedzie chciał pójść ze mną. A mąż to będzie wykorzystywał i bedzie mial przewagę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
6 minut temu, Gość Gosciowka napisał:

Wyprowadzka blizej rodziny byłaby konieczna niestety, potrzebowalabym pomocy opieki nad synem. Inaczej nie mogłabym pracować. Przedszkole nie rozwiązuje problemu. Teraz pomaga teściowa. Aż bardzo daleko bym sie nie wyprowadzila ok 50km. 

Syn na początku na pewno by to znosil okropnie, ale niestety takie rozwiązanie jest konieczne. Mąż jest toksyczna osobą, z którą nie widzę dalszej przyszłości. Postanowiłam odkładać pieniądze i odejsc, mam nadzieję tylko, ze nie.wymiekne. Nigdy nie buntowalam syna przeciw jemu niestety on przeciw mnie owszem. Przeciw mojej rodzinie takze. Wojna będzie okropna, bedzie traktował syna jako karte przetargowa(juz kiedyś tak robił, tez prawie sie rozwodzilsmy). Tylko, ze syn jest juz duzy, swiadomy i jestem pewna, ze nie bedzie chciał pójść ze mną. A mąż to będzie wykorzystywał i bedzie mial przewagę. 

Trudna sytuacja, wspolczuje. Syn byc moze stanie po stronie taty, ale prawdpodobnie po jakims czasie mu sie odmieni, gdy zorientuje sie, ze ojciec nie jest bez wad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×