Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Maybelinne

Jestem rozwódka i wdową, a mam 34 lata

Polecane posty

Witam, tak jak w tytule, nie umiem poradzić sobie z sytuacją i chciałabym porozmawiać anonimowo, na forum, potrzebuje rozmowy bo zostałam sama. Mam 34 lata, dziecko w wieku szkolnym, miałam pierwszego męża z którym się rozwiodłam i miałam drugiego męża, który zmarł 2 tygodnie temu. Z pierwszym mężem małżeństwo to katastrofa mimo, że na Instagramie wyglądalibysmy jak cudowna i piękna rodzina. Taka gra pozorów. Drugi mąż to była miłość mojego życia, rozumieliśmy się zawsze, kochaliśmy, to był związek wymarzony. Mój mąż był bardzo dobrym człowiekiem, szczerym ale miał swój problem. On był 11 lat ode mnie starszy, a w chwili jak go poznałam był po terapii alkoholowej i starał się sobie radzić. Zaakceptowałam to chociaż różnie było. W trakcie naszego związku było różnie - dane nam było być razem 2,5 roku - czasem wytrzymywał kilka miesięcy bez alkoholu, a czasem potrafił miesiąc nie wychodzić z ciągu. Pomimo tego zawsze był dla mnie dobry, nie robił mi z niczym problemów, szanował mnie i widział, że robi źle. Później przeszedł jeszcze jedna terapię i jeszcze lepiej radził sobie z nałogiem alkoholowym. Mój mąż od czasu pierwszej terapii popadł w inny nałóg, później intensywność była mniejsza, ale na koniec bardzo się od tego uzależnił. Mowa o tabletkach uspokajających i na spanie. Potrafił wziąć 60 tabletek zolpidemu w jedną dobę i doprowadzał się do stanu podobnego do tego po wypiciu alkoholu. Nie umiał kontrolować tego. Oczywiście nie było tak codziennie bo on normalnie pracował i żył ale tabletki były codziennie. Po kilka na wieczór, kilka w ciągu dnia, a czasami ,,poplynal'' i brał paczkę lub dwie w ciągu doby. Czasem podmienialam mu tabletki albo chowałam ale to nie rozwiązywało problemu. Jego rekord to 180 tabletek, dawka śmiertelna, wzięta w ciągu doby po czym trafił do szpitala (zanim mnie poznał). My żyliśmy normalnie, ja pracuję jako księgowa, on pracował na rotacjach w Norwegii, z zewnątrz wyglądaliśmy ,,normalnie''. On bardzo się starał odstawić i alkohol i leki, zapisał się na terapię, niestety nie zdążył. Zmarł na raka trzustki w miesiąc nie mając pojęcia o diagnozie. Chorował 10 lat temu na zapalenie trzustki, a potem rozwinęło się przewlekle ostre zapalenie trzustki. Jak myślicie czy taki tryb życia mógł doprowadzić do choroby nowotworowej? Czy ja mogłam coś w ogóle zrobić? Bardzo się obwiniam o to, że zmarł...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Maybelinne napisał:

Witam, tak jak w tytule, nie umiem poradzić sobie z sytuacją i chciałabym porozmawiać anonimowo, na forum, potrzebuje rozmowy bo zostałam sama. Mam 34 lata, dziecko w wieku szkolnym, miałam pierwszego męża z którym się rozwiodłam i miałam drugiego męża, który zmarł 2 tygodnie temu.

To ciekawe bo 9 miesięcy wcześniej pisałaś że jesteś samotna i szukasz chłopa żeby zrobił ci dziedzko 😆

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, byłam, samotna przez chwilę, kłóciliśmy się wtedy, między innymi o ta kwestie, chciałam go w...ic i pokazać mu tamten temat co zresztą zrobiłam. I co? Wystarczy tłumaczenia? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×