TnT 2 Napisano 3 godziny temu Z oglądu na sprzeczność, czyli wartości przeciwnych, w rozumieniu dwojakich dróg rozbieżnych wynika trzecia, sam ogląd na sprzeczność dwojaką. Trójsprzeczność. Tym razem profanacją wniosku byłby sam intuicyjny podział tej na dwoje, czyli parzystość przeświadczeń rodzący wynikanie, dedukcję, implikację, dysfunkcję itp. odpierając, czy też bardziej odgradzając możliwość samooglądu ich wewnętrznych lub zewnętrznych zbierań Jednym słowem, żyjąc w świecie tak pierwotnie rozumianych sprzeczności i prawd wszystko miałoby tylko jeden początek i jeden koniec. A każdy przecież spostrzec może wielość końców i początków i zakańczać lub początkować je przez samą ich wielość. Ciągnie w sofizm, ale to uproszczenie, niczym umysłu wytchnienie. Chcąc kontynuować ten zaiste ważki temat, trzeba zdobyć się na odwagę i porzucić próżność, te wytchnienie w którym to czasie spocznie wraz z ciałem cała idea. Trójsprzeczności dwusprzecznością nie będzie dwuzgoda, tylko Trójzgoda a tę trzeba uzbroić trójjako...hmm Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
synagoga kadłubska 9 Napisano 3 godziny temu wypierrdalaj ze swoimi fałszywymi dualizmami zachodziarzu, bo jutro nie wstaniesz na maszę Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
TnT 2 Napisano 3 godziny temu 1 minutę temu, synagoga kadłubska napisał: wypierrdalaj ze swoimi fałszywymi dualizmami zachodziarzu, bo jutro nie wstaniesz na maszę wstanę i Ty też Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Shameless AngeR 103 Napisano 3 godziny temu Co za bełkot. Pseudointelektualny taki niby. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
TnT 2 Napisano 3 godziny temu 1 minutę temu, Shameless AngeR napisał: Co za bełkot. Pseudointelektualny taki niby. czemu? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Dwa donuty pączek tak 251 Napisano 2 godziny temu 1 godzinę temu, TnT napisał: Z oglądu na sprzeczność, czyli wartości przeciwnych, w rozumieniu dwojakich dróg rozbieżnych wynika trzecia, sam ogląd na sprzeczność dwojaką. Trójsprzeczność. Tym razem profanacją wniosku byłby sam intuicyjny podział tej na dwoje, czyli parzystość przeświadczeń rodzący wynikanie, dedukcję, implikację, dysfunkcję itp. odpierając, czy też bardziej odgradzając możliwość samooglądu ich wewnętrznych lub zewnętrznych zbierań Jednym słowem, żyjąc w świecie tak pierwotnie rozumianych sprzeczności i prawd wszystko miałoby tylko jeden początek i jeden koniec. A każdy przecież spostrzec może wielość końców i początków i zakańczać lub początkować je przez samą ich wielość. Ciągnie w sofizm, ale to uproszczenie, niczym umysłu wytchnienie. Chcąc kontynuować ten zaiste ważki temat, trzeba zdobyć się na odwagę i porzucić próżność, te wytchnienie w którym to czasie spocznie wraz z ciałem cała idea. Trójsprzeczności dwusprzecznością nie będzie dwuzgoda, tylko Trójzgoda a tę trzeba uzbroić trójjako...hmm Ciekawy wątek, choć mam wrażenie, że toniesz trochę w językowej metaforze kosztem klarowności pojęć Piszesz o "trójsprzeczności" jako przekroczeniu klasycznej dwoistości, ale nie do końca wynika z tekstu, czy chodzi Ci o kategorię logiczną, ontologiczną, czy raczej egzystencjalną. W logice sprzeczność dotyczy relacji między dwoma sądami (A i nie-A), więc wprowadzenie "trzeciej" wymagałoby pokazania, czy jest to nowa wartość logiczna (jak w systemach wielowartościowych), czy raczej meta-poziom oglądu samej sprzeczności. Jeśli mówisz o "oglądzie sprzeczności dwojakiej", to brzmi to jak próba wyjścia poza dychotomię i dostrzeżenia procesu, w którym przeciwieństwa współistnieją i generują coś trzeciego. Wtedy "trójsprzeczność" mogłaby oznaczać napięcie między tezą, antytezą i perspektywą, która obejmuje obie, ale nie redukuje ich do jednej. To jednak nie znosi sprzeczności, tylko zmienia poziom jej opisu. Zgadzam się natomiast z intuicją, że świat nie wyczerpuje się w jednym początku i jednym końcu – doświadczenie wielości perspektyw podważa prostą binarność. Trzeba jednak uważać, by nie popaść w sofizmat polegający na zastępowaniu precyzji pojęć ich poetycką wieloznacznością. Jeśli "Trójzgoda" ma być czymś więcej niż figurą retoryczną, warto doprecyzować jakie trzy elementy mają wejść w zgodę? Na jakiej zasadzie? I czy ta zgoda znosi sprzeczność, czy tylko ją obejmuje? Może kluczem nie jest mnożenie sprzeczności, lecz rozróżnienie poziomów między logiką zdań, dynamiką relacji i doświadczeniem podmiotu. Wtedy "trój" nie byłby trzecią sprzecznością, lecz trzecim wymiarem rozumienia huh Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
TnT 2 Napisano 2 godziny temu 10 minut temu, Dwa donuty pączek tak napisał: Ciekawy wątek, choć mam wrażenie, że toniesz trochę w językowej metaforze kosztem klarowności pojęć Piszesz o "trójsprzeczności" jako przekroczeniu klasycznej dwoistości, ale nie do końca wynika z tekstu, czy chodzi Ci o kategorię logiczną, ontologiczną, czy raczej egzystencjalną. W logice sprzeczność dotyczy relacji między dwoma sądami (A i nie-A), więc wprowadzenie "trzeciej" wymagałoby pokazania, czy jest to nowa wartość logiczna (jak w systemach wielowartościowych), czy raczej meta-poziom oglądu samej sprzeczności. Jeśli mówisz o "oglądzie sprzeczności dwojakiej", to brzmi to jak próba wyjścia poza dychotomię i dostrzeżenia procesu, w którym przeciwieństwa współistnieją i generują coś trzeciego. Wtedy "trójsprzeczność" mogłaby oznaczać napięcie między tezą, antytezą i perspektywą, która obejmuje obie, ale nie redukuje ich do jednej. To jednak nie znosi sprzeczności, tylko zmienia poziom jej opisu. Zgadzam się natomiast z intuicją, że świat nie wyczerpuje się w jednym początku i jednym końcu – doświadczenie wielości perspektyw podważa prostą binarność. Trzeba jednak uważać, by nie popaść w sofizmat polegający na zastępowaniu precyzji pojęć ich poetycką wieloznacznością. Jeśli "Trójzgoda" ma być czymś więcej niż figurą retoryczną, warto doprecyzować jakie trzy elementy mają wejść w zgodę? Na jakiej zasadzie? I czy ta zgoda znosi sprzeczność, czy tylko ją obejmuje? Może kluczem nie jest mnożenie sprzeczności, lecz rozróżnienie poziomów między logiką zdań, dynamiką relacji i doświadczeniem podmiotu. Wtedy "trój" nie byłby trzecią sprzecznością, lecz trzecim wymiarem rozumienia huh no widzisz, AI czyni założenia z dogmatu, niejako synkretyczny Bóg kolonii istot bakteryjnych Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
synagoga kadłubska 9 Napisano 1 godzinę temu 14 minut temu, TnT napisał: no widzisz, AI czyni założenia z dogmatu, niejako synkretyczny Bóg kolonii istot bakteryjnych taka trivia, wiesz że ten śmietnik który tutaj to wstawił zrobił sobie z ai kochanka homoseksualnego, podłączył je pod wibrator żeby nim sterowało i się tak zabawia? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
TnT 2 Napisano 1 godzinę temu 9 minut temu, synagoga kadłubska napisał: taka trivia, wiesz że ten śmietnik który tutaj to wstawił zrobił sobie z ai kochanka homoseksualnego, podłączył je pod wibrator żeby nim sterowało i się tak zabawia? jako, że nie zawsze przesłankę zamiaru stanowi intencja, ani na odwrót, ani pośrednio, to raczej trzeciego coś musi być Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
synagoga kadłubska 9 Napisano 1 godzinę temu Przed chwilą, TnT napisał: jako, że nie zawsze przesłankę zamiaru stanowi intencja, ani na odwrót, ani pośrednio, to raczej trzeciego coś musi być intencje nie mają żadnego znaczenia bo nie da się ich poznać tak samo nie da się poznać jak to jest być kimś innym. żeby intencje dało się poznać to ludzie by musieli albo zawsze mówić prawdę, albo zawsze kłamać. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach