Odpowiedz na ten temat

Czy znacie taką osobę ktora według was ma życie usłane różami? Ja znam.

  • gość 2017.01.22 [21:18]
    Gośc z 17.44- ciekawa jestem, czy napisze tu ktoś, kto ma zdanie przeciwne do twojego usmiech.gif . Moim masz 100% racji. Dlatego mojej córce staram się wpajać, że najważniejsze, to nauczyć się sensownych rzeczy i wiedzieć, że wytrwałosć przynosi efekty.
    Polacy w wiekszości od dziecka słuchają dyskusji, z których przebija chora podejrzliwość wobec innych i zazdrość o wszystko, stąd teorie, że komuś dobrze się wiedzie, bo rodzina mu załatwiła, ukradł, spał ( częściej spała) z kim było warto itd itp. Nie żartuję: znam faceta, którego właśni rodzice odwodzili od wyjazdu do Warszawy, bo tam wszyscy zdemoralizowani, a on nie nadaje się do robienia kariery. Nie są to prosci ludzie, tylko dobrze wykształceni mieszkańcy dużego miasta. On odniósł niekwestionowany sukces dzięki wielkiej pracowitości, zdolnościom, byciu spokojnym, poukładanym człowiekiem, a oni... stali się podejrzliwi wobec niego. Brzmi, jak ponury żart, ale to rzeczywistość. Facet ma fajne życie i rodzinne, i zawodowe, materialne, ale nikt mu niczego nie ułatwił- żona dawała wsparcie, a on harował. Ale ludzie nie wierzą
  • gość 2017.01.22 [22:41]
    gość dziś [21:18]
    To ,ja z 17.44. Przyklad z tym samodzielnym dochodzeniem do wszystkiego: Ogromna wiekszosc naszych rodakow w czasie wojny straciła wszystko - zaczynali od zera w kazdym razie w sensie materialnym. Ja, jako pokolenie zaraz powojenne , jaki wiekszosc moich rowiesnikow zylam bardzo skromnie. Moi rodzice nacisk kladli na wiedze- sami zreszta byli dobrym przykladem, do tego oczywiscie zyczliwa atmosfera w domu . W rodzinie mojego meza było podobnie. Dlatego dziwie sie ludziom mojego pokolenia i starszych ( o ile nie trafila ich jakis choroba itd) , narzekajacych na zycie, Rodzice stare lata spedzili w bardzo dobrych, wypracowanych pzrez siebie warunkach, otoczenie do konca miloscia rodziny. Teraz my, juz starsi mozna powiedzic, mamy własnie uslane rózami - do wszystkiego dochodzilismy sami. Dzieciom, owszem, zapewnilismy bardzo dobry start - bo niby dlaczego nie. Ale zawsze im tłumaczylismy, ze jesli nagle znaleźliby sie- powiedzmy- gdziekolwiek sami , bez srodkow do zycia , w ekstremalnych warunkach, wyprawach itd - powinni umiec jak najlepiej sobie radzic. Liczy się to co w głowie , no i charakter- nie narzekać - działać! No i dają radę!
  • gość 2017.01.23 [23:53]
    Ja też znam takie osoby przynajmniej takie robią wrażenie. I zazdroszczę. Ale najbardziej zazdroszczę tym którzy nie robili nic a żyją jak pączek w maśle. Lub mieli na tyle mądrych rodziców by pokierować. Moi byli zbyt liberalni i pogubilam sie w zyciu. Ale czasu nie cofnesmutas.gif
  • gość 23 53 2017.01.24 [11:27]
    A myślisz, że to tak dobrze, gdy rodzice kierują Twoim życiem, wszystko wiedzą lepiej od Ciebie, nie pozwalają Ci podejmować własnych decyzji? Kiedy dyktują Ci co masz robić: na chłopaków i randki będziesz miała jeszcze czas, wybierz taką szkołę, zostań w rodzinnym mieście itp. Ty miałaś lepiej, liberalni rodzice to skarb. Miałaś możliwość sama kierować swoim życiem, nawet jeśli niektóre twoje decyzje były błędne, to były to Twoje decyzje. Znam osoby, którym rodzice swoim wtrącaniem zmarnowały życie....
  • gość 2017.01.24 [11:34]
    tak, ale zbyt liberalne wychowanie nie wpaja ci żadnych zasad i reguł, które istnieją w każdym społeczeństwie. Mówienie dzieciom ''możesz być kimkolwiek zechcesz'' to przecież obiektywne kłamstwo, na dodatek zbyt szerokie, liberale pojęcie. Jeśli ukształtujesz dziecko, pokażesz mu jak się pracuje i wpoisz zasady (np. po szkole odrabiamy lekcje, potem czas na odpoczynek) oddajesz mu większą przysługę niż mówiąc ''róbta co chceta'' smiech.gif
  • gość 11 34 2017.01.24 [15:31]
    Nie o to mi chodziło, żeby dziecka nie nauczyć obowiązkowości i pracy, pozwalać mu na wszystko, tylko pozwolić młodemu człowiekowi na samodzielne decyzje odnośnie szkoły, pracy, spędzania wolnego czasu, wyboru partnera, swojego miejsca na ziemi. Wiesz ile jest osób, którym rodzice układają od małego życie po swojemu, nie zawsze zresztą dobrze. Często w ten sposób unieszczęśliwiają swoje dzieci.
  • gość 2017.01.24 [18:54]
    Cale zycie pracowalam bo tak mialam wpojone, mozg mi wyprali od malego pechowiec.gif Wiecznie w kieracie, malo czasu dla siebie. Owszem finansowo ok ale tylko w sensie ze nie trzeba sie o rachunki marwic.
    Kolezanka stwierdzila ze mozna rownie dobrze zakochac sie w bogatym jak i w biednym. Bralam to tak nie calkiem na serio bo myslalam ze sie wyglupia. Ale ona podazala za swoim celem. Glupia nie jest, wrecz przeciwnie. Studia ze znakomitym wynikiem, dala sobie tez rade za granica, fajna praca itd. To jej dalo mozliwosc poznania ludzi z zupelnie innej sfery podatkowej, ze sie tak wyraze usmiech.gif Jej obecny maz zarabia 2.5 mln zl rocznie. Do tego maja udzialy w innej firmie, z czego tez sa jakies diwidendy ale powiedzmy ze z tym nigdy nic nie wiadomo. To moze byc w roku 200 tys. zl a moze byc nic.
    Do tego on jest wyksztalcony, wysoki (ponad 190), ma doktorat w trudnym fachu, wysportowany, skromny i ze swietnym poczuciem humoru. Umie kazdego rozbawic. Niczego jej nie zaluje, co ona sobie zazyczy to ma. Odnosza sie do siebie (sa malzenstwem juz dluzej) bardzo ladnie i obydwoje z szacunkiem, az milo posluchac. Do tego on lubi cos dla niej czy gosci cos ciekawego ugotowac, znaja oboje biegle kilka jezykow, podrozoja po swiecie, z niczym sie nie obnosza, mozna wrecz powiedziec ze tak ogolnie to skromnie zyja. Ona samochodow nie cierpi wiec wszedzie lata rowerem i maz ja wrecz namawia zeby sobie jakis terenowy samochod wybrala dla bezpieczenstwa (sama slyszalam) ale ona jest absolutnie przeciwna bo tez ma troche hopla na punkcie srodowiska i zdrowej zywnosci.
    Znamy sie od lat. A mnie jednak tak czasem zazdrosc podzera pechowiec.gif Bo mowiac szczerze kolezanka nie jest zadna pieknoscia (165 na obcasach i do tego tak kolo 65kg pechowiec.gif ) i ogolnie to ocenialam ja kiedys bo uwazalam ze jej podejscie do zycia jest materialistyczne. Ale teraz w sumie ona ma super zycie i super meza, choc od poczatku stawiala karty jasno ze ona nie bedzie z zadnym nieudacznikiem.
    Ja tez nie mam zle ale w porownaniu do niej to marnie zyje...Do tego, moj maz, choc byla to wielka milosc, to jednak nie zawsze jest tym partnerem, ktorego w zyciu oczekiwalam. ..Mimo 1000 awantur, on sie dalej nie nauczyl zbierac po sobie brudnych ciuchow. Nieraz mam ochote to wszystko przez okno wywalic! A maz kolezanki, chociaz pan doktor i w ogole, to sortuje pranie , lata po zakupy czy oproznia zmywarke i nikt mu nic nie musi przypominac. On po prostu to robi.
    Trafila na swietnego faceta mimo zupelnie materialistycznego podejscia do zycia. A moze wlasnie dlatego?
  • gość 2017.01.24 [19:21]
    swoj ten mąz czy obcy ?
  • gość 2017.01.25 [08:21]
    Nie ma czegos takiego jak zycie uslane rozami. Jedni maja wiecej szczescia, inni mniej ale nie istnieje na tym swiecie osoba, ktora nie ma problemow i ktorej zycie to jedno wielkie pasmo sukcesow. Poza tym fortuna kolem sie toczy - to ze ktos ma w danej chwili udane malzenstwo, dobra prace i wspaniale zycie nie znaczy, ze tak bedzie wiecznie.
  • gość 2017.01.25 [12:26]
    18:54, potwierdzam, jest taka zalezność, ze całkiem przeciętne kobiety mają super mężów, a te wyżej niż przeciętne (chodzi o inteligencję, nie urodę) trafiają na buraków...być moze chodzi o to, że taki super facet chce się zaopiekować tą przeciętną kobietą, bo wie, że taka bedzie wierna i w niego wpatrzona, a on będzie "ten lepszy" w tym związku... z kolei byle jaki facet szuka sobie obrotnej, zaradnej, mądrej kobiety, która będzie głową i szyja w związku, podczas gdy on zwolniony z myślenia będzie leżał przed tv z piwem lub rozrzucał brudne ciuchy....
  • fancylow 2017.01.25 [12:33]
    Trzeba robić tak, żeby to nasze życie było klawe!
  • gość 08 21 2017.01.25 [13:15]
    Masz całkowitą rację. Każdy ma jakieś swoje zmartwienia, poza tym tak jak mówisz nic nie trwa wiecznie, dziś masz pracę, dobrego męża, wspaniałe dzieci, a jutro możesz nie mieć nic.
  • adrianna_88 2017.01.26 [17:46]
    Też znam kilka takich osób co powyżej opisałyście dziewczyny. A ja co? Nic. Mam 29 lat nawet męża nie mam ani dzieci mieszkam w cholernej ciasnocie z rodzicami i siostrą, pracę mam nawet ostatnio całkiem zarobki ok 2500 ale co z tego? Wracam do tego ciasnego domu gdzie nie ma nigdzie prywatności, koleżanki wszystkie po kolei wyszły za mąż większość ma cudowne życie a ja nic. ?Nie cieszy mnie nic pracuję w sklepie na kierowniczym stanowisku ale to ciężka fizyczna i psychiczna praca. Doceniam to że jestem zdrowa ok ale codziennie jestem, coraz bardziej przygnębiona tym mijającym życiem. Nie mam nikogo wokół nieudane związki za sobą. Czuję się nieatrakcyjna (ohydne znamię na twarzy na szczęście postanowiłam to usunąć jestem już po jednym zabiegu jeszcze kilka i będę wyglądać jak człowiek ale ile czasu mi zajęło żeby się zdecydować). Może jak zamieszkam sama to będzie mi lepiej bo planuje kupić jakieś małe mieszkanko może za rok. Wszystkie koleżanki siostra druga mężatka małe śliczne dziecko mąż piękny dom bez kredytu a ja nic smutas.gif harówa w pracy czasem od 5-6 często w weekendy. Gdybym chociaż miała dla kogo żyć ja nikogo nie obchodzę rodzinę itp
  • gość 2017.01.26 [20:19]
    Ado powyżej -wyprowadzka z domu to dobry pomysł .ps Biedronka Odido czy coś podobnego usmiech.gif ?
    A co do tych co piszą że każdy wszystko może i sobie życie różami wyścielić -a figa niestety ..
  • gość 2017.01.27 [14:28]
    ja jestem bardzo szczęśliwa. Jeżeli to jest życie usłane różami.
  • gośćaga 2017.01.27 [14:40]
    Adrianna, sama nakręcasz się na smutek, naprawdę. W wieku 29 lat nie każdy ma już kierownicze stanowisko, to świadczy o tym, ze masz charakter i nie jesteś słaba. Gdzie to stanowisko by nie było ( nawet w malutkim sklepiku), to nie powierza się go komuś, o kim się wie, że nie da rady. Doskonały pomysł z usunięciem znamienia. Potem poprawiaj inne rzeczy w sobie, wcale niekoniecznie fizyczne. Zainteresuj się samozrozwojem- w sieci za darmo masz masę wiedzy, która Ci pokaże, dlaczego pewne sprawy wyglądaja tak, a nie inaczej, ale przede wsyzystkim, jak z tym walczyć.
    Pozdrawiam
  • Małgorzata Rogowska 2017.02.17 [09:19]
    Ja nie zazdroszczę nikomu, szkoda mojej energii na takie negatywne emocję. Wręcz przeciwnie, ciesze się jak coś komu się uda, z jego szczęściausmiech.gif
    https://od-natury.pl/
  • gość 2017.02.17 [19:46]
    Cudowne miejsce , warto zobaczyć usmiech.gif
    https://www.youtube.com/watch?v=29mMaILL71Y
  • gość 2017.02.17 [22:40]
    A co powiecie na to, ze rodzice dali bratu piekny dom w ktorym mielismy mieszkac wspolnie, ja i on, na dole i na gorze, a brat go sprzedal za kupe kasy wyjechal za granice i tam sie wspaniale urzadzil?ja zostalam w kraju, bez niczego, opiekujac sie starymi chorymi rodzicami mieszkajacymi za miastem, sama z calkowita niezdolnoscia do pracy i renta 750 zl, schorowana...dostalam mieszkanie socjalne na poddaszu bez lazienki, na 4 pietrze, z piecem weglowym i kuchnia weglowa gdzie nie jestem nawet w stanie wegla sobie przyniesc...brat moj ma wszystko gdzies, zyje jak krol, zbudowal dom, rozkrecil firme i przyjezdza raz do roku nowym autem i swieci zlotem smiejac sie ze mnie ze musze sobie znalezc bogatego meza...powodzenia takiej schorowanej szkapie jak ja...waze 40 kg jestem wyniszczona zmeczona zyciem i opieka nad rodzicami mam kompletnie dosc.nie mam sily nawet mu zazdroscic tylko ptzykro mi ze tak mnie potraktowal.rodzicom tez , nie sppdziewali sie ze tak zalatwi sprawe.oni tez siedza na jego lasce bo kupil im na dozywotke maly domek ktory de facto jest jego wiec siedza cicho...
  • gość 2017.02.17 [22:51]
    gość dziś [22:40] No to rodzice zawalili sprawę. Skoro chcieli Wam dać dom na spółkę, to dlaczego przepisali go tylko synowi, zostawiając Cię z niczym? Powinni byli przepisać go na pół Wtedy brat chcąc go sprzedać musiałby mieć Twoją zgodę i dostałabyś połowę pieniędzy, za którą kupiłabyś sobie mieszkanie. W ogóle głupotą z ich strony straszną było za życia takie zapisy robić. Mało to takich historii z Uwadze czy Sprawie dla reportera już było, że rodzice zostawali na lodzie po przepisaniu majątku na dziecko? Współczuję Ci. Kawał drania z tego Twojego brata.
  • gość 2017.02.17 [23:00]
    Nie spodziewali sie czegos takiego.dopiero jak sie ozenil zmienil sie bardzo wobec nas.podejrzewam ze zona namowila go do tego.coz zrobic.
  • gość 2017.02.18 [00:30]
    Nikt nie ma zycia uslanego rozami, to tylko iluzja.
  • gość obecnie Kanada 2017.02.18 [02:58]
    Nie zgadzam sie z gość dziś [00:30].
    Moje zycie jest uslane riozami od momentu kiedy wyjechalam z PL na stale 30 lat temu.Zostawilam pijaka (dzis jest w przytulku, wszystko przepil) osoedlilam sie w Kanadzie.Potem sciagnelam dzieci i wszystkim zycie sie ulozylo jak z bajki.Corka ma meza pilota ,druga jeszcze studiuje.A ja z drugim mezem wyjechalismy z Kanady i wyjechalismy na emeryture do jego ojczyzny Hiszpanii.Mam tu raj na Ziemi .Podrozujemy b.duzo po swiecie obecnie jestem w Kanadzie na ur corki ,wracam do Hiszpanii i lecimy zwiedzac Argentyne,Chile i Urugwaj. Ciagle w rozjazdach i odwiedzinach dzieci.Poczatki mojego zycia byly niedobre ale potem wszystko juz poszlo jak marzenie.Innym zycze tego samego.
  • gość 2017.02.18 [04:38]
    gość 2017.01.22 [17:44] a teraz wyobraź sobie nowoczesną wojnę, taką, jaka nam - naszym potomkom grozi. Powiedzmy, że za 5 lat ktoś na początek elektromagnetyzmem zabija co może, od fabryk po telefony. Myślisz, że tu pomoże wykształcenie i pracowitość? A do tego nie musi być wojny, wystarczy przesadna aktywność Słońca i nasza obecna cywilizacja leży i wraca do epoki maszyn parowych (optymistycznie licząc, praktycznie dużo wcześniej raczej). I paradoksalnie w takim wypadku dużo lepiej da sobie radę rolnik z dziada pradziada po maks technikum niż np. inżynier konstrukcji stalowych. A ogromna masa ludzi nie będzie nawet wiedziała skąd, poza sklepami, bierze się jedzenie. Niektórzy się jakoś zaadaptują, oczywiście. Ale wielu wyprzeda za jedzenie cokolwiek będzie wartościowe (a raczej mało z cenionych obecnie dóbr będzie) a potem...
  • gość 2017.02.18 [06:43]
    Ja tam nie wierze w takie zycie. Jasne jedni maja troche lepiej, inni troche, lub bardziej gorzej, ale kazdy z nas jest w ciemniej d***e!
  • AnnHen 2017.02.18 [07:11]
    Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma... czasem wydaje się nam, że ktoś ma dobrze i może czasem tak jest są osoby które mają dużo szczęścia w życiu, ale czasem to tylko gra. Ludzie często zakładają maski i udają jacy to są szczęśliwi a tak naprawdę pomimo idealnego życia odczuwają pustkę. Moim zdaniem najlepiej jesteśmy Kowalski własnego losu - niepasuje Ci coś to zmień to, pewnie czasem są ograniczenia typu małe dziecko, mało kasy, ale ile osób mając kilkoro dzieci i nie będąc milionerem spełniło swoje marzenia, otwarło własny biznes czy zrobiło coś dla siebie. Możemy marudzić że ktoś ma lepiej albo docenić to co mamy, rzadko to ostatnio robimy, a nikt nam nie zabrania aby to nasze życie ulepszyć. Pozdrawiam
  • taki jeden facet 33 2017.02.18 [07:37]
    Taka prawda i wkurzające jest jak się tak widzi jak inni mają łatwiej ,ale co poradzisz ? Nie masz wpływu na to jak inni mają ,ale masz wpływ na siebie. Więc pozostaje Ci albo zaakceptować to jak jest albo codziennie się wkurzać i pielęgnować w sobie te emocje jak ktoś ma lepiej. Moja matka tak ma całe życie przeżywa jak to inni mają lepiej ,a sama nic nie zrobi ku temu. Z tego co czytam to autorka daje z siebie wszystko. Skoro tak jest to syć się tym do czego sama doszłaś niech to daje Ci siły ,że tak potrafisz ,że jesteś mocna. Pamiętajmy również ,że los się lubi odwrócić i jeżeli ktoś tylko czerpał z życia kosztem innych a sam się nie rozwijał to potem jak ci inni się odwrócą to może gorzko zapłacić.
  • gość 2017.02.18 [08:42]
    a ja nie wierze, ze ludzie maja zycie usłane rózami. Ok jedni maja wiecej pieniedzy, jedni mniej, ale nawet Ci co maja kupe kasy czuja jakies braki. Wiem po sobie, kiedys jak moj mąż zaczynał pracowac po szkole sredniej to cieszylismy sie ze ma 1000 zł na msc. Skakalismy pod sufit ze mozemy jechac do kina, ze mozemy isc na pizzeusmiech.gif . Teraz mamy wielokrotnosc tych pieniazków, mamy mieszkanie za gotówke, dziecko, a mi wciaz czegos brak. Nic mnie nie cieszy, to jest smutne smutas.gif
  • gość 2017.02.18 [08:56]
    8:42 ja mam podobnie. smutas.gif to znaczy ciesze sie, ze zycie mi sie nawet dobrze ulozylo, jestem zabezpieczona finansowo, moge sobie pozwolic na wiele rzeczy i nawet nie musze pracowac, jestem jeszcze calkiem mloda, mam 35 lat, a jednak czegos mi brak. Robie sobie jakies szkolenia tak dla rozrywki, staram sie doceniac male rzeczy, medytuje, uprawiam joge i w ogole tak sobie zyje bez stresu i ktos by powiedzial ale ona ma fajnie, ale jak juz mowilam, czegos mi brak, za czyms tesknie, ciagle mysle, ze gdzies jest pewnie lepiej i w ogole takie to zycie.
  • gość 2017.02.18 [09:47]
    Wystarczy że ciężko zachorujesz i szybko docenisz to co masz.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...