Odpowiedz na ten temat

Maz mnie bije, rozwod, podzial majatku

  • gość 2017.07.06 [18:54]
    Pytanie co do podzialu majatku w trakcie rozwodu. Moj maz ma firme i mieszkanie w polowie splacone, mial je przed tym jak sie poznalismy. Od poczatku mieszkamy w mieszkaniu meza, on zajmuje sie firma a ja jestem przyslowiowa pania domu, sprzatam, gotuje, zajmuje sie dzieckiem. On doslownie nie musi w domi robic nic. Ja nie mam zadnych dochodow, jestem tylko i wylacznie na jego utrzymaniu. Jesli sie rozwiedziemy to jak to by prawnie wygladalo? Ja dostaje opieke nad dzieckiem ale czy ten majatek ktory on wniosl do malrzenstwa jest do podzialu czy skoro juz mial je przed slubem to ja nie mam do niczego prawa? Biorac pod uwage ze jest male dziecko po rozwodzie sad przyznaje mieszkanie dziecku i prawnemu opiekunowi czy ja z dzieckiem mam sie wyprowadzic? Maz zrobil sie agresywny i mnie bije, jesli dojdzie do rozwodu to napewno bedzie z jego winy, jak to sie ma w swietle prawa jesli ja nie mam zadnego majatku, ani nic na utrzymanie swoje i dziecka? Czy skonczy sie na alimentach dla mnie i dziecka i musimy sobie szukac mieszkania? Moze ktoq wie lub byl w podobnej sytuacji? Dzieki z gory
  • nora69 2017.07.06 [19:47]
    Majątek twojego męża ,który miał on przed ślubem należy wyłącznie do niego,niestety.
    Mieszkanie nie jest przyznawane prawnemu opiekunowi dziecka,może też być tak,że mąż powie ,że ty nie masz warunków do wychowywania dziecka i dziecko sąd przyzna jemu ,ale nie ma tak ,że ty musisz się wyprowadzić i iść pod most. Nie pracowałaś ,bo wychowywałaś dziecko ,teraz możesz domagać się aby mąż kupił ci mieszkanie,bo nie masz gdzie mieszkać a dalsze zamieszkiwanie z tyranem nie wchodzi w grę.Jeśli udowodnisz wyłączną winę męża to możesz liczyć nie tylko na alimenty na dziecko ,ale również na dożywotnie alimenty dla ciebie.
    Pieniądze ,które zarabiał twój mąż w trakcie małżeństwa , jeśli nie mieliście spisanej intercyzy majątkowej , są również twoje ,również pieniądze na kontach ,niezależnie od tego na czyje nazwisko one są.
    Nie daj sobie wmówić,że ty nie pracowałaś to tobie nic się nie należy,to nie prawda.
    Jeśli mąż cię bije to wzywaj policję ,będziesz miała dowody jego winy,nie wahaj się.
    Nie wahaj się również wzywać pomocy i głośno krzyczeć gdy dochodzi do rękoczynów,im więcej ludzi wie co robi twój mąż tym lepiej dla ciebie a on strac***ewność siebie.
    W każdym państwie przyjęte jest ,że kobieta wychowuje dzieci i nie jest to powód aby małżonek mówił,że zona nic nie robiła.
  • nora69 2017.07.06 [19:50]
    Nie informuj męża o swojej wiedzy,bo zacznie ukrywać swoje pieniądze,w ogóle nie informuj go co możesz zrobić,niech bedzie potem zaskoczony.
  • gość 2017.07.06 [20:16]
    Nora nie wprowadzajwprowadza kobiety w błąd żadnego mieszkania jej kupić nie będzie musiał,natomiast jeżeli kredyt na to mieszkanie był składany w trakcie małżeństwa to należy się jej wartość połowy wpłaconych rat. I wartość połowy nakładów nas to mieszkanie. Poza tym połową wszystkiego co w trakcie małżeństwa kupili. A wina oj wcale to takie proste nie jest.Zbieraj dowody.
  • gość 2017.07.06 [20:50]
    "możesz domagać się aby mąż kupił ci mieszkanie,bo nie masz gdzie mieszkać"
    ... i opłacił popychacza raz na tydzień, bo nie ma cie kto popychać, a bez TEGO żyć nie możesz oczko.gifusmiech.gif - no chyba że ma?
    Swoją drogą dziwne - nie był agresywny i zaczął być agresywny? Albo to objaw choroby, albo mocno pracujesz na ten wpier/dal...
    W obu przypadkach może być trudno o orzeczenie wyłącznej winy.
  • gość 2017.07.06 [20:58]
    Mieszkanie jest męża i tobie należy się jedynie spłata z tytułu tego co spłaciliście w czasie małżeństwa. Mąż nie musi zapewniać ci mieszkania. Jeśli wygrasz sprawę o rozwód - to pewnie dostaniesz alimenty na siebie. Ale to potrwa i to długo - mój rozwód trwał 5 lat (samo czekanie na apelację to 1,5 roku). Więc w międzyczasie musisz zorganizować sobie życie na nowo.
  • gość 2017.07.06 [21:17]
    Zawsze mial problemy z kontrolowaniem emocji, ojciec sie nad nim znecal jak byl dzieckiem. Jednak kontrolowal je do czasu.... Jak urodzilo sie dziecko zrobil sie strasznie nerwowy, nie pozwala mi nawet do siebie mowic czasami. Juz nie chodzi mi o siebie, boje sie o dziecko choviaz agresja tylko w moja strone byla. Moimi dochodami jest jedynie macierzynski, potem bede musiala szukac pracy, jestem sama, bardzo daleko od rodziny, nie moge tez wrocic do domu rodzinnego, zdana tylko na siebie. I niewiem jak to sie skonczy... I czy dam rade finansowo, on ma bardzo dobrze zarabiajaca firme i zdecydowalismy jak zaszlam w ciaze ze zostane w domu przez.jakis czas bo nie potrzebujemy wiecej pieniedzy.... Mieszkanie kupil przed malrzenstwem... Powiedziec ze sobie zasluzylam na lanie to tak jak powiedziec ze kobieta sprowokowala do g****u bo zalozyla bluzke z dekoktem wiec prosze zachowac takie komenatrze dla siebie. Dostalam dzisiaj bo upieklam rybe w piekarniku zamiast usmarzyc....
  • gość 2017.07.06 [21:19]
    Małżeństwem i usmażyć
  • gość 2017.07.06 [21:21]
    Współczuje i trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie sprawy
  • gość 2017.07.06 [21:38]
    Wybaczcie ortografie ale jestem tak roztrzesiona ze to ostatnia rzecz ktora mnie teraz obchodzi... On niewie ze mam zamiar odejsc, boje sie na sama mysl. Najbardziej boje sie ze bedzie probowal odebrac mi dziecko... Nie mam wielu dowodow, nie wezwalam nigdy policji bo takich sytuacji nie bylo az tak wiele.. I nie bije mnie az sie krew leje, dostalam po glowie, plecach, nogach i popchnal mnie mocno na lozko, nie mam wielu siniakow jako dowod. Jedynie co to ze sasiedzi moze potwierdza bo slyszeli napewno... Niewiem jak sie do tego zabrac... Nie mowilam nikomu o niczym ze wstydu. Przed rodzinami i znajomymi uchodzimy za szczesliwych swierzo upieczonych rodzicow i zakochana pare, do tego on przed ludzmi jest kochany i okazuje mi wiele uczuc i milosc.. Przytula caluje usmiecha sie itd, do tego jest szanowanym bussinesmanem znajacym wielu ludzi ktorzy go szanuja... Boje sie ze jestem na przegranej pozycji. Jak zebrac dowody? Nagrywac go jak mnie upokarza? Bedzie ciezko to zrobic zeby nie zdal sobie sprawy...
  • gość 2017.07.06 [22:23]
    "kobieta sprowokowala do g****u bo zalozyla bluzke z dekoktem"
    Jeśli dekolt był do kolan, to grzech byłoby nie skorzystać.!!!
    A mi się wydaje że ty po tym urodzeniu dziecka, to doszłaś do wniosku, że ci sie należy więcej niż ci sie należy.
    A mąż, na podstawie twoich żądań i zachowań, doszedł do wniosku że faktycznie ci sie należy - i dostajesz.
    Swoją drogą - przyszłaś z gołą dopą, a uważasz że ci sie mieszkanie należy?
    No, ludzie!!! Za samo takie myślenie to sie należy. Trzy razy w łeb i siedem kopów dla równowagi!!!
  • gość 2017.07.06 [22:57]
    Ostatni komentarz jest wysoce nietaktowny i obrzydliwy.NIkt nie ma prawa osadzać kogos po kilku wpisach.
  • gość 2017.07.06 [23:06]
    Ostatni komentarz jest wysoce głupawy i debilny. Każdy ma prawo oceniać czyjeś postępowanie, intencje i zamiary po kilku wpisach.
  • gość 2017.07.06 [23:52]
    22.23
    Nie uwierze ze kobieta tak moze myslec jak myslisz ty....
    Ja od meza nic nie zadam poza szacunkiem i miloscia.
    Tak, jestem golodupcem, nie mialam takiego dobrego startu jak on, ale zawsze pracowalam ciezko i bylap niezalezna kobieta, on przekonal mnie zebym mu zaufala i zucila prace bo on sie mna zaopiekuje i zgodzilam sie zeby miec czas na stworzenie rodziny i prawdziwego domu pachnacego ciasteczkami o jakim zawsze marzylam i on byl pierwszy ktory mnie do tego sklonil. Ja nic nie mysle ani oczekuje, spytalam jak to prawNie wyglada bo nigdy wczesniej mnie to nie interesowalo.... A teraz mam 2 miesiecznego dzidziusia, smieszny macierzynski i nie wiem jak sobie poradzic w takiej sytuacji, wroce do pracy oczywiscie ale bede musiala zostawix dziecko w zlobku i niewem jak ja to pogodze...
  • nora69 2017.07.06 [23:55]
    No właśnie dlatego,że mąż jest biznesmenem i dobrze zarabia to żona ma prawo domagać się lokum.Nawet najemcom gdy mają dziecko a nie płacą czynszu nalezy zapewnić mieszkanie ,nie mozna ich eksmitować na bruk a co dopiero gdy jest to żona z dzieckiem czy była żona.To głupie kobiety z głupim honorem opuszczają dom czy mieszkanie ,nie mają gdzie się podziać i niczego się nie domagają.Są nawet tak głupie,że mówią,że niczego nie chcą.
    Będziesz jeszcze żałowała,że wstydziłaś się i ukrywałaś przed ludźmi jaki on naprawdę jest i to oznacza ,że nie ma mowy o żadnym orzeczeniu jego winy.
    Lepiej trochę się postaw i stanowczo mu powiedz,że wezwiesz policję gdy jeszcze raz cię uderzy a rodzinę i znajomych lepiej powiadom o tym co on wyprawia.
    Mój były mąż też był kochany ,ale alkohol zrobił swoje i pomału zaczęły się rękoczyny,policja była wiele razy a czasami wzywali ją sąsiedzi.Nie miałam żadnych problemów z orzeczeniem wyłącznej winy męża,mieszkanie też musiał mi zapewnić.
    Kobiety niczego nie osiągają ,bo z góry uważają,że to nic nie da.
  • gość 2017.07.07 [01:21]
    Nora ja to w sekrecie wszystko trzymalam bo poprostu bylo mi wstyd, jeszcze niedawno bylam cala w skowronkach i chwalilam sie kolezankom jakiego cudownego meza mam, bo on potrafil byc cudowny i ukladalo nam sie swietnie. Kiedys juz ktos mnie emocjonalnie bardzo skrzywdzil i moi rodzice bardzo to przezyli wiec tez nie chce ich martwic bo wiem ze nie beda spali po nocach a mama choruje na wysokie cisnienie i ma na glowie dziadkow i wiele obowiazkow, i mowila mi jak to ona sie cieszy ze mi sie w koncu ulozylo ze trafilam na dobrego czlowieka, ulozylam sobie zycie i mamy taka wspaniala coreczke i ona chociaz moze spokojnie spac wiedzac ze jestem bezpieczna i szczesliwa.. Serce mi sie kraja jak mysle o powiedzeniu jej prawdy... No i tez nie bieglam do ludzi sie skarzyc bo chcialam walczyc i to wszystko naprawic, jeszcze sie zastanawiam nad terapia bo wiem ze u niego jest to spowodowane przeszloscia.... Ojciec sie znecal i on poprostu nie wie jak sobie z tym poradzic w zyciu doroslym, do tego ma bardzo mocny i dominujacy charakter co akurat mi sie podobalo w nim zanim nie zaczal uzywac go przeciwko mnie... Nie ma zadnych problemow Z alkoHolem ani nic z tych rzeczy.
    Powiedzialam ze jak mnie jeszcze raz tknie to zadzwonie na policje... Ale wtedy juz nie bedzie odwrotu i wszyscy sie dowiedza
  • gość 2017.07.07 [05:53]
    Napisz my smsa ze jesli jeszcze raz Cie tknie lub poczujesz sie zagrozona, zastraszona to wezwiesz policje. Zacznij zbierac dowody czarno na bialym inaczej przegrasz sromotnie w sadzie!
  • gość 2017.07.07 [05:55]
    Zacznij nagrywac go jak Piasecka na telefonie lub dyktafonie. Mam nadzieje wszystko sie unormuje I poukladasz sobie zycie.
  • nora69 2017.07.07 [08:18]
    Wiem jak to jest z tym wstydem.Na początku też to miałam.Spróbuj jeszcze porozmawiać z nim o tej przemocy ,bo to jest przemoc .Ty jeszcze próbujesz go bronić ,mówisz,że tak naprawdę to on cię jeszcze nie pobił ,ale wierz mi,wszystko jeszcze przed tobą .U mnie też zaczynało się od popychań aż skończyło na pobiciu i duszeniu,wtedy powiedziałam ,stop . Przy kazdym następnym rękoczynie darłam się i wzywałam pomocy tak ,że sąsiedzi wzywali policję.Jak był trzeźwy to był cudowny ,ale nie chciał przestać pić.Gdy wieczorem zaczynał pić piwo to z każdym piwem narastała agresja,uciekałam z domu,musiałam szukać noclegu.
    To nie jest tak jak tu ktoś napisał "albo mocno pracujesz na ten wpier/dal." .Damscy bokserzy bicie żon mają w genach i nie jest im potrzebny jakiś powód ,oni zawsze znajdą powód typu ,zupa była za słona albo zbyt mało słona.On nie przestanie cię bić,jego ojciec to robił i on też będzie to robił.
    Musisz usamodzielnić się czyli iść do pracy.
    Nalezy ci się wszystko i wszystkiego możesz od męża dochodzić.To,że nic czy prawie nic nie miałaś to nie znaczy,że teraz nic ci się nie należy,w końcu twój mąż wiedział kodo bierze za zonę i jemu to nie przeszkadzało i jeszcze namawiał cię do tego abyś nie pracowała ,bo on wszystko zapewni.To normalna sytuacja w wielu rodzinach i gdy nie ma takich problemów jak w twojej rodzinie to często kobieta nie pracuje do końca życia a mąż jest zadowolony,że żona jest w domu a on może jej wszystko zapewnić.
    Takie typy jak "gość wczoraj [22:23]" to klasyczny przykład zdegenerowanych samców ,którzy uważają ,że żonie nic się nie należy poza egzekwowaniem od niej seksu.
    Bądź asertywna ,protestuj przy każdym objawie przemocy i nawet mów coś w rodzaju : chcesz naśladować swojego ojca,masz to w genach,ale ja nie pozwolę się bić.Rozmawiaj z nim ,namów na leczenie ,ale też nagrywaj to co on robi.
    Moze mogłabyś porozmawiać z jego matką w jego obecności,niech to ona ponosi konsekwencje a nie twoja matka.
  • gość 2017.07.07 [08:45]
    To nie tak ze on mnie nie pobil, poprostu nie na tyle mocno zebym slady miala na ciele. Dwa razy dostalam pozadnie ale siniaki jak mialam to zeszly juz... W takich momentach jak on jest wkurzony nie moge mu nic powiedziec, a jakbym wspomniala ojca to by pogorszylo sytuacje. Dopiero potem jak sie uspokaja i udaje sie normalna rozmowa on zdaje sobie sprawe i wie ze nasladuje swojego ojca. Powiedzial mi ze zeby uniknac tych sytuacji nie moge mu odpowiadac jak jest zdenerwowany tylko najlepiej zamknac sie i przeczekac, ale zaczyna sie zawsze od zastraszania i upokarzania i jak ja to slysze to zaczynam plakac i prosic go zeby przestal a to juz go doprowadza do szalu...
    Sproboje go nagrac ale w taliek sytuacji nie zawsze jest okazja zeby wziasc tel i zaczac nagrywac, pozatym on jest bardzo spostrzegawczy i glupi nie jest wiec jakby zobaczyl ze go nagrywam to az ciarki mnie przechodza jaka bylaby jego reakcja.
    Co do rozmowy z jego mama to niemozliwe bo zmarla na raka co on tez bardzo przezyl, i podejrzewam ze pogorszylo to jego stan emocjonalny. Jest jego siostra z ktora mam bardzo dobry kontaky i wiem ze ona stanelaby w mojej obronie, jego ojciec tez... Z ojcem kontakty sa bardzo poprawne, 10 lat temu ojciec przylaczyl sie do jakiegos stowarzyszenia katolickiego i zmienil soe diametralnie, wyciszyl sie, jest dobrym czlowiekiem, spokojnym i widac ze stara sie jak moze zeby nawiazac kontakt emocjonalny ze swoim synem i jego rodzina, chociaz zniszczyl mu dziecinstwo. Nikt sobie sprawy nie zdaje jaka jest rzeczywistosc. Ja boje sie wstydu najbardziej, mam wrazenke ze zawiodlam moja rodzine ze zawiodlam moje dziecko ktoremu tal bardzo chcialam dac pelna szczesliwa rodzine, nie chce zeby roslo bez ojca tymbardziej ze on ****ardzo kocha i niewyobrazam sobie co by bylo jak ttzeba bedzie sie rozdzielic i on nie bedzie jej widywal ani mogl soe z nia bawic codziennie. Ale tez boje sie ze z czasem ta agresja przejdzie rowniesz na nasza coreczke, bo teraz jest slodkim bobaskiem ale kiedys bedzie mowilo, odpowiadalo pyskowalo i buntowalo sie jak kazde dziecko a jego to wlasnie z rownowagi wYprowadza najbardziej. Juz niewiem sama co robic, znalazlam kilku dobrych psychologow na terapie, moze sprobojemy.
    Co do pieniedzy to dokladnie tak, on wiedzial ze pochodze z biedniejszej rodziny, nie zarabialam duzo ale bylam niezalezna. On nie przywoazuje wagi do pieniedzy, jest bardzo dobrym mezem jesli o to chodzi, nie wylicza mi nic nie wypomina, daje mi do dyspozycji cale swoje finanse i to ja kontroluje wszystko bo prowadze dom, rachunki itd. On chcial wlasnie zony w domu, jest kinserwatywnym facetem ktory chce zony w domu, dzieci biegajacych po domu i cieplych obiadkow, i zeby zona byla w domu jak on wroci z pracy zeby spedzic razem rodzinny wieczor, dla niego to normalne i naturalne ze facet utrzymuje swOja rodzine finansowo i jest z tego dumny. Ale do tego wszystkiego nie pasuje rozstanie i rozwody bo ja jestem oczywiscie na stratnej pozycji nie majac nic na siebie.... Ale sie rozpisalam... Nie rozmawiam z nikim od dawna, musialam sie wygadac
  • gość 2017.07.07 [11:56]
    23:06,
    sam ( -a ) dajesz sobie takie prawo i niech tak zostanie, bez komentarza.
  • nora69 2017.07.07 [20:48]
    Więc rozmawiaj z nim gdy jest spokojny,powiedz mu jak się czujesz,opisz to co on robi,powiedz,że to nie jest normalne,że boisz się go.Spytaj co masz robić,zadaj też pytanie czy macie się rozwieść,czy może masz strzelić sobie w głowę ,bo nie dajesz juz rady,powiedz,że życie w rodzinie tak nie wygląda.Spytaj go co myśli o przemocy domowej.
    Twoja sytuacja jest dokładnie taka jak myślałam i jak wielu kobiet nie tylko w Polsce ,ale i na świecie.
  • gość 2017.07.07 [21:05]
    Nie! Po następnym uderzeniu idź na policję. (WARUNEK KONIECZNY!!!)
    Jeśli przeprosi i będzie prosił i błagał ( tak- BŁAGAŁ!) - przebacz i bądź dobrą żoną. I nie wracaj do tematu nigdy więcej.
    Jeśli sytuacja się powtórzy kiedykolwiek - KONIEC definitywny.
    Ale jest i haczyk - nie wykorzystuj swojej przewagi do rządzenia i dyktowania warunków wszelkich. Bo niczego nie uratujesz.
  • nora69 2017.07.07 [21:29]
    Ja tak w końcu robiłam ,bo nie można żyć tak w nieskończoność.Lepiej skromnie ,ale w spokoju.
  • gość 2017.07.09 [12:29]
    Jezeli chcesz rozwodu, to musisz miec ku temu jakies podstawy nadajace sie do przedstawienia w sadzie. Wiec o to zabdaj! Jezeli maz bywa agresywny, to nagraj to lub zrob obdukcje zaraz po pobiciu. Nie ma innego wyjscia. W sadzie mozesz domagac sie alimentow i na dziecko i na siebie. Potem zalatwisz zlobek dla dziecka i pojdziesz do pracy.
    Wszysko mozna zalatwic, tylko trzeba wiedziec, czego sie chce i byc konsekwentnym.
  • gość 2017.07.09 [13:21]
    Zadzwoń na niebieską linię. Nie licz na to, że sąsiedzi będą zeznawać, każdy umywa ręce, więc musisz inaczej zgromadzić dowody, bo on będzie się bronił i oczerniał ciebie.
    Nagrywaj awantury - nawet dyktafonem w telefonie.
    Nie czekaj, aż zrobi ci krzywdę.
  • gość 2017.07.13 [23:32]
    A ja czegoś nie rozumiem, napisz mi jak wygląda jego agresja od A do Z, przychodzi z pracy do domu, wiesza kurtkę podchodzi do ciebie i cię leje? Od tak dla sportu? Jeśli piszesz że cię pipchnoł to napisz też dlaczego.
  • roken 2017.07.14 [02:19]
    Droga autorko, sad nie ma mozliwosaci zmusisc twojego meza zeby wynajal ci mieszkanie. Sad moze jedyne podzielic majatek wspolny ,po slubie ) Sad nie moze ingerowac w wasze kredyty ktore wzieliscie razem. Bicie nie ma wplywu na podzial majatku. Musisz zalozyc osobna sprawe,ktora bedzie miec wplyw na wasz rozwod.
  • gość 2017.07.16 [09:43]
    nie bylo Mnie przez te kilka dni bo mozna powiedziec ze byl.... Spokoj.
    Odpowiadam na pytanie... Nie zaczyna sie to bez powodu, ale powod zawsze jakis jest jak on jest w zlym humorze. Opisze dzisiejsza sytyacje, wstalismy zjesc razem sniadanie, wszystko dobrze, i on sobie zrobil jajka sadzone, ale takie z zoltkiem lekko scietym prawie surowym, ja takich nie jem, obrzydzaja mnie. I rozmawiamy przy sniadaniu i on mi proponuje zebym zjadla kawalek. Ja odmawiam i on zaczyna sie denerwowac i mowic ze jestem jakas dziwna ze nie lubie tego, ze "normalni" ludzie takie jedza, ze mam jakies zly gust, jestem glupia itd itd... I zaczyna sie to od p*****ly i wyzywanie robi sie coraz bardziej upokarzajace i zlosliwe. Ja odpowiedzialam, " prosze nie wyzywaj mnie przez glupie jajka" i to sprawia ze on jest jeszcze bardziej zdenerwowany, podchodzi i dal mi pstryczka w glowe i rozkazuje mi "nie p
    Odpowiadaj mi, nie pyskuj". Traktuje mnie w ttm momencie jak male niegrzeczne dziecko i wiem ze jak bede dalej odpowiadac to bedzie gorzej..... Wiec wstalam i wrocilam do sypialni z grobowa mina, i on na to ze juz rozwalilam dzien, ze on nie ma ochoty mnie widziec, ze idzie do biura na caly dzien, ze jestem chora pqychicznie itd. Ja poprosilam zeby sie uspokoil i zebysmy porozmawiali, zeby zrozumial ze po tym jak mnie uderzyl kiedys teraz sie boje takich sytuacji i ze niewiem jak mam sie zachowywac. Prosilam kilka razy zeby na spokojnie usiadl i sie uspokoil ale on wyszedl do biura....
    Sytuacja z przed kilku tyg....
    Pojechal na gym przed poludniem, a bylisly umowieni do jego rodzico Na obiad na 2. Jest 1:50 a jego nie ma (licze ze bedzie musial sie przebrac w domu po gym). Dzwonie raz, przez halas maszyn na gym nie mozemy porozmawiac wiec mowie glosniej, kochanie spoznimy sie! Pospiesz sie!, dochodzi 2 dzWoni on ze jest juz w drodze, na to ja zdenerwowana ze przeciez woedzial na ktora mielismy byc i zeby sie pospieszyl, na co on ze nie bedzie wchodzil do domu bo juz jest przebrany (wzial sobie ciuchy do przebrania tym razem). Schodze z dzieckiem do auta i widze jego zla mine, na wejsciu z usmiechem mowie, przepraszam kochanie, nie wiedzialam ze wziales ciuchy do przebrania bo zawsze przychodzisz najpierw do domu. I on zaczyna sie na mnoe drzec, ze jestem debilem, idiotka, ze go w******m, ze na niego krzyknelam, ja proboje sie wytlumaczyc zaskoczona sytuacja, ale za kazdym moim slowem jest gorzej. Siedze z dzieckiem na tylnym siedzeniu, on sie odwraca i reka pije mnie po glowie i po nogach, wrzeszczy, ja zaczynam plakac i blagac zeby przestal, ale to dziala jak plachta na byka. Zawracamy do domu.... Dostaje kilka pchniec po scianach i na lozko i najgorszych wyzwisk typu ty k****, d****** zniszczylas mi zycie itd.....
    Dalej nie mam nagran, dzisiaj po wszystkim jak zaczelam sie zalic i mozoc ze od pstryczka moglo dojsc do czegos wiecej , mowi ze jestem chora i ze kestem klamczucha ze mnie nie dotknal. I sie ze mnie nabijal ze " jak ty mozesz wytrzymac takie znecanie sie bidulka?, nie boli cie glowka od tego jak dostalas pstryczkiem?"
    I wyszedl, niewiem kiedy wroci i w jakim humorze bedzie.... Wzial swoje leki na uspokojenie, moze mu przejdzie, bo go uspokajaja zazwyczaj, ale widzialam ze zamiast calej, wzial tylko pol tabletki. Boje sie....
    Autorka
  • gość 2017.07.16 [09:48]
    Moim pytaniem jest co sie dzieje z dzieckiem jesli matka nie ma mieszkania i jest w duzo roszej sytuacji finansowej. Czy to znaczy ze on odbierze mi dziecko bo ja nie mam gdzie mieszkac, ani nie mam stalej pracy narazie? W ostatecznosci wrocilabym do rodzicoW ale powiedzmy ze takiej mozliwosci niema. Jak to prawie bedzie wygladalo jesli dojdzie do rozwodu i nie bedzie orzekania o winie bo np nie mam wystarczajacych dowodow?
  • gość 2017.07.16 [14:53]
    Polska to dziwna kraj, bo w takiej sytuacji zazwyczaj sąd przyznaje dziecko matce. I matka z tym dzieckiem tułają sie po domach samotnej matki, po wynajętych mieszkaniach... i generalnie do końca życia żyją w biedzie.
    Po krótkim czasie do mamy przyczepiają sie jakieś wujki, dziecko idzie w wóde i narkotyki. I tak rośnie w siłę rodzima patologi, która trwa przez pokolenia.
    Ale idzie ku lepszemu - już Ukochany Pan Prezes wziął sie za te święte krowy ze sądów. I jest szansa że ojciec przestanie być rodzicem drugiej kategorii.
    Tak na dopomóż Panie Prezesie. Ament.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...