Odpowiedz na ten temat

Maz mnie bije, rozwod, podzial majatku

  • gość 2017.07.16 [16:21]
    Pisze o czmowieku ktory jest w stanie podniesc na mnie reke za to ze jajka sadzonego nie zjadlam. Myslisz ze to dobry pomysl zeby zostawiac mu dziecko i odebrac mi? Jestem pozadna kobieta, nie jakas alkohiliczka zeby wojkow tego pokroju sprowadzac do domu., pozatym kolejny facet w moim zyxiu to ostatnoie o czym w tej chwilo mysle.
    Moj maz pracuje czasem po 12 h dziennie, nie spedza z nami czasu prawie nigdy, bo jezt zajety firma. Z dzieckiem tez nie pomaga, pieluche 3 razy zmienil, jak mala zaxzyna plakac to wciska mi ja na rece po sekundzie. Raz wyszlam na zakupy i zostawilam ich na 30 min, i jak wrocilam to mala az sie dlawila plczem a on siedzial przed kompem i pracowal..... Jestem z nia 24/h, uspokaja sie tylko ze mna, karmie ja piersia, kto o zdrowych zmyslach odda mu dziecko. On nie ma na nia czasu! Jak by ja mial to zatrudnil by opiekunke na cale dnie i noce a on zyl by dalej swoim zyciem i praca... Ja dalabym malej cala moja uwage, wrocilabym do pracy na pol etatu, i z jego finansowa pomoca dalabym swietnie rade z nia sama. A nie zostawila obcej osobie do w Ychowania...
  • gość 2017.07.16 [17:24]
    Słyszałem tylko o jednej kobiecie, która po rozwodzie nie sprowadzała wujków - trafiła na oddział zamknięty. Więc scenariusz że zaczniesz sprowadzać wujków nie jest hipotetyczny - to scenariusz PEWNY! Kwestia 2-3 lat max.
    No dobrze - jesteś super-matką (jak wszystkie matki-polki), super-żoną (jak wszystkie rozwódki) - ale gdzie ty zamierzasz mieszkać z tym dzieckiem? Pod mostem? W przytułku?
    Nie uważasz że w domu mu będzie lepiej niż w bidulu? Czy w jakiejś rodzinie zastępczej?
    No spójrz na to obiektywnie - chcesz rozwodu? OK. Ale co ci to dziecko zrobiło że szykujesz mu biedę i poniewierkę?
  • gość 2017.07.16 [18:25]
    17.24
    Aha czyli ze najlepiej oddac dziecko ojcu ktory dziecka niewychowa tylko opiekunka, i ktory pobije je jak dostanie zla ocene w szkole albo nie bedzie chcialo zjesc kolacji? Czy lepiej zostac i niech dziecko patrzy jak tatus mnie leje i wyzywa od najgorszych k***w bo poprostu ma taka ochote.... Niewiesz o kim rozmawiasz. Moj maz to despotyczny ham ktory nie ma hamulcow... Ja nie mowie ze jestem perfekt matka ani zona, nigdzie tego nie napisalam, napisalam ze sprawuje 24/7 opieke nad dzieckiem i staram sie jak moge byc przykladna zona i matka. Pod most nie pojde, moglabym wrocic do miasta gdzie mieszkalam wczesniej i dostane prace od reki bo szefowie mnie kochaja jak wlasna corke i przezyli moke odejscie z pracy jak sie do niego przeprowadzalam. Do tego moge wynajac mieszkanie, i dziecko do zlobka na moje godziny pracy, i przy pomocy finansowej ojca dalabym rade. Ale jak na to spojrzy sad? Bo to bylyby tylko obiecanki dla sadu... Dla ktorego jestem bezrobotna i bezdomna.
    Jesli chodzi o komentarze z wujkami to noe rozumiem twojej postawy, czyli ze jak moj maz po rozwodzie zostanie.z dzieckiem tez nie powinien zadnej "ciotki" szukac, i juz do konca zycia byc samym bo pewnie sie to alkoholizmem skonczy. Kazdy ma prawo ulozyc sovie zycie na nowo po rozwodzie, tak samo kobiety jak i meszczyzni i nie rozumiem zwiazku z moim tematem bo ja sie zastanawiam jak tu walczyc o moje dziecko a nie szukam nastepnego idiote ktory bedzie mi probowal zycie zniszczyc!
  • nora69 2017.07.16 [23:11]
    Co to za głupoty z tymi wujkami? Od razu widać ,że zyjesz wśród patologii i sama też jesteś tego pokroju .Normalnej kobiecie nie przychodzą nawet takie określenia i pomysły.
    Jak jest się wolnym to nie ma powodu aby nie ułożyć sobie życia na nowo ,ale dlaczego to miałoby być picie alkoholu,sprowadzanie sobie jak to określasz "wujków" , a czemu dziecko zaraz do bidula,tylko takie rozwiązania znasz? To przykre ,że musiałaś wychowywać się w takim środowisku i innego scenariusza nie znasz ,ale zapewniam cię ,że można inaczej.
    Ja rozstałam się z mężem ,miałam 2 dzieci i jakoś nikogo nie sprowadzałam ,nie piłam alkoholu a dzieci nie były w bidulu.
    Autorko ,zacznij wreszcie mówić ludziom o tym co u was się dzieje.
    Potem możesz najpierw wyprowadzić się załatwiwszy wcześniej pracę a dopiero potem rozwodzić się .Praca na cały etat a nie pół,musisz być zabezpieczona finansowo .Nikt ci wtedy dziecka nie odbierze .Jeśli to wszystko będziesz miała tylko w planach to cienko to widzę .
    Jeśli zaczniesz opowiadać co twój mąż wyprawia ,zaczniesz krzyczeć gdy daje ci te pstryczki lub popycha ,gdy wreszcie zaczniesz stawiać opór to nawet sąd zrozumie ,że nie da się żyć z nim pod jednym dachem .
    Jeśli sąd będzie wiedział,że on dużo zarabia to może zasądzić odpowiednio duże alimenty aby starczyło również na wynajęcie mieszkania .
    Takich rzeczy sąd nie robi tylko w przypadku patologii takiej gościówa dziś [17:24] ,bo wy tak mało zarabiacie ,że nie ma z czego egzekwować albo w ogóle nie pracujecie.
    Ibisz płaci po 15 tys.na każde dziecko a wy nie dostajecie nawet 500 zł alimentów i dlatego wiele rzeczy nie mieści się wam w głowie.
  • gość 2017.07.16 [23:25]
    przez telefon mówisz do niego - kochanie? niepojęte, jak durna jesteś...
  • gość 2017.07.16 [23:27]
    Wśród moich znajomych był przypadek, że dziecko przyznano ojcu- wysokie zarobki i mieszkanie. Matka może widywać dziecko co dwa tygodnie, i musi płacić alimenty. Nareszcie jakaś sprawiedliwość w tym kraju.
  • gość 2017.07.17 [00:15]
    Tak, mowimy do siebie kochanie, sloneczko, itd a potem potrafi mnie udezyc. Taki paradox...
  • gość 2017.07.17 [05:16]
    A wy co z tym alkoholem? - głodnemu chleb na myśli?
    To co wy nazywacie "układaniem sobie życia na nowo" - TO jest PATOLOGIA! Same wiecie ile tego towaru trzeba przez siebie przerzucić żeby wybrać tego (znów) jedynego. I dzieci na to patrzą!! A potem jest kolejny "jedyny" i następny... I w skrajnych przypadkach jest 7 dzieci i każde ma swojego tatusia i pół wsi wujkówoczko.gif
    Bo troje dzieci, każde z innym, to już dla was norma.
    I kto tu jest patologia?
    "Porządne" kobiety - PHI!
  • nora69 2017.07.17 [07:25]
    Jak się jest patologią to właśnie taki obraz życia się ma jak ty powyżej ,współczuję ci.
  • nora69 2017.07.17 [07:44]
    Autorko , ja rozumiem ,że starasz się robić wszystko aby był spokój ,ale nie tędy droga .
    Takie uległe kobiety ,zdmuch*jące mężom pyłek spod nóg ,ustępujące we wszystkim są dla nich nic niewarte .Mężczyźni nie lubią takich kobiet ,gardzą nimi o czym już nie raz się przekonałaś.
    To się nie zmieni i będzie tylko gorzej .
    Przy każdym incydencie z pstryczkiem czy popchnięciem cię ,czy wyzwiskami stanowczo pytaj co to ma znaczyć ,powiedz ,że nie życzysz sobie takich zachowań i ,że zgłosisz to na policję i w końcu zrób to .
    Nic nie osiagniesz "słoneczkami" i "kochaniami" ,jeśli jedziecie do teściowej a on tak się zachowuje to nie udawaj potem ,że nic się nie stało ,bądź obrażona a na pytanie teściowej powiedz prawdę a nawet bez pytania. Twoje zachowanie sprawia ,że on wie ,ze może sobie pozwalać coraz więcej ,bo jest bezkarny ,bo ty i tak nie piśniesz słowa a jeszcze po tym będziesz mówić do niego "kochanie" ,ale on właśnie za to cię nienawidzi ,bo nie jesteś kobietą ,nie jesteś partnerką ,jesteś bezwolną istotą a takie na żonę się nie nadają. Przepraszam ,bolesne to ,ale taka jest prawda.
    Raczej nie ma szansy na to ,ze on cię pokocha na nowo ,ale nigdy nic nie wiadomo .
    Zacznij egzekwować swoje prawa ,jak cię popchnie czy pstryknie to nie rób mu obiadu ,nie odzywaj się do niego,ostrzeż go ,że miarka się przebrała i teraz będziesz zgłaszać to na policji,bo to jest przemoc ,jeśli sytuacja się zaostrzy to idź na policję .
    Nie masz wyjścia ,albo wóz albo przewóz,zdobądź się wreszcie na odwagę.
  • gość 2017.07.17 [09:47]
    nora69
    Rozumiem twoj punk widzenia i nie obrazam sie za to jak ocenilas moja sytuacje ale niestety nie tak to wyglada. Konflikty sa wlasnie dlatego ze ja nie jestem cicha zonka spelniajaca zyczenia tylko zawsze odpyskowuje, walcze, stawiam sie i jego to wlasnie z rownowagi wyprowadza. Czy on mnie kocha... Tak i to bardzo, wiem o tym i czuje to jak jest miedzy nami dobrze, on tak traktuje osoby ktore wlasnie kocha niestety.... A potem zaluje. To jest uwarunkowane jego przeszloscia, ja naprawde wierze ze on nie jest zlym czlowiekiem tylko bardzo skrzywdzonym jak byl dzieckiem i nie radzi sobie z emocjami. Widze jasno jak traktuje mnie jak male niegrzeczne dziecko ktore trzeba ukarac i dac lekcje... Czyli schemat ze sOjego dziecinstwa. Co do nie gotowania i nie robienia nic w domu bo jestem obrazona... Wiesz ja to robie nie dla niego tylko dla nas bo lubie miec posprzatane i ugotowane itd, on utrzyluje nasza rodzine, daje mi dostep do swoich kont i finansow, nie gra nigdy z tym, nie kara mnie odcinajac mnie albo zostawiajac mnie bez pieniedzy. Wiec nie widze sensu w walce w ten sposob, na zasadzie nie bedziesz mial dzisiaj obiadu....
    Co do mowienia tzsxiowej to niemozliwe bo niesteyy zmarla 3 lata temu, jakby tu byla moze sytuacja bylaby inna bo on byl z nia zwiazany bardzo i bardzo ja kochal, a byla to codowna kobieta i podejrzewam ze potrafilaby nam jakos pomoc.
    Ja sama nie nawidze demonsTrowania klotni przed ludzmi, moim zdaniem takie rzeczy zalatwia sie w domu za zamknietymi drzwiami, do tego wstyd i strach czuje jak polysle ze komukolwiek mialabym opowiedziec co przezywam w domu. Ja chyba zyje nadzieje ze to sie zmieni kiedys... Wczoraj reszte dnia nadasani spedzilismy... Poznym wieczorem jak polozymam dziecko spac przyszedl do mnie i spokojnym glosem poprosil zebym spedzila z nim wieczor, i juz bylo ok. Przytulil mnie bardzo mocno i powiedzial ze chce zeby bylo miedzy nami dobrze bo bardzo mnie kocha, ale mamy wielki problem... Taki ze on nie panuje nad emocjami i jak xos go z rownowagi wyprowadzi to robi sie agresywny a ja mam nieziemski dar wyprowadzania go z rownowagi. Biore to z przymruzeniem oka bo wiem ze mam charakter ale czasami bez uzywania go mi sie dostaje bo on poprostu ma stres i sie na mnie wyzywa.
    Jesli chodzi o te nasze czulosci to tak bylo zawsze, tacy jestesmy... On nawet bardziej, chyba nauczylam sie od niego czulosci slownej, zamiast swoim imion czesciej uzywamy jakis slodkich zwrotow, nie widze nic w tym zlego. Oczywiscie w momentach jak sie klocimy nie mowie do niego kochanie, misiaczku tylko zwracam sie do niego po imieniu.
  • gość 2017.07.17 [09:54]
    Jak możesz być przykładna i dobra żona jak sama mówisz że ciągle dzieckiem się zajmujesz? Przestań tyle uwagi poświęcać dziecku a zacznij mężowi i wtedy się uspokoi. Raczej nie bi je cie bez powodu tylko z frustracji lub bezsilności, a to zapewne spowodowane jest tym że nie masz dla niego czasu i nie poświęcasz uwagi.
  • gość 2017.07.17 [10:41]
    Jak tata zabiera dziecko do siebie i jest tam co i raz nowa "ciocia" to jest ok,ale gdyby matce za jakiś czas przysedl pomysł ułożenia sobie życia z mężczyzną,to lecą gromy.
    Jakaś podwójna metnalnosć kogos tu naskakaującego (gość od wujków).
  • gość 2017.07.17 [10:44]
    Jasne ze mam dla niego czas, dzieki bogu nasza mala jest bardzo grzeczna i dzieki temu mam bardzo duzo czasu dla siebie i dla meza, wychodzimu do restauracji 2 razy w tyg conajmniej, w domu ma wysprzatane i wszystko na gotowo. Sex byl w dzien jak wyszlam od lekarza z wizyty kontrolnej i tak jest do dzis prawie codziennie, nie mecze go nigdy komentarzami zeby mi pomogl z dzieckiem czy cos w tym stylu. Jak on wraca z pracy to przygotowuje z nim.kolacje i chociaz sama nie jadam o tej porze to siadam a nim przy stole czasem z mala na rekach i rozmawiamy , potem klade mala spac i spedzam z nim calutki wieczor, przytylamy sie na sofie, ogladamy tv i rozmawiamy, a dziecko spi, teraz zaczela przesypiac 6-7 h dziennie, skonczyla 2 miesiace. Jest jak aniolek, wychodzimy z nia do restauracji i na zakupy razem bez problemu. Codziennie wstaje z nim rano jak dziecko jeszcze spi, robie kawe, przygotowuje sniadanie, jeszcze mu koszule jakas wyprasuje przy okazji do pracy, zegnamy sie codziennie przytulaniem i buziakami przed jego wyjsciem do pracy... Ja jestem zawsze wypoczeta, moze 3 razy nocy z dzieckiem nie przespalam ale tak to mala jest poprostu super, od poczatku spala i jadla pieknie i w nocy tylko sie budzila na cyca i dalej spac. Spimy razem w lozku, ja go nigdy nie budze do malej, kupilam mu zatyczki do uszu zeby w tygodniu spal i wypoczywal bo ma odpowiedzialna prace, a ja sobie po jego wyjsciu jeszcze odsypiam godzinke rano.
    Wiem,,, to wszystko wyglada jak idealna rodzina z reklamy. I tak jest, gdyby nie ten jego brak rownowagi emocjonalnej bylabym najszcaesliwsza kobieta swiata. Nawet dzisiaj rano on sam powiedzial jak sie zegnalismy... "Kochanie, mamy wszystko co potrzeba do szczescia" a jednak...
  • gość 2017.07.17 [10:53]
    Piszac ze zajmuje sie dzieckiem 24/7 nie mialam na mysli ze wisze nad dzieckiem caly czas i juz nic innego nie robie, chodzilo mi o odpowiedzialnosc obowiazkow, ze mala jest ze mna i ja ja przebieram, kapie, karmie, uspokajam, chodze do lekarza itd itd a on tylko chwile sie z nia bawi jak wraca wieczorem ale jak mala placze to odrazu mi ja na rece wciska...
    Do tego dbam o siebie bardzo, wrocilam do wagi z przed porodu, zawsze mam zrobione paznokcie, ladnie ubrana, lekki makijarz, ulozone wlosy, no naprawde sie staram jak moge zeby miec sama z siebie satysfakcje i zeby moj maz byl przy mnie szczesliwy i usatysfakcjonowany. Moja mama po dzieciach przestala o siebie kompletnie dbac, dom byl przytulny ale nie swiecilo porzadkiem, i ja zawsze obiecywalam sobie ze taka nie bede, ze bede tez kobieta oprucz bycia matka z odrostami i w dresie caly czas bo dodatkowe kg po ciazy. Wiem ze to nieskromnie brzmi ale nie mam sobie nic do zarzucenia.... Mimo wszystko powodem do awantury moze byc wlasnie to ze jajek sadzonych nie lubie...
  • gość 2017.07.17 [10:55]
    I nigdy Ci nie powiedział co mu nie pasuje? Znam to z doświadczenia i musi być jakiś powód.
  • gość 2017.07.17 [11:15]
    Nie ma takiego powodu, aby mąż autorki dawał jej pstryczki czy popychał. Nieważne co zrobi autorka, nic nie upoważnia do kar cielesnych. Wyraźnie trzeba to nazwać przemocą.
  • gość 2017.07.17 [11:36]
    Autorko robisz takie błędy, ze az oczy boląpechowiec.gif Ale do tematu - najpierw chciałaś rady co zrobić, ze maz Cie bije i poniża, nie ma w domu u przy dziecku żadnych obowiązków - a teraz, klasycznie, zaczynasz go bronić. Nic z tego nie bedzie. Zostaniesz przy nim, potem bedzie tylko gorzej, a Ty zmarnujesz sobie zycia. I dziecko wpędzisz w nerwice, bo zacznie rozumieć i bedzie patrzyła na wasze kłótnie i rękoczyny. Powodzenia.
  • gość 2017.07.17 [11:39]
    Zgadzam się z przedmówczynią. To jest typowy syndrom ofiary.
  • gość 2017.07.17 [11:48]
    A ja powiem że małe dziecko to trudny czas także dla mężczyzny i z czasem mu przejdzie.
  • gość 2017.07.17 [12:00]
    Powtórzę raz jeszcze, najtrudniejszy okres nie upoważnia do szturchania. Trzeba postawić wyraźne granice.
  • gość 2017.07.17 [12:24]
    Nie bronie go.... Pisze jakie sa fakty. Opisuje jego zle strony jak i te dobre co jest odpowiedzia na wasze pytania lub wyjasnieniem blednych wnioskow i komentarzy Tych ktorzy sie udzielaja i proboja znalesc przyczyne badz moja wine tych sytuacji.tak naprawde nie pytam co robic bo on mnie bije tylko jak prawnie to bedzie wygladalo jesli zdecyduje sie odejsc. Czy strace dziecko, czy bede miala prawo do mieszkania, czy bede mogla czegokolwiek oczekiwac, bo to tez ma duzy wplyw na moja decyzje o odejciu, albo przynajmniej o momencie w ktorym odejde. Musze sie jakos zabespieczyc wczesniej i napewno zgromadzic jakies dowody na ewentualne sprawy sadowe. Wiem ze jestem osoba maltratowana, czytalam tysiace stron na ten temat i nie ma wqtpliwosci ze jestem ofiara przemocy psychicznej i fizycznej, jest mi ciezko jednak wstrzymuje sie z decyzja bo zyje nadzieje ze cos sie zmieni, ze to moment w zyciu, ze nie zawsze tak bedzie, ze on pojdzie do psychologa i nauczy sie kontrolowac emocje, albo stanie sie w koncu jakas ttagediq ktora zmieni jego zachowanie... Niewiem juz sama. Na dzien dzisiejszy nie mam nic, pracy, mieszkania, oszczednosci, pomocy do dziecka ani dowodow na rozprawe o jego winie... Nie zrezygnuje z mojego dziecka i nie uciekne chocby krew sie lala.
    Tak zawsze sie pytam co ja zle robie... I w momencie jak jest zly to on wyrzuca mi w twarz nawet to ze jajek nie jem albo miesa nie lubie a on tak itd, ze jestem niezdarna... Tego sie uczepil teraz, mialam wypadek samochodowy kilka tyg temu, nie z mojej winy, samochod juz naprawiony ale i tak nie obylo sie bez wykladu ze to moja wina, ostatnio zobaczyl ryse na samochodzie i oczywiscie zrzucil wine na mnie chociaz ja jestem pewna ze to nie ja... Ale wystarczylo to ze zbilam kilka.lampek do wina przy wstawianiu ich do zmywarki no i juz moja niezdarnosc jest powodem do znecania sie nademna. Moze i jestem niezdarna, robie wszystko szybko i nerwowo i rozbije jakis talerz w kuchni ale nieznaczy to ze cale zlo swiata to moja wina. Doszlo do tego ze mowi mi zebym dziecka nie upuscila albo krzywdy nie zrobila, i boli mnie to bardzo bo z mala radze sobie swietnkeie, w zyciu jej krzywdy nie zrobilam i kestem bardzo ostrozna. To nawet on jest w tym gorszy, bo raz zobaczylam jak zostawil ja sama.na przewijaku, to male dziecko i jeszcze sie nie przewraca na.bok ale az mi serce w gardle stanelo jak pomyslama jak ona moglaby spasc , do tefo przewijak jest bardzo wysoki bo oboje jestesmy wysocy.
  • gość 2017.07.17 [12:33]
    Jak jest w dobrym humorze to sypie komplementami, mowi jak to dobrze wrocix do domku takiego czystego i pachnacego, ze mam swietny talent do gotowania, i jak cos ugotuje to mowi " to chyba najlepsze co w zyciu jadlem". Jak ladnie sie ubiore i idzemy ulica widze ze jest dumny, mowi," ta piekna kobieta to naprawde moja zona? "
    Ze mam swietny gust jesli chodzi o dekoracje domu, ubieranie sie, rzeczy dla dziecka. Ze jestem swietna w lozku, najlepsza z ktora byl, a mial baaaardzo duzo partnerek przedemna i onnie klamie , jest typem ktory w twarz powie najgorsza prawde w sposob bardzo bezwzgledny ale nie zmysla, dopasowalismy sie sexualnie w 100% jesli chodzi o nasze upodobania itd. Porownoje mnie do zon, dziewczyn kolegow po kazdym spotkanii z nimi i mowi "jaka ty jestes wspaniala". No moglabym tak wymieniac i wymieniac. To sa poprostu dwie przeciwnosci,.skacze zawsze z jednego kranca na drugi....
  • gość 2017.07.17 [15:51]
    Zara...,zara... - to on bzyka żony kolegów?
    A potem mówi ci że jesteś od nich lepsza?*
    I ty to traktujesz jako komplementy?
    Sory - ale jesli TO nie jest patologia, to ja nie wiem co nią jest!!
    *to może przejdź na zawodostwo - rozwiązesz swoje problemy finansowo-mieszkaniowe.
  • gość 2017.07.17 [16:08]
    Nora,
    wiej poki jeszcze mozesz.
    Naprawde to co opisujesz to jest straszna sytuacja. Nagrywaj go gdyzie sie da. Nawet jak nie ma nagran to powiedz mu ze masz smiech.gif Niech mu troche szczena opadnei smiech.gif
    Czysc w przegladarce historie, po co ma trafic na ten temat? czysc za kazdym razem.
    Gdzie sie da, zbieraj dowody traktowania Ciebie, mow o tym do ludzi (no niestety, wstyd ale potem beda swiadkowie wiec mysl o tym), zbieraj dowody gdzie co i robil w pracy zeby potem nie klamal ze na alimenty nie ma.
    Ogolnie, to malo z krzesla nie spadlam jak o tych "pstryczkach" czytalam... pechowiec.gif Az sie niedobrze robi. Ptstryczek to nech on sobie zrobi w ta pusta makowke pechowiec.gif
    On uwaza ze moze, do partnera biznesowego by sie tak nie odezwal tylko w jezyk sie ugryzl. A jakby kolege "pstryknal" to by w morde dostal i tyle byloby jego smiech.gif
    Szkoda mi Ciebie...Mam nadzieje, ze jednak zaczniesz robic jakas konkretna historie, dowody, wezwania policji, no wiesz - konrety.
    Kurcze, ja bym china z tego samochodu wyskoczyla i powiedziala ze sie o zycie balam...
    Nie ma dl aniego usprawiedliwienia wiec przestan go szukac (bo szukasz - opowiadasz jaki to byl biedny bo ojciec sie znecal). Przestan go usprawidliwiac. Facet dorosly, wie jak sie zachowuje.
    Gnuj z niego i tyle. pechowiec.gif
  • gość 2017.07.17 [16:10]
    15.51
    No chyba zle mnie zrozumialas/les.... :/
    Porownuje mnie jesli chodzi o zachowanie, charakter, podejscie do wielu spraw, i brak konfliktow jakie maja jego kumple z zonami. Bo np jedna sie zrobila histeryczka, druga wypomina caly czas cos trzecia wiecznie obrazona a inna jeszcze feministka. Moze zlalo sie to z tematem sexu zabardzo, ale NIE! Moj maz nie bzyka nikogo oprucz mnie!
  • gość 2017.07.17 [16:15]
    Aha... oczko.gifusmiech.gif
  • gość 2017.07.17 [16:19]
    No a co ty masz do feministek? Jak minne kurcze te anta-feminityczne idiotki denerwuja. Nie rozumieja ze bez feministek, nie mialyby prawa glosu, prawa do posiadania roznych rzeczy, dziedziczenia, prawa do opieki na dzieckiem, prawa do pracy i rowniez tej samej placy za ta sama prace. Ni ekapuja ze bez feministek nie mialyby prawa do macierzynskiego ani do alimentow.
    Macice bez glow. Wyprane z wlasnych mysli i tnace galaz na ktorej siedza. Co za idiotki.
  • gość 2017.07.17 [16:42]
    A nie sądzisz że bez tych wszystkich "zdobyczy" pochew świat był jakby .... mniej poje/bany?
  • gość 2017.07.17 [16:49]
    Kobieta była kobietą, mężczyzna mężczyzną.
    Ona miała swoj zakres, on swój. Wszystko było poukładane i na właściwym miejscu.
    A teraz? - latacie w portkach na dopie, pchałyście sie na kombajny, dopuścili was do kierowania i głosowania - czyli do rzeczy do których nadajecie sie jak piłka lekarska do piłowania drewna.
    Poza tym - nie pochlebiaj sobie - feministki niczego nie wywalczyły.
    Po prostu politycy (to dopiero mendy) doszli do wniosku że dobrze by było żeby ktoś głupszy na nich głosował niż mężczyźni.
    I powiększyli sobie elektorat wyborczy o 50%.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...