Odpowiedz na ten temat

trudne rozstanie po przemocy

  • zonamatkapolka 2015.06.01 [04:53]
    Miesiąc temu postanowiłam, ze on juz nigdy więcej mnie ani dzieci nie uderzy. Nie wpuściłam go do domu, złożyłam dokumenty w sądzie i prokuraturze, i niebieska karta. 9 lat piekła, udalo mi się. MAM KRYZYS, RATUNKU! Wiem, ze cokolwiek się nie stanie, nie chcę i nie mogę się wycofać.. Jego działania: tydzień szalał, wyzywał, walczył, kolejne trzy tygodnie błagał o wybaczenie, ze kocha i przeprasza, teraz- 'odkrywa siebie'... I ta jego faza jest dla mnie najcięższa. Wypisuje do znajomych ze on wszystko dla rodziny poświęcił a ja go tak urządziłam, próbuje przerzucić winę na mnie, ze ja z nim nie walczę o rodzinę, ze jestem wyrachowana i go skrzywdziłam... To jest absurd, ponieważ naprawde była w naszym domu ostra przemoc, psychiczna i fizyczna, 9 lat manipulował mną i robił co chcial, a ostatnie lata przemocy doświadczały tez dzieci, absurd- ale działa na moja psychikę, emocje, boli, wywołuje we mnie poczucie winy, nie chce tak, proszę, pomóżciesmutas.gif
  • gość 2015.06.01 [06:10]
    Doszłaś do tego że z niego manipulant. Powtarzaj to sobie i znajomym którzy w tak życzliwy sposób zatruwają Ci życie.
    Jak im zależy i go żałują, niech go przygarną.
    On coś poświęcił i Ty także. Jego poświęcenie ograniczało się do przemocy i Ty to wiesz.
    Nie musisz się nikomu z niczego tłumaczyć. Ty z nim byłaś, Ty wiesz co przeszłaś, w tym i dzieci. Samo to powinno Cię wyleczyć z poczucia winy.
    Nie staraj się wszystkiego ciągle rozpamiętywać.
    Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić ale...zobacz, zrobiłaś już tyle!
    Miałaś odwagę więc się nie poddawaj.
  • gość 2015.06.01 [08:09]
    szukaj pomocy u terapeuty. Mialam to samo po fazie przeprosin znowu zaczął szaleć nawet zniszczył mi auto. Uparłam się przetrwałam i dzis czuje że to było najlepsze w zyciu co zrobiłam. Warto przejśc przez to piekło raz usmiech.gif
  • zonamatkapolka 2015.06.01 [09:01]
    Jestem w trakcie terapiiusmiech.gif akurat moja pani psycholog jest na urlopie, pewnie stad moja chwilowa słabość. Ale nawet te ruiny, zgliszcza, wszystko lepsze od tamtego piekła. Czy po takim czymś można jeszcze naprawde mocno stanąć na nogi? Czy jest ktos kto może powiedziec ze tak miał i RZECZYWISCIE JEST STABILNY I SZCZESLIWY?
  • przeżyłam to piekło 2015.06.02 [09:30]
    Przeszłam to piekło. Najgorszy mój etap to chyba był do sprawy rozwodowej. Ciągłe wyrzuty sumienia, że może nie zrobiłam wszystkiego , aby uratować to małżeństwo, że może powinnam dać kolejną szansę. Ciągły strach, że sobie nie poradzę z małym dzieckiem. Te ciągłe jego błagania, przeprosiny , potem oskarżenia , że to moja wina. Nie uległam . Podjęłam decyzję i jej się trzymałam. Dziś wiem, że była to dobra decyzja i nawet nie chce mi się myśleć jak dziś wyglądałoby moje życie, gdybym uległa.
  • gość 2015.06.02 [20:54]
    Ja to przeszłam...przemoc fizyczna, psychiczna, on policjant...alkoholik. Terapia i psycholog, ale wracam i za każdym powrotem jest gorzej. Interwencja...w środku nocy uciekam z corka w nocy. Zakladam sprawę w prokuraturze, sprawa w toku. Pieklo na ziemi ale TRWAM!!! Ty tez dasz rade.
  • gość 2015.06.02 [22:47]
    Przetrwasz autorko. Trzymam za ciebie kciuki. Ja-człowiek, ktory przeżył koszmar w dzieciństwie. Mnie ojciec nigdy nie uderzył, ale co sie napatrzyłam na bitą matke to moje. Zostawiła go po 15 latach dręczenia, bicia, topienia, wyzwisk. Dała rade.
  • gość 2015.06.03 [22:28]
    Ja jestem po, rozwód 6 lat temu. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak żyłabym gdybym nie zrobiła tego kroku. Najgorszy czas - do rozwodu, potem każdy dzień to krok do normalności.
  • gość 2015.06.04 [00:05]
    Terapia pomoże ci odciąć się od tego szajsu i nauczyć jak sobie radzić ze stresem. Staraj się nie zwracać uwagi, poproś znajomych o to, żeby ci nie przekazywali żadnych informacji od niego (bo tylko niepotrzebnie się nakręcasz), powiedz że nie chcesz NIC wiedzieć. Jesteś jak uzależniona, dlatego musisz mieć fachowe wsparcie, którego najbliżsi ci nie udzielą - bo są uwikłani w tę sytuację. W razie czego korzystaj z telefonu zaufania, albo takiego dla ofiar przemocy. Poczucie winy? za co? dlaczego? twoim obowiązkiem jest ratownie dzieci przed koszmarnym dzieciństwem. Chcesz, zeby ci kiedyś zarzuciły, że przez ciebie miały koszmarne życie? że pozwalając ojcu tak długo być z wami zniszczyłaś ich poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości? chcesz, żeby twoje dzieci powtórzyły kiedyś ten scenariusz w swoich rodzinach? jakie wzorce będą miały, jeśli ulegniesz? jaką przyszłość?
    To, co teraz czujesz to lęk przed zmianą - normalny w takiej sytuacji. Tylko pamiętaj - strach jest najgorszym doradcą, wszystkie decyzje podjęte ze strachu są porażką, świadczą o tym, że chce się zupełnie czegoś innego.
    Masz plan - teraz krok po kroku go realizuj, podjęłaś najlepszą decyzję w swoim życiu.
  • gość 2015.06.04 [08:51]
    Trzymaj sie, dasz rade!
  • zonamatkapolka 2015.06.07 [23:49]
    Dziękuj***ardzo! Przez te kilka dni narobiłam glupot, rozmawialam z nim, zmanipulował mną tak, ze znów zaczęłam zastanawiać sie czy to czasem nie moja wina.. Otrzeźwiło mnie, gdy powiedzial, ze "przemoc to był owszem jakiś problem, ale największym problemem jest to ze Ty nie umiesz ze mną odpowiednio rozmawiać"
    Przez rozmowy z nim niemalże sie cofnęłam do punktu wyjścia.
    Uzależnienie straszna rzecz. Dziękuję za KAŻDE WSPIERAJĄCE SLOWO, i rade, KAZDA WSKAZÓWKA W TEJ SPRAWIE JEST DLA MNIE CENNA.
  • zonamatkapolka 2015.06.08 [17:36]
    Jutro rozprawa, tak się boję! Miałam problem, żeby zebrać sie i działać, bo wiem, ze mogą mnie potraktować jak jedna z wielu, niepoważnie, mogą mi nie wierzyc, a tu chodzi o dobro moich dzieci.. Ja sama mam tak malo sił..
  • gość 2015.06.08 [18:39]
    Powiem ci jedno - po tylu latach manipulacji jedyną drogą jest odcięcie się. Nie rozmawiaj z nim, bo szkoda twojego czasu i nerwów. Sprawy organizacyjne - mailem/smsem. Im szybciej odetniesz mu możliwość bezpośredniego kontaktu, tym lepiej dla ciebie i dzieci.
  • mee 2015.06.08 [18:52]
    U mnie sprawa o znęcanie sie psychiczne i fizyczne trwała 3 lata ,niekiedy nie wierzyłam ,że cokolwiek mogą mu zrobić ,że nie udowodnie ,że mnie wyśmieje ,zrobi ze mnie idiotkę a nawet zrzuci wine na mnie( bo próbował).Przezyłam oszczerstwa jego swiadków , wysmiewanie się - nie masz dowodów wariatko itp itd. Dostał rok w zawieszeniu na 3 lata i sporo grzywny, a uzasadnienie sądu jest muzyką dla moich uszu. Ale co przezyłam to moje.Nie wycofuj niczego bo zginiesz marnie.
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • zonamatkapolka 2015.06.08 [19:30]
    Nie wycofam. Ale do tej pory działałam silą rozpędu, nadzieją na to ze wkrótce uda sie mi ułożyć szczęśliwie zycie. ŻADNE WKRÓTCE, dotarło do mnie, jak bardzo trudna jest ta sprawa, ile potrwa i jak mało mam sił. Dopadła tez mnie proza zycia, dopada samotność. I strach przed tym, że siebie obronię ale czy na pewno uda mi sie ochronić dzieci. Przed jego manipulacjami na dzieciach. Przed zagrywkami przeciw mnie, przed walką - nienawidzę walczyć, a musze być lwicą. Strach przed tym, żebym po prostu zwyczajnie nie oszalała. I czy kiedyś jeszcze naprawdę uda sie odciąć od tego i wrócić do normalności. O niczym innym nie marzę I NIE MOGĘ SIE DOCZEKAĆ. Jestem tylko załamana czekaniem na to.
  • mee 2015.06.08 [19:42]
    Trzeba wokół zyczliwych ludzi , ja miałam przyjaciół przez cały czas, nie tych co to niby nimi byli przez 20 lat ,ale nowych ,swoich.Starzy poznikali jak odeszłam z dziećmi,chcieli mieć spokój. Eks pisał miliony smsów, od żalu po wyzwiska, dzieci się go bały ,ja fatalnie znosiłam ich wizyty u ojca.Masakryczne parę lat. ALE WARTO! Dziś coś się tam za mną ciągnie - sprawa o podział majatku,sprawa o podwyzkę alimentów,ale jego już się boję. I jest ufff i szczęście ,że w porę odeszłam.
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • zonamatkapolka 2015.06.08 [21:20]
    Mee masz kogoś?
  • mee 2015.06.08 [21:26]
    wiesz do mojej sytuacji nie możesz się porównywać ,bo u mnie to ponad 4 lata jak odeszłam, miałam stały związek i nie chcę ,dobrze mi samej z dziećmi,było to dobre by bezboleśniej przejść ,ale za szybko i skazane na niepowodzenie
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • zonamatkapolka 2015.06.08 [21:55]
    Powiedz proszę, dlaczego skazane na niepowodzenie? Czy jezeli mężczyzna naprawde sie zakocha, nie bedzie potrafił zrozumieć tej sytuacji? Czy my naprawdę po takim związku jestesmy tak porozbijane, ze nic nie ma szans sie utrzymać?
  • mee 2015.06.08 [22:01]
    długo by tłumaczyć ,jeśli jest dorosły ,dojrzały ,odważny itd itp udźwignie tę szarpaninę ,bo to jest piekło te rozprawy ,sądy a mój był miły ,wesoły,zabiegający,czuły ,ale straszenia eksa i tej nerwowej atmosfery nie mógł wytrzymać - nie pomógł mi ,był bierny,nie stawał w obronie tak jak ja bym oczekowała,poprostu za mało psych mnie wsparł ,skreśliło go to
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • mee 2015.06.08 [22:14]
    dobranoc zajrzę tu jutro
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • zonamatkapolka 2015.06.08 [22:35]
    Dobranoc i dziękuję. Chciałabym żeby to było juz za mną, jest bardzo ciężko. Bardzo chciałabym tez mieć wsparcie i ZACZĄĆ NORMALNE ŻYCIE, ale nie chcę się na kimś 'zawiesic' ze swoimi problemami.
    Stad pomyśl z zajrzeniem tuusmiech.gif
    Trochę potrwają te moje sprawy, to dopiero początek, a juz sie skomplikowało, mam jakąś zdolność do ładowania sie w problemy, TAK NIE CHCĘ JUZ ROBIC GŁUPICH BŁĘDÓW, proszę o wsparcie i trzymanie kciuków za jutrzejsza pomyślną przeprawę.
  • mee 2015.06.09 [07:10]
    napisz jak było
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • zonamatkapolka 2015.06.09 [19:07]
    Po sprawie. Dół kompletny, zaczynam dostrzegać caly ogrom tego koszmaru, który NAPRAWDE PRZEŻYLIŚMY - dzieci i ja. Jestem przerażona tym, ze trwało to tak długo, załamana, ze nie byłam zdolna wczesniej nic zrobić. Wydawało mi sie ze robię tak wiele, ze chronię dzieci, a byla to tylko bezradność i uleganie jego przemocy, dzień po dniu. Przede mną jeszcze kolejna sprawa, i kolejna.. ogromnie mnie to przytłacza. Ale dostrzegłam chociaż światełko w tunelu- ZE BYĆ MOŻE SĘDZIA ZAUWAŻYŁA PRZYNAJMNIEJ WIERZCHOŁEK tej góry lodowej, ze prawdopodobnie ktos zaczyna mi wierzyć. I choc czuje na sobie spojrzenia pełne pogardy- tak, czuje ze oni wszyscy dookoła mysla "jak ona mogla do czegos takiego dopuścić"- słuszny wyrzut, MAM GO TAKZE DO SIEBIE, ale nie zrozumie wytłumaczenia ten, kto nie przeszedł tego piekła. JAK SOBIE DALIŚCIE RADE Z ZARZUTAMI O BIERNOŚĆ, u mnie aż 9 lat..
  • mee 2015.06.09 [19:12]
    Ale kto Ci takie zarzuty czyni? Ja ani o sobie tak nie pomyślałam ani nikt mi nie zarzucił bierności. Ja ze swoim mężem byłam 16 lat pod jednym dachem a z tego jakieś 10 przejawiał różne rodzaje przemocy. Tych rozpraw jeszcze trochę będzie ,u mnie chyba ich z 10 było. Dasz radę. Dla spokoju dzieci zrobi się wszystko.
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • gość 2015.06.09 [20:42]
    Podstawową kwestią jest, zebyś przestała żyć i rozpamiętywać przeszłość, bo to nic nie da, niczego nie zmieni.
    Dziś jest pierwszy dzień reszty twojego życia - i na tym się skup.
    Przeszłości nie cofniesz, mleko się rozlało. Jedyne co możesz zrobić to zadbać o to, żeby przyszłość była lepsza, czego ci serdecznie życzę.
    Czemu tyle spraw przed tobą? wnosiłaś o orzekanie o winie?
  • zonamatkapolka 2015.06.11 [06:45]
    Wczoraj byłam nareszcie na terapii, głównym autorem tych zarzutów jestem prawdopodobnie ja sama, syndrom sztokholmski - odwracam winę od jego winy.. Wystarczyło, ze adwokat zapytał dlaczego trwało to tyle lat i jak mogłam pozwolić na przemoc wobec dzieci (zwykła refleksja, pytanie ktore ciśnie sie na usta każdemu normalnemu człowiekowi), a ja juz od razu znalazłam sposob, żeby uciec od tematu przyczyny tego zwlekania - jego przemocy wobec mnie i rzeczywistej winy.. Strasznie skomplikowane, ale tak to niestety działa. Jestem zdrowa, raczej inteligentna, bardzo kocham swoje dzieci, i mi samej nie mieści mi sie w glowie, ze na wskutek ucisku mój mąż spowodował u mnie myślenie oparte tylko na przetrwaniu - przetrwamy, jesli dostosujemy sie do warunków panujących w domu.. Czyli teraz musze walczyć nie tylko z nim i jego manipulacjami, nie tylko w sądzie, żeby uwierzyli, ale tez ze sobą, żeby nie usprawiedliwiać jego przemocy przez robienie z siebie współwinnej - bo rzeczywistym i jedynym katem w naszym domu był on. Sprawy o rozwód jeszcze nie zaczęłam, najpierw założyłam sprawę o dzieci, żeby na pewno nie dostały sie więcej w jego ręce - i tu nie chodzi tylko o przemoc fizyczna, której oczywiście tez się obawiam, bo nigdy nie wiadomo kiedy on stanie sie znów agresywny- najbardziej niebezpieczna jest sfera psychiczna, jego manipulacje dziecmi i mną - za każdym razem to my czujemy sie winni, kiedy on stosuje przemoc, i za każdym razem jestesmy gotowi zrobić wszystko, by on był usprawiedliwiony. Dopiero kiedy dzieci juz będą bezpieczne, wniosę o rozwód z orzeczeniem. Dziękuję za wsparcie, jesli macie jakies pomysły, piszcie. Wszystkie odpowiedzi typu od dzis zaczyna sie Twoje nowe życie, lub to co napisała mee, wciąż sobie odświeżam i przypominam- wciąż nie mogę uwierzyć ze to juz może być koniec jego manipulacji. A w sądzie odstawiał taka szopkę - ze byla przemoc, ale to tylko kilka razy( tyle co miałam nagrań, on nic więcej sobie nie przypomina), ze przeciez on nas kocha, ze on pracuje nad soba, ze rozbijam rodzinę i zabieram ojca dzieciom- niewiarygodne..
  • mee 2015.06.11 [09:13]
    Ja to zawsze myślałam z zazdrością ,że wszyscy mają cudnych mężów tylko ja na bydlę trafiłam. A po wyprowadzce z domu i poszukaniu pomocy tu na Kafe okazało się ,że takich przypadków jest całkiem sporo. To się kiedyś skończy pamiętaj ,ale łez przed Tobą jeszcze sporo. I nerwów i bolącego żołądka też. Sąd żeby cokolwiek orzec nie może mieć najmniejszej wątpliwości. Prawdopodobnym jest ,że teraz jak już sprawa w sądzie to mąż da Ci więcej spokoju,może się wystraszył ( mój eks nie). I brawo dla Ciebie ,że zaczęłaś od dobrej kolejności - karna ,alimenty ,rozwód. ja zaczęłam od dpy strony - rozwód ,potem karna. Pani w Ośrodku Interwencji Kryzysowej aż kiwała głową - taka inteligentna a tak źle postąpiła. Ale kto mi miał poradzić i dać siłę? teraz już wiem i mogę innym podszepnąć oczko.gif . Miłego dnia!
    Nie obchodzi mnie co myślisz o mnie.Twoje myśli nawet w połowie nie są tak złe jak moje.
  • zonamatkapolka 2015.06.11 [11:31]
    Mam fajnego adwokata, konkretnego. Gdzie pójdę sama to niestety spieprze sprawęsmutas.gif właśnie mi uświadomił, ze totalnie zle zeznałam na policji- zbyt malo konkretnie powiedziałam o przemocy psychicznej, skupiłam sie tylko na incydentach z biciem, przez to staje sie mało wiarygodna.. Nie powiedziała ze czuje sie zagrożona, bo fizycznie zagrożona juz sie nie czuje. A przeciez caly czas dopóki nie ma rozwodu i zakazu kontaktu z dziecmi zagrożenie jest, ze nadal nami bedzie manipulował.. Strasznie trudne to wszystko, 9 lat siedziało sie w jakimś horrorze a teraz wyjdź człowieku i działaj racjonalnie, bo tego od Ciebie wszyscy oczekują, podczas gdy najchętniej zamknęłabyś sie w pokoju i plakala, albo uciekła i zaczęła zyc tak intensywnie, żeby kompletnie o wszystkim zapomnieć. Cholernie sie boje moich kolejnych błędów, ktore wynikają z tego, ze sytuacja autentycznie mnie przerasta. Później nie wiadomo, odkręcać te bledy czy nie, latasz i odkręcasz, to patrzą na Ciebie jak na krętaczkę albo wariatkę, nie odkręcasz - to może dalej źle wszystko pójść. Wyszlas z wariactwa a urzędy sady instytucje fundują Ci kolejne szaleństwo, dlatego zazwyczaj takie kobiety wola zaciskać zęby i dostosować sie do przemocy,
    Strasznie się tego boje ze wcale nie wyjdzie sprawiedliwie, i ze znów ucierpią na tym DZIECI, a przeciez to z ich powodu zdecydowałam sie działać.
  • ilonka569 2015.06.26 [12:02]
    Dasz rade zgłoś do psychologa np tu jest bardzo dobry http://psycholog-ms.pl/poradnia/ , pomoże ci i cię wesprze. Bo teraz tego najbardziej będziesz potrzebowała. Długa walka jeszcze przed tobą, ale trzymam kciuki abyś dała rade.
  • zzz Zniecierpliwiony 2015.06.27 [22:20]
    Zapewne jesteś nie winna . Winna jest pogoda. Ja nie popieram przemocy w żadnym wydaniu , stosowanie przemocy świadczy o prymitywnych cechach samego sprawcy . Osoba stosująca przemoc sama naraża własną godność na szwank ,nie tylko ofiary. Ale człowiek sprowokowany ,często nie działa logicznie tylko instynktownie. Następuje nie racjonalna ocena sytuacji .
    Dodać należy fakt ,że każdy inaczej ocenia przemoc i każdy co innego za przemoc uważa. Są to często odczucia subiektywne.
    Posłuchaliśmy tu Ciebie szkoda ,że nie można posłuchać drugiej strony.
    Mojego kolegę , żona oskarżyła o znęcanie się fizyczne i psychiczne nad nią i dzieckiem . Łaziła po różnych urzędach ,wypłakiwała się we wszystkie rękawy , jej było za mało ,że sprawa toczy się w sądzie. Została skazana za przestępstwo zniesławienia. Zatem , kto tu się nad kim znęcał ?

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...