Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak można poznać rozsądnego faceta?

Polecane posty

Gość gość

No więc mam problem, mam 27 lat i jestem sama, a na horyzoncie od dawien dawna (1-2 lat) nie pojawił się żaden, którym choć trochę bym się zainteresowała. Problem jest taki, że na co dzień nie spotykam się z ludźmi - pracuję po 10h, później ewentualnie joga i kima, z drugiej strony jestem introwertyczką i nawet jakbym miała czas i energię to kluby/imprezy nie są dla mnie. Wszyscy mówią, że poznali kogoś "przez znajomych", a u mnie to samo grono od 10-15 lat... Jak Wy poznaliście swoje "drugie połówki"? Doradźcie co zrobić! (przez internet odpada)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dodam jeszcze jedno: Próbowałam kilkukrotnie umawiać się z przypadkowo poznanymi facetami na randki (w tramwaju, w kafejce), ale tutaj prawdopodobieństwo trafienia w "swój typ" jest nikłe - bo trzeba dodać, że jestem dość wykształcona i zarabiam dość dużo i to onieśmiela facetów. Miałam już taka sytuację,że mi się chłopak podobał, ale po 2 randkach on powiedział wprost, że czuje się jak moja zabaweczka, bo ja jestem "ważna" a on pracuje jako kelner...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lo stornello canterino
poznaj mnie ;D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wyjaśnij co oznacza słowo rozsądny dla Ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
rozsądny = w moim typie W sumie nic innego nie miałam na myśli. Ale po przemyśleniu to fajnie żeby nie czuł się przeze mnie onieśmielany - czyli żeby był mądrzejszy ode mnie i nie miał kompleksów ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zaproponujcie coś, pls

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mówię, że nie chcę. Chętnie wyjdę na spacer, na rolki itp. ale w takich sytuacjach się raczej ludzi nie da poznać, a miejsca gdzie są tłumy, głośno są nie dla mnie - głównie o to chodzi. Także powiedzcie mi jak to zrobić żeby kogoś poznać jednocześnie pozostając w swojej strefie komfortu? Bo w klubie poznaje się ludzi lubiących chodzić do klubów, więc raczej nie ma się co zmuszać bo i tak nie trafię w swoją "niszę"....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a gdyby istniał portal randkowy ale tylko dla vipów była byś skłonna wydać trochę pieniędzy aby się tam zarejestrować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pozostaje ci biuro matrymonialne albo swatka, skoro odrzucasz internet i miejsca publiczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie, w ogóle portale randkowe i poznawanie ludzi przez internet wydaje mi się dziwne/żałosne. Może za 5 lat jak nic się nie zmieni i będę bardziej zdesperowana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może wernisaże, sympozja naukowe, galerie generalnie wszędzie można poznawać ludzi kłopot w tym, że niekiedy trzeba wykazać się odrobina inicjatywy wiele kobiet czeka jak proszę mi wybaczyć za określenie święte krowy na pastwisku licząc, że nagle ktoś je wydoi tak genialnie, że poczują się jednorożcami i odlecą wiem wiem jaki posiłek taka poezja :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
po 1 jesteś już trochę stara po 2 jak dużo zarabiasz to na bank upokarzasz każdego mężczyznę, który zarabia mniej od Ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ludzie w randkowaniu wprawiają się w licemum i w okresie studiów, wtedy wszystko uklada się naturalnie, im czlowiek starszy, tym mniej sposobności do poznawania innych, a ty dodatkowo jesteś zamknięta w sobie i masz wysokie wymagania. Jeśli trochę nie spuścisz z tonu, nie masz szans, by kogoś znaleźć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
co wy gadacie 27 lat stara? to piękny wiek idealny wręcz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hmmm... Częściowo się z Wami zgadzam: randkowanie po studiach to koszmar i okazji by kogoś poznać jest niewiele, ja nie jestem łatwą osobą, nie dość że zamknięta w sobie to jeszcze niewiele mam czasu. Nie zgadzam się natomiast z tym, że jestem wymagająca - bo nie jestem, tylko zawsze jakoś tak naturalnie jak facet dowiaduje się coś o mnie to traktuje to jak wysoką poprzeczkę, ale to nie ja ją tam ustawiam. Ja pewnie byłabym szczęśliwa z kimś kto pracuje na luzie i nie zarabia milionów a zamiast tego realizuje jakieś swoje pasje. Niestety, nasze społeczeństwo funkcjonuje tak, że ciężko jest być facetem zajmującym niższe stanowisko niż jego kobieta i po części to rozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kiedyś rozmawiałam z mamą koleżanki na ten temat i powiedziała mi, że też miała lata temu taki problem - ona młoda, wykształcona, na wysokim stanowisku i żadnego faceta, który by jej "dorównywał" pozycją na horyzoncie. Ona w wieku 26 lat związała się z żonatym 42-latkiem i zaszła w ciążę, więc były wielkie dramaty i afera. Teraz jak są oboje starsi to nie razi, w dodatku widać, że się kochają, ale z tego co mówiła to pierwsze 10 lat to była męka, bo mimo, że im razem było świetnie to czuła się osądzana przez cały świat. Serdecznie odradzała mi pójście w jej ślady.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po pierwsze ludzie popełniają błąd jeśli chodzi o tak zwane randkowanie. Najlepiej poznawać się "spontanicznie" i spędzać razem czas np. realizując jakąś pasję, uczęszczając na zajęcia niekoniecznie "szkolne", czy też po prostu pracując. Takie spotkania pozwalają nam lepiej się poznać i z racji okresowości są o wiele częstsze i pozbawione podtekstów. Na randce oceniamy siebie nawzajem i bawimy się w prorokowanie tak naprawdę siebie nie znając. Dlatego często podejmujemy złe i stereotypowe decyzje. Moim zdaniem faceci nie mają problemu z tym, że kobieta więcej zarabia. Problem tkwi po stronie kobiet, które mogą w zaistniałej sytuacji czuć przewagę i to wykorzystywać. Znam kobietę, która zarabia więcej niż ja i zdaje sobie sprawę z tego, że jej dochody jeszcze wzrosną... wcale mi to nie przeszkadzało. Martwiło mnie co innego. Jej wyższość, a przynajmniej takie robiła wrażenie. Dystyngowana, wyniosła, małomówna, dosłownie trzeba było ciągnąć ją za język. Niepytana po prostu milczała. Jak budować znajomość opartą na ciszy? Istotne jest by znaleźć wspólny język. Nawiązać jakąś nic porozumienia. Pośmiać się z głupot, porozmawiać o byle czym. Tylko ta dyskusja musi być w miarę płynna i obie strony musza być aktywne. To nie na tym polega życie by facet zdobywał lodowiec. Kobieta owszem powinna byc odrobinę tajemnicza, ale czasami popadamy w skrajności i taka postawa potrafi zniechęcić już na samym wstępie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
akt desperacji zarówno ze strony 26 letniej młodej i samotnej jak mniemam jeszcze mało dojrzałej kobiety i 42 letniego mężczyzn, który zawiódł swoją rodzinę, zonę i zapewne dzieci tylko dlatego, że postanowił siebie odmłodzić współczuję zarówno im jak i Tobie bo twierdzisz, że jesteś inteligentna zatem sama powinnaś zdawać sobie z tego sprawę, że tego typu znajomości biorąc pod uwagę życie po prostu są obarczone swego rodzaju balastem mówiąc prościej nie są do końca zdrowe mi tego ciotka mówić nie musiała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak, samotna panna w wieku 27 lat jest stara. Może gdyby przestano wmawiać młodym kobietom, że mają czas do 40. , byłoby mniej takich osób, jak założycielka topiku. Młodość, trzeba zrobić karierę, wyszaleć się i w wieku 27 lat problem, jak tu kogoś znaleźć. Znajdzie się jakiś, ale po roku albo dłuższym czasie okazuje się, że to nie to i trzeba zaczynać od nowa. Kobieta robi się coraz starsza, jest coraz bardziej ostrożna i jej wymagania rosną, a tzw. odpowiednich mężczyzn też jest coraz mniej, bo przyzwoity facet znalazł swoją dziewczynę, kiedy miał 25 lat, nie czekał, aż mu inni sprzątną najlepsze kandydatki na żony. Kobieta w wieku 30 lat to albo kochanka żonatego, albo stara panna, która całkowicie straciła nadzieję na małżeństwo, albo desperatka, która z rozpaczy związała się z jakimś frajerem, któremu wczesniej nie udalo się stworzyć związku z żadną kobietą. Zaraz odezwą się panie, którym udało się stworzyć szczęśliwy zwiazek w wieku 35 lat albo i później, dobrze, ale ile jest takich przypadków. Większość małżeństw w późnym wieku przypomina jakieś kontrakty handlowe, ja mam tyle i jestem tym, a ja tyle i tym, intercyzy, umowy, a później życie obok siebie i szukane szczęscia w pracy, dzieciach, jeśli w ogóle się pojawią, niewinnych flirtach, czatowaniu na forach internetowych, a w ostateczności w zdradach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie rozumiem o co Ci chodzi (albo Ty nie rozumiesz mnie). Ja się nikogo nie radziłam, czy rozsądnie by było związać się ze starym żonatym facetem. Po prostu rozmawiałyśmy sobie o facetach i tak zeszło, powiedziała mi że nie zna dobrego rozwiązania i tyle. A co do gościa z 21:23: Rozumiem o co Ci chodzi, i tylko wzmacnia to moje obawy. Z tego co piszesz: chłodna, milcząca - to trochę jakbyś opisywał mnie. Jestem przekonana, że niektórzy mogą mnie tak postrzegać. Ale ja milczę nie dlatego, że czuję się lepsza - wręcz przeciwnie, zwykle uznaję, że nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Jedni lubią mówić, inni wolą słuchać. Ja jestem mistrzem przytakiwania, ale samodzielne mówienie niezbyt mi idzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No i stąd Twój problem bo skoro trafiłem w sedno sprawy to wiem dlaczego jesteś sama. Tu nie chodzi o Twoje dochody i kompleksy mężczyzn. Powiedz mi proszę jak budować most oparty tylko na jednym brzegu? Tak samo jest z ludźmi. Oboje muszą się porozumiewać by utwierdzać siebie w przekonaniu, że coś ich łączy. Jak ja cały czas nadawałem to już na końcu nie wiedziałem co mówić. Myślałem sobie różne rzeczy, ale przede wszystkim czułem się jak głupiec i ostatecznie nie wiedziałem co mówić. Co gorsza tak było za każdym razem. Cieszyłem się jak już trafiłem na jakiś temat, który ona odważyła się poruszyć, ale wówczas jej słowa przypominały mi teksty mojej siostry, księgowej. Kobieta powinna być kobieta i mieć w sobie odrobinę ciepła by mogło ono ogrzać cały dom. Dlatego mężczyźni wolą te skromniejsze, "głupsze", a nawet mniej ładne i nie ważne ile zarabia. Ba! Jej niedoskonałości mogą nawet stać się jej atutami. Z facetem trzeba po prostu umieć rozmawiać, ale to nie jest kwestia wyuczenia się tej sztuki tylko osobowości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No super, a masz jakieś sugestie? Bo ja np. świetnie sobie radzę w small-talkach z przypadkowo poznanymi ludźmi gdy wiadomo, że do niczego to nie prowadzi. Fantastycznie mi idzie rozmowa o pogodzie w kolejce na myjnię, gorzej jeśli kontakt ma się trzymać dalej. Mam np. ten problem z moim współpracownikiem, na początku mojej pracy trochę gadaliśmy o głupotach a teraz od dawna się do siebie nie odzywamy - chyba, że w konkretnej sprawie. No bo przecież nie będę mu zawracać głowy jak on pracuje. A teraz widzę, że on chodzi sobie pogadać z innymi ludźmi, czyli że niby brakuje mi jakiejś interakcji. Tylko co, nie walnę nagle z dupy z pytaniem co robił w weekend, bo ani to moja sprawa ani nic istotnego... Powiedz mi, jak to zrobić by być trochę bardziej do ludzi a jednocześnie nie być zawracającą dupę pierdołą? Bo ja jednak w 9/10 wypadków jak do kogoś się odzywam nie w konkretnej sprawie tylko "ot tak" mam wrażenie, że przeszkadzam i rozmówcy nie interesuje co mam do powiedzenia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tego to już nie wiem. Mam podobny problem. W pracy ludzie rozmawiają, a ja jakoś nie potrafię. Czasami wydaje mi się, że to nie mój poziom. No bo jak rozmawiać z kimś kto skrytykuje lub podważy każde Twoje słowo choć jak to się mówi b d.. był i g... widział. Nie nauczyłem się rozmawiać z ludźmi bo jestem typem samotnika. Witam zatem w klubie. Trafiłem jednak na kogoś gorszego ode mnie pod tym względem. Może jednak to moja wina. Może nie potrafię zaciekawić rozmówcę i stąd brak porozumienia. Może dlatego czułem się jak głupiec, bo po prostu nim jestem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja głupia liczyłam na jakieś rozsądne rady i miałam nadzieję, że nagle okaże się co robiła źle i od tej pory już wszystko będzie super. Naiwna. Ale dzięki, za zainteresowanie, za odpowiedzi - fajnie że potraktowałeś mnie na poważnie. Swoją drogą, są tacy ludzie co mówią bzdury i skupiają na sobie uwagę wszystkich, a są tacy że choćby wymyślili jak pozbyć się głodu na świecie to i tak ktoś im wejdzie w słowo, albo rozmówcy stracą zainteresowanie. Ciekawy fenomen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość allcia
"A ja głupia liczyłam na jakieś rozsądne rady i miałam nadzieję, że nagle okaże się co robiła źle" Moim zdaniem w tek kwestii nie ma ani rozsądnych rad ani czegoś co na pewno jest robione źle, bo czasem to kwestia wielkich starań, a czasem wielkiego przypadku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chciałaś to masz... ale ostrzegam w moim wypadku to odwzorowanie innej kobiety, którą miałem przyjemność poznać. Choć dodałem tez kilka groszy od siebie. Mam jedną podstawową radę choć nie wiem czy Tobie pomoże. Nie traktuj spotkań poważnie i oficjalnie. Jeśli już chcesz się umówić to nie w "lokalu", czy też restauracji tylko np. jakiś czynny wypoczynek, rower, rolki itp. Zapewne zaskoczysz mile faceta jak zaproponuje Tobie kolację, a Ty powiesz coś w stylu... szkoda, sądziłam, że chcesz się ze mną "pościgać" na rowerze, albo "pouganiać" się za mną na rolkach. Bądź pomysłowa, nie postępuj schematycznie. Staraj się zaskakiwać, ale bądź trochę tajemnicza. Gdy czegoś oczekujesz mów przejrzyście. No chyba, że kokietujesz, to mów tak by facet sam musiał się domyślać. Żartuj, bądź na luzie... powygłupiaj się. Bądź czasami jak takie dziecko która na bosaka biega po kałuży. Ciesz się chwila i nie przejmuj tym, że coś zrobisz źle. Heh... Sam bym musiał się do tych rad zastosować. :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Fajna rada, nie jestem autorką, ale stwierdzam pewien niedobór inteligentnych ludzi, którzy jednocześnie cieszyliby się kałużopodobnymi sprawami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Przestań być sobą, udawaj, że jesteś kimś innym, a wszystko będzie super" Rada z tego gatunku niestety, no i wszystko marność, bo próbowałam już i tego tylko po jakimś czasie samej mi zaczyna być z tym źle, no bo co z tego, że ktoś mnie lubi jeśli tak naprawdę to nie jestem prawdziwa ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To inaczej. Jesteś już dorosła, a teraz naucz się znów być dzieckiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×