To ze macie tyle mrozaczkow i mozecie podchodzic do kolejnach transferow to juz jest bardzo duzy plus. U mnie przy pierwszej procedurze z 7 komorek zaplodnily sie 2, mialam potem korone i dopiero podchodzilam do krio miesiac pozniej. Przed krio jedna blastka sie nie rozmrozila prawidlowo, wiec podano ta druga i to byl biochem. Przy drugiej procedurze zrobili ICSI i recznie zapladniali 7 komorek, z czego zaplodnilo sie tylko 3... Jedna blastka byla transferowana po punkcji i nie zaskoczylo wogole. Miesiac pozniej od razu podeszlam do krio z dwoma mrozaczkami - zdecydowalam sie na dwa, bo raz mam 35 lat, a dwa ze kazdy transfer tu gdzie mieszkam kosztuje 1250€ (chyba ze sie decydujesz transfer zrobic przez fundusz jako 1 z 4 dofinansowywanych prob to placisz 250€ - jendakze ja wolalam te ostatnie 2 opcje dofinansowania zostawic na poczet pelnych procedur, gdyby byla koniecznosc. I jeszcze ciekawostka - po udanej probie dostaje sie znowu pakiet 4 nowych prob do dyspozycji). Wracajac do mrozaczkow i tak chciclam dwoje dzieci, wiec ewentualnie bede miala oba na raz Dzisiaj jestem 6dpt i sikaniec wyraznie pozytywny. Jutro jade na bete i prog na wlasna reke, bo chce porownac bete z ta z pierwszego transferu. Wtedy tez robilam 7dpt, a 9dpt juz bylo wiadomo, ze biochem, bo nie ruszylo z 30