Nie są takie same. Za komuny było mniejsze zróżnicowanie społeczne, mniej presji, żyło się spokojniej, a to wszystko dawało pewien komfort. Na blokowisku, gdzie się wychowałam mieszkał lekarz obok piekarza, sklepikarz był sąsiadem szwaczki. Z czasem zarobki tak się zróżnicowały, że lekarze, prywaciarze itp.zaczęli się wyprowadzać do willi za miastem. I wtedy niektórych olśniło, że są lepszym sortem, a innych, że jednak tym gorszym. Zanika klasa średnia, społeczeństwo się polaryzuje. Obecnie czasy pod względem psychicznym są cięższe. Nie bez powodu wzrosła liczba samobójstw.