Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

mogę wtrącić słówko

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez mogę wtrącić słówko

  1. Ja mam w domu szarańczę (4 dzieci) Może dlatego,że wszyscy uprawiają sporty i mają takie spalanie,ale na obiad moich dzieci nikt nie zaprosi ;P Nawet sześciolatek je na śniadanie/kolację 3 bułki (kajzerki) Wczoraj na kolację były tosty - idą 4 chleby tostowe i nie nadążam robić na jednym podwójnym tosterze, właśnie rozważamy zakup drugiego ;P Dziennie idą 2 kilogramowe chleby, albo 50 kajzerek ;p Na obiad sześciolitrowy gar zupy (gęstej!) a jak ziemniaki lub kluski to z 3 kg :o A wszyscy są na siatce centylowej w dolnej granicy. Czasem chciałabym mieć niejadka. Chociaż jednego :D
  2. Chwilowo jestem na utrzymaniu męża, ale wczoraj byłam na rozmowie w dotychczasowej pracy i pytali czy jeszcze jestem w stanie poczekać (jestem na bezpłatnym urlopie) bo mają fajne plany, tylko czekają na kasę z UE. Więc może będzie lepiej niż było, bo w sumie lubiłam swoje miejsce pracy, a pielęgniarki, które teraz muszą robić moją robotę są 3 (za mnie jedną ;P) i sobie nie radzą (same to mówią :D) Mąż kiedyś była na moim utrzymaniu i też nie był to problem, więc może trochę mnie poutrzymywać ;P
  3. Co do tego,że dziecko musi dostać od rodziców mieszkanie, studia itp to sorry, ale niewielu z nas dorosłych miało tak dobrze i żyjemy i mamy się nieźle ;P Ja miałam tylko jedną siostrę, do dziś ledwo się dogadujemy, żadna z nas nie miała studiów, bo od zawsze było powiedziane,że utrzymują nas do 18 r.ż. No to liceum i do roboty (z wdzięcznością, że do końca liceum jednak przedłużyli utrzymanie;P, bo siostra poszła do zawodówki,żeby skończyć do osiemnastki) Za późniejszą edukację wzięłam się już mając dzieci, w dorosłym życiu i tak uczę się do dziś ;P ;P ;P Fajnie jakby każdy miał dom z basenem i od razu zapewnioną karierę, ale może trzeba tak wychować dzieci,żeby SAME SOBIE RADZIŁY w dorosłym życiu, a nie myśleć,że bez nas sobie nie poradzą ;) Póki co inwestuję w sport, są prognozy,że coś z tego będzie, kupa kasy na to idzie, ale i tak każdy wybierze co będzie chciał
  4. Cztery porody i sama nuda. Żadnego dramatyzmu, żadnej komedii... Pierwszy - byłam w szpitali, wody mi chlusnęły na korytarzu, bo mnie w nocy przycisnęło do kibelka. Drugi - już wiedziałam jak to jest, więc jak zaczęły się skurcze, to poszłam do sklepu kupić sobie wodę mineralną, wróciłam, wykąpałam się, zrobiłam obiad, bo akurat była niedziela, wsadziłam do lodówki, bo mąż nie chciał jeść (ciekawe czemu, przecież bym poczekała ;P ) I podjechaliśmy do szpitala. Urodziłam za godzinę :) Trzeci poród, też byłam w szpitalu, bo miałam wielowodzie i lekarz mnie ściągnął w sobotę (bo ja rodzę zawsze w niedzielę ;P) W niedzielę nic się nie działo, zamówiłam sobie u mamy obiadek, mieli przywieźć na drugą, ale jak przyjechali to już byłam na porodówce :) Czwarty, oczywiście w niedzielę, ale od rana nie czułam ruchów, rzucałam brzuchem ;) i co się dało, żeby się dziecko ruszyło.... no i przestraszona pojechałam do szpitala. Była 11, mąż sobie pojechał do mamy na obiad, no bo jak nic się nie dzieje, to ma czas, wpadnie potem....wpadł na porodówkę, położna czekała,żeby przeciął pępowinę ;P Urodził się przed pierwszą, a ja głupi tekst "a ja zawsze rodzę za dwadzieścia" ;P położna: przepraszam, trzeba było mówić wcześniej, teraz już nie mogę nic zrobić
  5. mogę wtrącić słówko

    pomozcie

    Fasolę sadzi się na wiosnę, dlatego wam nie wychodzi.
  6. A propos psa ;P To ja właśnie 3 lata temu w takim momencie pomyślałam,że chyba sobie czas kupić psa ;D I mam :-) Teraz może kota sobie sprawię :P
  7. Kasa jaka by nie była, to zawsze jest mało :P My nie mamy kokosów, ale też opłaty mamy minimalne (i np żadnego czynszu i kredytów...) i sobie radzimy nieźle, a jak już dostajemy zwrot podatku to i na fajne wakacje wystarcza ;P (za 2013 dostaniemy ponad 6 tysięcy;)) Oczywiście fajnie jest decydować się bardzo świadomie, ale wtedy myślę,że większość nie miałaby dzieci wogóle ;) A tej od patologii to może już podziękujemy, idź zajmij się sobą, bo widać, że nie masz kim
  8. Moja jest fanką Monster High (jak jej wszystkie koleżanki) jak chcesz jakieś pomysły, to może tam coś znajdziesz http://f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=5705019
  9. Ja przy małych dzieciach przechodzę na drugą stronę ulicy ;P Nie planowałam czwórki, trójka to był szczyt marzeń, a czwarty to była taka gwiazdka z nieba, po wielkim kryzysie z którego wyszliśmy na prostą (albo nawet na wyżyny ;P) I tak też tego czwartego wszyscy traktują :) Ale młody poszedł do szkoły, ma 6 lat a ja dalej oglądam się za malutkimi dziećmi i tęsknię za kimś takim malutkim, tylko dla mnie ;P Potem zaczynam myśleć racjonalnie ;P i oczywiście z tej chęci nie mam zamiaru przechodzić do czynów, ale wiem co czujesz :D
  10. Nie wiem czy to dobry pomysł,żeby dziecko spało bezpośrednio przy grzybie :o A co do mycia domestosem - lepiej niech trochę pośmierdzi, jeśli ma coś pomóc, niż żeby był grzyb na ścianie. Z drugiej strony takie mycie to tylko powierzchowne rozwiązanie, przecież gdzieś tkwi przyczyna tego grzyba, trzeba ją usunąć. Z jakiego powodu jest tam wilgoć? kiedyś mieszkałam w mieszkaniu, w którym była dziurawa rynna i woda po ścianie leciała..ale przyczyn może być wiele. Nic nie da doraźne umycie.
  11. Tylko jeden syn nie lubi żadnej ryby, ale on z tych, co nie lubi dla zasady, nawet nie spróbuje. Najwyżej wędzony łosoś na toście i serek z czosnkiem ;P Chętnie jedzą u mnie dzieci całą makrelę wędzoną, pasty rybne (z wędzonych, albo z sporadycznie z puszki) Łososia na kanapkach lubią wszyscy.
  12. Pracowałam do porodu i szybko po porodzie. Rozumiem,że niektórzy mają problemy w ciąży, ale niestety zdecydowana większość tak ściemnia,że aż szlag człowieka trafia.
  13. Gość z 17.01 to masz jakieś blade pojęcie o dniu 1 listopada. To dzień WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. Zaduszki są 2 listopada :) Dla nas to bez różnicy,że rodzina nie przychodzi w dniu urodzin, bo i tak wszelkie urodziny wyprawiamy w weekendy, a nie w środku tygodnia, jeśli tak wypadają urodziny.
  14. A potem jakiś kolejny debil nie będzie nas potrafił obsłużyć w urzędzie, bo nawet za zad.domowe płaci :o
  15. Mój syn 1.11 skończył 15 lat :-) A jego dziadek 65 :) Najlepszy prezent dla dziadka na 50 urodziny to był ;P Oczywiście bardzo chciałam urodzić wcześniej/później, ale przy pierwszym dziecku jeszcze nie wiedziałam,że ja rodzę tylko w niedzielę ;P Przy kolejnych ciążach nie byłabym zdziwiona ;P (czwórka dzieci z niedzieli :P)
  16. A gdzie się to załatwia? po 10 letnim stażu to ja bym już bogata była ;P ;P ;P
  17. Nie wiem skąd mi się ta dziesiątka wzięła u dziadka, który też urodził się 1 listopada ;P A co do tego,że takie dzieci są ponure itp. Nie wiem. Mój syn nie jest :-)
  18. Hihi, ja mam najstarszego syna z 1.11 i dumnego dziadka, który urodził się 1.10 ale 50 lat wcześniej GRATULUJĘ :)
  19. Ja rozumiem na działce, albo na wakacje, ale mieszkać? :o Rozumiem,że masz działkę, a nie postawisz na parkingu przed blokiem ;P
  20. Czynszu nie mam, tylko podatek roczny 170 zł (za mieszkanie + ogródek) Gaz - butla 60 zł/ok 4 miesiące, zimna woda 96 zł, prąd dużo :/ - 250 zł/miesiąc, tv+internet 88, i telefony 200 zł, śmieci 30 zł/miesiąc sortowane Czyli co miesiąc mam prąd, woda, śmieci, net+tv+telefony Niecałe 600 zł :) A w tych gorszych miesiącach dochodzi podatek płacony w marcu, butla 3 x w roku ;P
  21. Nie, to nie jest normalne. Mój pracuje 300 km od domu, więc nawet jak wraca w piątek po południu to od razu gdzieś zabiera dzieci, albo coś z nimi robi :) W sobotę do południa razem wszyscy sprzątamy, żeby szybko się uporać i po południu jak jestem w domu to gdzieś jedziemy/idziemy, a jak mam szkołę to mąż się nimi zajmuje. W niedzielę jeśli jestem w domu to do południa zajmuję się obiadem, a mąż gdzieś zabiera dzieci, po południu jeździmy do babć i dziadka, a jak mam szkołę to mąż kończy obiad. Nie narzekam :)
  22. Daję radę :) Mam 4 dzieci.Z bieżącym praniem szybko, na programie 35 minut, pralka mieści 7 kg. Mam suszarnię z 6 sznurami, plus 2 stojące suszarki. Zawsze tam jest pełno :) A dzieci każde składa swoje pranie plus moje za dodatkowy czas na kompie i daję radę hehehe :)
  23. Jak jest za kim to i ja się oglądam. Nie uważam,że to coś dziwnego. Chyba ja częściej niż mąż ;P (za kobietami :D)
  24. mogę wtrącić słówko

    imię MARTYNA

    Moja córka ma tak na imię... Najpierw, jako trzynastolatka poznałam na kolonii pierwszą w życiu Martynę. Była mądra, śliczna i dobra :) Od tamtej chwili zawsze mówiłam,że tak będzie miała na imię moja córka. Jak poznałam Martynę Wojciechowską, to już byłam pewna,że zdania nie zmienię...Prowadziła wtedy BIG BROTHER ;P A teraz w klasie jest 5 Martyn i panie muszą mówić po nazwiskach, bo się wszyscy tak samo nazywają ;P (są jeszcze 2 Zuzie, 3 Pauliny i jedna cudna Matylda :) ) Ale nie żałuję. Wierzę w tzw magię imion, zawsze mi pewne cechy charakteru pasowały do imienia ;) I chociaż póki co ciężko wytrzymać z moją Martyną, to widzę,że w życiu będzie jej łatwiej niż innym (nikt jej nia głowę nie wejdzie i jak coś sobie postanowi to tak jest :) )
×