Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

fajter

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez fajter

  1. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    Sytuacja z gitarzystą i wokalistką już się pojawiła na tym wątku, u Milvy, jak dobrze pamiętam. Jej chłopak też jest gitarzystą i też zostawił ją dla nowej wokalistki w zespole... I tak samo nie umiał zerwać kontaktu... Bardzo przykra sprawa. wiecznie_steskniona, a Twój były w końcu wyjaśnił, o co mu chodziło z tamtym zerwaniem, dlaczego to zrobił?
  2. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    każde rozstanie to jakaś nauka i dla nas, i dla facetów. jeśli za pierwszym razem się nie uda i nie wyciągniemy z tego żadnych wniosków (zły dobór partnera, niewłaściwe zachowanie, zbyt wielkie wymagania, itp.), to następne związki też nie będą się udawać. no i każdy nasz facet ma szansę być "tym jedynym", więc czy jest sens odrzucać go z obawy przed rozstaniem? lepiej zaryzykować i spróbować - a nuż się uda :) a co do fascynacji kimś innym - to nie jest równoznaczne ze zdradą. róża, ja zawsze kibicowałam Twojemu byłemu ;) szkoda, że nie dostał kolejnej szansy...
  3. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    akurat zajrzałam, przypomina mi się o tym raz na ruski miesiąc, chociaż i tak nie widzę większego sensu w pisaniu, skoro wszystkie dziewczyny się rozeszły... co tam u Ciebie, kochamzyciemimo? :) ja już zakończyłam etap związku na odległość, jesteśmy razem w jednym mieście, a wczoraj zostałam zaproszona przez jego rodziców na małą uroczystość rodzinną. cudownie jest patrzeć na szczęśliwe, długoletnie małżeństwa, no i wzruszyłam się strasznie, kiedy pokazywali zdjęcia jego rodziców z liceum, studiów... wtedy wyraźnie było widać, że jesteśmy dopiero na początku długiej drogi i całe życie jeszcze przed nami...
  4. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    rok temu, na koncercie zespołu innego chłopaka, również z naszego kierunku, w tym samym klubie, w którym ostatnio grali. byłam wtedy jedyną dziewczyną od nas, przynajmniej tak mi się wydaje. co prawda nie rozmawiałyśmy wtedy zbyt dużo, o ile w ogóle, ale zapamiętałam Cię dobrze, bo byłam strasznie Ciebie ciekawa - wcześniej trochę o Tobie mówił ;)
  5. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    nie, nie, mylisz mnie z kimś innym :) na pewno nic mu o tym nie powiem, zresztą, robię to samo co Ty - też wyżalam się w internecie :D
  6. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    może tak - nie wiem, gdzie mieszkasz ;) z chłopakiem nie mam już raczej kontaktu, ot, powiemy sobie "cześć" na wykładzie, ale to też bardzo rzadko. w tym zespole gra jego kolega z tego samego kierunku, tak? i Twój chłopak kiedyś studiował kierunek o tej samej nazwie tylko na innym wydziale? jeśli tak, to prawdopodobnie mówimy o tej samej sytuacji.
  7. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    dziewczyny, trzy zasady! nie kocha się kogoś za to, jaki był dla nas, tylko za to, jaki jest! jeśli traktuje nas źle, nie nastawiajmy policzka, tylko kopnijmy go w dupę, niezależnie od tego, jaki kochany był kiedyś. i druga: nie wierzcie każdemu słowu faceta. to, że mówi, że kocha i chce być z nami na zawsze, wcale nie znaczy, że tak naprawdę myśli. i nigdy, przenigdy nie ustawiajcie się w roli popychadła. jeśli nikt was nie prosi o poświęcenie, a nie macie na nie siły - nie róbcie tego. to chłopak powinien o nas dbać i rozpieszczać.
  8. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    powiedzmy, że mam dokładnie to samo. od tego roku mam na uczelni nowe zajęcia ogólnouczelniane i właśnie na nich poznałam świetnego faceta z innego kierunku. jest przystojny (nie jest przystojniejszy od mojego chłopaka, ma bardziej chłopięcą urodę - można za to powiedzieć, że jest ładniejszy), fajny z charakteru i przede wszystkim - pierwszy zaczął się mną interesować. problem z moim facetem polega na tym, że mam świadomość, że totalnie nie jestem w jego typie. przez większość czasu jakoś z tym żyję, ale czasami dopadają mnie wątpliwości, czy nie poleciałby do pierwszej lepszej ciemnookiej ;) za to ten nowy obsypuje mnie komplementami i najwidoczniej jakoś wpasowuję się w jego ideał. jego zainteresowanie jest bardzo miłe, szczególnie że pojawiło się w czasie, kiedy walczyłam z kompleksami. chłopak jest w takich momentach mało pomocny - powtarza po prostu, że mam się nie przejmować, bo i tak charakter jest najważniejszy, co jedynie dodatkowo mnie dobija ;) przez długi czas miałam poważne wątpliwości, co z tym zrobić. z jednej strony jestem w szczęśliwym związku, popełniłam wiele błędów i wiem, że zerwanie byłoby najgłupszą rzeczą, którą zrobiłam od pewnego czasu. z drugiej strony czuję ogromną chemię do nowego i myśl, że muszę po prostu o nim zapomnieć jest strasznie nieprzyjemna. spotykamy się często, głównie z jego inicjatywy, ale są to spotkania na stopie typowo koleżeńskiej. wszystko dodatkowo komplikuje to, że jestem w związku na odległość. ostatnio spróbowałam popatrzeć na nowego trzeźwiej. bardzo mnie przypomina, jest roztrzepany, leniwy, zapominalski i... niezdarny ;) nie znoszę tych swoich cech, dlatego przyjemnie jest mieć obok kogoś, na kim mogę się opierać. szczerze mówiąc, podejrzewam, że gdy motylki zdechną, nowy wyda mi się mniej pociągający, w szczególności seksualnie. nie widzę dla nas przyszłości. widzę jedną pijaną noc i kaca moralnego do końca świata. dla czegoś takiego mam rezygnować z cudownego przystojniaka, który dla mnie ma mnóstwo czułości, ale potrafi być twardy i zdecydowany, kiedy tego potrzebuję? nie ma szans. czasami życie stawia przed nami takie pokusy. tym razem ciężko było mi się oprzeć, ale dzięki temu następnym razem będzie łatwiej. teraz na nowo utwierdziłam się w przekonaniu, że bardzo zależy mi na moim chłopaku i chcę być z nim mimo wszystko :) pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że kiedy on będzie przeżywał coś podobnego (bo będzie!), wybierze mnie :D
  9. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    no właśnie, on już pokazał, że mu zależy, kiedy go olewałaś teraz pora na Twój krok ;) i tak bardzo długo czekał, chociaż nie wiadomo, jak zareaguje, gdy w końcu osiągnie swoje - czasami walczy się o coś tak długo, że później nie wie się, co robić, kiedy się to osiągnie. ja też wyszłam z takiego założenia (jeśli coś ma się stać, to się stanie) i trochę się na tym przejechałam. kiedy później rozmawiałam o naszym zerwaniu z chłopakiem, mówił, że codziennie czekał, aż ja się odezwę. nie wiem, co by się stało, gdybym w końcu do niego nie zadzwoniła ;) on był przekonany, że bez niego jestem szczęśliwa i świetnie sobie radzę, dlatego nie chciał się znowu wtrącać w moje życie. ale to wszystko zależy od tego, czy chcesz powrotu, bo ja nie mam w tej sprawie nic do gadania ;)
  10. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    Różo, jak dla mnie on chce wrócić, przynajmniej tak bym to odebrała na Twoim miejscu. szczerze wam kibicuję i smutno mi, kiedy każdą jego próbę ignorujesz lub odtrącasz :( ja bym mu napisała po czymś takim "też tęsknię" albo coś podobnego. oczywiście tylko żeby pokazać mu, że biorę pod uwagę powrót, ale ja to ja :)
  11. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    aj, róża, ja tak bardzo kibicuję Twojemu byłemu :(
  12. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    a co do książki o zołzach - w niej wcale nie chodzi o to, żeby robić coś wbrew sobie, zmieniać swoje zachowanie, udawać. wcześniej zdarzało mi się stosować gierki w związku i nigdy nie przynosiło to niczego dobrego na dłuższą metę. zwykle zresztą się przyznawałam i chłopak był zły. książkę przeczytałam z ciekawości i doznałam olśnienia :D moje życie faktycznie było skupione na facecie. cały dzień czekania, aż się odezwie. jak widziałam coś fajnego, to od razu chciałam się z nim podzielić, był pierwszą osobą, o której myślałam. czasami oddawałam mu rzecz, którą strasznie chciałam zjeść albo mówiłam, że już nie mogę :p takie małe rzeczy, które robiłam, żeby jemu było lepiej, nawet jeśli mi było przez to gorzej. wolałam patrzeć na jego szczęście niż na swoje. dopiero po przeczytaniu zołz zorientowałam się, że to nie tak powinno być. w innej książce (która, nota bene, polecił mi chłopak) kiedyś przeczytałam: "mężczyzna jest dla kobiety całym światem. kobieta jest dla mężczyzny częścią świata.". to się totalnie u mnie zgadzało. i kiedy to odkryłam, sama chciałam to zmienić. nie chodzi o zmianę zachowania tylko o zmianę myślenia, która naturalnie pociąga za sobą zmianę zachowania. dzisiaj szczerze wam mówię: cieszę się, że to chłopak za mną lata, a nie ja za nim, nie dogadzam mu na wszelkie możliwe sposoby, tylko on mi dogadza, rozpieszcza mnie :) kobiety są tak zaprogramowane, a przynajmniej Polki, żeby złapać mężczyznę i się go kurczowo trzymać, usługiwać mu, zawsze czekać z ciepłym obiadem... trochę smutne.
  13. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    im chodzi oczywiście.
  14. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    dobra, dziewczyny, a może to jest tak: cecha wspólna waszych facetów to to, że długo musieli się o was starać. kiedy w końcu was "upolowali", bardziej was doceniali i rozpieszczali, ale w końcu odpowiedziałyście w 100% na ich uczucie i "polowanie" się zakończyło. jeszcze jakiś czas to ciągnęli, ale czuli, że coś jest nie tak. może faktycznie nie wiedzieli do końca o co mi chodzi, a tak naprawdę związek przestał być satysfakcjonujący przez przepaść, która dzieli euforię po zdobyciu celu i codzienność.
  15. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    kochamzyciemimo - a on w ogóle coś Ci odpisał? próbował się tłumaczyć?
  16. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    w sumie zastanawia mnie jedno. koleś potrafi palnąć bez zastanowienia, że Cię nie cierpi, ale nigdy nie wyskoczył w ten sposób z tekstem, że Cię kocha. pewnie będziecie wiedzieć, o czym mówię - są takie momenty, że te słowa same wyrywają się z ust, po prostu trzeba to powiedzieć: po seksie chociażby albo kiedy partner zrobi coś wzruszającego... niedługo po tym, jak wróciliśmy do siebie miałam taką chwilę - obiecałam sobie, że pierwsza nie wyznam mu miłości, ale to uczucie tak we mnie wzbierało, że musiałam, nie mogłam inaczej. nawet nie usłyszałam, co mi odpowiedział, taka byłam na siebie zła :p
  17. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    też bym się koleżanki nie słuchała. możliwe, że on właśnie liczy na to, że będziesz się odzywać i błagać go o powrót, a tak to go zaskoczysz ;) jeśli zmieni zdanie, sam się odezwie. próba utrzymywania kontaktu z Twojej strony może dużo bardziej zaszkodzić niż pomóc.
  18. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    ale się porobiło... karpatka, zwykle, kiedy ludzie rozstają się bez widocznej przyczyny, to później chcą do siebie wrócić, sama przecież tak miałam... on pewnie w końcu zapomni o wątpliwościach, za to przypomni sobie, jak było wam dobrze i będzie próbował coś znowu posklejać. pytanie tylko, czy te wątpliwości nie wrócą kiedyś... w_s, przeczytałam całość i kilka rzeczy bardzo rzuciło mi się w oczy. "no i on w przypływienerwów powiedział coś, że idzie, bo mnie nie cierpi. ja zrobiłam oczy jak pięciozłotówki (chociaż wiedziałam dobrze, że naprawdę tak nie myśli, kiedyś nawet czytałam, że faceci nie potrafią odróżnić uczuć takich stałych od chwilowych - coś jak dziecko, które mówi do mamy, która mu zabrała zabawkę, że ją nienawidzi, chociaż tak naprawdę tak nie jest)" - szczerze mówiąc, nigdy się z czymś takim nie spotkałam. przynajmniej nie u dorosłych facetów. mam wrażenie, że ten Twój jest wyjątkowo dziecinny. on w końcu nie powiedział, że Cię kocha. trochę poprzytakiwał i trochę pokręcił, że są różne rodzaje miłości, ale czy w końcu sam z siebie wydusił "kocham"? cóż, interpretuje to tak, ale pamiętaj, że nie jestem ani Tobą, ani nim, nie wiem, jak to naprawdę wygląda: on w przypływie emocji potwierdził, że Cię kocha, po czym zaczęłaś go "atakować" tym słowem ("nie rozumie, to kochasz mnie czy nie? w czym teraz problem? zawsze problem był że nie wiesz czy kochasz, a teraz kochasz, tak? nie czaję, zgubiłam się") i dopiero zorientował się, co powiedział. więc zaczął się wykręcać, tłumaczyć. szczerze mówiąc, po tym "ale" spodziewałam się przeczytać "cię nie kocham". czekam na posta od superbitch, mam wrażenie, że ona zawsze dobrze doradzała i interpretowała ;)
  19. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    wydaje mi się, że on nie wróci tak naprawdę, dopóki sama jego nie zostawisz. jak straci swoje "koło ratunkowe", to dopiero zrozumie, co to znaczy żyć bez Ciebie i czy na pewno tego chce.
  20. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    ostatnio się rozpisałam i zeżarło mi całego posta, grrr :O w_s, nie lepiej po prostu wyłożyć "kawę na ławę". jedno spotkanie, bez żadnych kontaktów fizycznych, usiąść naprzeciwko siebie i wyjaśnić, czego oczekujecie, jakie macie plany, w razie czego postawić ultimatum - albo związek, albo totalny koniec. to może go odstraszyć, ale czy nie lepiej tak, niż ciągle czekać na ruch, który nie następuje i nic jego nie zapowiada? cierpisz w ten sposób dwa razy bardziej i dwa razy dłużej będziesz go odchorowywać, jeśli jednak nie będzie chciał wrócić. czy warto się tak poświęcać dla kilku chwil spędzonych razem i dłuuugich okresach milczenia między nimi? kochamzyciemimo - chyba właśnie na to czeka każda porzucona osoba - na żal drugiej strony i wątpliwości, czy dobrze się zrobiło decydując się na rozstanie :) jeśli nie masz zamiaru wrócić, to w pewnym sensie Twój triumf ;) roza - czytając Twoje posty ciągle mam wrażenie, że jest szansa, żeby wszystko u was naprawić, czy raczej zacząć od nowa. nie chciałabyś tego?
  21. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    wiecznie_steskniona - trzymam kciuki, naprawdę bardzo, bardzo mocno :) i wszystkim wam dziewczynom, żeby się udało, idzie wiosna, pójdzie łatwiej i chętniej ;) u mnie świetnie, lepiej niż wcześniej i z każdym dniem coraz lepiej, chociaż boję się o tym mówić, żeby nie zapeszyć. słowa "kocham" nie padły od czasu rozstania z żadnej ze stron - ja się powstrzymuję, czekam, aż on będzie pewien. na razie cieszę się tym, co mam, a to i tak baaardzo wiele :)
  22. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    a, i sam zadzwonił, kiedy jeszcze byłam w pociągu, czy może przyjechać do mnie.
  23. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    przez ten tydzień od ostatniej rozmowy codziennie pisaliśmy ze sobą, ale nic nie wspominaliśmy o nas - takie normalne przyjacielskie rozmowy. dodatkowo wysyłał mi kilka smsów dziennie (wcześniej robił to bardzo rzadko). wczoraj wróciłam w końcu do domu i wieczorem miałam iść na urodziny współlokatorki w klubie. chciałam, żeby poszedł ze mną jako osoba towarzysząca, ale nawet jak byliśmy razem strasznie się wykręcał, że jej nie zna i takie, więc w końcu dałam mu spokój. przez to mieliśmy niewiele czasu dla siebie. początkowo rozmawialiśmy i było strasznie sztywno. ciężko było wytrzymać siedząc obok siebie i nawet się nie dotykać, nie trzymać za ręce, ale chciałam, żeby to on zrobił pierwszy krok. i zrobił, zaczął mnie łaskotać ;) w pewnym momencie mocno mnie przytulił i tak leżeliśmy chwilę. potem pocałowaliśmy się i już nie mogliśmy się od siebie oderwać ;) pod koniec zapytał, czy chcę do niego wrócić. miałam postanowienia, że nie zgodzę się od razu, że nie dam się pocałować dopóki nic się nie wyjaśni, itp., ale nie byłam w stanie mu odmówić, straszliwie mi tego brakowało. dzisiaj nadrabiamy, najpierw kino, później mecz, jak dawniej :) zobaczymy, czy się uda tym razem.
  24. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    optymistycznie się zrobiło, to dorzucę swoje trzy grosze - wróciliśmy do siebie :) chyba trochę czasu minie, zanim znowu będzie tak, jak kiedyś i zanim usłyszę, że on kocha (w tych deklaracjach totalnie się pogubił tuż przed rozstaniem, sam nie wiedział, co czuje), ale warto czekać :)
  25. fajter

    chłopak mnie rzucił :(

    ostatnio się zastanawiałam, kiedy jest dobry moment, by zacząć coś nowego. na początku myślałam, że wtedy, kiedy nie wróciłoby się do byłego bez przemyślenia, gdyby zaproponował powrót, ale z drugiej strony, z jednej miłości najłatwiej wyleczyć się inną. jedna z moich znajomych była przez dwa lata z chłopakiem, po czym się rozstali i od razu znalazła drugiego. do tej pory nie może się zdecydować, którego chce, zależy jej i na jednym, i na drugim. wielokrotnie zrywała i wracała do każdego z nich. nie chciałabym tak skończyć, nawet jeśli to skrajny przypadek, to wolę go uniknąć ;)
×