Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

sama_nie_wiem_co

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. sama_nie_wiem_co

    Chłopak dał nam czas 2

    'seksmisja' już dawno udowodniła, że świat bez chłopów może funkcjonować. ;)
  2. sama_nie_wiem_co

    Chłopak dał nam czas 2

    A ja jeszcze nie chce ujawniac --> niestety też kilka lat temu musiałam uśpić swojego pierwszego kotka (miał około 8 miesięcy). poryczałam się strasznie... a teraz mam dwa wspaniale kocury. są już ze mną 3 lata i na szczęście cieszą się dobrym zdrowiem (jednak na początku trzeba było je leczyć, bo to znajdy z piwnicy). moja rada - weź nowego kociaka. zmienisz mu cały świat i kot będzie bezgranicznie szczęśliwy. no i radość dla Ciebie też zapewniona. :)
  3. nie wiem czy jestem 'starym wyjadaczem' ale tez tu często zaglądam. :)
  4. dammar14 a nie prawda! nie jestem chora ani nie pławię się w oparach miłości. ;P ;p :) :) dopadła mnie chyba jesienna chandra i jakoś tak mi markotno jest. może mi za jakiś czas przejdzie.
  5. sama_nie_wiem_co

    Chłopak dał nam czas 2

    po staremu. nikogo nowego na oku, mijanie się z exem w robocie. dzień mija za dniem i chyba dopadła mnie jesienna chandra.
  6. sama_nie_wiem_co

    chłopak mnie rzucił :(

    czołem Szoszo! :) :) :)
  7. troszkę dawno mnie tu nie było... :) Homarka na czym polegało moje walczenie o byłego faceta? patrząc na to z perspektywy czasu to na jednym wielkim ośmieszaniu się. z jego perspektywy musiało to wyglądać tak, że łażę za nim i błagam o ochłapy zainteresowania z jego strony. zazwyczaj wychodziłam z inicjatywą jakiegoś wspólnego wyjścia do kina, teatru, knajpki, na spacer...itp ale nie narzucałam się. raz na jakiś czas to proponowałam. dodatkowo flirtowałam z nim na nowo...itp rzeczy. no ale koleś podjął decyzje - nie chce mnie no to nie ma. w robocie to już nawet na moje grzecznościowe 'cześć' przestał odpowiadać. no cóż, ja już się napłakałam z jego powodu i nie mam zamiaru znów za nim latać i biegać. ma mnie w d*pie i tyle. to już jego problem a nie mój. ja się na nowo cieszę życiem i zaczynam już przyzwyczajać się do zaistniałej sytuacji. już nawet łapie się na tym, że nie zwracam na niego uwagi w pracy.
  8. Homarka byliśmy razem 10 lat. rzucił mnie na początku tego roku. walczyłam o niego przez ostanie 6 miesięcy ale nie dawało to żadnych efektów. traktował mnie jak jakieś koło zapasowe (na szczęście nie poszliśmy w tym czasie do łózka), znajomą gorszej kategorii, więc sobie podarowałam. zastanowiłam się i przemyślałam wszystko. po kiego licha mam stawać na głowie dla faceta, który mnie nie chce i dla którego nic nie znaczę? dlaczego marnuję na niego swój czas? co mi to daje? jakieś ochłapy zainteresowania z jego strony? zagada ze mną, gdzieś pójdzie i co? będę najszczęśliwszą osobą na świecie? koniec! jeśli sam coś ode mnie chce to nich podejdzie i pogada. koniec. już się naryczałam przez te pół roku - ileż można tak żyć??? a teraz to może być już tylko lepiej. :]
  9. be_or_not_to_be_one cudownie, że Ci się układa. :) Homarka czytając Twoje słowa na temat tego co Ci powiedział ex, ze czas pokarze... to jakbym słyszała swego byłego. też pierniczył, że może nasze drogi jeszcze się zejdą i będziemy razem ale na chwilę obecną on nie chce. hahaha! tylko, że teraz kompletnie nie jest mu do śmiechu. wcześniej gdy to on mnie rzucił i widział moje próby odbudowania czegokolwiek to on był panem sytuacji. w końcu to ja za nim latałam mając nadzieje na jakiś powrót czy chociaż drugą szansę. natomiast od czasu gdy definitywnie zerwałam z nim jakiekolwiek kontakty - on zgłupiał. widzimy się w robocie. nie ma za tęgiej miny. głowa w dół, patrzy w podłogę, praktycznie z nikim nie rozmawia, mnie traktuje jak powietrze (i nawzajem), wygląda jak struty, worki pod oczami...itp. niestety. zabrakło mu tej panny, która cały czas za nim biegała, wymyślała różne atrakcje, proponowała jakieś wspólne wyjścia, obiadki, kino, teatr, koncert, impreza...itd., która interesowała się nim i była na każde zawołanie. nie ma! nie dam sobą wycierać podłogi i ma co chciał. chciał być sam, więc o co mu chodzi? ale aby podejść i zapytać się co się stało to na to odwagi nie ma. a ja natomiast ożyłam. :) do pracy przychodzę z uśmiechem na twarzy, wesoła, optymistycznie nastawiona do wszystkiego, z każdym miło porozmawiam, pośmieję się i ogólnie czuje się naprawdę wolna od tego wszystkiego.
  10. drach1 o matko! przeczytałam co u Ciebie i napisze tylko tyle - TRZYMAJ SIĘ DZIELNIE DZIEWCZYNO!!!!
  11. sama_nie_wiem_co

    Chłopak dał nam czas 2

    dawno tu nie zaglądałam. witam wszystkich ponownie. :) u mnie jakoś pomału ale do przodu. zerwałam kompletnie kontakt ze swoim byłym i powolutku zaczynam się przyzwyczajać do takiego stanu rzeczy, że go nie ma obok mnie. w pracy mijamy się na korytarzu mówiąc sobie grzecznościowe 'cześć' i nic więcej. może to i lepiej bo nie wiem o czym miałabym z nim teraz rozmawiać. staram się zapomnieć, że coś mnie z nim łączyło. dodatkowo zdałam sobie sprawę z jednego przykrego faktu. otóż gdybym go nigdy wcześniej nie poznała to teraz nigdy nie zwróciłabym na niego uwagi. dlaczego? jego charakter tak bardzo się zmienił, że nie pozostało w nim nic z tego szalonego fajnego kolesia, w którym zakochałam się te naście lat temu. teraz ten człowiek jest chamski, pozuje na kogoś kto wszystko na w du**e i nie interesuje go co inni o nim myślą. stara się być wyluzowanym kolesiem, który może wszystko. żarciki, które opowiada są zrozumiałe tylko dla niego samego... itp. zupełnie nie ten człowiek. smutne to trochę ale nic na to nie poradzę.
  12. witaj zgniotka! :) milo, że piszesz. kurcze noo... przez dość długi czas nie widziałam swego exa i już było naprawdę bardzo dobrze a tu dziś w robocie spotkanie. zasadniczo oprócz zwykłego 'cześć - cześć' nic więcej do siebie nie powiedzieliśmy i zachowywaliśmy się względem siebie jak nieznajomi. nie wiem dlaczego ale załapałam przez to paskudny nastrój. chce mi się ryczeć i mam jakiegoś doła. w sumie nie wiem czego miałam spodziewać się po nim, że co? podejdzie do mnie i zacznie rozmawiać? w końcu to ja dość długi czas temu zerwałam z nim wszelki kontakt, więc nie mogę wymagać od niego, że zacznie ze mną tak zwyczajnie rozmawiać. jestem powalona!!!!!!
  13. sama_nie_wiem_co

    chłopak mnie rzucił :(

    60 w talii? jak Ci fajnie. też bym chciała tyle mieć (teraz mam 72). :]
  14. sama_nie_wiem_co

    chłopak mnie rzucił :(

    ja mam zapiernicz w robocie i to taki, że aż furkoczę. :) ale czytam co u was się dzieje. gorzej z odpisywaniem.
  15. Thuja bardzo mi się podoba to co napisałaś, szczególnie to o tym by zjeść ciastko i mieć ciastko. to idealnie wszystko podsumowuje. kolindzia głowa do góry. podjęłaś bardzo dobrą decyzję. teraz bądź twarda i nie ulegaj słabości żeby się do niego odezwać. będzie bolało, będziesz ryczeć z bezsilności ale NIE ODZYWAJ się.
×