Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ona_czarna

Zarejestrowani
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Wiem, temat dość dziwny. Już tłumaczę o co chodzi. Jestem dziewczyna o dość przeciętnej urodzie. Myślę, że jestem dość ładna, ale urodą nie powalam facetów. Ogólnie jestem dość nieśmiała, niewiele mówię w towarzystwie, większość myśli zachowuję dla siebie. Jednak nie potrafię ukrywać tego, kiedy się denerwuję a czasami naprawdę potrafię się wściec. W klasie maturalnej miałam dość specyficznego nauczyciela od wychowania fizycznego, lubił nam "dokuczać", miał mentalność gimnazjalisty. Ja często wyrażałam sprzeciw jego zachowaniu. Pamiętam, jak kiedyś zmusił nas do ćwiczeń mimo, iż nie mieliśmy stroju. Ja wtedy tak ostentacyjnie rzuciłam swetrem a on powiedział "podoba mi się ta twoja złość, mam nadzieję, że tak już zostanie do końca roku!". Podobnych sytuacji było wiele. Co o tym sądzicie?
  2. Witaj, od zawsze byłam strasznym nerwusem, ale ostatnio nie miałam wyjątkowo dużo stresu.
  3. Mam 23 lata a od 10 lat miesiączkuje. Zawsze miałam regularny okres, ale teraz stało się coś, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Po 17 dniach od ostatniego okresu pojawiło się u mnie krwawienie, które trwa już 4 dni. Nie jest to zwykły okres, nie boli mnie brzuch, nie mam nabrzmiałych piersi, intensywność krwawienia też jest znacznie mniejsza. Wydzieliny jest znaczenie mniej, niż przy zwykłym okresie. Dodam, że jestem dziewicą ( i proszę bez obraźliwych uwag). 1,5 roku temu byłam u ginekologa, były wykonane badanie i usg brzucha. Oczywiście teraz też planuję udać się do lekarza, ale może któraś z was miałam podobny problem i podpowie co mi może być. Bardzo się obawiam.
  4. Ludzie, pomóżcie! Nie wiem czy wybrałam właściwą kategorię tematu i pewnie ten temat już się pojawił, ale mimo to postanowiłam opisać tan "problem". Mam 23 lata, studiuję i wynajmuję mieszkanie. Ogólnie nie jestem osobą, którą łatwo jest zgorszyć. Rozumiem uczucia, oraz to, że ktoś uprawia seks. Słysząc to u sąsiadów raz na jakiś czas nie bulwersuję się od razu. Jednak to, co dzieje się u sąsiadów mieszkają piętro wyżej ostatnio spędza mi sen z powiek. Dosłownie. Mieszkam tam para, młody chłopak, typ alwaro z tatuażami a dziewczyna taka typowa insta gril.( Nie chcę oceniać nikogo po wyglądzie, piszę tylko, to co widzę). Czasem słyszałam jak ona krzyczy w nocy, ale słysząc to tylko czasem nie przeszkadzało mi to. Jednak ostatnio uprawiają seks pół nocy mniej więcej od 22 do 2.30, często też słychać ich popołudniu. Nie mieści mi się w głowie, to co się tam dzieje. Ta dziewczyna tak okropnie krzyczy, piszczy, jakby ktoś obdzierał ją ze skóry. Wrzeszczy na cały blok "TAK, TAK!!!". Ściany mamy cienkie a oni mają sypialnię akurat nad moją głową. Ciągłe wycie, piski, skrzypienie łóżka budzi mi a potem nie mogę zasnąć... Studiuję i pracuję, więc w ciągu dnia jestem nieprzytomna. Nie wyolbrzymiam problemu, ja naprawdę nie mogę spać przed to wszystko a potem padam z nóg. Wczoraj miarka się przebrała, bo ze snu wybudziły mnie okropne jęki i walenie w grzejnik... Tak dosłownie ktoś walił w grzejnik. Nie wiem co robili, nie wnikam. W każdym wszystko poszło po rurach i MÓJ grzejnik zaczął się cały czas trząść. Możecie mi wierzyć, nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak okropnie krzyczy i to pół nocy i pół dnia. Co robić? Wstydzę się tam iść. Zresztą ten koleś wygląda na osobę.... hmm boję się go po prostu. Dziś wrzuciłam im do skrzynki list "Przypominamy, że cisza nocna trwa od 23.00 do 6.00" Boję się, że może przyjść z pretensjami a ja mieszkam sama. A jeśli list nie pomoże co robić? Jak ktoś jest ciekawy o jaki krzyk chodzi odpalcie ten filmik https://www.youtube.com/watch?v=GPJ1uQwmNHk na 0:17 - sound nr 5. Poradźcie coś, proszę. Serio jestem tolerancyjna, ale to co się tu dzieje przechodzi ludzkie pojęcie.
  5. Ludzie pomóżcie, może ktoś miał to samo. Zawsze miałam lekką nadwagę , nie odzywiam się mega zdrowo ale jem raczej normalnie. Nie jem fast foodow. Jedzenie przygotowuje sama. Ostatnio mam straszne wzdęcia. W krótkim czasie przytylam 4 kg. Najgorzej jest jak zbyt długo siedzę ok 1,5 godz to tak mi wzdyma brzuch, że boli mniw brzch, klatka piersiowa, kręgosłup. Gdybym zjadła brokuła albo cos z ciepłym serem chyba bym nie dała rady. Innym razem mam bóle na prawej stronie brzucha, mniej więcej pod piersią. Teraz czuje ucisk na żołądek. Czasem mnie mdli. Nie mam biegunki ani zaparc. Tabletki nie pomagają. Pomaga termofor i wygodne położenie się na łóżku.
  6. Cześć, na wstępie uprzedzę Was, że nie będę pisać tutaj o żadnym romansie, zdradzie itp., bo do niczego takiego nie doszło i nie dojdzie. Mam 23 lata. W liceum miałam bardzo fajnego nauczyciela angielskiego, było 8 lat starszy ode mnie. Będą tylko uczennicą tylko go lubiłam. Głównie za to, że miał super poczucie humoru, troszczył się o naszą klasę, kiedy raz płakałam dopytywał, czy wszytko ok. W dodatku był nauczycielem z powołania i naprawdę wiele nas nauczył. Przyznaję podobał mi się, ale to było tylko takie szczeniackie zauroczenie. Kiedy nasz klasa zdała maturę on przeprowadził się do innego miast i się ożenił. Ja wyniosłam się do innego miasta i tam zaczęłam studia. Mieszkałam tam 3 lata, ale wiele mi się w życiu pozmieniało. Przeniosłam się do innego, dużego miasta (akurat do tego, gdzie mieszka mój eks nauczyciel, ale to akurat przypadek). Skończyłam edukację wczesnoszkolną i przedszkolną, zaczęłam szukać pracy. Zaczęłam chodzić na różne rozmowy kwalifikacyjne. Pewnego dnia poszłam do Szkoły Podstawowej na drugim końcu miasta, byłam dość sceptycznie nastawiona. Doznałam szoku, kiedy okazało się, że Panem dyrektorem tej szkoły jest mój były nauczyciel! On też bardzo się zdziwił, kiedy mnie zobaczył (spotkanie umawiała sekretarka, także wcześniej nie widział mojego cv). Pogadaliśmy chwilę o dawnych czasach, o tym, czym się zajmowała, gdzie studiowałam. Trzy dni później zadzwonił, że chciałby mnie zatrudnić. Jak wspomniałam, szkoła jest w drugim końcu miasta i pewnie znalazłabym pracę bliżej, jednak zgodziłam się. Pracowało mi się tam bardzo dobrze, dzieciaki super, można zrobić z nimi wiele ciekawych lekcji. ON bardzo mi we wszystkim pomagał, mogłam się go poradzić w wielu sytuacjach. Rozmawialiśmy często, oczywiście w sprawach służbowych, potem zaczęły się pytania bardziej osobiste. Kiedy miałam zły dzień on zawsze pytał co się stało i czy chce pogadać. Pewnie ciągle ma jakiś "sentyment" do tego, że byłam jego uczennicą, bo w liceum też często mnie o to pytał. Zwykle nie podejmowała osobistych tematów. Wiem, że on chce mi pomóc, ponieważ jestem młodsza i dopiero zaczynam przygodę z tym zawodem. Niestety przez tą jego "dobroć" zaczęłam co raz częściej o nim myśleć. Serce zaczynało mi walić na jego widok. Potem, uświadomiłam sobie, że go kocham i przyszedł smutek i płacz, że on nigdy nie będzie mój. Miałam tak zapuchnięte oczy, że wzięłam tydzień urlopu pod pretekstem grypy. Wróciłam do szkoły po 3 tygodniach ( urlop plus ferie). Jest jeszcze gorzej, nie umiem już z nim normalnie rozmawiać a wizja tego, że on się czegoś domyśla trochę mnie przeraża. Wiem, że jest szczęśliwy z żoną i w życiu nie rozbiłabym czyjegoś małżeństwa. Ale ja jestem bardzo nieszczęśliwa i muszę coś z tym zrobić. Pytanie jak zapomnieć? Nie chce odchodzić z pracy.
  7. Hej, nie chce nikogo oceniać, ale zapyta Was co sądzicie na powyższy temat. Mam znajomą, którą od roku obserwuje na Insta i Fb. Ona zawsze była duszą towarzystwa, ale ogólnie nie zazdrościłam jej życia. Ma 3 dzieci z dwoma różnymi facetami a teraz nie tworzy żadnego związku. Ogólnie to zawsze myślałam, że musi być jej ciężko, jako samotnej mamie, która dodatkowo przeprowadziła się niedawno z dziećmi do Norwegii. Ale, ale w Norwegii została dziennikarką w lokalnej TV. Skąd wiem? Bo dzieli się wszystkim w mediach społecznościowych. Dosłownie codziennie dodaje po kilka czy kilkanaście zdjęć. Fotki są z pracy, jak stoi za kamerą, jak robi z kimś wywiad. Ciągle ma zdjęcia z różnymi ludźmi, aż trudno się połapać kto jest kim. Czasem ma wrażenie, że fotografuje się z każdym kogo tylko spotka a zdjęcia podpisuje "My dear friends". Bardzo często dodaje zdjęcia z profesjonalnych sesji, z wakacji, wyjazdów, klubów, restauracji i całe albumu fotek swoich dzieci. Nie wspominając, że czasem oczernia na tablicy swoich byłych i byłe koleżanki, które były niedawno "friends". Nie jestem non-stop online, ale mój instagram ciągle jej zapchany jej fotkami i kiedy tylko się zaloguję od razu wyświetla mi się jej idealne życie. Nie powiem nawet jej zazdrościłam. Fajna praca, mnóstwo znajomych, wypady, spotkania, super dzieciaki, profesjonalne sesje zdjęciowe. Ale tak sobie pomyślałam, że to wszystko to może sztuczne kreowanie rzeczywistości. Ok ma prace, dzieci, znajomych. Nie da się zaprzeczyć. Ale po co wszystko pokazywać w sieci? Uważacie, że takie osoby, tylko pokazują, że są szczęśliwe a za tą masą zdjęć tak naprawdę kryje się smutek i kompleksy? Nie wiem, ja nie mam zdania, tylko myślę i jestem ciekawa waszych opinii i doświadczeń.
  8. Hej. Zacznę od tego, że mam 22 lata. Byłam pulchnym dzieckiem i nastolatką. Oczywiście nie dbałam o siebie, objadałam się a moja otyłość w wieku 14 lat sięgnęłam 91 kg! Powiedziałam dość, zaczęłam się odchudzać i już po 1,5 roku ważyłam 66 kg. Schudłam 25 kg. Byłam z siebie taka dumna, wcześniej byłam bardzo zakompleksiona, ale po odchudzaniu stałam się bardziej pewna siebie, inaczej się ubierałam, nawet lepiej zaczęłam się uczyć, bo uwierzyłam w siebie. Mam 162 cm i wiem, że 66 kg to nadal za dużo, ale dla mnie to co osiągnęłam to i tak sukces. Czułam się fajnie, aż do momentu, kiedy 3 lata temu poszłam na studia. Poznałam wtedy koleżankę, bardzo szczupłą osobę mierzącą ponad 180. Zaczęły się wspólne wypady na zakupy, chodzenie razem na uczelnie itp. Wtedy się zaczęło. Ona twierdziła, że jest szczerą osobą i zawsze powiem mi prawdę. Kiedy miałam za ciemny podkład wybuchała "co Ty sobie zrobiłaś?" kiedy mierzyłam coś w sklepie były komentarze "wiesz nie za bardzo wyglądasz" "opina Ci się na brzuchu", "powiększa Ci biodra", "nie dla twojej figury" a na końcu zawsze to samo: "wiesz to tylko moje zdanie, to Ty masz czuć się ok". Tak, tylko, że po takich tekstach miałam dość i opuszczałam galerię handlową z pustymi rękami. Ona zawsze chodziła w spodniach i za dużych swetrach. Jak tłumaczyła nie chce zwracać uwagi erotomanów i świecić biustem i tyłkiem. Ja nigdy nie ubierałam się wyzywająco, ale pod jej wpływem zupełnie zrezygnowałam z sukienek czy spódnic, chociaż mam (może nie mega szczupłe) ale całkiem zgrabne nogi. Na uczelnie pokazywała mi palcem za innymi dziewczynami i mówiła: "nie umie się malować" "wygląda jak dz*wka, jak do bur*elu" "ale ma kory na nogach, ohyda" "ale ma du*sko". Najgorsze jak zobaczyła grubą dziewczynę w sukience "Nie rozumiem, jak grubaska może tak się ubierać". Przestałam wrzucać fotki na media społecznościowe, bo gdy robiłam to wcześniej dostawał od niej uszczypliwy komentarz, albo pytała mi się czy nie mam co robić. Przeglądała przy mnie fotki innych dziewczyn i mówiła "głupia pi*da", "modelka za 5 groszy". Szydziła z mojego bloga i tego, że czytam książki. Lubię sobie pomalować usta na czerwono, kiedy cała reszta makijażu jest delikatna. Oczywiście ze strachu przed nią nie używałam tego koloru, bo "czerwień na ustach jest dla dz*wek". Niestety jestem podatna na wpływy. Moja mama stwierdziła, że odkąd mam kontakt z ta osobą dużo więcej przeklinam, wyzywam ludzi i marudzę. A to wszystko z jakiegoś dziwnego strachu przed barakiem akceptacji ze strony tej dziewczyny. Zrobiła sobie ze mnie maskotkę, swoje tło. Dziewczyny z grupy jakby zupełnie mnie nie zauważały. W mojej obecności pytały "Ola (moja koleżanka), a wy jedziecie?, Ola idziecie na wykład? Ola, jak co sądzicie o tym, że...?" Zupełnie jakbym ja nie miała własnego zdania. Stałam tylko jak głupia i się nie odzywałam. Teraz zmieniam miasto i uczelnię, nie wiem tylko czy mam zupełnie zerwać z nią kontakt i boję się, że znowu wpadnę w sidła takiej osoby. Może to ze mną jest coś nie tak. Napiszcie co o tym myślicie, jestem przygotowana na hejty.
  9. Tylko, że nie każdy zwraca uwagę na wygląd, jeśli twój facet zostawił Cię tylko dlatego, że przytyłaś to znaczy, że Cię nigdy nie kochał. Współczuję...
  10. Po pierwsze ta koleżanki RÓWNIEŻ WIĄŻE SIĘ Z FACETEM ZDROWYM. Po drugie znam w moim środowisku mnóstwo par, gdzie jedna osoba jest niepełnosprawna i takie pary są ze sobą już ponad 20 lat i nadal się kochają. Wolę mieć cudownego chłopaka, który ma problemu z chodzeniem, niż frustrata albo pijaka. Czy mężczyznę, którego jedynym zajęciem jest leżenie z piwskiem przed telewizorem.
  11. Mam chłopaka porażeniem mózgowym, który chodzi o kulach. Jest kilka lat starszy ode mnie. Oprócz trudności w chodzeniu jest normalnym człowiekiem, który skończył studia i pracuje. Kocham go bardzo mimo jego niepełnosprawności, pomagam mu jeśli trzeba. Jesteśmy razem 2,5 roku. Jego koleżanka, która jest na wózku wychodzi za mąż. Zaprosiła go z osobą towarzysząca, zgodziłam się pójść. Teraz ta koleżanka "ostrzega" mojego chłopaka, że ma na mnie uważać, bo jestem niby taka ładna i dlaczego niby miałabym się związać z taką osoba jak on... To przykre, bo ja jestem normalną dziewczyną, która naprawdę kocha swojego chłopaka. Po tym, co usłyszałam nie mam ochoty iść na żadne wesele. Co o tym sądzicie?
  12. Hej. Mam 22 lata. Od dziecka miałam problemy z nadwagą. W podstawówce dzieci się ze mnie śmiały, w gimnazjum nie miałam szansy u chłopaków. Po korytarzu chodziłam zgarbiona, żeby nikt nie zwrócił na mnie uwagi. Na każdym zdjęciu zakrywałam rękami brzuch. Do tej pory mam problemy z pewnością siebie. W wieku 14 lat ważyłam 91 kg. Tak, wiem byłam grubasem i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Jako czternastolatka zaczęłam się odchudzać i po 1,5 roku ważyłam już 67 kg. Byłam z siebie taka dumna. Znalazłam chłopaka, ale po 4 latach związku ważyłam już 77 kg. Rozstaliśmy się a ja znowu schudłam do 65 kg i tyle ważę obecnie. Mam figurę gruszki rozmiar bluzki 38/40, spodnie i spódnice kupuję zazwyczaj w rozmiarze 42. Mimo diety i tak nie lubię siebie. Patrze w lustro i widzę grube nogi, małe piersi i okrągłą twarz. Moja koleżanki twierdzą, że jestem stuknięta, bo jestem normalną dziewczyną a nie żadnym grubasem. Jednak ja im nie wieżę. Mam już dosyć odchudzania, bo ile można... Stąd moje pytanie: Jak osoby w moim rozmiarze są postrzegane przez innych ludzi? I czy takie kobiety jak ja mogą się podobać facetom?
  13. Samotność niestety doskwiera.
×